Krystyn z Gozdowa

January 1, 2015

            

Krystyn z Gozdowa

 

 

         Nazwa wsi Gozdowo pochodzi od staropolskiego słowa „gozd”, którym określano „gęsty las”. Pierwsze wzmianki dotyczące osady pochodzą z początku XIV w., jednak życie osadnicze kwitło tu dużo wcześniej. Odkryto tu dwa cmentarzyska z XI – XIII w. W XV w. odnotowano w Gozdowie istnienie rodu szlacheckiego, o którym z łaciny pisano: „Clenodium Gozdowo, Gozdovitorium”. Herb Gozdawa nadany został w 1090r. Znajdujemy o tym wzmiankę w „Pamiętniku sandomierskim” z 1829r.:

 

„..Żołnierz jeden z gozdawy przez kilka woien mężnie się potykał z nieprzyjacielem, na co sam Władysław patrzał za co mu dał za herb dwie lilie ku sobie końcami obrócone. W czerwonem polu na hełmie pawie pióra na nich także Gozdawa.”

 

Jednym z pierwszych posiadaczy osady Gozdowo był urzędnik na dworze księcia Bolesława II, niejaki Krystyn. Pełnił on m.in. funkcję podczaszego ( 1293r. ) i podkomorzego ( 1298r. ). W roku 1305 ufundował w Gozdowie kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych i nadał mu część gruntów w pobliskim Głuchowie. Według Jana Długosza imię „Krystyn” nadawano wszystkim kolejnym dziedzicom Gozdowa. Byli więc: Szymon – bp płocki, Krystyn – pierwszy arcybiskup halicki, biskup Jan Maskota.

 „Konrad Mazowieckie Xiążę” był dzieckiem rozpieszczonym, dlatego też poddani dziękowali Bogu, że przy księciu był jego opiekun, wojewoda płocki Krystyn h Gozdawa (syn Piotra Własta), który uchodził za „wielkiego y sprawnego męża”.  Dopóki faktyczne rządy sprawował Krystyn, panowała ogólna karność, a i wrogowie woleli nie wchodzić mu w drogę. Siał postrach i śmierć wszędzie, gdzie go posłano.

19 czerwca 1205r. wojska Ruskie przekroczyły Wisłę, ale tutaj, pod Zawichostem czekał już na nich Konrad Mazowiecki, a na czele jego rycerstwa wojewoda Krystyn. Widok gotowych do boju Polaków był zaskoczeniem dla najeźdźców. Młody książę Konrad pozostał w bezpiecznym miejscu pod silną strażą, a Krystyn z rycerstwem rzucił się do zaciętej walki. Pognał konia wprost na wrogiego księcia halickiego Romana, a ten widząc kwiat swego rycerstwa, padający pod mieczami Lachów (Polaków), począł uciekać w nurty Wisły.  Oto, co pisze o tym zdarzeniu Jan Lam:

„Naprzód Płoczanie, za ciężkie urazy,

Za krzywdy nasze, za krew i rozboje!”

Słyszą Lechici Krystyna wyrazy,

I lecą naprzód i gruchocą zbroje,

I Ruś się krwawi pod ciężkimi razy;

Uchodzą z pola Romanowe woje!”

 

Śmierć jednak gnała za Romanem, a kosę, rzec by można, dzierżył w jej imieniu niepokonany Krystyn. Poległ ks Roman i większość jego rycerstwa. Największą część wojska zabrały nurty rzeki, a ukrywających się po lasach niedobitków zabili wieśniacy:

 

„Kniaź Roman z koniem skoczył w nurt spieniony,

Za nim Lechici pędem się rzucili.....

O! dzwonią rogi, wieje znak czerwony:

Sandomierzanie Wisłę wpław przebyli

I razem z kniaziem u przeciwnej strony

Dopadli brzegu: a w tej samej chwili

Błysnęły miecze nad głową Romana

I Ruska ziemia została bez pana.”

 

Największe laury z bitwy zebrał dowódca, wojewoda Krystyn, który po raz kolejny okazał się niepokonanym hetmanem.

Prusacy zwali go „Mazowieckim Bogiem”, „bożkiem Polskim” lub „Bogiem księstwa Mazowieckiego”. Ludzie nadali mu przydomek „Wielki” i bez ogródek mówili, że to Krystyn powinien być księciem, a nie Konrad. Powodowało to naturalnie zazdrość Konrada Mazowieckiego. Chociaż w większości przekazów nazywany jest Krystyn wojewodą płockim, to tak naprawdę sprawował funkcję wojewody całego Mazowsza. Ponieważ jednak stolicą Mazowsza był Płock, to przyjęło się nazywanie go wojewodą płockim.

Krystyn „Wielki” odnosił liczne zwycięstwa na polu walki. Rzec by można: był murem nie do przebicia dla najeźdźców pogańskich. Kiedy młody ks Konrad dorósł, przestraszył się wpływów i popularności Krystyna. Wojewoda „nawet nie wyobrażał sobie, jak groźną żmiję wyhodował na własnej piersi.” Konrad Mazowiecki postanowił pozbyć się Krystyna, który zarzucał mu niesprawiedliwość i samowolę, a do tego „życzliwi” ludzie podpowiadali, jakoby Krystyn „na jego państwo kasać miał”.

Ze śmiercią Krystyna związana jest pewna legenda, którą opisała Elżbieta Ciesielska – Zając w książce „Nici Iukundy – opowieści o duchach Małachowianki”. Tytułowa Iukunda była córką Krystyna. Od urodzenia nie mówiła, jak i jej matka. Rozkochany w niej sługa, syn jej nauczyciela, zauważył pewnej nocy wymykający się po zmroku oddział zbrojny pod wodzą Damiana Czarnego, zaufanego Konrada Mazowieckiego. Niestety oddział ów zmierzał w kierunku domostwa wojewody. Kiedy przerażony Sulisław dotarł do Gozdowa, osada jeszcze płonęła, a podwórze było pełne trupów. Wśród nich leżał również jego ojciec Dobiegniew. Iukunda leżała w chacie z przebitą nożem piersią. Udało się ją jednak uratować. Konrad Mazowiecki oznajmił, że Gozdowo napadli Prusacy, a wojewodę Krystyna oślepili i zamordowali. Sulisław jednak znał prawdę - Krystyn żył w książęcym więzieniu, do którego przemycano mu pożywienie. Zamordowano go wiosną 1221r ( wg Joachima Lelewela w 1217r. ). Nie było już pogromcy Rusinów, Prusaków, Jaćwingów. Scholastyk Jan Czapla wdał się wówczas w spór z księciem. Oskarżył go o oślepienie i zamordowanie Krystyna. Pod groźbą klątwy wymógł na Konradzie chrześcijański pochówek dla wojewody. Sam jednak znalazł się na „czarnej liście” księcia i wkrótce oskarżony o zdradę Czapla został powieszony. Ironia losu polegała na tym, że to właśnie Czapla podjudził Konrada do zabicia Krystyna.

Na wieść o śmierci „Słowiańskiego bożka”, Prusacy wtargnęli na tereny Mazowsza. Książęca wyprawa przeciw najeźdźcom zakończyła się klęską. Prusacy zaatakowali Chełmno, a potem Płock, w którego zgliszczach znalazł się także zamek książęcy. Konrad Mazowiecki dotkliwie odczuł brak Krystyna przy swoim boku. Ponosił klęskę za klęską, a działania wojenne pochłaniały ludzi, wsie, miasta, a w nich liczne kościoły chrześcijańskie palone przez pogan. Konrad Mazowiecki, nie widząc pewnie już żadnej możliwości, w 1222r. zwrócił się o pomoc do Zakonu Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli rycerzy, których powszechnie nazywano Krzyżakami.  Z biegiem lat to Krzyżacy stali się największym zagrożeniem, ale o tym nie trzeba chyba nikomu przypominać?. Krzyżacy w ciągu 50 lat podbili Prusy i stali się niszczycielską plagą nie tylko Mazowsza, ale całej Rzeczpospolitej.

 

Równie wielki rycerz, prawdopodobnie wnuk owego wojewody Krystyna h Gozdawa przybył w nasze strony, aby zagospodarować ziemię nadaną mu przez księcia Bolesława. Założył on okolicę szlachecką zwaną Godlewo, a jego potomkowie żyją w naszych stronach po dziś dzień. 

:) 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com