Aniołowie na wojnie cz.III (3) - Polska

May 25, 2017

        Z bytami anielskimi, mamy do czynienia również na naszych, rodzimych polach walki. Powiedzmy sobie coś na ten temat.

 

        Niewiele wiemy o państwie Mieszka I. Wiemy, że decydującym momentem jego życia i najważniejszym w historii naszego kraju, było przyjęcie chrztu. Wiarę chrześcijańską propagował później syn Mieszka, Bolesław, a później Mieszko II, syn Bolesława. Później oczywiście, kolejni nasi władcy, ale my zatrzymamy się na Mieszku II.

 

 

        Konrad II, król niemiecki udał się na koronację do Włoch. Jego nieobecność wykorzystała opozycja, która postanowiła „podlizać się” Mieszkowi II. Opozycję tę, stanowili przede wszystkim: książę szwabski Ernest II, księżna Matylda i Fryderyk II lotaryński. Aby przekabacić Mieszka II na swoją stronę, księżna szwabska Matylda przysłała mu księgę modlitewną i list, w którym mocno słodziła naszemu władcy. Przepiękna księga liturgiczna, którą otrzymał Mieszko II, została wykonana prawdopodobnie w 1002r. Mieszko otrzymał ją w 1027r. Księga jest ciekawa pod wieloma względami (m.in. dla muzykologów). Zawiera hymny liturgiczne, a wśród nich odnaleźć można fragmenty, mówiące o bycie anielskim. Jest nim, nie kto inny, jak sam Archanioł Michał. W taki oto sposób, aniołowie przedostali się do liturgii Kościoła w Polsce. Z imienia, są tam wymienieni trzej archaniołowie: Michał, Gabriel i Rafał. Otóż i fragment:

 

„Na uroczystą, o Królu niebieski, chwalbę,

wszystka rozśpiewana rzesza niech składa zgodne pienia

i niech nasze zgromadzenie wznosi Tobie pieśni,

gdy już znowu nadchodzą Michała święta przesławne,

który całą budowlę świata rozradowaną przystraja.

Po dziewięciokroć rozstawiają się szyki duchów przez Ciebie uczynione.

Te są pośród pierwotnych. Albowiem Twoimi stworzeniami

też jesteśmy my, twór ostatni, lecz Twój obraz”.

 

Nabożeństwo do Archanioła Michała mocno zakorzeniło się na polskiej ziemi, a co za tym idzie, spopularyzowało imię Michał w państwie Mieszka (między innymi w takich formach: Michał, Michael, Michalina, Michiał, Michel, Micher, Michoł, Michul…). Właśnie ten archanioł, uważany był za wspomożyciela na polach bitewnych. Wizerunki archanioła widniały na tarczach rycerskich, herbach i ryngrafach.  

 

        Jedno z objawień św. Michała miało miejsce w XIIIw., kiedy to anioł miał się ukazać księciu krakowskiemu Leszkowi Czarnemu. Obiecał mu wtedy zwycięstwo nad Jaćwingami, którzy gnębili wioski i miasteczka Lubelszczyzny. Książę Leszek faktycznie pobił Jaćwingów, a jako wotum dziękczynne wybudował w Lublinie kościół (istniał jeszcze w XIXw.) pod wezwaniem św. Michała.

 

      Jan Długosz pisał o królu Kazimierzu Odnowicielu, że we śnie ukazał mu się Archanioł Michał, który powiedział:

 

„Powstań! Z serca wyrzuć bojaźń, śmiele na wroga natrzyj, a przy pomocy Nieba wilki triumf odniesiesz.”

 

Było to podczas sporu z Masławem, który przy wsparciu Prusaków chciał zawłaszczyć Ziemię Płocką. Ponoć podczas walki, nasi rycerze ujrzeli rycerza na białym koniu, który zawsze był akurat w tym miejscu, gdzie królewskie rycerstwo było w tarapatach.

 

         Ingerencji Archanioła przypisuje się też zwycięstwo Bolesława Krzywoustego nad Pomorzanami. Św. Michał ukazał się królowi. W wizji z archaniołem, król i rycerstwo zobaczyli świętego, rzucającego złotą kulę na Nakło. Król, nie chcąc zbędnego przelewu krwi, zawarł rozejm, który został zerwany poprzez zdradziecki atak przeciwnika. Atak został odparty, a wróg poniósł dotkliwe straty.

 

 

        W roku 1605 pod Kircholmem, miało miejsce jedno z najwspanialszych zwycięstw polskiego oręża. Hetman polny Jan Karol Chodkiewicz, mając do dyspozycji formacje husarskie, rozgromił wielokrotnie liczniejsze zastępy Szwedów (również Niemców, Szkotów i Holendrów) pod dowództwem Karola Sudermańskiego. Hetman Chodkiewicz powierzył losy bitwy Archaniołowi Michałowi. Jak widać, warto było. Po czterdziestogodzinnym nabożeństwie, podczas którego hetman zobowiązał się do wybudowania kościoła pod wezwaniem Archanioła Michała. Po spektakularnym zwycięstwie, Jan Karol Chodkiewicz dotrzymał słowa i na wzgórzu, zwanym odtąd Górą Świętego Michała powstał kościół.

 

         „W roku 1621 za panowania Zygmunta III dowództwo wojsk, walczących z Turkami, po bohaterskiej śmierci hetmana Stanisława Żółkiewskiego, przeszło w ręce Karola Chodkiewicza, hetmana wielkiego litewskiego. Mąż ten, pełen najpiękniejszych cnót rycerskich, pałał gorącą, iście synowską miłością ku Maryi, a już Obraz Jej cudowny na Jasnej Górze największą, jaka tylko być może, czcią

otaczał. Kiedy objął dowództwo nad wojskiem, zastępy swe w liczbie 66 000 rycerzy, przeszedłszy Dniepr, obozem pod Chocimem rozłożył. Cały miesiąc oblegany był przez armię turecką, liczącą trzysta tysięcy ludzi. Siły były tak nierówne, że cudu trzeba było Polakom, aby nie zostali zmiażdżeni przez dzikie pogańskie hordy. Wiedział o tym wielki, a pobożny wódz, toteż nakazał w obozie gorące modły. Kapłani co dzień odprawiali Msze święte, których klęcząc, wódz i rycerstwo nabożnie słuchali. Ślubowano Maryi Częstochowskiej pielgrzymki i wota i kornie proszono o pomoc i zwycięstwo, które, po ludzku sądząc, było niemożliwe.

Codziennie szły ćmy wroga do szturmu, codziennie zostawiając tysiące zabitych, sromotnie przez polskie rycerstwo odbierane były. Już tylko w obozie naszym jedna beczka prochu pozostała, już widmo klęski stanęło przed oczami Polaków. Tymczasem dnia 10 października zastępy tureckie z niebywałą furią rzuciły się do ataku. Nie tracą ducha Polacy, owszem czują, że jakaś dziwna moc z nieba zlewa się na nich, czują, jakoby się zwiększały ich zastępy: - „Anielskie li to hufce na pomoc przybywają, przez Panią Jasnogórską, Aniołów królowę, przysłane?” – mówią zdumieni między sobą i siła ich się zwiększa i odwaga wzrasta, a wrogowie jak muchy padają, gdziekolwiek uderzą na nich rycerze, Imienia Maryi wzywający. Czuli w sobie Polacy moc z nieba i nic dziwnego, bo w tym czasie, gdy pod Chocimem rozgrywał się bój o życie i wolność całego chrześcijaństwa, kapłan winien z Zachodu Jezuitów, O. Oborski, przebywający wówczas w Kaliszu, miał widzenie iż nad polem bitwy unosił się wóz przedziwny, w którym klęczał zmarły w 1568 roku w opinii wielkiej świętości (wówczas nie kanonizowany jeszcze) św. Stanisław Kostka, a zwracając twarz swą w stronę walczących zastępów polskich, wskazywał je ręką znajdującej się przed nim Najśw. Pannie z Dzieciątkiem na łonie i błagał o pomoc, a Dziecię Jezus, na znak wysłuchania próśb, z miłością wyciągnęło swe boskie rączęta ku świętemu chłopięciu. Przejęty tym widzeniem, czcigodny kapłan opowiedział je braciom swym, nie wiedząc, coby znaczyło, i dopiero w kilka dni po tym dowiedział się, że w owym dniu Bóg dał zwycięstwo wojskom naszym nad Turkami”.

 

Sam Zygmunt III Waza, chyba nie do końca lubił anioły. Może nie wszystkie? A może było to zupełnie inaczej…

 

15 listopada 1620 roku, kiedy król szedł na mszę do katedry, został zaatakowany przez kalwinistę Michała Piekarskiego. Zamach został udaremniony, a król wyszedł z niego bez większych urazów. Piekarski dostał szablą po głowie, od królewicza Władysława, a później został obezwładniony. Niedoszłego zamachowca wzięto w „obroty”. Podejrzewano, że skoro Piekarski wyznawał kalwinizm, to za zamachem stali kalwiniści z rodu Radziwiłłów. Tortury zastosowane na Michale Piekarskim, na nic się zdały. Żadnych nazwisk nie wygadał, a przesłuchujący go, dowiedzieli się, że zabić króla kazał mu… anioł. Historia kończy się tym, że chociaż król publicznie przebaczył zamachowcowi, to nie wybaczył mu intygator koronny, czyli taki ówczesny prokurator sądowy. Piekarski otrzymał wyrok śmierci przez tortury:

 

„Najprzód z miejsca uwięzienia, z którego zostanie wyprowadzony, przez kata i jego oprawców usadzony będzie na wózek do tego sporządzony, mając skrępowane ręce i nogi, przywiązany do wozu tak zostanie, aby postać siedzącego zachował. Zasiądzie przy nim swe miejsce kat z oprawcami, mając swe narzędzia: ogień siarczysty i rozżarzone węgle, obwożony będzie przez Rynek i ulice miasta. W miejscach wyznaczonych, obnażonego, czterema rozpalonymi szczypcami oprawcy ciało szarpać będą. W miejscu kary stanie, z wozu na rusztowanie, umyślnie wystawione, na osiem łokci od ziemi wyniesione, przeprowadzony zostanie. Tam mu kat ów czekan żelazny, którym na Najjaśniejszego Króla Jegomości targnął się, do ręki prawej włoży i z nim w rękę bezbożną i świętokradzką nad płomieniem ognia siarczystego palić będzie. Dopiero, gdy wpół dobrze przepalona będzie, mieczem odetnie, toż i z lewą ręką, bez przepalania jednak uczyni. Po czym czterema końmi ciało na cztery części roztargane, a obrzydłe trupa ćwierci na proch na stosie owym spalone zostaną. Na koniec proch w działo nabity, wystrzał po powietrzu rozproszy”.

 

Prochy Michała Piekarskiego, zostały nabite w armatę i wystrzelone w cztery strony świata. Skazany został na zapomnienie, ale przetrwał w pamięci ludzkiej do dnia dzisiejszego. W powiedzeniu ludowym. Otóż, kiedy Piekarski plótł trzy po trzy, że zleceniodawcą zamachu był anioł, utarło się powiedzenie „pleść, jak Piekarski na mękach”.

 

 

       W 1624r. na podkarpaciu, we wsi Blizne widziano całe mnóstwo wojska w białych szatach, które stanęło na drodze Tatarom. Tatarzy akurat złupili wioskę i wracali z łupem do domów, przy okazji prowadząc kilkudziesięciu pojmanych w jasyr mieszkańców. Miejscowy ksiądz, z pozostałymi mieszkańcami wzywał na pomoc sił nadprzyrodzonych, w postaci św. Michała. Wojsko w białych szatach zaatakowało Tatarów, którzy uciekli w popłochu. Również w tym miejscu, wybudowano kapliczkę dziękczynną dla św. Michała.

 

       „Za Panowania Króla Michała Wiśniowieckiego, Archanioł Michał miasto Lwów wybawił z paszczy smoka azjatyckiego”. Taki napis, nakazał umieścić na ścianie ratusza we Lwowie, burmistrz miasta Bartłomiej Zimorowic, jako gest wdzięczności za uratowanie miasta przed Ukraińcami, pod dowództwem Doroszenki. Było to w roku 1672, kiedy miasto okrążyły zjednoczone wojska ukraińskiego hetmana i baszy Kapudana. Zbliżało się akurat święto Michała Archanioła, więc załoga

oblężonego Lwowa, uciekała się w modłach do tegoż świętego. Bernardyni przewodniczyli nabożeństwu, a na kościele wywiesili chorągiew z napisem: „Św. Michał odniósł zwycięstwo”. Dzień przed świętem, Turkom dała się we znaki burza z gradobiciem, która spowodowała niemały popłoch w szeregach tureckich. Dość duży, bo odstąpili od murów miasta. Nie była to pierwsza ingerencja sił nadprzyrodzonych w obronie Lwowa. Wcześniej również notowano takie przypadki. Chociażby w roku 1618. Wtedy, znany nam, chociażby z „Trylogii” Sienkiewicza hetman Chmielnicki z Tuhaj – bejem postanowili zdobyć miasto. Oni również odstąpili, pod wpływem zjawy, która ukazała się na niebie.

 

        Bronisław Markiewicz, nim jeszcze został księdzem i błogosławionym Kościoła, 3 maja 1863r., na jednej z ulic Przemyśla zobaczył chłopca z różańcem w ręku. Chłopiec ten, wygłosił mnóstwo przepowiedni dotyczących życia politycznego. Przepowiedział m.in. wojnę francusko – niemiecką w 1871r., prześladowanie Kościoła w Niemczech i innych krajach, Wielką Wojnę i odzyskanie przez Polskę niepodległości. B. Markiewicz, nazwał chłopca Aniołem Polski. W swoich zapiskach błogosławiony ks. Bronisław Markiewicz zapisał:

 

„Otóż już stoją zbrojne miliony wojsk z bronią w ręku straszliwie morderczą. Wojna będzie powszechna na całej kuli ziemskiej i tak krwawa, że naród położony na południu Polski wyginie w niej zupełnie. Groza jej będzie tak wielka, iż wielu ze strachu rozum postrada. Za nią przyjdą następstwa jej: głód, mór na bydło i duże zarazy na ludzi, które więcej ludzi pochłoną, aniżeli wojna sama. Ujrzycie zgliszcza, gruzy naokół i tysiące dzieci opuszczonych, wołających chleba. W końcu wojna stanie się religijną. Walczyć będą dwa przeciwne obozy: obóz ludzi wierzących w Boga i obóz niewierzących w Niego. Nastąpi wreszcie bankructwo powszechne i nędza, jakiej świat nie widział, do tego stopnia, że wojna sama ustanie z braku środków i sił. Zwycięzcy i zwyciężeni znajdą się w równej niedoli i wtedy niewierni uznają, że Bóg rządzi światem, i nawrócą się i pomiędzy nimi wielu Żydów.”

Niedługo po tym, wybuchła Wielka Wojna.

 

 

Źródła:

- „Biblia Tysiąclecia” – Pallotinum

- „Aniołowie….” – David Jaremiah

- „Anioł z Mons” – David Clarke

- „Dzienniczek” – s. Maria Faustyna Kowalska

- „Oczami Jezusa” - Carver Alan Ames

- „Aniołowie w życiu świętych” – Anna Matusiak

- „Fatima – Konsulat Matki Bożej” – ks. Z. Podlejski

- “Ojciec Pio z Pietrelciny” – Alberto D’Apolito OFM Cap.

- „Michał Archanioł w piśmie Świętym i życiu Kościoła” – Z. Ziółkowski

- „Katechizm Kościoła Katolickiego” – Pallotinum 1994r.

- "Aniołowie w wizjach wielkich mistyczek" - M. Stanzione, M. Castelli

- "Któż jak Bóg" - nr.1 (145) / 2017r.

- „Orędzie miłosierdzia” – kwartalnik

- www.nonpossumus.pl

- www.biblijni.pl     

- www.trekearth.com

 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com