Książ, tajemnice Dolnego Śląska

August 19, 2016

      Pomiędzy rokiem 1252 a 1256 (dokładna data nie jest znana), Bolesławowi II legnickiemu i Jadwidze anhalckiej urodził się syn. Nie był jedynakiem, ale to właśnie jego postać najbardziej nas interesuje w tym momencie. Synowi nadano imię Bolko, zapożyczone od dynastii Przemyślidów poprzez dziedziczenie. Bolko, czyli „bardzo sławny”. Mówiąc bardziej nam bliskim językiem – Bolesław. „Bardzo sławnych” w polskiej dynastii Piastów było bardzo wielu. Imię Bolesław nosiło 45 królów i książąt z tego rodu (najbardziej znanym i chyba najpotężniejszym będzie tutaj Bolesław I zwany Chrobrym).

Młody Bolko pobierał nauki u wybitnych nauczycieli tamtej epoki. Prawdopodobnie, bo o młodzieńczych latach jego życia wiele nie wiemy. Możemy się jedynie domyślać, że uczył się u zakonników nauk ścisłych, a u fachowców danych dziedzin szermierki i jazdy konnej.

 

       W czasie swoich pierwszych rządów, zawarł sojusz z Brandenburgią (obszar, na którym leży dzisiaj Berlin) i przypieczętował go ślubem z córką margrabiego Ottona V Długiego.

Po śmierci jednego z braci, Bernarda Zwinnego przyłączył do swego księstwa Lwówek, a w podzięce za pomoc okazaną innemu z braci, Henrykowi V Grubemu w sporze z Czechami i Brandenburczykami, otrzymał od niego część księstwa wrocławskiego. Tak powstało księstwo świdnicko – jaworskie.

 

Kiedy Henryk głogowski uwięził Henryka V Grubego i ten zmarł w więzieniu, Bolko zaopiekował się jego dziećmi i przejął władzę w księstwie wrocławskim i legnickim. Był w tym momencie najsilniejszym władcą na Śląsku. Wrocławscy mieszczanie nie chcieli uznać jego władzy, więc kazał wyrąbać część muru obronnego i przez ten wyłom wjechał do miasta. Następnie odebrał Henrykowi głogowskiemu Chojnów i Bolesławiec. Chojnów podarował synom Henryka V Grubego, a Bolesławiec dołączył do swego księstwa.

Pozostał jeszcze jeden problem. Duże ustępstwa prawne i terytorialne w pozostałej części księstwa wrocławskiego posiadał Kościół. Bolko sprzeciwił się władzy kościelnej i obsadził zamki na tym terenie swoimi żołnierzami. Skutek był dość łatwy do przewidzenia. Biskup wrocławski, Jan III Romka herbu Sulima rzucił klątwę na Bolka, a jego terytorium obciążył zakazem sprawowania obrzędów religijnych. Na to książę nie mógł sobie pozwolić. Wycofał swoje rycerstwo z opanowanych zamków, ale zatrzymał sobie Paczków.

W tym czasie potęgi doczekały się Czechy. Bolko, czując zagrożenie rozpoczął budowę zamków obronnych na południowo – zachodniej granicy. Bolko I, zwany już wówczas Surowym wybudował zamki: Bolesławiec, Kamienna Góra, Kliczków, Wleń, Bolków, Rogowiec, Radosno, Świdnica, Ząbkowice oraz Fürstenberg, (czyli Książ). Rozbudował też zamki: Grodzieniec, Świny, Niemczę.

 

 

Niecały kilometr od zamku Fürstenberg, położony był stary, ziemno – drewniany gród, który choć słabszej konstrukcji, to nadal pełnił funkcję wspomagającą nowej siedziby. Obie warownie tworzyły fortyfikacyjny zespół obronny. Stary zamek, to dzisiaj ruiny, które nadal skrywają tajemnice czasów Bolka I, ale i drugiej wojny światowej. Co ukrywali tam Niemcy? Czego szukali Rosjanie? Do dzisiaj nie wiemy. Wiemy natomiast, że są tam zasypane lub zalane betonem tunele, które kiedyś trzeba w końcu odgrzebać.

W zażegnaniu sporu Bolka z Czechami przydała się pomoc Kościoła. Co prawda Bolko powstrzymał nawałę Czeską pod Kamienną Górą, ale nie miał wątpliwości, że sytuacja jest dość niebezpieczna. Zwrócił się o pomoc do papieża Bonifacego VIII. Papież przychylił się do prośby i wziął w obronę Bolka I. Poskutkowało to układem pokojowym.

 

      Zamek Fürstenberg nazywano „Kluczem do Śląska”, ponieważ miał ogromne znaczenie strategiczne. To w jego bezpośrednim sąsiedztwie przebiegały drogi handlowe ze Śląska do Czech. Dlatego Czesi, nie mając klucza szukali wytrycha…

„Książęca Góra” (Fürstenberg) sprawiła, że Bolko I Surowy nadał sobie tytuł „pana na Fürstenbergu”, który przypisywali sobie również jego kolejni właściciele. Początkowo było ich wielu. Kiedy wygasła linia rodu Piastów z linii świdnicko – jaworskiej, właścicielami byli królowie czescy z dynastii Luksemburgów. Od 1463r. właścicielem był król czeski Jerzy z Podiebradów. Kolejnym właścicielem był król węgierski Maciej Korwin, a sam zamek zarządzany był przez Georga von Stein, który przeobraził zamek warowny w rezydencję.

W czasie panowania na zamku wdowy po wnuku Bolka I Srogiego, twierdza zmienila nazwę na Fürstenstein, czyli Książęcy Kamień.

 

 

Największe przeobrażenie zamku w rezydencję książęcą nastąpiło, kiedy znalazł się pod władaniem rodu rycerskiego von Hoberg. Z czasem fosy, wały obronne i część murów ustąpiły miejsca francuskim ogrodom. Dzięki małżeństwu Jana VI z Anną Anhalt – Pless, Hochbergowie (nowy zapis nazwy rodu Hoberg) tytułują się książętami Hochberg von Pless.

Hochbergowie byli właścicielami zamku Książ aż do roku 1941. Wtedy zamek został skonfiskowany na potrzeby wojsk hitlerowskich. Tutaj warto wspomnieć, że podczas wojny synowie Jana Henryka XV von Hochberg i Marii Teresy Oliwii Hochberg von Pless („księżnej Daisy") walczyli przeciwko Niemcom. Jan Henryk XVII (Wilhelm Albert Edward hrabia von Hochberg, baron zu Fürstenstein, IV książę von Pless) walczył w armii brytyjskiej w stopniu porucznika. Początkowo był uwięziony, jako wróg, ale po zwolnieniu zaciągnął się na ochotnika. Drugi z synów, Alexander Lexel (Friedrich Wilhelm Georg Konrad Ernst Maximilian hrabia von Hochberg, baron zu Fürstenstein, V książę von Pless) walczył w II Korpusie Polskim, jako Aleksander Pszczyński. Brał udział w walkach na Bliskim Wschodzie i we Włoszech (m.in. pod Monte Cassino). W wojsku Polskim doczekał się stopnia podporucznika. Najmłodszy z braci, Bolko został zamordowany przez Gestapo na kilka lat przed wybuchem wojny.

     W 1943r do zamku Książ wkraczają członkowie organizacji Todt (niem. Organisation Todt, OT). Nazwana tak, na cześć jej pierwszego kierownika - Fritza Dodta, zajmowała się budową obiektów militarnych. Budowała np. kwatery Hitlera, ośrodki doświadczalne rakiet V1 i V2 w Peenemünde, stocznie, lotniska…

Co sprowadziło tę organizację do Książa i po co drążyli tunele pod zamkiem, w Górach Sowich i w ogóle na terenie Dolnego Śląska? Nie do końca wiadomo.

Do prac budowlanych wykorzystywano więźniów obozowych, którzy drążyli podziemne korytarze.

 

W podziemiach znajdowały się prawdopodobnie tajne laboratoria lotnicze i fabryki uzbrojenia. Istnieją powiązania z Książem zbrodniarza wojennego, naukowca Hubertusa Strugholda, który zajmował się medycyną lotniczą. Prowadził on doświadczenia na więźniach obozów koncentracyjnych, które kończyły się śmiercią „osób doświadczalnych”. Prawdopodobnie zaangażowany był w budowę pilotowanej wersji rakiety V2, którą poznali bliżej mieszkańcy Londynu. Ta budowana była przeciwko amerykanom (A4b/A10). Ironia losu jest taka, że Hubertusa Strugholda nie spotkała żadna kara za popełnione zbrodnie, wręcz przeciwnie; znalazł ciepłą posadkę nie gdzie indziej, jak w Ameryce. Mało tego, do dziś w USA nadawana jest nagroda za wybitne osiągnięcia w dziedzinie medycyny kosmicznej imienia H. Strugholda.

 

Podziemną część kompleksu zamku Książ stanowią wyrobiska o dwóch znanych nam poziomach. Pierwszy, rozbudowany w czasie wojny, znajdujący się 15 metrów pod zamkiem. Można się tam dostać z tarasu bogini Flory. Idąc tunelem, mijamy wartownię, wejście do windy łączącej podziemia z poszczególnymi kondygnacjami zamku oraz szyb klatki schodowej dochodzący do piwnic zamkowych. Podziemia poziomu pierwszego mają około 80 metrów długości, powierzchnię 180 metrów kwadratowych i kubaturę 400 metrów sześciennych. Drugi znany nam poziom rozciąga się 53 metry pod dziedzińcem. Składają się nań cztery sztolnie dolotowe oraz sieć krzyżujących się, powiększonych do 5 metrów wysokości i 5,5 metra szerokości, wyrobisk chodnikowych. Znajdują się tam również cztery całkowicie wybetonowane komory o wymiarach 13 na 4,5 na 3,8 metra, oraz trzy szyby. Pierwszy, o średnicy 5 metrów, miał pomieścić windę i urządzenia wentylacyjne, drugi, półtora metra węższy, którym podczas budowy lano beton do podziemi, służyć miał celom wentylacyjnym, a trzeci, o średnicy 0,7 metra, wykonano tylko do podawania betonu” – pisał Jerzy Rostkowski.

 

       Niemcy wykorzystali podziemia Książa również, jako kryjówkę dla różnego

 

rodzaju skarbów (czekamy na kolejne sensacje związane z tzw. „złotym pociągiem” – przecież to rzut beretem od zamku”).

Bezcenne zabytki kultury (obrazy, rzeźby, starodruki…) to szczególnie przykra strata podczas konfliktów zbrojnych. Każdy kolekcjoner i muzealnik próbuje chronić swoje eksponaty. Każde państwo, próbuje zachować swoje dziedzictwo narodowe, dla przyszłych pokoleń.

Taką potrzebę mieli też Niemcy, którzy chcieli ocalić nie tylko swoje dziedzictwo narodowe, ale też dobra, które zrabowali w czasie trwania wojny. Część tych skarbów, a była to m.in. kolekcja malarska, numizmatyczna i około 70 tys. starych ksiąg, przewieziono do klasztoru Benedyktynów, położonego na wzgórzu Monte Cassino. Miejsce wydawało się bezpieczne, ale do czasu. Właśnie tamtędy przebiegała droga do zdobycia Włoch (o udziale Polaków w tej rzezi wspominać nie trzeba?). Na przełomie października i listopada 1943r. archiwalia i dzieła sztuki wywieziono do Villa Colle – Ferreto, a pod koniec listopada zbiory podzielono. Część trafiła w okolice Berlina, do kwatery głównej dywizji Hermann Güring, skąd H. Güring zabrał je do rezydencji Carinhall. Część zabytków opactwa benedyktynów, przewieziono do Watykanu (14 samochodów ciężarowych).

 

Kiedy w roku 1945, grunt zaczął palić się pod niemieckimi oficerkami, marszałek Güring postanowił ukryć swoje skarby. Większość skrzyń załadowano na wagony pociągu, który zmierzał do… Wałbrzycha. Ze skarbów Hermanna Güringa odnaleziono tylko pozostałą część, która nie pojechała do Wałbrzycha, ale do kopalni Alt Aussee. Niemcy nie zdążyli ukryć transportu w kopalni i został odnaleziony przez Amerykanów.

 

       W roku 1945 w zamku zainstalowały się zwycięskie wojska sowieckie. Niestety dokonując kolejnych dewastacji i kradnąc, co tylko wpadnie im w ręce. Również tajemnicę podziemnych pomieszczeń i systemu tuneli. Chyba nikt nie wierzy, że przez rok poszukiwań niczego ciekawego nie znaleźli, jak twierdzili?

Sowieci zajęli Książ 8 maja 1945r. Szukali przez ponad rok, a wynik ich poszukiwań przybliża nam troszkę notatka gen. Andrieja Okorokowa:

 

Na terenie, na którym stacjonowała 65 Armia, w zamku Fürstenstein koło Waldenburga, została odkryta biblioteka licząca około 65 tysięcy tomów, w tym znaleziono wiele książek z XVI i XVII wieku, które uchodzą za bardzo rzadkie i cenne. Poza tym biblioteka zawiera wyjątkowy zbiór rękopisów.”

 

Renata Starkowa i Jerzy Łanowski, którzy byli na miejscu w październiku 1946r., niewiele zastali z tych rzeczy:

 

zabraliśmy ze szczątków wywiezionej biblioteki trzy skrzynie książek i broszur przeważnie XVII i XVIII wiecznych druków śląskich. Towarzyszący nam urzędnik z delegatury Ministerstwa Kultury i Sztuki Styczyński – zabrał stamtąd trzy skrzynie nut i rękopisów muzycznych, kilka książek i wydawnictw z dziedziny sztuki (sztychy), trzy świeczniki (pająki) brązowe i 2 świeczniki hinduskie.”

Wymieniony w raporcie Stefan Styczyński, ponad roczny pobyt czerwonoarmiejców podsumował w ten sposób:

 

W styczniu 1946r. były tam jeszcze gobeliny, dywany, obrazy, a po wyjeździe komisji, złożonej z wyższych oficerów radzieckich, z kwatery marsz. Rokossowskiego rozpoczął się zorganizowany wywóz na wielka skalę, który w lutym objął bibliotekę, w marcu i kwietniu resztę ruchomości. W maju w barbarzyński sposób zniszczono resztę pozostałych ruchomości: dokładnie połamano wszelkie meble, powyrąbywano drzwi, okna, powyrywano tu i ówdzie parkiety, wszystkie boazerie, zniszczono malowidła ścienne, tak że wnętrza kompletnie spustoszone przedstawiają obraz całkowitej ruiny.”  

 

W sprawozdaniu „z akcji zabezpieczenia zabytków ruchomych za miesiąc marzec 1947r.” S. Styczyński napisał:

 

Według poufnych wiadomości, zaczerpniętych od Niemca Krieckego, zamieszkałego obecnie w Bożej Górze, a przed laty sprawującego obowiązki archiwariusza zamku Fürstenstein koło Świebodzic, do zamku tego w r.1943 Niemcy przywieźli archiwum z Monte Cassino

 

Dopiero po wyjechaniu wojsk okupacyjnych w latach ’90 – tych pojawiła się szansa na odzyskanie, chociaż części zrabowanych rzeczy. W 2015r. powróciła do biblioteki XVIII- wieczna „Kronika Saksońska” i zabytkowa porcelana Carla Tielscha. Do zamku powróciły też dawne dzieła Hochbergów, a raczej ich skromna część, na którą składa się kilka obrazów z dawnej kolekcji Jana Henryka XV von Hochberga i księżnej Daisy.

Niestety Rosja do dnia dzisiejszego nie ma zamiaru wywiązać się z traktatu ryskiego z 1921r., w myśl którego, powinna zwrócić Polsce i Polakom skarby naszej kultury.

     Tajemnice Dolnego Śląska, to do dzisiaj pilnie strzeżona tajemnica. Kto jej strzeże i w jakim celu? Tego tak do końca nie wiemy. Faktem jest natomiast, że eksploracja podziemnych tuneli jest skutecznie hamowana przez ludzi na wysokich stanowiskach. Nieliczni śmiałkowie, którzy próbują nagłaśniać niektóre wątki tajemniczej układanki, stworzonej przez III Rzeszę, są zastraszani, a cała okolica jest pilnie strzeżona przez… No właśnie, przez kogo?

 

Oddaję głos Tadeuszowi A. Kisielewskiemu:

 

Skoro rzeczy, które Niemcy ukryli na Dolnym Śląsku, nie mają obecnie żadnej wartości, to dlaczego są one tak pilnie strzeżone?

Że tak jest, nie ulega żadnej wątpliwości, znana jest nawet cena miesięcznego wynagrodzenia jednego ze strażników tych rzekomo bezwartościowych tajemnic. Rostkowski ją podaje. Znana jest też cena, jaką zapłacili za nadmierną ingerencję w owe tajemnice niektórzy eksploratorzy. Tą ceną było życie. Rostkowski od dawna odbiera telefony z groźbami, a osoba, która do niego dzwoni, zna treść jego rozmów prowadzonych przez telefon komórkowy i zawartość jego poczty elektronicznej. […]

Tajemnice te są tajemnicami niemieckimi, amerykańskimi, sowieckimi/rosyjskimi i polskimi. Uderzająca jest ciągłość, z jaką kolejne wcielenia polskich służb specjalnych – UB, SB, UOP i ABW – oraz milicja i policja, a być może także kontrwywiad wojskowy, wzbraniały i wciąż bronią dostępu do poniemieckich skrytek. Znają ich zawartość? Nie chcą, by zwykli obywatele poznali ją przed nimi? Robią to na wszelki wypadek? A może jest jakieś inne wytłumaczenie?

 

Wirtualny spacer po zamku Książ:

 

http://zamekksiaz.wkraj.pl/#/39541/0

 

 

Żródła:

- „Podziemia III Rzeszy” – Jerzy Rostkowski

- Informator turystyczny zamku Książ

- www.ksiaz.walbrzych.pl

- http://www.zamkipolskie.com/ksiaz/ksiaz.html

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com