Jedwabne cz. III (5)

October 19, 2017

       Kwestią podstawową, jest w tej tragedii udział Niemców w jedwabnieńskim mordzie. Ponoć nie ma świadków (a jak są to niewiarygodni) i dokumentów (jak dowiedzieliśmy się z powyższych wypowiedzi). Jak widać z materiału filmowego, mieszkańcy Jedwabnego zbojkotowali uroczystości i nie poczuwają się do winy. W uroczystościach nie wziął również udziału miejscowy ks. proboszcz, który od dawna okrzyknięty jest mianem antysemity. Między innymi za to, że wmurował w Drozdowie tablicę upamiętniającą współtwórcę niepodległej Polski, Romana Dmowskiego i… jest jeszcze coś. W parafii ks. Orłowskiego, podczas wyborów powszechnych, tylko pięć osób zagłosowało (w 1995r.) na A. Kwaśniewskiego i SLD.

 

„ – tylko antysemici tak postępują! - zawyrokowali „politolodzy” z „Midrasza”.

Ksiądz zdziwił się:

- Jak to? Czyżby Kwaśniewski był Żydem?

- A to ksiądz nie wie?

Zdumiony proboszcz nalega:

- Czyżby na lewicy byli Żydzi?

„Polak” z „Midrasza” odpowiada:

- Więcej niż w Unii Wolności!”

 

       Na portalu www.sztetl.org.pl możemy wyczytać nie tylko o tym, że mordowali Polacy:

 

„Jako pierwszy o udziale Polaków w pogromach latem 1941 r. pisał w połowie lat sześćdziesiątych Szymon Datner w artykule Eksterminacja ludności żydowskiej w Okręgu Białostockim („Biuletyn ŻIH” 1966, nr 60) . Ćwierć wieku później tematyką m. in. Jedwabnego zajął się Andrzej Żbikowski w artykule Lokalne pogromy Żydów w czerwcu i lipcu 1941 roku na wschodnich rubieżach II Rzeczypospolitej („Biuletyn ŻIH” 1992, nr 162-163). Oba teksty zamieszczone w specjalistycznym, naukowym czasopiśmie nie wywołały jednak szerszego oddźwięku..”

 

Faktycznie, nie wywołały „szerszego oddźwięku”. Dlaczego?  

Oto, co pisał dyrektor białostockiego oddziału Centralnego Komitetu Żydów w Polsce, Szymon Datner, na łamach „Biuletynu Żydowskiego Instytutu Historycznego” („Eksterminacja ludności żydowskiej w Okręgu Białostockim”):

 

„Wkraczaniu wojsk niemieckich towarzyszyły okrutne i krwawe rzezie ludności żydowskiej. Niedobitki ocalałe z tych rzezi szukały schronienia w większych skupiskach. Tak np. w Łomży schroniły się niedobitki ocalałe z rzezi m.in. w Jedwabnem, dalej Żydzi z miast: Miastkowo i Śniadów (…) W Jasionówce, w czasie zajmowania miasta, żołnierze niemieccy razem z miejscową chuliganerią zorganizowali pogrom, którego ofiarą padły 74 osoby. To samo wydarzyło się w Rajgrodzie, gdzie liczba ofiar wyniosła około 100 osób. W Kolnie elementy kryminalne ze wsi Czerwone i Ząbiele wykorzystały wkroczenie wojsk niemieckich dla urządzenia pogromu, którego ofiarą padło 30 osób. Gwałcono kobiety i rabowano mienie. W Goniądzu z rąk niemieckich i ich miejscowych wspólników zginęło 117 Żydów. (…) W lipcu 1941 Niemcy wymordowali około 800 Żydów z Zambrowa i ok. 2000 w Łomży”

 

Otóż, Datner wspomina o udziale Polaków w pogromach. Nie pisze jednak i nie obarcza winą przeciętnego mieszkańca wsi, czy miasteczka (tym bardziej narodu). Pisze o udziale „chuliganerii”, „elementów kryminalnych”.

Co ciekawe, cytat ten wrzuciłem, jako komentarz na wspomnianej stronie (http://www.sztetl.org.pl/pl/cms/aktualnosci/5268,75-rocznica-pogromu-w-jedwabnem-10-lipca-1941-r-/), właśnie pod tekstem o Jedwabnem. Został usunięty (niejednokrotnie).

 

Cytuję dalej:

 

„Do zbrodni na tych obszarach Niemcy przyciągnęli męty spośród miejscowej ludności oraz tzw. granatową policję. Było to zjawisko raczej rzadkie w dziejach okupowanej Polski, jak również na pozostałych obszarach „Okręgu Białostockiego”, gdzie ludność miejscowa – zarówno Polacy, jak i Białorusini, nie dała się obałamucić niemieckiej prowokacji”

 

Widzimy więc, że dr. Szymon Datner nie tylko nie obarcza winą narodu polskiego, ale zaznacza jasno i wyraźnie, że mało kto uległ prowokacji okupantów niemieckich. Polaków mogli tam reprezentować pospolici bandyci i „granatowa policja”, która po prostu nie mogła takiego udziału odmówić. Dalej Datner pisze o faktycznych sprawcach mordu i prowokatorach. Nie ma problemów, ze wskazaniem sprawców:

 

„Jako pierwsze padło ofiarą miasteczko Wąsosz (…) Zbrodnia ta otwarła serię innych w tym rejonie. Nie ulega wątpliwości, że wszystkie były inspirowane przez jedno i to samo „Einsatzkommando” jeżdżące z osiedla do osiedla i podjudzające do zbrodni. Tam, gdzie Niemcy nie znaleźli powolnych wykonawców, tam krwawego dzieła dokonywali sami. Stwierdzono udział w zbrodniach przestępców, którym wojna otworzyła wrota więzienne lub też zażartych faszystów i elementów aspołecznych.

Dnia 7 lipca 1941 r. spalono żywcem zamkniętych w stodole niemal wszystkich Żydów miasteczka Radziłów (pow. Grajewo). Dn. 11 lipca [Datner pomylił datę - 10 lipca] zginęło w ten sam okrutny sposób ok. 1500 mieszkańców m. Jedwabne, wśród nich uciekinierzy z uprzednich pogromów, np. w Wiźnie (...).

Jeśli chodzi o odpowiedzialność prawną – w rozumieniu prawa międzynarodowego - to za wszystkie wymienione wyżej zbrodnie, popełnione do 1 sierpnia 1941 r., bezpośrednią odpowiedzialność ponosi Wehrmacht (administracja wojskowa), a po tym okresie władza cywilna (E. Koch i jego administracja) i podległe jej formacje policyjne”.

 

       Podobny ton wypowiedzi prezentował, również na łamach „Biuletynu ŻIH” dr. Andrzej Żbikowski w pracy zatytułowanej: „Lokalne pogromy Żydów w czerwcu i

lipcu 1941 r. na wschodnich rubieżach II Rzeczypospolitej”.

 

Nie mieli wątpliwości, co do obecności Niemców, również inni publicyści i badacze. Prof. Martin Gilbert napisał, wydaną w 1985r w Wielkiej Brytanii książkę pod tytułem „The Holocaust. A History of the Jews of Europe diring the Second World War”.  Powołując się na dokumentację Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (odnośnie prac w sprawie cywilnych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych – Genewa 1965r.), pisał:

 

„10 lipca w wiosce Jedwabne, wszystkich tysiąc sześćset Żydów zostało zagnanych przez SS na rynek. Po kilku godzinach tortur zostali oni zapędzeni do stodoły i żywcem spaleni.”

 

       Skąd, po latach wzięły się wątpliwości? Kilka wyjątkowych paszkwili napisał J. Gross. W artykułach, w prasie „polskiej” i zagranicznej oraz kilku książkach, które spłodził, zawarł taki stek kłamstw, że aż trudno to wszystko pojąć. A jednak, wielu mu uwierzyło. Niestety głównie na Zachodzie, w USA, gdzie wyimaginowany antysemityzm Polaków, urósł do rangi tradycji narodowej. Ponoć wysysamy go już „z mlekiem matki”! Koronnym świadkiem mordu w Jedwabnem jest u Grossa S. Wasersztajn (o nim później), którego zeznania odrzucił sąd łomżyński oraz wspominani już historycy ŻIH.

 

Dr. Adam Cyra z Muzeum Auschwitz:

 

„Warto się zastanowić nad tym, jak to się stało, że przez tyle lat pracownicy naukowi Żydowskiego Instytutu Historycznego (ŻIH) w Warszawie, w tym cytowani dr Szymon Datner i dr Andrzej Żbikowski prawie ani słowem nie wspomnieli o istnieniu relacji Szymona Wasersztajna, przedstawiającej zbrodnie popełnione na Żydach w Jedwabnem na przełomie czerwca i lipca 1941. Czyżby ci wytrawni badacze nie wiedzieli o jej istnieniu, a jeżeli znali wcześniej tę relację (…) to dlaczego nie wykorzystali jej w swoich opracowaniach?”

 

       Kłamstwa Grossa i jego życiorys, to temat na osobny artykuł, a zainteresowanych odsyłam do książki profesora Jerzego R. Nowaka „100 kłamstw J.T. Grossa” (Króciutko pisałem już na Portalu o Grossie i jego książce „Złote żniwa”).

Gross w „Sąsiadach” pomija udział Niemców w bestialskim mordzie w Jedwabnem i, jak stwierdził dr. Żbikowski w „Rzeczpospolitej”, „prześledził dynamikę wydarzeń, odtworzył najbardziej dramatyczne momenty, ustalił sprawców mordu”.

Ustalił sprawców! Sprawcami są wg. prof. Grossa Polacy, mieszkańcy Jedwabnego. Udział Niemców jest, jak to ładnie określił: „szczątkowy”. Gross twierdzi, że świadkowie widzieli „jedynie nieznaczną obecność Niemców – garstkę miejscowych żandarmów i być może jeszcze małą grupkę, która przybyła do miasteczka „z zewnątrz”.

„Być może”!?! Za dużo tych „być może” i „mi się wydaje” u Grossa.

Jak można wierzyć takiej wypowiedzi Grossa, podczas jednego ze spotkań?:

 

„Mnie się wydaje, jeżeli idzie o obecność Niemców w tym dniu w Jedwabnem, możemy powiedzieć, mam wrażenie, tak myślę, że była ona raczej szczątkowa. Być może przyjechało parę osób z zewnątrz, taksówką z Łomży, prawdopodobnie może tego dnia, może poprzedniego i to wszystko. I ci Niemcy, ich rola tam, była rolą, że tak powiem, dekoracyjną w dużej mierze.”

 

„Mnie się wydaje”; „mam wrażenie”; „tak myślę”; „być może”; „prawdopodobnie”; „może” – czy Gross wie coś „na pewno”???

Prof. Jan Tomasz Gross:

 

„Tamtego dnia setki niemieckich żandarmów nie przybyły w kolumnie ciężarówek do Jedwabnego, by mordować Żydów. Natomiast hordy polskich wieśniaków z okolic nadciągnęły na wozach zaprzężonych w konie i razem z mieszkańcami Jedwabnego okaleczały i zabijały swoich żydowskich sąsiadów.”

 

Więc to nie tylko mieszkańcy miasteczka, ale realizacja z góry ustalonego scenariusza! „Hordy polskich wieśniaków”… Nie tylko. Jest jeszcze inny winny, który „przewija się” w publikacjach Grossa:

 

„Polscy mordercy, brudne ręce ze świata podziemnego ludzi ślepych, którzy pędzeni są przez zwierzęcy instynkt za krwią i rabunkiem, uczeni i wychowywani w przeciągu dziesiątków lat, przez czarne duchowieństwo, które na gruncie nienawiści rasowej budowało swoją egzystencję”

 

Panie „profesorze”, nie „dziesiątki”, a setki lat i nie w nienawiści, tylko wolności i tolerancji, jakiej nigdzie w świecie nie było. Dlatego miliony Żydów, prześladowanych w innych krajach, znalazły oazę spokoju właśnie w Polsce. Nie „przeciągi dziesiątków lat” wymiotły stąd pana współbraci, ale niemiecki kult zła i nienawiści. Wojna rozpętana przez Stalina i Hitlera.

 

 Oto głos jednego ze świadków, Ryszarda Malczyńskiego:

 

"Ksiądz otworzył kościół. Razem z Wacławskim weszliśmy na kościół. weszliśmy na dach wymieniać te dachówki.

Naraz, gdy ja podaję te dachówki, a on siedzi na dachu, na wierchu, patrzy i mówi: Słuchaj Rysiek. Niemcy jadą z kierunku Łomży. A ja: Dużo tych samochodów? A on z pięć albo sześć. Ale jadą, to jadą. On się odwrócił w drugą stronę i mówi: Ty, od strony wieży (...) jadą znów. Przyjechali.

Niemcy wyskoczyli z tych aut. Były to niebieskie, duże samochody z plandekami czarnymi. Wyskoczyli i po mieszkaniach zaczęli chodzić. My mówimy: Co to będzie? Może Polaków zabierają na wywózkę do Niemiec? Patrzę - tak, wyganiają Polaków do gromady, na środku rynku."

 

       Za kłamstwami Grossa popłynął potok kłamstw w prasie niemieckiej i amerykańskiej, a potem rozszerzył się i utworzył morze kłamstw. Niemiecki „Die Welt” od razu złapał przynętę i z radością mógł napisać, że nie tylko Niemcy są winni! Piszą, że zabijali też Polacy i to bez udziału Niemców. Lata później Niemcy nakręcą serial „Nasze matki, nasi ojcowie” o krwiożerczych antysemitach z Polski i dzielnych Niemcach, który wyemituje (mimo protestów Polaków) TVP(!).

 

„Zawsze też bardzo uważnie czytałem „New York Timesa’, szczególnie jego dział z recenzjami książek. Przez tych kilkadziesiąt lat dziennik ten nigdy nie opublikował recenzji jakiejkolwiek książki poświęconej okupacji Polski, w której Polacy nie zostaliby przedstawieni, jako sprawcy Zagłady i współodpowiedzialni za Holokaust. W ten sposób New York Times odpowiednio kształtuje amerykańską elitę intelektualną” – stwierdził profesor Richard C. Lukas w wywiadzie dla „Uważam Rze Historia”.

 

O „Sąsiadach” Jana T. Grossa, prof. Lukas mówił:

 

„Jest to książka ze słuszną tezą. Książka pisana pod gusta amerykańskich środowisk naukowych. Było kilku historyków Holokaustu, którzy prywatnie okazali mi poparcie po tym, gdy napisałem „Zapomniany Holokaust”. „Brawo, Richard! Zgadzam się z tobą” – mówili mi w prywatnych rozmowach. Żaden z nich jednak nigdy nie odważył się tego napisać czy powiedzieć publicznie. Wszystkie poważne wydziały zajmujące się Holokaustem na amerykańskich uczelniach są bowiem kierowane przez żydowskich historyków. Nikt nie chce się więc narazić swoim szefom”

 

Z portalu www.sztetl.org.pl:

 

„Zbrodni dokonało kilkudziesięciu mieszkańców Jedwabnego i okolic, a wielu innych było świadkami tych zajść. W miasteczku przebywali również uzbrojeni Niemcy. Obserwowali wydarzenia, najprawdopodobniej je zainspirowali zgodnie z dyrektywą Reinharda Heydricha o zachęcaniu ludności na nowo zajmowanych terenach do antyżydowskich pogromów, ale ich udział był ograniczony.”

 

Więc Niemcy jednak byli, „ale ich udział był ograniczony”...

 

 

Do szerzenia kłamstwa przyczynili się też niektórzy hierarchowie Kościoła katolickiego. Arcybiskup H. Życiński:

 

„Pierwszym i nieodzownym krokiem na drodze do pojednania jest prośba o przebaczenie. Nasze wspólne z Żydami przykazanie brzmi: nie będziesz mordował. Musimy przyznać, że nie zachowaliśmy tego przykazania”.

 

Więcej rozsądku okazał na szczęście Prymas Glemp, nawołując do rozsądku i spokoju, ale w rezultacie uległ ogólnemu tonowi narracji. Niestety.

 

Ks. Jerzy Bajda na łamach „Naszego Dziennika” pisał:

 

„Moim zdaniem, nie można podejmować z Żydami dialogu na temat Jedwabnego, dopóki sami nie odwołają ohydnych oszczerstw rozpowszechnianych w różnych krajach, na temat rzekomej „winy Polaków za holokaust”.

 

Kłamstwa i kłamstwa, ale gdzie dowody? Spokojnie, jest tego całe mnóstwo.

 

„Za książką Jana Grossa w tysiącach publikacji w kraju i za granicą, oskarżono mieszkańców Jedwabnego, że wymordowali swoich sąsiadów, Żydów. Dlaczego po latach wybuchła sprawa Jedwabnego? Dlaczego przerodziła się w antypolską kampanię?”

 

Takie pytania, zadał Artur Janicki w filmie „Jedwabne”, Dorze Kacnelson. Ta uznała, że jest to „element przemysłu holocaustu, handlu zagładą Żydów, uprawianego przez niektóre środowiska żydowskie dla korzyści politycznych i materialnych, wymuszania odszkodowań”.

 

 

„Gdy kolejno odkrywane warstwy grobów odsłaniały dowody wskazujące, że część zamordowanych zginęła od postrzałów, co wskazywało na to, że wykonawcami mordu byli Niemcy, ekshumację przerwano. Stało się tak na żądanie organizacji żydowskich” - stwierdził Janicki. Z kolei dr. Ewa Kurek, znana badaczka problematyki żydowskiej stwierdziła w TVP Info:

 

„Jak prokuratorzy mogą coś mówić na temat Jedwabnego, jeśli nie wiemy, ile osób zostało zamordowanych i czy w ogóle?. IPN powinien na nowo zająć się tą sprawą. W 2001 roku została wstrzymana ekshumacja w Jedwabnem, czyli rząd polski przerwał rzetelne badania historyczne i ponieważ niepotrzebnie wtrącił się w badania historyków, to przez 15 lat mamy festiwal kłamstw i fantazji na temat Jedwabnego”.

 

        Suspendowany ks. W. Lemański zanegował prace historyków, którzy wytknęli Grossowi kłamstwa. Napisał między innymi:

 

„Tak bym chciał dożyć dnia kiedy usiądą na ławie oskarżonych negujący polskie zbrodnie na Żydach w Jedwabnem, Radziłowie, Wąsoszu, Szczuczynie, Bzurach i przynajmniej kilku jeszcze miejscowościach. Tak bym chciał, by za swoje insynuacje na temat tych zbrodni odpowiedzieli kiedyś Ewa Kurek, Paweł Lisicki, biskup Stefanek, pani minister Zalewska.”

 

Dr. Ewa Kurek odpowiedziała:

 

"Historycy nie są bajkopisarzami. Obiektywnym, podstawowym faktem w sprawie Jedwabnego jest natomiast to, że w roku 2001 – wbrew polskiemu i żydowskiemu prawu – przerwane zostały badania historyków (ekshumacja) i dlatego prawdy na temat tego, co w Jedwabnem wydarzyło się w roku 1941, nie znają do dziś zarówno Polacy jak i Żydzi."

 

         Ciekawy wątek z politykami Rządu podaje, np. Marek J. Chodakiewicz:

 

„Co do dokumentów, ważne było odtworzenie szerszego kontekstu, a w szczególności morderczych działań Niemców latem 1941r. na podstawie dokumentów znajdujących się w US Holocaust Memorial Museum. Ponadto udało nam się przebadać większość polskich archiwów, szczególnie lokalnych, które do tej pory zignorowali historycy. Mimo że przebywaliśmy wtedy w Polsce na zaproszenie kancelarii premiera Buzka – a zorganizowała to znana nam z Hoover Institution Krystyna Laskowicz – odmówiono nam wstępu do archiwum ubeckiego.”

 

Żródła:

 

- „Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego”

- „Operacja Jedwabne” – Lech Z. Niekrasz

- „Żydzi. Opowieści niepoprawne politycznie.” – P. Zychowicz

- "Jedwabne w oczach świadków" - ks. E. Marciniak

- "Karuzela na placu Krasińskich" - T. Szarota

- „Sąsiedzi” – Jan T. Gross

- „Złote żniwa” – Jan T. Gross

- „Po zagładzie” – Marek J. Chodakiewicz

- „Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce” – Stanisław Trzeciak

- „Do Rzeczy” (M. J. Chodakiewicz) – nr. 31/182 1-7 sierpnia 2016r.

- „100 kłamstw J.T. Grossa o żydowskich sąsiadach i Jedwabnem” – Jerzy R. Nowak

- „Nasz Dziennik” – 14 III 2001r.

- „Jedwabne geszefty” – Henryk Pająk

- www.polish-jewish-heritage.org

- www.poranny.pl

- www.wpolityce.pl

- www.dlapolski.pl

- www.niezlomni.com

- www.chidusz.pl

- www.jewish.org.pl

- www.wrealu24

- www.kresy.pl

- www.tygodnik.com.pl

- www.nwonews.pl

- www.wiadomosci.dziennik.pl

- www.wprawo.pl

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com