To my - Polacy cz.VI

June 8, 2017

      Chwalmy się dalej, naszymi rodakami. Wbrew wszystkim malkontentom i przeciwnikom polskości. Wbrew tym wszystkim, dla których „Polska to nienormalność” i obskurantyzm. Polska wniosła niesamowity wkład w życie wszystkich narodów świata i nalegał będę nadal, żeby Polska była Polską.

 

„Na każdym kroku walczyć będziemy o to, aby Polska – Polską była! Aby w Polsce – po polsku się myślało!” – Kard. Stefan Wyszyński.

 

        Z różnych względów, wielu naszych rodaków, którzy odnieśli sukces, związanych było (i jest) z firmami i instytucjami zagranicznymi. Wynika to z naszej historii i kilku innych czynników, które pominiemy. W każdym razie ci, którzy nawet mieli świetne pomysły, byli hamowani i rzucano im przysłowiowe „kłody pod nogi”. Tak było między innymi z Jackiem Karpińskim, byłym żołnierzem słynnego batalionu „Zośka”. Karpiński był (zmarł w 2010r.) jednym z pionierów współczesnej informatyki. Niestety jego geniusz ujawnił się w czasach, gdzie Polak należał do niższej formy życia. Zwłaszcza ten, z przeszłością akowską. PRL utrudniała żołnierzom Polskiej Armii Podziemnej osiągnięcie czegokolwiek. Nawet wykazania się w jakiejś ambitniejszej pracy, czy szkole. Mimo trudności, Jacek Karpiński dostał w końcu pracę w fabryce na Żeraniu, a później w PAN.

 

- „W 1963 roku zacząłem robić w Instytucje Automatyki perceptron, maszynę samouczącą się, skończyłem ją w 1964 roku. To był mój koniec w Polskiej Akademii Nauk, ponieważ wywołało to tak szaloną zawiść dyrekcji Instytutu Automatyki, że nie mogłem dalej pracować.” – wspominał Karpiński.

Dalsze losy naukowca, związane są z Instytutem Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. To tutaj, w głowie Karpińskiego zrodził się pomysł, z powodu którego piszę tu o nim. Tym pomysłem był mikrokomputer K-202. Taki rodzaj wynalazku nie odpowiadał komunistycznym władcom państwa, którzy bardziej liczyli na siłę robotniczych mięśni i konkretny przemysł, niż na umysł naukowca i jego komputer. A szkoda, bo wynalazek o kilka lat wyprzedzał swoją innowacyjnością USA. Karpiński nie zamierzał rezygnować z projektu i swój pomysł zaprezentował Brytyjczykom. Ci, już go nie wypuścili. Powstała spółka, która podjęła się produkcji komputera Karpińskiego. Dalszy przebieg zdarzeń był taki:

- „W 1973 otrzymałem wymówienie, wyprowadzono mnie pod karabinem, zrobiono rewizję osobistą, czy aby nie wynoszę jakichś dokumentów.”

 

Karpiński zakupił gospodarstwo w okolicach Olsztyna i zajął się hodowlą świń. Tak właśnie, władza ludowa zaprzepaściła ogromną szansę dla Polski.

 

- „Żałuję tylko, że zmarnowano te 8 lat i zmarnowano wielką możliwość stworzenia wielkiego przemysłu komputerów w Polsce – wyznał Karpiński na antenie Polskiego Radia. -  Gdybyśmy podążali tymi śladami, które zrobiliśmy do 1973 dalej, to bylibyśmy naprawdę liczącym się partnerem na świecie.”

        Jacek Karpiński skonstruował minikomputer szybszy, niż IBM PC wprowadzony na rynek 10 lat później! Dzisiaj nazywa się go polskim Billem Gatsem, a to Gates powinien być amerykańskim Karpińskim. To jednak nie koniec zasług tego, wybitnego konstruktora. Karpiński skonstruował (w PAN) też maszynę AAH (pomysł Józefa Lityńskiego), która była bardzo pomocna przy określaniu długoterminowych prognoz pogody. W 1959r. stworzył pierwszy na świecie analizator równań różniczkowych, oparty na tranzystorach AKAT-1. Percepton – tak nazywało się inne dziecko Karpińskiego. Percepton, to samoucząca się maszyna – druga taka na świecie. KAR-65 to z kolei skaner fotografii, który był dwa razy szybszy i 30 razy tańszy niż używane wówczas komputery Odra.

Pierwszy komputer (UNIVersal Automatic Computer), przeznaczony do powszechnego użytku wprowadził Remington Rand.

 

Talent Karpińskiego był konsekwentnie marnowany, co zmusiło konstruktora i wynalazcę do emigracji (podobnie jak tysiące innych Polaków tego pokroju). Wyjechał do Szwajcarii, gdzie współpracował przy produkcji magnetofonów Nagra. Stworzył też robota sterowanego głosem i skaner do czytania tekstu.

Pośmiertnie odznaczony został Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Cóż z tego, skoro na starość musiał dorabiać, jako projektant witryn internetowych, a jego potencjał został zmarnowany? Straty, jakie poniosła Polska, są nie do policzenia.

 

          Trudno sobie wyobrazić dzisiejszy świat bez komputerów, a jeszcze trudniej bez Internetu. Poznaliśmy naszego geniusza od komputerów, a teraz poznajmy kolejnego – od Internetu. Kto wymyślił zasadę działania Internetu? Skąd taki pomysł? Nie, nie był to Bill Gates. Nie był to również Timothy Berners – Lee – jeden z twórców sieci www. Idea powstania sieci internetowej zrodziła się w głowie polskiego żyda z (polskiego wówczas) Grodna. Pesach Baran urodził się w Polsce, ale cała jego kariera kształtowała się poza jej granicami. Baran nigdy jednak nie wypierał się polskiego pochodzenia. Wręcz przeciwnie, twierdził, że swój tok myślenia zawdzięczał właśnie „genowi polskości”. Baran, po ukończeniu Drexel University trafił do korporacji Remington Rand, która jak wiemy wprowadziła na rynek pierwszy komputer (wcześniej dostępne były wyłącznie dla wojska). Później pracował przy konstrukcjach samolotowych, a dokładniej rzecz ujmując, przy opracowywaniu sposobów komunikowania się z pilotami. Wiedza i doświadczenie, które Paul (takie przybrał sobie imię) Baran nabył podczas pracy, zaowocowały w czasie późniejszym, kiedy podjął pracę w RAND Corporation. Tamtejsi fachowcy zastanawiali się, w jaki sposób przesyłać informacje i to w trudnych, wojennych

czasach? Paul Baran przedstawił swoją wizję rozwiązania problemu, mianowicie: „zasadę gorącego kartofla”. Pakiet konkretnych danych, był właśnie takim „gorącym kartoflem”, który parzył w dłonie i trzeba go było jak najszybciej odesłać w pożądane miejsce. Tak zrodził się pomysł na sieć internetową…

[Chyba, że laur pierwszeństwa oddamy Krzysztofowi Boruniowi i Andrzejowi Trepce – autorom fantastycznej opowieści kosmitach, kosmosie i kosmicznych technologiach. Obaj byli byłymi żołnierzami Armii Krajowej. W książkach pisarzy możemy odnaleźć wizje mechanizmów, które przywodzą nam na myśl, właśnie Internet. „Zagubiona przyszłość” debiutowała w roku 1953. Panowie poruszają np. temat sztucznego centrum, które posiada „kompendium całej wiedzy ludzkiej”. Piszą m.in. o książkach, które rozpowszechniane były drogą radiową i każdy mógł z nich korzystać.]

 

        Inny nasz rodak – profesor Andrzej Targowski, którego władcy życia i śmierci w PRL objęli zakazami, również zmuszony był opuścić Ojczyznę i udać się do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Tam był cenionym znawcą komputerów i systemów informatycznych. Związał się z Western Michigan University. Wsławił się m.in. tym, że wymyślił tzw. infostradę. Idea była szczytna. Zakładała, że każdy Amerykanin miałby dostęp do Internetu, co bezpośrednio przekładałoby się na rozwój nauki i pogłębienie wiedzy. To z kolei miało niebagatelny wpływ na rozwój gospodarki krajowej. Niestety, po raz kolejny dzięki komunistom, nie polskiej gospodarki.

 

Andrzej Targowski:

 

„Ludzie, którzy skończyli studia w ZSRR po cichu bojkotowali zakupywanie komputerów zachodnich, czego może być przykładem decyzja prof. Wł T. zakupienia wielkiego sowieckiego komputera RIAD 50 dla Uniwersytetu Warszawskiego. Komputer ten „nigdy nie obliczył” jak sławny dzwon Mikołaja, który „nigdy nie zadzwonił.” (…)

Jakże się bardzo mylił ów autor, który w podtekście krytykował moje „infostrady,” które obecnie są po prostu Internetem, a czego się nie dotkniemy to jest zinformatyzowane!

Żeby powiększyć paradoks braku wyobraźni i robienia na przekór, gdy wówczas rozwijaliśmy informatykę pro-zachodnią, ów Profesor z Uniwersytetu Warszawskiego wreszcie spasował pod wpływem realiów, i wraz z innymi utworzył Polskie Towarzystwo Informatyczne i został jego prezesem w latach 1981-87? <>w ciemnych latach umierającej, ale ciągle „gryzącej” dyktatury PRL, w której dawał sobie świetnie radę. Był bowiem synem rektora UW z czasów stalinowskich (1952-69), który został nazwany „satrapą” przez prof. Cz. Bobrowskiego, podczas rozruchów marcowych studentów UW w 1968 r. Takich profesorów jak ów ojciec i syn, słuchano w PRL, innych eliminowano…”

 

Targowski, jako zastępca dyrektora generalnego Krajowego Biura Informatyki opracował, oprócz Infostrady, ideę Krajowego Systemu Informatycznego. Wszystkie te piękne koncepcje, zostały storpedowane przez władze peerelu. Co więcej, Targowski, jako że podpadł komunistom, był przez nich prześladowany i gnębiony. Tracił kolejne stanowiska pracy, zabraniano mu publikować swoje spostrzeżenia… Nawet jeśli miał pracę, to doradzano mu, aby się do pracy nie fatygował…

Wtedy właśnie zdecydował się na wyjazd do Meksyku, a później USA. Nawet po jego wyjeździe, czerwoni mu nie odpuścili. W „Życiu Warszawy”, „fachowiec” recenzujący książkę Targowskiego, pisał: „monstrualne połączenie przedmiotowej niewiedzy, autorskiej nierzetelności i gwałtów zadanych elementarnej kulturze słowa”.

 

Andrzej Stanisław Targowski opublikował blisko 40 książek z dziedziny informatyki (po polsku i angielsku).

Odznaczony, m.in.: Złotym Medalem za zasługi dla obronności kraju (1998r.), Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej (2000r.).

 

 

Źródła:

- www.polskieradio.pl

- www.gadzetomania.pl

- www.youtube.com

- www.polishclub.org

 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com