Polonia semper fidelis - Cud nad Wisłą

August 11, 2017

„Już latem 1918 roku w Moskwie sformowano rząd dla Polski.

Tegoż roku, w listopadzie, zachodnia Armia Czerwona

Rozpoczęła tak zwany Czerwony marsz na Zachód.

Według rozkazu wodza rewolucji należało

pokonać błyskawicznie Polskę,

połączyć się z rewolucją w Niemczech

i zająć całą Europę

Układ Niemiec z Sowietami był jasny.

Tereny opuszczane przez armię niemiecką

będą sukcesywnie zajmowane przez Rosję Sowiecką.

Naczelny Wódz Józef Piłsudski

z żołnierzy zmęczonych, z trzech zaborów,

zorganizował początki armii polskiej.

Szeroki front wschodni i wojna zaczepna nie rokowały powodzenia.

Tuchaczewski chciał wciągnąć armię polską

do walki na błota Polesia i tam ją wytopić;

jednak zwycięska bitwa nad Berezyną,

obrona Lwowa i zajęcie Kijowa

zaniepokoiły Rosję.

Sami białogwardziści wstępowali wtedy do Armii Czerwonej,

widząc zagrożenie dla Rosji.

Rokowania dyplomatyczne nie doprowadziły do rozejmu.

Szukając pokoju, należało szykować się do decydującej bitwy.

Państwa zachodnie nie chciały silnej Polski.

Pomoc Anglii i Francji była utrudniona

przez Niemcy, przez Czechy, nawet przez Gdańsk.

W Polsce rozbicie stronnictw politycznych, różne orientacje.

Widmo strasznej wojny zbliżało się nieuchronnie.

Dzierżyński, Marchlewski, Próchnik

apelowali do komunistycznych rad robotniczych,

aby już pochwycili władzę w swoje ręce

i wyszli na spotkanie armii wyzwoleńczej.

Wtedy rząd Witosa ogłosił powszechną mobilizację.

Dziwne, że w tej małej Polsce, piętnaście milionów liczącej,

w lipcu 1920 roku armia polska liczyła już

ponad milion żołnierzy i ochotników,

i Legii Kobiet.

W odezwie Rządu Obrony Narodowej czytamy:

 

„(…) wzywając naród cały do broni,

Rząd Polski ogłasza całemu cywilizowanemu światu,

(…) że dąży tylko do sprawiedliwego i trwałego pokoju.

Ale dzisiaj niech wie Europa, niech wie cały świat,

że najazd bolszewicki, w odpowiedzi na to,

gotuje się dokonać na Polsce zbrodni gwałtu,

równej zbrodniom tyranów (…), którzy rozebrali Polskę”. (…)

Stolicę opuścił już korpus dyplomatyczny.

Pozostał tylko nuncjusz apostolski – kardynał Achilles Ratti,

który postanowił modlić się w Warszawie

o zwycięstwo dla Polski

i który – jak pisze historyk –

chciał osobiście stanąć oko w oko z antychrystem.

 

 

Generał Haller wołał do żołnierzy:

Bracia! Bronimy naszych najświętszych praw,

dlatego z Bożego wyroku zwyciężymy!

 

Nie mieszam Boga do wojny, do żadnej,

ale dla mnie zaczynają się cuda.

 

Wstrząsające jest wołanie polskich biskupów do Ojca Świętego:

 

„Ojcze Święty!

Ojczyzna nasza od dwóch lat

walczy z wrogami krzyża Chrystusowego – z bolszewikami (…).

Jeżeli Polska ulegnie nawale bolszewickiej,

klęska ta grozi całemu światu.

Nowy potop nas zaleje (…).

Ojcze Święty, w takiej ciężkiej chwili prosimy Cię,

módl się za Polskę,

abyśmy (…) murem piersi własnych zasłonili świat

przed grożącym mu niebezpieczeństwem (…).

Ojcze Święty! Błogosław Polskę!”

 

A w odezwie do biskupów świata

biskupi polscy chcą już wtedy obudzić sumienie Europy

i otworzyć światu oczy na grożące mu zło.

Proszą tak:

 

„Zwracamy się do Was, najczcigodniejsi Biskupi,

Biskupi całego katolickiego świata (…),

Zwracamy się do Was z wołaniem

i z błaganiem za Polskę! (…)

Bo nie my sami zagrożeni jesteśmy.

Dla wroga tego (…)

Polska (…) jest tylko etapem, pomostem

do zdobycia  całego świata.

Rasa, która nim kieruje (…),

gnana odwieczną żądzą imperialistyczną,

zmierza do ostatecznego podboju narodów (…).

Ci, którzy są sterownikami bolszewizmu,

noszą w swej krwi odwieczną nienawiść ku Chrystusowi.

Bolszewizm jest żywym wcieleniem się

i ujawnieniem na ziemi ducha antychrysta”.

 

Jaką odwagę mieli ci biskupi wtedy tak pisać.

 

„Nie o pieniądze Was prosim, Bracia,

- piszą dalej biskupi –

nie o amunicję, nie o wojsko (…).

My nie wojny pragniemy, jeno pokoju (…).

Prosim Was dzisiaj o szturm do Boga,

o modlitwę za Polskę.

Modlitwa niech ocuci sumienie narodów,

bo sumienie to w Europie zamarło (…).

Odnosimy wrażenie, jakoby niektóre państwa

rade by widzieć Polskę małą i słabą.” (…)

 

W zakończeniu odezwy do Narodu

biskupi zarządzają modlitwę we wszystkich kościołach Ojczyzny

od Przemienienia Pańskiego do Wniebowzięcia Matki Boskiej,

czyli od 6 do 15 sierpnia.

Dziwne daty, i skąd im takie prorockie zaufanie?

 

Kardynał Kakowski w odezwie do duchowieństwa

archidiecezji i Warszawy

zarządza ponadto we wszystkich kościołach stolicy

całodzienną adorację,

a w niedzielę, 8 sierpnia,

modlitwy błagalne i Komunię świętą generalną

dla całej Warszawy,

z rozgrzeszeniem generalnym.

Po zakończeniu adoracji, w niedzielę 8 sierpnia,

ze wszystkich kościołów Warszawy

wyruszy procesja błagalna na Plac Zamkowy. (…)

 

Francuski generał Weygand napisze później w swoich pamiętnikach:

Ja nigdy w życiu

nie widziałem takiej modlitwy jak w Warszawie.

 

Ofiary zebrane na tacę w kościołach Warszawy

w niedzielę 8 sierpnia

przeznaczone były „na żołnierza polskiego”,

a Stolica Apostolska ofiary świętopierza

przeznaczyła w tym roku na pomoc dla wolnej Polski.

 

To są dla mnie cuda.

 

Wokół stolicy zamykał się pierścień naszych armii:

generała Józefa Hallera, generała Władysława Sikorskiego, generała Lucjana Żeligowskiego

i naczelnego Wodza – Józefa Piłsudskiego.

W ostatniej Mszy świętej

ksiądz Ignacy Skorupka mówił do 236. pułku piechoty,

w którym byli ochotnicy akademiccy

i chłopcy z gimnazjów warszawskich:

Czekają nas jeszcze ciężkie ofiary,

Ale niezadługo,

bo w dzień naszej Królowej, losy odwrócą się w naszą stronę

i już tylko zwycięstwo będzie naszym udziałem.

Ksiądz! Klecha!

Poległ pod Ossowem 14 sierpnia. (…)

 

 

No i cóż?

I gdzie ten cud?

Zasłaniali go skutecznie agenci Kremla.

Został obraz w kaplicy w Castel Gandolfo – u papieża.

Został obraz Jerzego Kossaka – Cud nad Wisłą.

I Matka Boska Zwycięska w ołtarzu na Kamionku.

 

Ale o cudach niech mówią święci.

Ci się na tym znają, więc posłuchajmy.

Sługa Boża Wanda Malczewska,

która jest kandydatką na ołtarze, pisze tak:

Polska niegdyś wyróżniała się nabożeństwem do mnie.

(to mówi do niej Matka Boska).

Za to serdecznie ją kocham.

Gdy otrzyma niepodległość,

to niedługo powstaną przeciwko niej dawni gnębiciele,

aby ją zdusić,

ale moja młoda armia, w imię moje walcząca,

pokona ich, odpędzi daleko i zmusi do zawarcia pokoju.

Ja jej dopomogę.

To był Wielki Piątek 1872 roku.

Zaś we Wniebowzięcie 1873 roku Wanda pisze w pamiętniku:

Gdy stałam przed ołtarzem Matki Boskiej, Ona powiedziała:

Uroczystość dzisiejsza

niezadługo stanie się waszym świętem narodowym,

bo w tym dniu odniesiecie świetne zwycięstwo

nad wrogiem dążącym do waszej zagłady.

To święto powinniście obchodzić ze szczególną okazałością. (…)

 

Generał Haller zapytany, o jaką walczy Polskę,

Odpowiedział: O taką, jakiej sobie życzy Najświętsza Panienka.

 

Sam Naczelny Wódz, w rozmowie z kardynałem Kakowskim,

miał powiedzieć:

Eminencjo, ja sam nie wiem, jak myśmy tę wojnę wygrali.

 

A wiedział to jednak rozbitek Armii Czerwonej.

Opowiadał to chłopom pod Zambrowem:

Wy etawo nie widieli.

Tuda pod Warszawoj stajała bolszaja armija.

My tuda widieli Bożij Matier,

katoraja zasłaniała Polijakow. (…)

 

Bracia! Czy zrozumieliście wszystko?

Bracia moi!

Czy z tej doliny, gdzie groby są mych ojców,

odejdziemy mądrzejsi i lepsi?

Czy będziecie pamiętać,

że przy księdzu Skorupce stanęło do walki

jeszcze dwa tysiące kapłanów i kleryków?

Wisło, będziesz pamiętać?

Lesie, będziesz pamiętać?

Piasku, będziesz pamiętał? (…)

 

Upadł komunizm, jako niewydolny system gospodarczy.

Obroniłaś się, Polsko, przed narzuconym programem ateizacji,

Który nazywano wtedy światopoglądem naukowym.

Jednak te same czarne anioły

Głoszą dziś światu nowe hasła,

które nazywają się pięknie:

Wolność – ale bez Boga.

Nie! (…)

 

Ja wiem, że ten Naród „jak lawa,

Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,

Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;

Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi” (Adam Mickiewicz).

 

Ludzie dobrzy, bracia moi!

Połóżcie rękę na sercu.

Bije jeszcze?

„A to Polska właśnie!”

I „żyć będzie w kłosach zbóż”.(…)

 

„Nigdym ja ciebie, ludu, nie rzuciła,

Nigdym ci mego nie odjęła lica,

Ja – po dawnemu – moc twoja i siła!

- Bogurodzica” (Maria Konopnicka)”.

 

 

       Ten, dość obszerny fragment, to słowa ks. bpa Józefa Zawitkowskiego z 15 sierpnia 1995r. Wypowiedziane w 75 rocznicę Cudu nad Wisłą. Podczas katolickiej uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Biskup Zawitkowski, przytoczył w tym kazaniu kilka ciekawych wątków. Na niektórych, skupimy się troszkę bardziej.

 

      Jako, że katolicka parafia w Andrzejewie istnieje pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP, święto w tutejszej parafii ma szczególnie uroczysty charakter.

Wspomniana przez bpa Zawitkowskiego Wanda Justyna Nepomucena Malczewska herbu Tarnawa, która na łonie Kościoła nosi tytuł Czcigodnej Sługi Bożej, w swoich widzeniach rozmawiała z Matką Bożą. W jej relacji, zwycięstwo Polaków w wojnie polsko – bolszewickiej, może być traktowane, jako wypełnienie się tego proroctwa:

„Wiele innych narodów wpadło w herezję i Ciebie odstąpili - a Polacy z wyjątkiem pojedynczych osób pozostali wiernymi Synowi Twojemu i Tobie. Sąsiedzi (heretycy i schizmatycy) nie mogli nas ścierpieć, rozebrali nas i z pomiędzy narodów żyjących wykreślili i dotąd w niewoli nas trzymają. Królowo i Matko nasza ratuj nas." Po tych słowach ucałowałam ręce Matce Najświętszej, - a Matka Najświętsza położyła mi rękę na głowie, ja klęczałam przy Jej nogach, i rzekła: „Tak, Polska niegdyś wyróżniała się nabożeństwem do mnie - to też serdecznie ją kochałam. - Pod moją opieką wzrastała; nieprzyjaciół, nawet silniejszych, zwyciężała; jej oręż wsławił się wobec całego Chrześcijaństwa, gdy szła do boju pod mojem hasłem. Skoro otrzyma niepodległość, to niedługo powstaną przeciwko niej dawni gnębiciele, aby ją zdusić, - ale moja młoda armja, w Imię moje walcząca, pokona ich, odpędzi daleko i zmusi do zawarcia pokoju. Ja jej dopomogę.

Dostaliście się do niewoli wskutek niezgody wewnętrznej i sprzedajności wielu waszych rodaków. - Rozerwali was na kawałki, ale Pan Bóg na moją prośbę, tego rozbioru nie zatwierdził. Zbliża się czas, że sprawiedliwość Boska upokorzy chciwość zaborców waszych, tępicieli wiary katolickiej i nabożeństwa do Serca mojego Syna. Oni upadną, a Polska na moją prośbę będzie wskrzeszoną i wszystkie jej części będą złączone. Ale... niech strzeże wiary i nie dopuszcza niedowiarstwa... zdrady... niezgody i lenistwa, bo te wady mogą ją napowrót zgubić i to... na zawsze! Pragnę widzieć Polskę szczęśliwą, ale niech też Polacy do tego rękę przykładają... Modlę się za Polskę, za jej nabożeństwo do mnie... Modlę się i za twoich krewnych, za zbudowanie przez nich dwóch kościołów pod mojem wezwaniem. Pomimo ciężkiego obecnego położenia, pozostaną w prastarem gnieździe rodzinnem... Modlę się za wszystkie stany... aby miłość, zalecona przez mojego Syna, zakwitła wśród was... Módlcie się wszyscy - i postępujcie drogą wskazaną wam przez mojego Syna."

„O Matko i Królowo nasza, jakaś Ty dobra, zawołałam, całując Jej ręce ze łzami."

 

        Jeśli w kimś rodzi się pytanie, co historia ma wspólnego z proroctwami, snami i przepowiedniami, to zapewniam, że historia zna wiele przypadków, których naukowcy nie są w stanie wyjaśnić. Niektóre rzeczy można uznać za omamy, przywidzenia…, ale co, jeśli takim omamom uległo kilku, albo kilkuset żołnierzy? Jest bardzo dużo takich przypadków i z pewnością jeszcze będzie okazja, do opisania wybranych. „I gdzie ten cud?” – pytał biskup Zawitkowski. Czy był to cud militarny, czy nadprzyrodzona ingerencja Matki Boga?

 

„A wiedział to jednak rozbitek Armii Czerwonej.

Opowiadał to chłopom pod Zambrowem:

Wy etawo nie widieli.

Tuda pod Warszawoj stajała bolszaja armija.

My tuda widieli Bożij Matier,

katoraja zasłaniała Polijakow.” – mówił bp Józef Z.

 

        Rozbitek bolszewicki opowiadał „pod Zambrowem” o tym, że to Matka Boża osłaniała Polaków. Nie wiem, kim był ów rozbitek. Wiem natomiast, że to samo twierdził mój pradziadek Czesław G. z Andrzejewa. Jako nastolatek, został siłą zabrany przez bolszewików i przydzielony do obsługi kuchni polowej. Twierdził, że widział bolszewików, którzy przerażeni uciekali, porzucając broń i krzycząc coś o Matce Bożej i cudzie na niebie. Na pradziadku, zrobiło to ogromne wrażenie. Pamiętam, że kiedy jeszcze żył, zaczynał dzień od pięćdziesiątki, albo i setki wódki na lepsze krążenie, a potem szedł na Mszę św.

 

      Być może ufny w słowa W. Malczewskiej, ks. Ignacy Skorupka również uwierzył w zwycięstwo, znajdującej się przecież w krytycznym położeniu, armii polskiej:

 

„W ostatniej Mszy świętej

ksiądz Ignacy Skorupka mówił do 236. pułku piechoty,

w którym byli ochotnicy akademiccy

i chłopcy z gimnazjów warszawskich:

Czekają nas jeszcze ciężkie ofiary,

Ale niezadługo,

bo w dzień naszej Królowej, losy odwrócą się w naszą stronę

i już tylko zwycięstwo będzie naszym udziałem.”

 

 

       Ostatnio, coraz częściej rozpowszechniane są w Internecie (i nie tylko) „nowinki”, jakoby Kościół: „nigdy nie był po stronie Polaków”, „KK zawsze trzymał z najeźdźcami” i tego typu głupstwa. Niech małym zaprzeczeniem tego, będą słowa bpa Zawitkowskiego, który wspomniał o księżach i klerykach, którzy poszli w bój za Ojczyznę. Kiedy dyplomaci opuszczali Polskę, na stanowisku pozostał kardynał Ratti, przyszły papież Pius XI:

 

„Pozostał tylko nuncjusz apostolski – kardynał Achilles Ratti,

który postanowił modlić się w Warszawie”.

 

       Oczywiście Pius XI również jest w Internecie szkalowany. Jarosław Jurkiewicz pisał, że postać Piusa XI, należy odkurzyć „spośród dymu kadzideł”. Tymczasem, kiedy A. Ratti jechał z wizytą do Polski w 1918r. (tuż przed odzyskaniem niepodległości) jeszcze, jako prefekt Biblioteki Watykańskiej, ówczesny papież Benedykt XV powiedział mu:

 

„Nie obawiaj się trudności, idziesz przecież do narodu, u którego wiara zawsze pierwsze zajmuje miejsce i który wśród innych narodów słynie powszechną religijnością: Polonia semper fidelis. Idziesz do narodu męczennika, który dziś jak Łazarz wstaje z grobu do nowego życia i choć jeszcze ma na sobie śmiertelne pęta, już nie jest w grobie”.

 

Achilles Ratti znał Polskę piękną; tę z „Trylogii” Sienkiewicza, kazań sejmowych Skargi, czy „Irydiona” Krasińskiego. Doczekał w Polsce odzyskania niepodległości, a do Ignacego Paderewskiego powiedział:

 

„Poczytuję sobie za najwyższy zaszczyt, za jedną z najważniejszych w życiu mojem pociech, że mogę złożyć Panu w imieniu Stolicy Apostolskiej formalne uznanie wskrzeszonego państwa polskiego i rządu. Wspomniałem o uznaniu formalnym; albowiem o ile chodzi o uznanie faktyczne, to Ojciec św. miał je na celu i to wyraźnie już wówczas, gdy u progu odrodzenia waszej sławnej ojczyzny raczył wysłać mnie w zaszczytnej misji do tego szlachetnego kraju, do tego męczeńskiego narodu, do tej Polski zawsze wiernej”.

 

Naczelnik Józef Piłsudski, 2 sierpnia 1927 roku mówił:

 

„Złączeni jesteśmy z Jego Świątobliwością pierwszymi poczynaniami życia państwowego. Gdy Jego Świątobliwość był nuncjuszem, jako Achilles Ratti, z jego przeżyć ówczesnych wspólnych nie mogliśmy nie wynieść głębokiego przekonania, że możemy być zawsze pewni jego uczuć i sentymentu do nas. Chcę zaznaczyć, że Polska nie tylko ma serdecznego przyjaciela, ale i że sercem umie to być okazanym”.

 

       Spektakularne zwycięstwo nad hordami bolszewickimi pod Warszawą, nazwane zostało Cudem nad Wisłą. Odrodzone państwo, będące jeszcze w fazie organizacji, pokonało dużo liczniejszą, wrogą armię. Zatrzymało pochód bolszewizmu, a słowa Michaiła Nikołajewicza Tuchaczewskiego nie ziściły się. Słowa te brzmiały:

 

„Armia Czerwonego Sztandaru oraz armia drapieżnego Białego Orła stanęły naprzeciw siebie przed bojem na śmierć i życie. Przez trupa Białej Polski prowadzi droga ku ogólnoświatowej pożodze. Na naszych bagnetach przyniesiemy szczęście i pokój masom pracującym. Na zachód!”.

 

 

 

Żródła:

 

- „Miłość Boga i Ojczyzny i t.d. Wandy J. N. Malczewskiej." – ks. Grzegorz Augustynik

- „Bóg Honor Ojczyzna. Rekolekcje narodowe.” – ks. bp Józef Zawitkowski

- „Nuncjatura Achillesa Ratti” – Jarosław Jurkiewicz

- „Papież Pius XI, Żywot i rządy” – Marian Pachucki

- „Wojna o wszystko. Opowieść o wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920” – W. Sienkiewicz

- „Orzeł biały” – Norman Davies

- www.prawica.net

 

 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com