"Ziemia i gwiazdy" - powstanie 1863r.

       "Po wydaniu Traugutta, Sierakowskiego i innych powieści o roku 1863 postanowiłem z kolei w powieści Ziemia i gwiazdy przedstawić powstanie styczniowe od innej strony, mianowicie z wiejskiego, głównie chłopskiego punktu widzenia" - od autora.

 

"Dla maturzystów w Białymstoku nastały dni gorączkowe. Egzaminy! Wczesna fala upałów! No, a przede wszystkim - alarmujące, podniecające wyobraźnie wieści. Wiosna 1862 roku wzbudziła wiele entuzjazmu, nadziei i... złudzeń.

      Stefek Władczyński, syn administratora, chłopak słynący z bystrej orientacji, opowiadał:

 

- Przyjechałem na stację w Łapach o minutę za późno. Lokomotywa zagwizdała, trzeci dzwonek i fiu - fiu! pociąg odjechał. Co miałem robić? Gonić bryczką? Poszedłem do warsztatów kolejowych, bo ktoś mówił, że stamtąd wypuszczą maszynę roboczą. Chodzę sobie, ludzie na obiedzie, nie ma się kogo zapytać. Wreszcie zajrzałem do jakiegoś składziku i widzę - jak mamcię kocham - kosy i kosy. Na sztorc przekute, niby u tamtych za Kościuszki. Cały stos!" [...]

"Franuś Wiejek nie lubił trzymać się traktów otwartych, więc drogę do Królestwa na Zambrów i Ostrów odbywali nie wprost, lecz trochę szczególnie, najpierw zapuszczając się dość daleko na północ aż pod rozlewisko Narwi w Bagnie Wiznańskim, a później zjeżdżając ku południowi przez Czerwony Bór. W ten sposób uniknęli indagacji policyjnej i znaleźli się w granicach Królestwa Polskiego".[...]

"- A do pana Kobylińskiego jak trafiłeś? także za chlebem? - pytał trochę zgorszony Pawełek.

Chłop nie odpowiedział, tylko wpatrzył się przed siebie, biczyskiem pokazał:

- Ot, my prawie i w domu. Miejsce to nazywa się "naddawek", a zaraz za lasem będzie Nagusewo, tylko przez mostek na Strudze przejdziemy. A za Nagusewem - moja Nagusewka, tam, pod drugim lasem, a dalej droga do Osuchowej, bo ja aż tam panicza muszę zawieźć, tylko pojedziemy nie przez wieś, ale bokami, brzeźniakami. A w dole na lewo ciągną się ponad drugą rzeczką duże wsie: Turka, Laskowizna, Puzdrowizna..." [...]

"Kiedy z wiosną od strony Czerwonego Boru doszedł huk armat, całe Nagusewo wyległo z chałup, trafnie odgadując, że niemała widocznie jest powstańcza siła, skoro przeciw niej występuje aż artyleria." [...]

"Nareszcie nad ranem dnia piątego maja echo leśne przyniosło z północy grzechot bitwy zupełnie niedalekiej. Nagusewo zerwało się na nogi. Z chałup powychodzili starsi medytując, czy to nie z Ostrowi dochodzą odgłosy zaciętej walki. Rozwidniło się na dobre, gdy z lasu pokazały się furgony wiozące bagaże i kilku rannych. Jak się okazało, wielka, tysiąc chłopa licząca siła powstańcza zasadziła się pomiędzy wsiami Stok i Jelenie na dwustu Moskali, rozpędzając ich na cztery wiatry" [...]

"Istotnie, w początku czerwca także i Nagusewo przeżyło swój wielki i straszny dzień wojenny. trzy roty rosyjskiego wojska z huzarami i kozakami wyruszyły wtedy z Ostrołęki na obozowisko powstańców w Jarzębcu. Dowódca powstańców odszedł parę mil w lasy ostrowskie, rozłożył się pod samym Nagusewem, ale pikiet nie rozstawił wcale albo też kozacy zdołali cichaczem wytropić nowy obóz, dość że powstańcy musieli się wycofać, a pozostała im tylko jedna drożyna wolna, właśnie w stronę Nagusewo. No i zaczęło się..." [...]

"Myśmy nagle wrogowi się pokazali w tym wysokim zbożu, w zaroślach. A u

 

naszych, co w kotle, trębacz był, znał moskiewskie sygnały, to zatrąbił im do odwrotu. No i zaczęło się, Bartku! Reszta sołdatów podała tył, chroniła się biegiem do Nagusewa, zajęła te pierwsze domy, wiecie? Macieja Kozieła, braci Stelmachczyków, no i tych Sobierajów, co się Sobieskimi przezwali. Rąbaliśmy, cięliśmy, co się da, kiedy uciekali, a ten jednoręki ksiądz Rostkowski wszystkim dawał przykład, wreszcie gospodarze chałupy podpalili, sami poginęli, ale z tych trzech rot piechoty mało który sołdat ocalał, Chyba, że się gdzieś schował i przeczekał, bo zaraz potem zaczął się dla nas inny bój z tymi nowymi rotami, co pokazały się od Małkini, a także i od Ostrowa."

 

    Po więcej odsyłam do książki. Tym bardziej, że ciekawa i oparta na wydarzeniach, które faktycznie miały miejsce. Część bohaterów powieści, również jest autentyczna i chodziła niegdyś ścieżkami, którymi teraz my podążamy (także dzięki ich trudowi, włożonemu w odzyskanie niepodległości).

Podczas wędrówki powstańców styczniowych, znajdziemy się w okolicach Nagoszewa, Ostrowi Mazowieckiej, Małkini, Zambrowa, Tykocina, Broku...

Zachęcam do lektury.

 

 

 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com