Góra Strękowa 2021 r.

9. września 1939 roku generał Wilczyński w raporcie sytuacyjnym zanotował:


Sytuacja w rejonie Wizny nieprzyjemna. Na odcinek ten idzie silne natarcie, a broni go tylko kompania karabinów maszynowych z kompanią piechoty, dwoma plutonami artylerii… Dowódca tej grupki ranny. Czołowe obiekty padły, a Osowiec odległy o 36 km nie może mu przyjść z pomocą. Jeżeli padnie Strękowa Góra, kierunek na Białystok otwarty.


Niemcy pod Wiznę dotarli dwa dni wcześniej. Most na rzece został wysadzony przez polskich saperów, a całą obronę stanowiła garstka obrońców pod dowództwem kapitana Raginisa. Po drugiej stronie Narwi, ku przeprawie parły potężne siły dowodzone przez słynnego generała Guderiana.

Gen. Heinz Guderian zanotował:


O godzinie 8 rano przybyłem do Wizny, gdzie zastałem sztab 10 dywizji pancernej, której dowództwo, wskutek nieszczęśliwego wypadku dowódcy dywizji generała Schaala, przejął generał Stumpff. Poinformował mnie on, że jego piechota, po sforsowaniu rzeki, zameldowała mu, iż zdobyła broniące tego odcinka betonowe schrony bojowe Polaków i toczy nadal pomyślne walki.


Optymistyczne informacje, które otrzymał gen. Guderian nie były zgodne z prawdą. Co prawda, Niemcy pewne postępy poczynili, ale o sukcesie ich natarcia nie było mowy. Załogi schronów zawzięcie się broniły, a niemiecka piechota zaledwie sforsowała rzekę, zaległa pod silnym ogniem broni maszynowej ze schronów.

Wizna, Guderian, Strękowa, Góra, Raginis,
Fragment dekoracji ołtarza polowego na Górze Strękowej

Generał Heinz Guderian, widząc brak postępów wśród swoich podkomendnych, sam przeprawił się przez rzekę i to co ujrzał po drugiej stronie wprawiło go w osłupienie:


W pierwszej linii rozgrywała się jakaś niepojęta scena. Na moje pytanie, co się tu właściwie dzieje, odpowiedziano mi, że odbywa się luzowanie kompanii stojących na przednim skraju. Przypominało to raczej zmianę warty w czasach pokoju. O rozkazie do natarcia nikt tu nic nie wiedział. (…) Przede wszystkim kazałem więc przerwać to dziwaczne widowisko „luzowania” kompanii. Kazałem sprowadzić dowódcę pułku i dowódcę batalionu. Dywizjon ciężkiej artylerii otrzymał rozkaz rozpoczęcia ostrzału polskich schronów bojowych. Gdy zaś po jakimś czasie przybył dowódca pułku, udałem się wraz z nim na rozpoznanie przedniego skraju nieprzyjacielskiej obrony, przy czym wysunęliśmy się tak daleko do przodu, że znaleźliśmy się pod ogniem Polaków. Leżeliśmy tuż przed ich betonowymi schronami bojowymi. (…) Nie mogę zataić, że byłem bardzo oburzony wszystkim tym, co tutaj widziałem.

Jeden z pojazdów (sdkfz), który można było zobaczyć na pikniku

Morderczy ogień artylerii i dział czołgowych powoli przełamał opór Polaków. Kapitan Władysław Raginis wiedząc, że dłużej nie jest w stanie bronić powierzonego mu odcinka, wydał rozkaz do wycofania się. Sam, zgodnie ze złożoną obietnicą pozostał na stanowisku do końca. W obliczu końca zaciętej walki rozerwał się granatem.

Grób kapitana Raginisa i porucznika Brykalskiego

Na pamiątkę tych wydarzeń, hołd kpt. Raginisowi, por. Brykalskiemu i innym obrońcom spod Wizny oddano na Górze Strękowej. Tam, gdzie dzięki staraniom stowarzyszenia „Wizna1939” pochowano szczątki naszych Bohaterów. Przy rozerwanym schronie obronnym odbyła się polowa Msza św. i mały piknik historyczny.

Przy okazji wydobyto z ziemi kolejne elementy wysadzonego schronu.

Warto również dodać, ze niedawno pojawiły się przy schronie-mogile nowe tablice informacyjne, a stowarzyszenie "Wizna1939" prowadzi w tym miejscu pogadanki historyczne dla wszystkich chętnych.


Jedna z tablic informacyjnych


Warto pamiętać o Tych, co nigdy się nie poddali. Chwała Bohaterom!


Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo: