Ossów 1920-2020r.

Józef Drążkiewicz (ochotnik z 221pp):


„Nasze dwie marszowe kompanie liczyły 650 żołnierzy. Było w nich dwóch oficerów; major i porucznik. Po kilku godzinach przyłączył się do nas jakiś młody ksiądz. Jak się później dowiedziałem, był to ksiądz kapelan - Ignacy Skorupka. Przed zachodem słońca doszliśmy do wsi Ossów. Kompanie nasze zakwaterowane zostały w stodołach w zachodniej części wsi. Powiedziano nam, że pod żadnym pozorem nie można opuszczać wyznaczonej kwatery. My z Sierpca trzymaliśmy się razem. Ponieważ wszyscy nie mogliśmy pomieścić się w stodole napełnionej zbożem, zrobiliśmy sobie posłanie na podwórzu przy stodole. Zaproponowałem Aleksandrowi Kubińskiemu żeby przypilnował moich rzeczy, to pójdę na wieś może przyniosę mleka do napicia. Wchodzę do pierwszego domu, drzwi otwarte, ale nikogo nie ma. Idę do następnego domu i zastaję taką samą sytuację. Ogarnął mnie niesamowity lęk, gdyż nie widziałem dlaczego w mieszkaniach pełnych sprzętu nie ma żyjących ludzi. Po jakimś czasie zobaczyłem, że starszy mężczyzna wchodzi na drabinę i na szczycie domu zawiesza jakiś obraz. Doszedłem do niego i zapytałem, dlaczego tu jest taka pustka, jakby wszyscy poumierali. Staruszek odpowiedział, że mieszkańcy uciekli bo do Ossowa zbliża się front. On też ucieknie, jak zawiesi obraz świętej Agaty, chroniącej od ognia. Po usłyszeniu takiej wiadomości odechciało mi się mleka. Czym prędzej powróciłem do swych kolegów i o wszystkim im powiedziałem. Noc z 13 na 14 sierpnia była niespokojna. Widać

było dalekie pożary oraz żołnierzy rozwijających przewody telefoniczne, tabory wojskowe jadące w kierunku Warszawy.


14 sierpnia o świcie rozległy się pojedyncze strzały z karabinu. U nas ogłoszono alarm. Kazano natychmiast powstać, znaki ochotnicze pozrywać i swoje dokumenty zniszczyć. Strzelanina wzmogła się. Lecące w naszym kierunku kule brzęczały jak roje pszczół. Czegoś podobnego w życiu swoim nigdy dotychczas nie spotkałem i nie przeżywałem. Rozpoczął się prawdziwy bój. W tym czasie nasza kompania wychodząc na równe pola za stodołami Ossowa, rozwinęła się w linię tyralierską i została silnie ostrzelana z karabinów maszynowych. Przy mnie kula dosięgnęła pierwszego żołnierza - Śliwkę ze Skarżyska.


Posuwając się naprzód wśród gradu brzęczących kul, pojedynczymi skokami, zobaczyliśmy przed sobą szybko biegnących do nas żołnierzy. Sądząc, że to bolszewicy, zaczęliśmy do nich strzelać. Usłyszeliśmy głosy: "nie strzelać, nie strzelać!". Jak się okazało, byli to żołnierze z 13 pułku piechoty, których bolszewicy wyparli z okopów. Żołnierze ci włączyli się do naszej tyraliery. O dziwo, wśród tych cofających się żołnierzy rozpoznałem Jana Nagiewicza z Sierpca, zamieszkałego na Budkach przy dzisiejszych ulicy Traugutta. Wyglądał jak najgorszy żebrak, był bosy. Inni cofający się żołnierze wyglądali podobnie. Nagiewicz prosił mnie o bieliznę, dałem mu ją. Powiedział mi, że należy do 13 pp, który cofa się aż znad Berezyny. Na dłuższe rozmowy nie było czasu.


Gdy doszliśmy czołgając się do wschodniego krańca wsi Ossów, przez kilkanaście godzin pozostawaliśmy przykuci do ziemi ostrzeliwując się wzajemnie. Co pewien czas jeden drugiemu podawał rozkaz posunięcia się naprzód. O swobodnym powstaniu na nogi nie było mowy. Gdy ktoś się wychylił, trafiała go bolszewicka kula. Silny, nieustający ogień nieprzyjaciela z karabinów maszynowych, wyrządził u nas duże straty. W linii tyralierskiej było dużo zabitych. Dały się słyszeć przeraźliwe jęki żołnierzy i wołanie o pomoc. Trudno jest opowiedzieć o okropnych, dramatycznych wrażeniach, jakie każdy z nas żołnierzy wtedy przeżywał. Nam Sierpczakom ten pierwszy chrzest bojowy udało się przeżyć.

Prowadził nas do boju, starszy wiekiem, siwowłosy major Dobrowolski. Tego pierwszego piekła wojny nigdy nie zapomnę. Utrwaliłem go w swoim pamiętniku. Kto nie był na wojnie i nie brał w niej udziału, nigdy nie będzie wiedział czym ona jest, choćby nie wiem ile książek przeczytał.

Po bitwie i odrzuceniu bolszewików, zmienił nas 44 (czy też 41) pułk piechoty, dokładnie nie pamiętam, a nam, ochotnikom 221 pułku piechoty, rozkazano wycofać się do wsi Ossów. Patrzyliśmy na siebie wstrząśnięci strasznym przeżyciem po wielkim boju, oczekując na dalsze rozkazy. Tego dnia w Ossowie zarządzono zbiórkę wszystkich ochotników. Po ustaleniu liczebnego stanu doszedł do nas jakiś pułkownik i wygłosił przemówienie. Mówił do nas, że w dniu dzisiejszym odnieśliśmy wielkie zwycięstwo. Wróg bolszewicki został od naszej Warszawy odparty. Nieubłagana śmierć dokonała swego żniwa. W bitwie pod Ossowem padł bohaterski ksiądz kapelan Ignacy Skorupka i wielu walecznych żołnierzy, którzy młode swoje życie oddali w ofierze Ojczyźnie. Historia i wdzięczna Ojczyzna nigdy o nich i o nas nie zapomni. W zakończeniu przemówienia pułkownik poinformował nas, że żołnierze-ochotnicy 221 pułku z dniem dzisiejszym zostali przydzieleni do 33-go łomżyńskiego pułku piechoty. Tak się dobrze złożyło, że wszyscy z Sierpca przydzieleni zostaliśmy do 8 kompanii 3 batalionu tego pułku. Dowódcą kompanii był porucznik Zatryb, dowódcą 3 batalionu kapitan Kolbusz, a dowódcą pułku pułkownik Jerzy Sawicki, to jest ten, który do nas wygłosił przemówienie. Około godziny 17.00 zaczęto znosić z pobojowiska poległych i rannych żołnierzy. Widok był przerażający, dużo naszych poległych i rannych, błagających o pomoc żołnierzy.”


Podobnie jak setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, tak i setna rocznica „Cudu nad Wisłą” w 1920 roku zostały niewykorzystane przez Rzeczpospolitą w celu promocji naszej Ojczyzny poza granicami. Zaprzepaszczenie tych okazji będzie miało niestety negatywny wpływ na postrzeganie Polski w świecie. Nawet w granicach kraju nie wydarzyło się nic na skalę, która byłaby adekwatna do zwycięstwa nad bolszewikami 100 lat temu. Pomnika wciąż nie ma, pomimo wieloletnich, oddolnych starań obywateli i zbiórek finansowych.


Towarzystwo Patriotyczne pod przewodnictwem Jana Pietrzaka już 4 lata temu podjęło się realizacji pięknego projektu; budowy łuku triumfalnego na Wiśle:


„Wdzięczność i pamięć wymagają od nas aby w setną rocznicę przypomnieć o tym Polsce i światu. My dzieci, wnuki i prawnuki tamtych żołnierzy. Ponad doraźnymi podziałami, domowymi waśniami i burzliwymi zaszłościami… Zbudujmy pomnik. Łuk Triumfalny Bitwy Warszawskiej! Na miarę dawnego zwycięstwa i pokuty za lata hańby niepamięci. Na miarę naszej narodowej dumy i aspiracji. Niech będzie symbolem prawdziwego odradzania się narodu i przebudzenia drzemiącego pośród nas Króla Ducha!


Musimy uwierzyć, że mimo uprawianej przeciw nam psychologii wstydu i przemysłu pogardy jesteśmy narodem wielkim, ze wspaniałymi perspektywami i gigantycznym, choć ciągle trwonionym kapitałem ludzkim. Polacy, jeśli uwierzą, że mogą i potrafią, zbudują nie tylko łuk narodowej chwały, ale również silne państwo, które będzie chronić, promować i przyciągać talenty, a nie skazywać je na emigrację, państwo, gdzie każdy we własnym domu będzie mógł realizować swoje marzenia i budować pomyślną przyszłość.”


Na terenie kraju, w miejscach pamięci miały miejsce większe i mniejsze uroczystości związane ze stuleciem tzw. Bitwy Warszawskiej. Na szczególną uwagę zasługuje w tym względzie Ossów, gdzie w 1920r miała miejsce jedna z potyczek rozległego frontu wojny polsko-bolszewickiej.


Obiecane przez Rząd muzeum w Ossowie nie powstało. Na okoliczność rocznicy zaczęto jedynie budowę.

Przygotowania do obchodów rocznicowych w Ossowie trwały od kilku miesięcy. W tym czasie odbyło się spotkanie ze współautorką książki „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą”, a na cmentarzu poległych, przedstawiciele Stowarzyszenia „Wizna 1939”, wraz z uczniami LO PUL w Wołominie przeprowadzili prace porządkowe. Przy okazji pracownicy TV nakręcili kolejny odcinek do programu „Było, nie minęło”.

Stowarzyszenie „Wizna 1939” przekazało niemal stuletni egzemplarz „Żołnierza Polskiego” z 21 sierpnia 1921r. oraz inne eksponaty, które zasiliły zbiory Samorządowej Instytucji Kultury w Ossowie. Na kartach „Kroniki” „Żołnierza Polskiego” napisano:


„W rocznicę wielkiego zwycięstwa nad hordami bolszewickiemi nad Wisłą, w niedzielę tysiączne rzesze zebrały się pod Ossowem, by złożyć hołd cieniom walecznych, poległych w dniu 14 sierpnia 1920r. których zwłoki spoczęły w bratniej mogile. (…)


Na grobach poległych, w których spoczywa 92 bohaterów, złożone zostały wieńce.


Uroczystość zakończona odśpiewaniem: „Boże coś Polskę”.


Włościanie wsi Ossów własnym kosztem ufundowali krzyż dębowy, który stanie tam, gdzie poległ ks. Ignacy Skorupka, na polu gospodarza Romana Orycha w Ossowie”.


Członkowie Stowarzyszenia „Wizna 1939” wraz z samorządowcami Gminy Wołomin zadbali też m.in. o upamiętnienie miejsca, gdzie znoszone były ciała poległych w Bitwie pod Ossowem (zdjęcie poniżej).

Ossów odwiedziły liczne wycieczki i pielgrzymki. Wśród nawiedzających miejscowe Sanktuarium i Cmentarz byli również członkowie rodzin poległych w 1920r. oraz żołnierze z 1 Warszawskiej Brygady Pancernej i Dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej z Zegrza.


19 czerwca zarejestrowano wypowiedzi kilku osób do filmu promującego książkę pt. „Wojna polsko-bolszewicka w literaturze polskiej”.


Była inscenizacja Bitwy pod Ossowem, Msza św., piękna homilia i przemówienia. Był Apel Poległych i mnóstwo wieńców i zniczy. Naprawdę piękne obchody.


Poniżej kilka zdjęć z uroczystości:

Źródła:

- Józef Drążkiewicz w „Wspomnienia sierpczan 1900-1950”

- „Żołnierz Polski”, nr. 52 (261)/1921r.

- www.luktriumfalny1920.pl

Czytelnia
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com