top of page

Judejczykowie nas podchodzą


Kolejna książka Krzysztofa Balińskiego, dyplomaty i politologa, który przybliża tematykę bezpodstawnych roszczeń żydowskich wobec Polski i Polaków. Odkrywa liczne przekręty związane z reprywatyzacją i pokazuje zawiłe ścieżki krętaczy i złodziei. Szczególnie ciekawy jest temat umów indemnizacyjnych, które zawierał rząd PRL zaraz po wojnie, regulując w ten sposób własność niepolskich obywateli na obszarze RP. Polecam lekturę, a poniżej fragment:


Dlaczego wizyta rządu Beaty Szydło w Izraelu została objęta tak wielką dyskrecją i ma dla polskiej opinii publicznej pozostać tajemnicą po wsze czasy? Polska opinia publiczna nie została też poinformowana o treści rozmowy prezydenta Dudy podczas spotkania z żydowskimi działaczami w konsulacie RP w Nowym Jorku. Jedynie Abraham Foxman ujawnił, że była omawiana sprawa „roszczeń”. Z roszczeniowcami spotkał się także Mateusz Morawiecki i on również milczał niczym kamienny posąg. Wiemy, że ambasador RP w Waszyngtonie Marek Magierowski, zaangażował się, w tajemnicy przed polską opinią publiczną, a nawet rządem, w negocjowanie spłaty roszczeń żydowskich, ale nie wiemy, jaką wstępnie wylicytował sumę i jaki rabat w miliardach wynegocjował. Nie pytają o to media, a ci, którzy pytają, są oskarżani o „antysemityzm”, a nawet o „putinizm”.


Nie wiemy, dlaczego IPN – powołany po to, aby zbadać zbrodnie na narodzie polskim – zajmuje się „zbrodniami Polaków na narodzie żydowskim” i skąd bierze się sprzeciw wobec wznowienia ekshumacji w Jedwabnem, choć to kamień węgielny całej antypolskiej propagandy i wykazanie kłamstw Grossa obaliłoby moralną podstawę rekompensat za „udział Polaków w Holokauście”. Nie wiemy, dlaczego Leon Kieres publicznie oświadczył, że „zna tajemnicę Jedwabnego, ale zabierze ją do grobu”, utajniając tym samym wszystko, co wykazało śledztwo prowadzone przez kierowany przez niego IPN. Nie wiemy, po co rząd niemiecki zorganizował powrót Tuska do Polski w stylu przypominającym „powrót Lenina do Rosji”. A to przecież osobnik, który obiecał rozwiązanie problemu mienia pożydowskiego poprzez sprzedaż lasów państwowych. Radka Sikorskiego na scenę polityczną wprowadził pupilek Kaczyńskich Jan Parys, powierzając dwudziestoośmiolatkowi z brytyjskim paszportem tekę wiceministra obrony. Do dziś powody tej nominacji pozostają tajemnicą. Był w czymś bezkonkurencyjny w stosunku do tubylców? Potem został wiceministrem u Geremka, i wreszcie ministrem w rządzie PO. Wkrótce okazało się, że ten przeciętny, kiepsko wykształcony, o szemranej przeszłości osobnik to agent brytyjski i że jego wuj działał razem z Baumanem w stalinowskim KBW. Jego awans wynikał wyraźnie z czego innego – roztropnego ożenku, dzięki któremu zaczął obracać się w żydowskich kręgach Wschodniego Wybrzeża. (…)


Przy okazji wycieku maili ze skrzynki pocztowej ministra Michała Dworczyka pojawiła się „ciekawostka”: Izrael ostrzegał ABW przed atakami hakerskimi. Ale pojawio się też pytanie: jakim cudem służby izraelskie wiedziały o atakach? Do głowy nie przychodzi nic innego poza tym, że stale „monitorują” rząd RP. Rąbka tajemnicy uchylił doradca prezydenta Andrzej Zybertowicz, dzieląc się takim oto przemyśleniem: „Izraelski Mosad, dlatego jest jedną z najlepszych tajnych służb, gdyż w swoich międzynarodowych akcjach może liczyć na współpracę osób pochodzenia żydowskiego na całym świecie”. Jeszcze inna ciekawostka nazywa się „Pegasus”, czyli system szpiegujący, który Izrael sprzedał Polsce. A tylko frajerzy wierzą, że coś takiego oddaje się obcym bez odpowiedniej „wkładki”. Tajemnicą pozostaje zatem, czy Mosad miał udział w akcji zastraszania i szantażowania rządu? Trudno bowiem sobie wyobrazić, że Mosad nie korzysta z takich okazji. To, że są taśmy z nagraniami polityków PiS i to, że są taśmy z szabasowych kolacji u Jojne Danielsa – to pewnik. Tajemnicą pozostaje jedynie, w czyich rękach się znajdują i czy będą sobie leżały w szufladach obcego wywiadu, jeśli Morawiecki uzgodni ustawę o zwrocie pożydowskich majątków i przepchnie ją w kilka godzin przez sejm i senat. (…)


Zmiany w ustawie o IPN negocjowali po kryjomu z izraelskimi bezpieczniakami w lokalu Mosadu pod Wiedniem dwaj wysłannicy Kaczyńskiego. Ale nie było to jedyne tajemnicze wydarzenie, bo przy tej okazji utrącono ustawę reprywatyzacyjną, która miała utrudnić rabunek polskiego mienia. Dowód na to, że pertraktacje na temat restytucji pożydowskiego mienia prowadzone są na poziomie bezpieki stanowi to, że do nadzorowania procederu odzyskiwania mienia Izrael wyznaczył byłego oficera Mosadu. Nie wiemy, za jakie zasługi przyznano w tajemnicy honorowe obywatelstwo Polski byłemu szefowi Mosadu (wiemy tylko, że dziś zajmuje się cyberbezpieczeństwem Polski). Mało kto pamięta, że 12 maja 2017 r. w izraelskich mediach pojawiło się doniesienie o izraelskiej delegacji omawiającej w Warszawie zwrot żydowskiego mienia bezspadkowego. Polski MSZ informację zdementował. Tym niemniej do rozmów doszło. Odbyły się w Emowie, w tajnym ośrodku ABW. Równie szybko „Jerusalem Post” ujawnił, że rozmowy na temat roszczeń trwają od początku kadencji obecnego rządu, co oznacza, że prowadzone są w tajemnicy przed Polakami.


Comments


bottom of page