Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu

January 29, 2019

„Zagłady nie zrobili żadni naziści, tylko Niemcy hitlerowskie; za Holokaust odpowiada III Rzesza Niemiecka; państwo polskie stoi na straży prawdy, która nie może być relatywizowana; taką obietnicę prawdy o tamtych czasach chcę tutaj złożyć” – premier M. Morawiecki podczas obchodów Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

 

Życzliwe Polsce słowa padły z ust ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Jeremy’ego Hunta, który wspomniał Polaków, którzy ratowali Żydów przed Holokaustem.

 

Honorowy patronat nad uroczystością objął prezydent Andrzej Duda.

 

Pisać, że Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu został ustanowiony w rocznicę oswobodzenia więźniów obozu Auschwitz – Birkenau na Zgromadzeniu ogólnym ONZ w 2005r., dla uczczenia pomordowanych podczas wojny Żydów, to za mało. Trzeba wspomnieć o czymś, o czym wielu prominentnych mówców „zapomniało”. Otóż swój Holokaust przeżyli również Polacy. Obóz Auschwitz został stworzony dla Polaków. Mordowano tutaj naszych rodaków. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że Polacy byli tak zagrożeni (o wiele bardziej niż Żydzi) śmiercią, że nosili opaski z tzw. gwiazdą Dawida na ręku. Żydzi byli masowo mordowani dopiero po roku 1941. Nie bez znaczenia był tutaj fakt, że właśnie w czerwcu 1941r. Niemcy napadły na imperium Stalina, z którym sympatyzowały liczne zastępy osób pochodzenia żydowskiego. Posłuchajmy kombatanta, byłego więźnia obozu Auschwitz (jeśli filmik się nie pokazuje, znaczy, że „Eskimosi” go zjedli):

        „Musimy prawdzie patrzeć prosto w oczy, po to, żeby ta straszna, okrutna śmierć, która dotknęła wszystkich więzionych tutaj i w innych niemieckich obozach zagłady, żeby oni nie zginęli jeszcze raz” – mówił premier Morawiecki.

 

        Niestety o polskich ofiarach obozu Auschwitz panuje milczenie. Do świadomości Polaków, a przede wszystkich światowej opinii publicznej ma dotrzeć prawda okrojona, w myśl której w Auschwitz ginęli tylko Żydzi i, jak to napisano na jednej z tablic informacyjnych „nie Żydzi”. Obóz został zawłaszczony, a pamięć o ofiarach innych narodowości niż Żydzi jest rugowana. Z pobliskiego budynku klasztornego usunięto nawet, po licznych protestach i groźbach (organizacji żydowskich) siostry karmelitanki.

 

„18 stycznia 1988 prowincjał karmelitów bosych o. Dominik Wider wystosował list do wszystkich członków zakonu karmelitańskiego w Polsce. Pisał: „Od dłuższego czasu nasilają się złośliwe ataki żydowskie oraz nacisk moralny kard. Franciszka Macharskiego na nasze Siostry w Oświęcimiu, by same dobrowolnie wyraziły zgodę na przeniesienie się w inne miejsce. Argumentuje się miłością bliźniego, nieprzeszkadzaniu w dialogu Kościoła z Żydami, niedawaniu podstaw do ataku na Ojca świętego i Kościół w Polsce, (…) Złożyłem protest u ks. kard. Macharskiego, a także u przedstawiciela strony zachodniej, ks. kard. Lustigera. Odwołałem się także do N. O. Generała. Pragnę powiadomić, że prawie wszyscy biskupi krakowscy są oburzeni na ten nacisk wywierany na Siostry. Podobnie myśli duchowieństwo Oświęcimia i jego okolic, a także wielu wiernych. Wszyscy oni uważają, że Siostrom dzieje się krzywda oraz że Siostry powinny trwać w obecnie zajmowanym klasztorze – swojej własności. Proszę wszystkich naszych Braci i Siostry I, II, III Zakonu o modlitwę w intencji Sióstr, by Pan je umacniał, ochraniał i bronił. W nim, w Niepokalanej Dziewicy Karmelu i św. Józefie cała nasza nadzieja”.

 

W obronie przyzwoitości stanął ówczesny Prymas Polski, kardynał Józef Glemp:

 

„Kochani Żydzi, nie rozmawiajcie z nami z pozycji narodu wyniesionego ponad wszystkie inne i nie stawiajcie nam warunków niemożliwych do wypełnienia. Siostry karmelitanki, mieszkające obok obozu w Oświęcimiu, chciały i chcą być znakiem tej ludzkiej solidarności, która obejmie żywych i umarłych. (…) Waszą potęgą są środki społecznego przekazu, będące w wielu krajach do waszej dyspozycji. Niech one nie służą rozniecaniu antypolonizmu. Niedawno oddział siedmiu Żydów z Nowego Jorku dokonał napaści na klasztor w Oświęcimiu, wprawdzie nie doszło do zabójstwa sióstr lub zniszczenia klasztoru, bo zostali powstrzymani, ale nie nazywajcie napastników bohaterami”.

 

Mimo wszystko siostry opuściły świeżo wyremontowany budynek klasztorny.

 

       Inny wątek. Byli więźniowie obozu zaapelowali, aby chociaż na terenie klasztoru był krzyż upamiętniający chrześcijan pomordowanych w obozie.

 

Ks. Stanisław Górny:

 

„Byli więźniowie prosili nas, księży, żeby to miejsce, znajdujące się poza obozem, uczcić symbolem wiary katolickiej. Siostry karmelitanki bose, znajdujące się już wówczas w oświęcimskim klasztorze od 1984 r., zgodziły się na ustawienie krzyża”.

 

Na żwirowisku przyklasztornym usadowiono krzyż, przy którym Mszę św. sprawował Papież Jan Paweł II. Również ten krzyż stał się celem ataku i niebawem zniknął ze żwirowiska. Bezczelne słowa rabina Joskowicza, skierowane do Jana Pawła II przyniosły skutek.

 

„Proszę, aby Pan Papież dał wezwanie do swoich ludzi, by także ten ostatni krzyż wyprowadzili z tego obozu” – powiedział rabin. Oto nagranie:

 4 sierpnia 1998r. arcybiskup Józef Życiński uświadamiał Polaków tymi słowami:

 

„Polacy muszą sobie uświadomić, że żydowska teologia cierpienia różni się od chrześcijańskiej.”

 

Haniebne to słowa. Teologia żydowska, to problem Żydów, a nie nasz, a zgubne skutki polityki ustępliwości i źle pojętego ekumenizmu możemy oglądać jak na dłoni. Dzisiaj śmiało możemy powiedzieć, że dialog, który Kościół próbował (nadal próbuje) prowadzić nie przyniósł oczekiwanych rezultatów.

 

         Dzisiaj stajemy w obliczu faktu, że dzieci i wnuki ofiar obozu w Auschwitz, jeśli już zostały wpuszczone na teren obozu, to były w upokarzający sposób rewidowane, co ma również miejsce np. w placówce muzealnej Polin. Rewidowani są Polacy, ale Żydzi już nie.

 

Popatrzcie na relację z obchodów. Jak widać faszystami są nie tylko ci, którzy mają biało-czerwoną flagę, ale też ci, co zadają pytania:

         Minister Kolarski obiecywał, że „prawda o Auschwitz, o zbrodni Holocaustu, nigdy nie przestanie być głoszona”. Ambasador Izraela Anna Azari z kolei powiedziałą:

 

„– Hanna Krall powiedziała mi, że Holokaust wydobywał z każdego jego prawdziwe oblicze – czasami najlepsze, czasami najgorsze. Te wagony też były takim papierkiem lakmusowym. Znamy relację o biednych ludziach, którzy wrzucali do wagonów co mogli, ale też o takich, którzy na oczach więźniów wylewali na ziemię opłaconą przez nich wodę. Wierzę, że jesteśmy winni pamięć każdemu, kto tutaj dojechał lub zmarł w podróży, ale także powinniśmy opisać te najlepsze i te najgorsze oblicza świadków tamtych wydarzeń.”

 

          Przychylając się do pragnienia ministra Kolarskiego oraz ambasador Azari, a także dyrektora obozu, pana Cywińskiego (który ubolewa, że takowa nie jest głoszona podczas kazań w kościołach), trzeba napisać troszkę prawdy. Prawdy, która nie może się przebić do ogólnej świadomości. Cytujemy więc za świadkami żydowskimi:

 

"Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii".

 

To słowa Hannah Arend. To ona, jako jedna z licznych tuż po wojnie pisała, że to Żydzi z Judenratów zhańbili się współpracą z Niemcami. To oni sporządzali listy i pomagali w tropieniu swoich rodaków. To właśnie Żydzi wyłapywali ludzi na terenie getta, aby po ograbieniu ich z kosztowności, wepchnąć ich w łapy oprawców, którzy odwiozą ich do obozów zagłady.

 

Warto przyjrzeć się bliżej relacjom z getta warszawskiego, znanym pod nazwą „Archiwum Ringelbluma”. Tam na bieżąco spisywano haniebne zachowanie się policjantów żydowskich. Pisano wprost, mając na myśli porównanie ich do polskich policjantów, że „są gorsi od Polaków”:

 

„Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą. Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją. Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swych braci na rzeź. Policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie ją wykonała. Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki: jak to się stało, że Żydzi - przeważnie inteligenci, byli adwokaci (większość oficerów była przed wojną adwokatami) - sami przykładali rękę do zagłady swych braci. Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach dzieci i kobiety, starców i chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź (...). Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niemców, Ukraińców, Łotyszy. Niejedna kryjówka została „nakryta” przez policję żydowską, która zawsze chciała być plus catholique que le pape, by przypodobać się okupantowi. Ofiary, które znikły z oczu Niemca, wyłapywał policjant żydowski (...). Policja żydowska dała w ogóle dowody niezrozumiałej, dzikiej brutalności. Skąd taka wściekłość u naszych Żydów? Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zabójców, którzy na ulicach łapią dzieci, ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag? Do powszechnych po prostu zjawisk należało, że ci zbójcy za ręce i nogi wrzucali kobiety na wozy (...). Każdy Żyd warszawski, każda kobieta i dziecko mogą przytoczyć tysiące faktów nieludzkiego okrucieństwa i wściekłości policji żydowskiej.”

 

Baruch Milch:

 

"W każdym razie Judenrat stał się narzędziem w rękach gestapo do niszczenia Żydów, a jak sami członkowie później się wyrażali, są „Gestapem na ulicy żydowskiej”. Powołali Ordnungsdienst jako organ wykonawczy składający się z najgorszych elementów (...) w gruncie rzeczy Judenrat zaczął prowadzić politykę rabunkową w celu napełnienia własnych kieszeni, by tymi pieniędzmi przekupić władze i gestapo, ale tylko w celu zabezpieczenia losu swoich i najbliższej rodziny. Nie znam ani jednego wypadku, żeby Judenrat bezinteresownie pomógł któremuś Żydowi (...). Do wykonania swoich niecnych czynów, jak ściąganie ogromnych podatków i nałożonych kontrybucji, łapanie do łagrów i napadów na domy żydowskie, Judenraty używały swojej Ordnungsdienst, której dawali procent z łupu, a ci ludzie w liczbie dziesięciu-piętnastu napadali na ludzi, bijąc w okrutny sposób, niszcząc i rabując, cokolwiek się dało, i to ze straszną bezwzględnością"

 

W innym miejscu Baruch Milch pisał tak:

 

„Judenrat załatwił z tymi mordercami, że do trzech godzin dostarczy im żądane trzysta osób. Sami Żydzi musieli łapać i wydawać braci i siostry w ręce katów, którzy stali na placu folwarku, obok naszego mieszkania, i przyprowadzonych przyjęli pałkami albo nahajkami, a później wywieźli na rzeź do Bełżca (...) Judenratowcy i Ordnungsdienst, przy pomocy ukraińskiej policji i kilku Niemców, którym jeszcze zapłacono, by prędko pracowali, gonili po ulicach, jak wściekłe psy czy opętańcy, a pot się z nich lał strumieniami.”

 

Chaim A. Kaplan:

 

„SS-owscy mordercy stali na straży, podczas gdy żydowska policja pracowała na dziedzińcach. To była rzeź w odpowiednim stylu - oni nie mieli litości nawet dla dzieci i niemowląt. Wszystkich z nich, bez wyjątku, zabrano do wrót śmierci.”

 

        Takie cytaty można pisać tysiącami. Jest naprawdę taka wielość pamiętników żydowskich, że jest z czego wybierać. Warto pisać także tę, niewygodną dla środowisk żydowskich prawdę: Holokaust odbył się przy udziale Żydów. Skoro o tę prawdę apelują!

 

Film z getta, na którym uwieczniono żydowską policję:

 

 

Źródła:

- „Archiwum Ringelbluma. Dzień po dniu Zagłady”

- „Żydzi przeciw Żydom”, Jerzy R. Nowak (dwa tomy)

- www.gdynia.fsspx.pl

- www.blogmedia24.pl

 

Dodano 03.02.2019r:

 

 

 

 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com