Śleporody mazowieckie i wrona

August 26, 2016

 

        „Na progu Poborzan jest – wieś Załęże o bardzo nędznej piaszczystej ziemi, uboga. Niedawno jeszcze mieszkali tam sami Załęscy. „Psy tam szczekają oparte o ścianę, nie mogąc się utrzymać na nogach z wycieńczenia i głodu”. Zamożni mieszkańcy Wieczfni już od wielu pokoleń nazwali tych załężaków „wronami”. Największą satysfakcją przejeżdżającego przez Załęże parobczaka z innej wsi jest dzisiaj, jak przed laty, przy zachowaniu ostrożności i już na wylocie ze wsi – zaciąć konie i krzyknąć: „kra!”. Wywołuje ten okrzyk obraźliwy i bojowy efekt piorunujący. Obecni załężacy łącznie z dziećmi rzucają się z furią za uciekającym i obrzucają kamieniami. „Niechybnie nie wypuściliby żywcem, gdyby nie dobre konie” – twierdzą sąsiedzi. W szpitalu w Mławie był przez dłuższy czas żebrak, 80 – letni starzec nazwiskiem Załęski, zupełnie już niedołężny i prawie ślepy, który nawet nie pochodził bezpośrednio z Załęża. Kiedy ktoś na sali chorych wykrzyknął „kra”, wpadał we wściekłość i rzucał się na obrażającego.

 

Owych Poborzan charakteryzowała jeszcze inna cecha, o której wspomina J.S. Bystroń w „Megalomanii narodowej”:

 

Ciekawą grupę stanowią tzw. poborzanie, siedzący w lasach na północy powiatu mławskiego nad granicą  pruską, w parafii janowieckiej, grzebskiej, wieczwnińskiej [sic!]. Jest to drobna szlachta „bez ukształcenia, przesądna, grubych obyczajów”, jak mówi relacja z 1857 r.; są oni celem pośmiewiska sąsiadów, którzy mówią o nich, że mają „w pysku czarno” itd.

Próbowano nazwę tę wyprowadzić od herbu Pobóg, prawdopodobnie jednak pochodzi ona, podobnie jak powyższe, od boru. Spotykamy oboczne formy poboczanin, poborzaniec.

 

Tak więc, Mazur z okolicy Mławy był nie tylko czarny od sadzy powstałej z wypalania drzewa, ale także miał czarne podniebienie. [Jeszcze do niedawna, na terenie Andrzejewa mawiano, że szlachcic to ten, który ma czarne podniebienie, a przy buteleczce piwa nie trudno było namówić wstawionego kompana do zaprezentowania swojego podniebienia.]

Mało tego; Mazurzy byli ponoć „urodzeni pod ciemną gwiazdą”. Ulryk Werdum tak pisał o Mazurach z województwa płockiego, „którego mieszkańców powszechnie zowią dzikimi Mazurami, bo są w przecięci barbarzyńscy i rozhukani, zwłaszcza ci, którzy mieszkają w okolicach Mławy, Ciechanowa (Sianos) i Janowa. Tych uważają za najgorszych, a inni Polacy zwą ich urodzonymi pod ciemną gwiazdą. Mieszkają tu całe szlacheckie rodziny, które z klientami żyły z rozbojów na gościńcach”.

[Obawiam się, że do tych „barbarzyńców” zaliczano także szlachtę zamieszkującą okolice szlacheckie wokół Nura, Czyżewa i Andrzejewa...]

Docinki tego typu miały udowodnić, że Mazur, jak ten wściekły pies, podniebienie ma czarne. W rękopisie z 1762r., nieznanego mi autora, w taki oto sposób pisano o Mazurach:

 

Nie wierz w Mazura, takiego syna, który się zjawił ze psa ojca, z suki macierze. Djabeł swą ciotkę wodził, z Mazowsza do Polski kobyły wodzili. Jeden z nich, obwieszon, diabłów w piekle pogromił, powojował; potem wyszedł stamtąd, trawą się stał. Koń trawę zjadł, wilk konia zjadł, psi wilka zjedli, a Mazur przeszedł przez trzy rzeczy, jak przez najlepszy alembik”.

 

[Twierdzono również, że Mazur, jako i pies, rodził się ślepy.]

 

Sami zainteresowani, próbując się jakoś wytłumaczyć z owej odmienności, tłumaczyli, że czarne podniebienie, to efekt zjadania przez nich leśnych jagód. Ot tak, po prostu. Nie wiem, co robili z kimś, kogo schwytali po takiej obrazie, ale można się domyślać...

 

O czarnym podniebieniu u Mazurów wspomina także Franciszek Piątkowski:

 

Czy to prawda, że w okolicach Wysokiego było ich najwięcej? Prawda. Tych wstecznych, zacofanych, ciemnych jak tabaka w rogu i tak reakcyjnych, że aż im czarne szło na podniebienie?”.

 

Z dalszej części tekstu wynika, że owe „czarne” było efektem ciemnoty, zacofania i hołdowania zabobonom. Tak więc, nie dotyczyło cech fizycznych, ale usposobienia Mazurów.

Znane jest również określenie „czarnych Mazurów”, które zapewne odnosi się do ich ciemnej (wymazanej sadzą) cery lub właśnie czarnego podniebienia. 

 

       Wiemy już, że powszechnie twierdzono, iż Mazur rodzi się ślepy. Nazywano go „śleporodem mazowieckim”. To jednak nie wszystko. Oto, co pisał niegdyś Bartosz Paprocki o „klejnocie Ślepowron starodawnym polskim”:

 

 

...początek od Poboga w Polsce niesie, a jako tego ptaka na krzyż dostał, i to nazwisko otrzymał niżej czytając zrozumiesz. O przodkach pisze Długosz, że bywali viri bellicosi, o których przypatrzywszy się herbu własności czytać będziesz, także o potomstwie, które znać w tak szerokim królestwie. Ma być w polu błękitnem, tak jako i Jastrzębiec albo Pobóg.

Temu herbowi taki początek opowiadają, iż ten kruk który na wierzchu podkowy, a Corvinis Romanis profluxit, czego są własne testimonia na starej rzymskiej monecie, że tego klejnotu dawno w Rzymie używały wielkie familie. Z tego domu Valerius Messala Corvinus, za czasów Tyberyusza cesarza rzymskiego[...]

       Ale dobrze przed temi pamięci godnemi przodki, jako przed Huniadem i Matyaszem królem, kilkaset lat, jako się to z listów Ślepowronów ukazuje, ta familia ex Pannoniis do Polski przyszedłszy, jest rozrodzona i znacznie zasłużona królom i książętom polskim i mazowieckim; za mężne a wielkie przysługi, niemałe opatrzenia brali, z których jeden sam w sobie klejnot kruka z pierścieniem złotym zachował, o którym niżej czytać będziesz.

      Drugi dostawszy dziedziczki z domu Pobóg z wielką majętnością, herb swój kruka z pierścieniem a z Pobogiem, takim kształtem jako baczysz, załączył. Successu temporis potomstwo, zapomniawszy przodków swoich dawnego nazwiska Korwinów, herb swój Ślepowronem nazwali.”

 

Inna nazwa herbu Ślepowron to m. in. właśnie Korwin lub Ślepy wron. Warto by jeszcze dodać, że w łacinie kruk znaczy corvus corax.  Z tym, że mianem corvus, nazywano nie tylko kruka, czy wronę, ale także gawrony i inne ptaki tego gatunku i wyglądu. W końcu i to czarne i to czarne (choć z wyjątkami).

W opisie herbu Ślepowron występuje kruk, chociaż sama nazwa wskazywałaby na wronę (inna nazwa herbu, to Ślepy wron), a raczej na ślepowrona. Tenże niewielki ptak (ślepowron), zwany również czaplą ślepowron lub nocnym krukiem (łac. nycticorax), zamieszkiwał (i nadal zamieszkuje) podmokłe tereny nadbrzeżne. Podstawowe informacje, które mogą być tu potrzebne, są następujące:

 

Jako ptak wędrowny, posiadający swe zimowiska w Afryce, odbywa ślepowron podróż nocą, lecąc pojedynczo, szczególnie chętnie we wrześniowe księżycowe noce.

 

 „Szczególnie chętnie zatrzymują się tam gdzie w pobliżu rosną wierzby, gdyż dzień spędzają ukryte w ich koronach. W dzień siedzi  ślepowron   skulony  wśród   najgęstszych   gałęzi,  gdzie trudno go spostrzec.”

 

W słowiańskich wierzeniach ślepowron uważany był za przewodnika dusz, który towarzyszył umarłym w drodze do innego świata. Nazwa ślepowron przylgnęła do niego, ponieważ uważano go, ze względu na nocny tryb życia, za ślepego. Jego dziennym odpowiednikiem był kruk, któremu przypisywano konszachty z mocami piekieł:

 

Et voit on, comme lui, les ours ni les panthéres

S’effrayer sottement de leurs propres chiméres?

Plus de douze attroupés, craindre le nombre impair.

Ou croire qu’un corbeau le menace dans I’air?

 

Motyw zabobonów związanych z wroną pojawia się także w wielu utworach literackich; np.:

 

U niego nic z przypadku, lecz każde zdarzenie

Albo diabeł nasyła, albo przeznaczenie;

Psy, kruki, wrony, sowy, puchacze i sroki,

Wszystko są posły z piekła lub z nieba proroki;

I co nas drugich światło rozumu przekona,

Jego wycie psów, sowa, nietoperz, lub wrona.”

 

        Może jeszcze jedna, króciutka wzmianka, na temat interesujących nas klejnotów herbowych:

 

 „Do Polski przyniesiony dobrze przed rokiem 1224. bo już w tym roku Wawrzęta Korwin herb swój na Ślepowrona zamienił, co znać z listu Konrada książęcia Mazowieckiego w tym czasie danym. Że zaś wielkie jest podobieństwo tego herbu do herbu Ślepowron, dla tego niektórzy Korwin Ślepowronem zowią, i Ślepowron Korwinem”.

 

       O Pobożanach, którymi władał książę Bolesław Mazowiecki, wspomina w swoim „Herbarzu” Ignacy Kapica Milewski. Wspomina także o ziemiach przez nich zasiedlanych. Wymienia tu Zakroczym, Warszawę i Nur:

 

1478, in Zakroczyn. Boleslaus Dux Masoviae, omnibus et singulis terrigenis et nobilibus de armis Pobożanie in Varsaviensi, Zakroczynensi et Nurensi terris residentibus et eorum successoribus jura infrascripta consensis, dedit, donavit in perpetuum duratura....”

 

 

Dodajmy jeszcze, że w heraldyce owy corvus symbolizuje człowieka, który wszystko zawdzięcza sobie samemu; swojej odwadze, której nie waha się uwidocznić na polu walki.

 

       „Strzela jak Kurp” mawiało się kiedyś o mieszkańcach Puszczy Kurpiowskiej, którzy słynęli z niesamowitej celności. Czemu zawdzięczali tę niesamowitą zdolność? Otóż i odpowiedź:

 

Przy odlewaniu kul i śrutu dodawano do roztopionego ołowiu wątrobę i serce nietoperza. Zapewniało to szczęście w łowach i pewny strzał. Również kula umaczana we krwi kruka zawsze miała trafiać.”

 

       Powszechnie wierzono, że kruk jest ptakiem wszechwiedzącym i proroczym, a rodzi się w białym opierzeniu:

 

Biało się, jako czytam, lęgną dzieci krucze,

I dotąd ich czas czarnym piórem nie ubrucze,

Nie znając ich, rodzicy mijają z daleka,”

 

Jak wynika z tekstu, kruczych rodziców uważano za wyrodnych. Wspomina o tym również Pismo Święte:

 

Kto dostarcza żeru krukowi,

gdy jego młode do Boga wołają

i kiedy się błagają, nie mając pożywienia?

 

Już w początkach naszej ery, Juwenal pisał w swoich „Satyrach”, że corvus albus „oznacza człowieka zajmującego wśród współczesnych stanowisko wyjątkowe, mającego zdanie sprzeczne z opinią ogółu”.

 

Z kolei Burkard Waldis pisał:

 

ein weisser rappen md. schwartzen schwan, wer mag den je gesehen han

[Tak się jakoś złożyło, że czarne łabędzie żyją na tym świecie, a i kruk albinos się znalazł.]

       Summa summarum, etymologia starych nazw plemiennych, nigdy do końca jasna nie będzie, więc musimy zadowolić swoją ciekawość, poprzez różnego rodzaju domysły i prawdopodobieństwa.

 

 

Teksty niepolskojęzyczne trzeba sobie przetłumaczyć, gdyż nie chcę ich kaleczyć (taka praca domowa) :)

 

Żródła:

 

- „Z dziejów Mławskiego Mazowsza. Szkic historyczny” – Józef Ostaszewski

-„Cudzoziemcy w Polsce” – Xawery Liske

-„Boryna ’81”- Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza

-"Herby rycerstwa polskiego" – Bartosz Paprocki. 

-„Ptaki ziem polskich” - Jan Sokołowski

-„Zabobonnik” - Franciszek Zabłocki

-„Puszcza Kurpiowska. Przewodnik” – T. Chludziński, J. Żmudziński

-„Herbarz” – Ignacy Kapica Milewski

 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com