Antysemityzm

March 14, 2019

 

 

        Ledwie profesor Jan Grabowski, którego ojciec był ocalałym z Holokaustu Żydem, zaczął się pod wpływem krytyki historyków wycofywać ze swoich wywodów, jak to Polacy wymordowali około 200 tys. Żydów, a już pojawili się nowi „znawcy” tematu. Niejaki Jakub Kedmi z Izraela stwierdził, że Polacy zabili około 500 tysięcy Żydów. „To, że było 6 czy 7 tysięcy sprawiedliwych, których pamięć czcimy nie umniejsza roli ponad 30 milionów Polaków, którzy zajmowali się tylko grabieżami i zabijaniem Żydów niezależnie od tego co robili naziści. I w tym główny problem.”- powiedział Kedmi na antenie rosyjskiej telewizji.

 

       Zmasowane ataki lewactwa żydowskiego i różnej maści niedouczonych typków z różnych części świata, coraz nachalniej próbują wcisnąć nam współodpowiedzialność za Holokaust Żydów. Temat ostatnio bardzo gorący, więc wszyscy wiedzą o co chodzi. No, a jak nie wiedzą, to wiadomo, że „jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”.

 

        Wszystko zaczyna się od magicznego słowa „antysemityzm”. Najpierw okrzykną cię antysemitą, a potem to już „hulaj duszo…”. Profesor Jacek Bartyzel, w poście na Facebooku (usuniętym przez portal) skomentował ataki na Polskę w dość mocny i wyrazisty sposób. Za co został oskarżony o antysemityzm przez gazetę, po którą uczciwy człowiek nie sięga.

 

 

        Czymże jest ów antysemityzm, doskonale wyjaśniła Szulamit Alloni, była minister Izraela dla stacji w USA:

 

„To jest taki trik. Zawsze go stosujemy. Kiedy ktoś z Europy krytykuje Izrael, to podnosimy sprawę Holokaustu. Jeżeli ludzie w tym kraju krytykują Izrael, zostają okrzyczani antysemitami. Organizacje są mocne, mają mnóstwo pieniędzy. A więzy między Izraelem a żydowskim establishmentem w USA są bardzo mocne. Żydowskie organizacje w tym kraju są mocne, jak pani wie i mają władzę. To jest w porządku, bo tam są utalentowani ludzie. Mają władzę, pieniądze, media i inne rzeczy. Ich nastawienie wobec Izraela jest takie: „dobry, czy zły, to mój kraj”. Identyfikują się z tym. Nie są w stanie słuchać krytyki. A jest bardzo łatwo ludzi, którzy pewne poczynania rządu izraelskiego krytykują potępić jako antysemitów, podnieść sprawę Holokaustu i cierpienia narodu żydowskiego. To usprawiedliwia wszystko, co my robimy Palestyńczykom.”

 

 

           Co robią Palestyńczykom? O tym, od lat mówią raporty Organizacji Narodów Zjednoczonych i całego szeregu organizacji (np. Amnesty International, Human Rights Watch, B’Tselem), które twierdzą, że Izraelczycy dopuszczają się czystek etnicznych, a zdaniem niektórych jest to po prostu Holokaust na narodzie Palestyńskim.

 

        Pierwsze czystki etniczne miały miejsce już w roku 1948, czyli zaraz po stworzeniu państwa Izrael. Kiedy na terytorium Palestyny przybyli pierwsi osadnicy żydowscy, mieszkało tam około 500 tysięcy mieszkańców, głównie Arabów (semitów). Dzisiaj Palestyńczycy zostali zepchnięci do getta i odgrodzeni murem. Czystka etniczna z roku 1948 pochłonęła połowę populacji.

 

Pod kryptonimem operacji „Dalet”, kryła się akcja przygotowana przez żydowskich syjonistów (żydowscy nacjonaliści). Miała na celu opanowanie Palestyny i usunięcie z niej ludności arabskiej. Połowę z tysiąca palestyńskich wiosek zrównano z ziemią, a miejscową ludność grabiono i bito bez litości. Izraelscy osadnicy dopuścili się wówczas wielu mordów na ludności Palestyny.

 

Prof. Ilan Pappé, izraelski historyk o masakrze na ludności cywilnej:

 

„Do najbardziej znanej doszło 9 kwietnia 1948 roku w wiosce Dajr Jasin. Ta położona w pobliżu Jerozolimy arabska miejscowość zawarła z siłami żydowskimi porozumienie o nieagresji. Ale Dajr Jasin miała zostać zlikwidowana w ramach planu „Dalet” i porozumienie nie uchroniło jej mieszkańców przed tragedią. Gdy odmówili opuszczenia swoich domów, izraelscy żołnierze wpadli w amok. W kilka godzin zamordowali dziesiątki mężczyzn, kobiet i dzieci.”

 

Inne zdarzenie wg. prof. Pappé:

 

„Weźmy na przykład Hajfę. Najważniejszy port na północy Palestyny. Początkowo w arabską ludność wymierzono kampanię terroru i nękania. Żydowscy żołnierze wylewali na ulice ropę i ją podpalali. Gdy przerażeni ludzie wybiegali na zewnątrz, Izraelczycy zasypywali ich gradem kul. W końcu, w kwietniu 1948, arabska ludność cywilna zgodziła się na opuszczenie miasta. Gdy szykowała się w porcie do ewakuacji, Izraelczycy zajmujący pozycje na zboczu góry Karmel zaczęli ją ostrzeliwać z moździerzy. Wywołało to straszliwe spustoszenie, ludzie wpadli w panikę, wielu z nich utonęło w morzu. Z 75 tysięcy arabskich mieszkańców Hajfy w mieście zostało zaledwie kilka tysięcy! „Zabić każdego napotkanego Araba” – rozkazywał jeden z oficerów, Mordechaj Maklef – „podpalać wszystko, co łatwopalne, i otwierać sobie drzwi dynamitem”.

 

 

        Izraelczycy wypędzili z domów około 750 tysięcy mieszkańców Palestyny, a ok. 15 tysięcy wówczas zabili. Dzisiaj bilans ofiar jest dużo większy. Wszakże czystki etniczne zapoczątkowane w roku ’48 trwają do dziś. Ludzie są mordowani, a ich gospodarstwa, cmentarze, domy niszczone przez buldożery (czasami nawet z mieszkańcami w środku). To wszystko latami przechodziło bez większej wrzawy na świecie, ponieważ narratorem sytuacji na Bliskim Wschodzie był Izrael. Jednak bańka mydlana kłamstw pękła w roku 1982:

 

„Pierwszym poważnym ciosem w nieskalany wizerunek Izraela – jego pierwszą porażką na gruncie public relations – była inwazja na Liban w czerwcu 1982r. Warto odnotować powód, dla którego rzeczywiste izraelskie działania wreszcie wyszły wówczas na światło dzienne. Jakkolwiek przyczyniła się do tego niewątpliwie pospolita brutalność i liczba izraelskich zbrodni podczas inwazji w 1982r., to według wytrawnego środkowowschodniego korespondenta Roberta Fiska główną przyczyną był najwyraźniej fakt, że w odróżnieniu od wcześniejszych wojen ani arabskie dyktatury, ani nadzwyczaj subtelna izraelska machina public relations nie były w stanie w pełni kontrolować, czy też manipulować, reportażami wojennymi: „Rząd libański był bowiem zbyt słaby, a jego służby bezpieczeństwa zbyt podzielone, aby narzucić cenzurę zachodnim dziennikarzom stacjonującym w Bejrucie. (…) Po raz pierwszy dziennikarze mogli z bliska obserwować środkowowschodnią wojnę oczyma strony arabskiej i zobaczyli, że rzekomo niezwyciężona armia izraelska, ze swym wysokim morale i jasno postawionymi celami wojskowymi skierowanymi przeciwko „terrorystom”, nie miała wiele wspólnego z legendą. Izraelczycy działali brutalnie, maltretowali więźniów, tysiącami zabijali cywilów, kłamali na temat swych działań i przyglądali się, jak ich uzbrojeni sprzymierzeńcy wyrzynają osoby znajdujące schronienie w obozie dla uchodźców.”

 

        Studium Amnesty International z 2004r:

 

„W ciągu minionych trzech i pół roku skala zniszczeń dokonanych przez armie izraelską na Terytoriach Okupowanych osiągnęła bezprecedensowe rozmiary. Ofiarami bardzo często są najubożsi i najbardziej upośledzeni społecznie (…) Większość wyburzonych domów (…) stanowiła schronienie dla rodzin uchodźców, wydalonych przez siły izraelskie albo zbiegłych w czasie wojny, która wybuchła po utworzeniu Izraela w 1948 roku (…) Zniszczone zostały ponad 3 tysiące domów, setki budynków publicznych i prywatnych obiektów o charakterze komercyjnym, jak również rozległe obszary ziemi uprawnej (…). Dziesiątki tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci siłą wypędzono z ich własnych domów i pozbawiono dachu nad głową lub źródła utrzymania. Tysiące innych domów i mienia uszkodzono, często w sposób uniemożliwiający naprawę. W dodatku dziesiątkom tysięcy kolejnych domów grozi wyburzenie, a ich mieszkańcy żyją w strachu przed przymusową eksmisją i bezdomnością (…). Domy i posiadłości tysięcy rodzin zostały przeorane nasłanymi przez armię izraelską buldożerami „made in USA”. Po akcji wyburzeniowej mężczyźni, kobiety i dzieci wracały na ruiny swych domów, szukając czegokolwiek, co dałoby się ocalić spod gruzów.”

 

 

        Kilkanaście dni temu opublikowano raport Rady Praw Człowieka ONZ, który wskazuje, że Izrael mógł się dopuszczać zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciw ludzkości. Są tam ujęte kwestie, które dzieją się od dziesiątków lat! Raport uznaje np., że siły izraelskie „zabijały i raniły palestyńskich demonstrantów, którzy nie stanowili bezpośredniego zagrożenia” dla tychże sił. Wśród ofiar było 35 dzieci. Znany nam z kłamliwych wypowiedzi na temat Polski pan Katz twierdzi, że „nikt nie może odmówić Izraelowi prawa do samoobrony i obowiązku bronienia swych obywateli i granic przed atakami”.

 

        Izrael nie zawraca sobie głowy żadnymi raportami, czy apelami i od wielu lat, jak donoszą raporty wielu organizacji pozarządowych, strzela do palestyńskich dzieci, niszczy domy i uprawy Arabów. Czy w tej sytuacji dziwi, że Palestyńczycy walczą jak tylko mogą, wszelkimi metodami z opresją Izraela? Kto tu tak naprawdę jest terrorystą?

 

 

Źródła:

- „Żydzi 2”, Piotr Zychowicz

- „Wielka hucpa”, Norman G. Finkelstein

 


Podpisz petycję!

 

Tagi:

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com