Bitwa o Andrzejewo 2010, cz.I (2)

October 28, 2018

         Dobra matka – Polska, jak wiadomo piersi ma dwie. Może miała by więcej, ale że poważnie została okaleczona niegdyś przez złowrogich konkubentów, to ma dwie. Do tych dwu piersi: PO lewej przyssał się pisklak i po prawej PiSklak. Ssą ile wlezie te, nieopierzone maluchy i kto wie, może niebawem i z tego jakiś, zgodnie z zamiarami orzeł się wylęgnie. Pytanie tylko, czy w koronie, czy bez? No i czy krzyż ją zwieńczy, no i jaki? Mnie to się coś bardziej widzi tu jakieś brzydkie kaczątko, co to nie wie gdzie matki, a gdzie ojca upatrywać…

 

         No, ale że matula nasza dwie jeno piersi posiada, to więcej miejsca nie ma i

 

wiadomo, że reszta, jak u świń, co to wśród pereł zepchnięta jest na dalszy plan, a małe prosięta pchają się jedno przez drugie, aby coś niecoś każdemu skapnęło. Cóż począć, skoro piersi dwie, a dzieci co nie miara?

 

        Bardzo to są rzeczy ciekawe i wesołe. Matka nasza wszakże poczucie ma ogromne i radość niesie światu całemu. Gwiazdy co prawda świecą światłem odbitem, choć nie do końca wiadomo, gdzie źródełko tego światła bije. Jedni mówią, że za morzem dalekim, inni że na wschodzie bezkresnym. Ale, czego to ludzie nie gadają? Sami przecież nie do końca rozumieją, bo to jedni hebrajskim zajeżdżają, a od drugich germańszczyzną wieje. Aż dziw bierze, że w pewnych sprawach zawsze jakoś się dogadują, „a tam transfery, wciąż transfery” – parafrazując naszego śpiewaka sławnego.

 

         „Dobrze jest, dobrze jest” – śpiewał niegdyś inny osobnik. No bo jak ma być źle, skoro wszyscy sukces ogłaszają? „Alleluja i do przodu!”. Nie może być źle, no bo i inne gwiazdy, którym też tam jakieś światło koniec końców przyświeca, śpiewają, że „do tanga trzeba dwojga” – w odróżnienia od „tanka”, do którego, jak wiemy przeważnie większa potrzebna jest obsada. Rycerz sławny, klejnotu Korwin głosił jeszcze niedawno o „bandzie czworga” i to być może tych od „tanka”, ale już tanków nie trzeba, więc zostało dwóch. Summa summarum jest sukces, więc cieszmy się, „niech żyje bal!”.

 

         Nawet, co nie daj Boże, jeśli gdzieś jakaś nieścisłość zapanuje, że to obiecaliśmy to i owo, to „wiecie, rozumiecie”, realia są jakie są…. „robim, co możem”. Wszakże jeśli wierzysz w to, co robisz, to jesteś moralnie usprawiedliwiony. Przykład mamy na wielce szanownym profesorze Baumanie Zygmuncie, którego narodowcy się uczepili, że tam za komuny…, że major…. i że nieładnie… No i jak się okazało, pan major „wierzył, że komunizm jest dobry dla Polski” i to go w pełni usprawiedliwia. Ciekawe, czy Hitler Adolf, inny graficiarz socjalista wierzył w to co robi i że słusznie czyni? No bo jeżeli tak…

 

        To tak na marginesie, wszakże wiadomo, że to właśnie narodowcy są źli, bo oni nie wierzą zapewne, że myśl narodowa jest dobra dla Polski, jak pan profesor raczył w komunizm wierzyć. Za co też on to ochronę policyjną dostaje, a narodowcy jedynie gazem po oczach i czasem pałą na żyć. Komunizm miał na swoją obronę bombę atomową, a narodowi socjaliści nic – podobnie jak nasi rodzimi narodowcy, więc wiadomo, że są w tym samym, brunatnym, brudnym worku, który kopią wszyscy, komu tylko przyjdzie na to ochota. Wszakże sam Parlament Europejski o faszyzmie głosi, jakoby się po kraju naszym z neonazistami pod rękę prowadzał. Kędy jeno chodzi, co go uwidzieć niepodobna?

 

        Najwyraźniej pisklakowi po prawej mało jednego cycka i ciągnie possać też z drugiego. Ludzie gadają, że podomnież PiS (partia taka polityczna) imigrantów ściągnął co niemiara, że w Europie całej rekord pobił. Ukraiński staje się naszym drugim językiem narodowym, a w wyborach nawet dziecko byłego upowca się znalazło. Nic to strasznego, zwłaszcza, że PiS zablokowało ustawę, która potępiała ludobójstwo na Ukrainie. A i sam premier bez ogródek orzekł w innej sprawie, wzorem poprzednich prezydentów, żeśmy w Jedwabnem narozrabiali. Antysemici "semicie" nie pasują i to rzecz jasna. Ludzie gadają też, że mieli podatki obniżać, a nowych nawprowadzali. Albo, ze kwotę wolną od podatku mieli podnieść, a jakoś się nie kwapią. Wszak to ciężar niemały i osiłka brakuje, co by to udźwignął. Był taki jeden kiedyś, ale ponoć do sekty jakiejścić przystąpił. „Był chłop, nie ma chłopa” – mawiają złośliwcy. No a w miastach wygrali ponoć "złodzieje". Co bardziej złośliwi, a przecież takich w naszym narodzie nie brak, gadają że gdyby ich PiS pozamykał, co też obiecywał przed laty, to może by i nie  wygrali... Gadają jeszcze ludzie … ach,… dajmy już im spokój, bo to i ci drudzy na spółkę z peeselem narobili nie tylko pod siebie, ale i pod nas co nie miara. No, bardziej pod nas niestety. Od Ambergoldów, przez Fozzy, stocznie i inne pożywne historie, którymi karmili się tu i ówdzie, a zwłaszcza u jakiejś Sowy. Czego to ludzie nie gadają. „Niech żyje bal, taki bal, co się tańczy parami”!.

 

        Na naszym przecie podwórku, co to pisklaków pełno różnej maści i upierzenia, a przed jesiennymi urnami ubarwienia zmieniają – jedni na biało-czerwono, inni z domieszką niebieskiego, czarnego z żółtym, czerwonego, a i brunatnego podomnież też, wesołości nie brak. Są też tacy, co to wzorem majora Baumana „wierzyli”, więc porzucili czerwony sztandar gdzieś pod Małkinią i otarłszy czoło bułgarskim ręcznikiem, drzwiami na oścież otwartemi do UG się wbili. Wieść niesie, że Sekretarstwo się marzy, a i sekretarka może… Kto wie, kto wie…?

 

Ludziska krótką pamięć mają, a i jak ma kto kraść, to lepiej taki, co to już gębę ma znaną. Bo nie ma nic gorszego, niż się za złodziejami uganiać. Całe te wszystkie organa angażować, urzędy niepokoić… Po co? Na co? Swój złodziej, to wiadomo, może i złodziej, ale w końcu swój! Zwłaszcza, że „zaradny, umie sobie w życiu poradzić”. Poza tym pewnie pijak. Wiadomo wszakże, że „każdy pijak to złodziej!”.

Sypmy zboże do zagrody, żeby nam pisklaki (te od lewego i prawego cycka) nie wyzdychały. „Wesoło musi być”, więc… „niech żyje bal”.

 

       Tymczasem różni Don Kichoci, błędni rycerze walczą wciąż z wiatrakami, ale póki co, to kończą pod wiatrakiem, tym „co to go już nie ma”, a na Kolonii andrzejewskiej stał.

 

          Przypomnijmy więc co nieco z naszych historycznych batalii…

 

        Podczas bardzo ważnych dla Gminy Andrzejewo wyborów sprzed kilku lat, zwolennicy zmian („Lepsza Przyszłość”) pisali w jednej z ulotek, która ukazywała po części stan niezadowolenia i bolączki jakie trapiły ówczesne środowisko tzw. „opozycji”. Oto treść ulotki:

 

„Szanowni Państwo!

Znacie karygodne zjawiska i praktyki stosowane na terenie gminy Andrzejewo. Nadszedł czas by z mini skończyć. Już kilka instytucji i media o zasięgu ogólnokrajowym zainteresowane są tymi praktykami.
Jest silna grupa mieszkańców, która oficjalnie i odważnie sprzeciwia się dotychczasowym sposobom zarządzania gminą.
Nie bójmy się osób u władzy tylko dlatego, że głośno krzyczą.
Nie każdy może się schować za określeniem uczciwy. Fakty mówią same za siebie.
Jedynym sposobem, aby zakończyć zastraszanie mieszkańców i gości jest aktywny udział w wyborach.
Idźcie do urn całymi rodzinami i nie dajcie sobie wmówić, że wasze głosy i tak się nie liczą, bo są ludzie którzy wszystko mogą.
Wybierzcie uczciwość!
Każdy, kto wspiera nieuczciwe praktyki będzie karany za współudział. To ostatnia chwila, aby się z tego wycofać!

Nie daj się skorumpować!
(…)
PRECZ Z KORUPCJĄ WYBORCZĄ!!!!!!!!!”

 

Część druga pod linkiem. (kliknij)

 

 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com