Bitwa pod Konarami

November 7, 2019

„Grają walca, siedzi nas tu kilkudziesięciu, rozumiesz głupi, to jest w Polsce, my jesteśmy Polską”¹

 

 

        Bitwa pod Konarami, to jedna z potyczek na froncie walki w okolicach Opatowa. Bitwę rozsławił Juliusz Kaden – Bandrowski już w roku 1915, czyli w tym samym, w którym miała miejsce.

 

Bitwa przyniosła porażkę I Brygadzie Legionów Polskich w starciu z żołnierzem rosyjskim, ale też owianą legendą sławę. Chociażby za sprawą walk w lesie kozinkowskim, który wielokrotnie przechodził z rąk do rąk. W starciu z przeważającymi liczebnie Rosjanami śmierć poniosło 150 legionistów, a ponad 600 zostało rannych. Szczególnie na kartach historii zapisał się III batalion, który „w najcięższych moralnie warunkach zachował się po bohatersku, znacząc obficie każdy krok swą krwią własną i wroga”. Można przypuszczać, że gdyby morale całej Armii były przynajmniej porównywalne do polskich, przebieg bitwy byłby zupełnie inny. Tymczasem oddziały austro-węgierskie nie za bardzo pałały chęcią walki z przeważającym ich liczebnie przeciwnikiem, a jeden z pułków, w skład którego wchodzili prawie wyłącznie Czesi, po prostu zdezerterował.

 

 

Juliusz Kaden – Bandrowski, jeden z wyczynów legionowej braci opisał tymi słowami:

 

„Pierwsza kompania I batalionu, wyszedłszy na oznaczoną pozycyę, dostała się pod ogień szrapneli, karabinów maszynowych od strony wsi Słoptowa. Wówczas atak całej naszej linii rozpędził się z odległości 600 kroków. Skoczyły naprzód łańcuchy strzelców, słońce mając poza sobą. W rozpędzie tym, pełnym niebywałego temperamentu i straszliwej piękności, zdobył porucznik Tunguz ze swym plutonem oddział karabinów maszynowych (2 karabiny maszynowe, 38 ludzi obsługi).”

 

Koniec zaś krwawych zmagań, Kaden-Bandrowski podsumował słowami:

 

„Przed murami Przepiórowa, z którego warczały ustawicznie karabiny maszynowe pozostało serce ataku – nasz II pułk.

Nie informowana o poruszeniach honwedów kompania por. Kruka Czarnego, została otoczona przez Rosyan, tak, że dwie kompanie nasze zamiast szturmować z lewego skrzydła – musiały ruszyć na pomoc otoczonej kompanii.

W ręcznym boju, jaki się tu wywiązał okazali młodzi żołnierze I Brygady nieustraszone męstwo.

O godz. 2-giej w nocy przyszedł rozkaz zawieszenia ataku. Pułk II w zupełnym porządku cofnął się na dawne pozycye przed Konary.

W bitwie tej wzięto do niewoli kilkuset jeńców rosyjskich, 2 karabiny maszynowe, utrzymano świetnie powierzone sobie pozycye, wykonano kilka ataków na największy podziw zasługujących.

Zasługi! Zwycięstwa, powodzenia, straty!

Nad bolesnym szeregiem strat skrzydło się rozwija i bije we wrota Sławy Narodu rzutem wielkiej chwały. W ogniu, w odmęcie pożarów, w rozgłośnym huku palby piechotnej, w trzasku strzelanych gałęzi, w szeleście zbóż, w grudzie rozpryskującej się ziemi zginęło wielu mężów, wiele cnót zagasło, wiele wdzięku podziało się gdzieś na zawsze w nicości…

Niejeden się snop rozleciał, spłonął niejeden dom, serce pękło niejedno a oczy patrzeć przestały… Jeno, że to czas szczęśliwy wojenny, - ludzie mijają, szereg zostaje, życie się kończy a prawda jego rośnie…

Konary sławne będą w dziejach I Brygady. Tu w młodem ciele ziemi kochanej oddanem, głębokie utkwiły korzenie… Na Konarach Sława kwitnie we krwi, póki czas nie nastanie, że z Konarów pędem bujnych gałęzi tryśnie życie i pokój jego szczęśliwy.”¹

 

 

         Julian Lucjan Bazgier wspomina o powszechnym barbarzyństwie przeciwnika, które doskonale znamy również z okresu późniejszej wojny polsko – bolszewickiej:

 

„Patrole 2-go pułku odnalazły w ruinach Skowronna trupa legionisty, zaginionego dwa dni temu, w straszliwy sposób zmasakrowanego. Miał roztrzaskaną czaszkę, ciało całe podziurawione kulami, rozpruty brzuch i wyrżnięte genitalia, a twarz skrajaną nożami czy bagnetami.

I po co ten bestialski mord?

Nas to nie odstraszy, raczej usposobi do tym zacieklejszej obrony w razie opadnięcia przez wroga. Ale Moskal łączy dzikość swą z głupotą czy tępotą umysłową i na to nie ma rady.”

 

        Rozkaz nr. 575 Komendy I Brygady Legionów Polskich:

 

„Żołnierze!

Kilkudniowe nasze boje pod Konarami były dla nas dotkliwe nie tylko ze względu na mnogość strat kolejnych, lecz i dla tego, że aniśmy walczyli złączeni ramię przy ramieniu, ani też wyniki boju nie mogły cieszyć serca żołnierskiego.

Od samego początku bojów, będąc w rezerwie dywizyjnej, ulegliśmy częstemu losowi rezerw – zostaliśmy rozproszeni na szerokiej przestrzeni, idąc na podparcie poszczególnych części frontu.

Najcięższe i najprzykrzejsze zadanie spadło na baony III i V, które stanęły na najbardziej zagrożonym terenie. Z dumą podnieść muszę zachowanie się wypróbowanego III baonu, który w ciężkim boju i chaosie przez pewien czas był jedyną zwartą grupą na szerokim froncie.

Trzeci batalion w najcięższych moralnie warunkach zachował się po bohatersku, znacząc obficie każdy krok swą krwią własną i wroga. Rozkazem niniejszym wyrażam wszystkim oficerom i żołnierzom tego batalionu głęboką wdzięczność w imieniu całego oddziału za dowód, że w najcięższych warunkach żołnierz polski, jeśli nie może wygrać boju, to honoru swego bronić potrafi.

W szczęśliwszych znacznie warunkach walczył 2 Pułk, nierozerwany przez losy na części. I batalion tego pułku (dawniej IV), biorąc udział w ataku na szosę opatowską, pierwszy doszedł do nieprzyjacielskich okopów, biorąc karabiny maszynowe i licznego jeńca. II batalion dał dowód niespożytej siły moralnej przy nieudanym ataku na Przepiórów, stojąc przez kilkanaście godzin w nadzwyczajnie silnym i bliskim ogniu nieprzyjacielskim i cofnąwszy się jedynie po otrzymaniu na to rozkazu.

 

 

Pierwszy batalion 1 Pułku przy ataku na Przepiórów wytrwał wraz z II baonem aż do odwołania, następnie zaś w brawurowym ataku na kamieniec zdobył kilkuset jeńców. Wreszcie VI batalion, dotąd oderwany od macierzystego pnia, służbą swoją zyskał powszechne pochwały swych przełożonych.

Boje, któreśmy zakończyli, by przejść na razie do względnego spokoju, zostawić muszą głęboki ślad w naszych umysłach. Były one dla nas doskonałą szkołą właśnie dlatego, że wymagały one bardziej, niż inne, by nieledwie każdy z oficerów i żołnierzy uczył się dostosowywać swe działania do działań otoczenia, a zarazem złożył dowód, że dla dobrego żołnierza niema położenia, z którego z honorem wyjść nie można. (…)

Rozkaz niniejszy przeczytać w wszystkich kompaniach, szwadronach, bateriach, oddziałach karabinów maszynowych i wojskowych instytucyach podwładnego mi oddziału.

Dnia 5 czerwca 1915r.

                                                                                   J. Piłsudski”

 

 

        W 1929 roku w Górach Pęchowskich sąsiadujących z lasem kozinkowskim wzniesiono obelisk z napisem: „Bohaterskiej pamięci Legionistów poległych w bitwie pod Konarami stoczonej w 1915 roku pod wodzą Józefa Piłsudskiego”. Wokół obelisku zorganizowano cmentarz wojenny żołnierzy poległych w bitwie pod Konarami. Spoczywa Ich tam ponad stu.

 

        Krwawa bitwa pod Konarami była tylko jednym z wielu epizodów Wielkiej Wojny, wskutek której Polska odzyskała niepodległość. Każda potyczka, każdy żołnierz walczący o wolność i suwerenność naszego Narodu powinien być doceniony i uszanowany. To dzięki tym pojedynczym żołnierzom, chociaż zawsze bardziej pamięta się o dowódcach, żyjemy w takich realiach, jakie mamy. Może to i pozorna wolność, ale jednak objęta w jakieś konkretne granice i podporządkowana konkretnym zasadom. Ten trud i ta walka podjęta przez Nich kiedyś, przed ponad stu laty musi być kontynuowana przez kolejne pokolenia, inaczej staniemy się niewolnikami we własnym kraju.

 

 

Źródła:

- „Bitwa pod Konarami”, Juliusz Kaden-Bandrowski¹

- „W pościgu”, Julian Lucjan Bazgier

- „Dla Ciebie Polsko!...”, antologia z 1915r.

- „Ilustrowana Kronika Legionów Polskich 1914-1918”, mjr. Quirini i kpt. Librewski

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com