Piękne Getto


Niesienie pomocy drugiemu człowiekowi bardzo często uzależnione jest od aprobaty osoby, której chcemy pomocy udzielić. Nie wszyscy bowiem, którzy pomocy potrzebują, tej pomocy chcą. Bardzo duża część osób uzależnionych od alkoholu, czy innych używek, bądź zachowań tej pomocy po prostu nie chce. Z podobną sytuacją mamy do czynienia, kiedy zgłębiamy tematykę zachowań ludzi, którym chciano pomóc w ocaleniu życia w okupowanej Polsce. Konkretnie chodzi o społeczność Żydów skupioną na terenie tzw. gett. Bardzo często wybrzmiewają dzisiaj w świecie słowa oskarżycielskie wobec Polaków, którzy „nie chcieli ratować Żydów”, „pomagali zbyt mało”, a nawet prześcigali Niemców w mordowaniu.


W relacjach Żydów zamkniętych w gettach bardzo często napotkać można radość z pobytu w getcie. Pochwałę okupacyjnej administracji hitlerowskiej za to, że Żydzi mają wreszcie swoją enklawę: „piękne ghetto” – coś na wzór mini państwa z własną administracją, tylko dla wybranych. Część zamkniętego w gettach społeczeństwa była autentycznie zadowolona z takiego obrotu sprawy. Ci ludzie po prostu nie wierzyli, że „kulturalny naród niemiecki” mógłby ich zwyczajnie wymordować. Wątpili nawet wówczas, gdy żydowska policja zapędzała do wagonów kolejowych własnych rodziców i rodzeństwo. Wiedziano już wtedy, że wagony zatrzymują się na stacji w Treblince koło Małkini. Getto warszawskie było niemalże całkowicie zlikwidowane przez Niemców, zanim podjęto symboliczną jedynie walkę o godność i honor.

Getto
Płonące getto warszawskie. Fot. z raportu J. Stroopa.

Nacjonaliści żydowscy (syjoniści) pokładali nadzieję w Komitecie Wykonawczym Agencji Żydowskiej w Jerozolimie. Przewodził nią Dawid Ben Gurion (Dawid Grün), późniejszy pierwszy premier Izraela. Yitzchak Grünsbaum, który był członkiem rady Agencji zasłynął słowami: „Jedna krowa w Palestynie jest ważniejsza niż wszyscy Żydzi w Polsce”. W roku 1943 w Jerozolimie wiedziano już o morderczej polityce przedstawicieli III Rzeszy Niemieckiej. Syjoniści dyskutowali na temat zaistniałej sytuacji i zastanawiali się nie tylko nad tym jakie podjąć kroki w celu ratowania europejskich Żydów, ale czy w ogóle podjąć jakiekolwiek kroki. Rabin Itzshe Meir Levin wręcz błagał, aby przeznaczyć jakieś pieniądze na ratowanie Żydów w Polsce i w ogóle Europie. Uznano, że ważniejsza jest „jedna krowa”... Tom Segev pisał, że „Dawid Ben Gurion ogólnie sprzeciwiał się nielegalnej imigracji do Izraela, nawet gdy życie wielu europejskich Żydów zależało od dostania się do Palestyny”.


Mosze Szaret (drugi premier Izraela) w dzienniku „Joman medini” z 4 lutego 1940 r. pisał z pretensją:


Nie ma żadnej kontroli. Wilki na nowo podjęli działalność i będą ją dalej prowadzić. Przyjmują wszystkich – ślepych, kulawych i „całe domy starców”.


Słowa te dotyczyły rewizjonistów, którzy w ramach działalności Agencji Żydowskiej wydawali jakąś ilość certyfikatów pod nadzorem brytyjskim. Certyfikaty pozwalały na ratowanie życia ludzkiego, co jak możemy zauważyć spotykało się z niechęcią. O przyznaniu certyfikatu decydowały przede wszystkim zapatrywania polityczne. Zazwyczaj trafiały w ręce działaczy lewicowych.


Izraelski historyk Tom Segev pisał, że w jednym z memorandów znajdujących się w Archiwum Komitetu Ocalenia stwierdza się, że nie można było wiele zrobić w kwestii ratowania Żydów przed Holokaustem. Tekst niesie ze sobą specyficzny tok rozumowania:


To, co ten Komitet jest w stanie zdziałać, to kropla w morzu potrzeb; to samooszukiwanie się albo uspokajanie sumienia, a nie prawdziwe działanie. Musimy mieć nadzieję, że mimo wszelkich potworności znaczna część europejskich Żydów, znacznie więcej niż ten komitet jest w stanie ocalić, uratuje się po prostu dzięki sile woli życia.


Cóż za oderwanie od rzeczywistości. „Wola życia” jest bardzo ważna, ale w konfrontacji z zabójczą machiną Hitlera znaczyła niewiele. W czasie, kiedy Niemcy masowo mordowali Żydów na terenie okupowanej Polski, w Izraelu ważniejszy był zakup ziemi pod nowe osiedla i „krowy”. Ocalałych z Holokaustu, którzy przybyli do Izraela pogardliwie nazywano „mydłem”. Przezwisko nawiązywało do tego, że pozwolili się mordować i przerabiać na mydło.

Powstanie, getto, Warszawa, Holokaust,
Fragment raportu Jurgena Stroopa o walkach z "żydowsko-polską" formacją zbrojną.

Nawet dzisiaj szokuje fakt, że w ówczesnej Jerozolimie były organizacje żydowskie, które w obliczu zagłady proponowały Niemcom… sojusz polityczny i militarny. Chcieli walczyć po stronie Hitlera!


Pamiętamy znany wiersz Czesława Miłosza dotyczący powstania w getcie warszawskim. Z jednej strony mamy płonące getto żydowskie, z którego dochodzą dźwięki salw karabinowych i przylatują „czarne latawce” z płonącego getta. Po drugiej stronie muru warszawskiego getta – strona tzw. aryjska. Tutaj panuje sielanka. Ot, zwyczajne, niedzielne popołudnie: gra skoczna muzyka, ludzie tańczą, na karuzeli roześmiane dziewczęta. Kolejny radosny dzień w okupowanym kraju. Wiersz Miłosza jest podawany, jako przykład obojętności Polaków na los mordowanych na terenie getta Żydów. Tymczasem w prasie żydowskiej w Palestynie podobne zachowania już nie budziły niesmaku. Mie postrzega się zabawy na karuzeli, jako „chwilowej ucieczki od świata” zdominowanego przez zbrodnicze totalitaryzmy.


Tom Segev:


W marcu 1943 roku „Ha-Arec” zamieścił w czarnej ramce – jak w nekrologu – artykuł redakcyjny komentujący doniesienie, że liczba zabitych w Europie Żydów doszła do trzech milionów. Na tej samej stronie znalazł się tekst zatytułowany „Okruchy na Purim”. Święto Purim, zazwyczaj obchodzone z żywiołową radością, w tym roku zapowiadało się skromniej „na znak żałoby”. Tradycyjny bal studencki miał się odbyć zgodnie z planem, ale ze względu na Zagładę jego organizacja wymagała specjalnego zezwolenia Waad Leumi. W kinie w Tel Awiwie wyświetlano „Pinokia” Walta Disneya. Krytykowi filmowemu „Dawaru” spodobało się to, co obejrzał; „Hebrajskojęzyczna publiczność na pewno wykorzysta tę niezapomnianą okazję, by spędzić czas w przyjemnej, fantastycznej krainie baśni i choć na chwilę uciec od świata, w którym ożywają najpotworniejsze koszmary”.


Ireneusz Lisiak:


Kiedy w sierpniu 1942 r. Niemcy zamordowali już ponad 1,5 mln. Żydów, Gerhard Riegner, przedstawiciel Światowego Kongresu Żydów w Genewie wysłał depeszę do Stephena Wise’a, przewodniczącego Światowego Kongresu Żydów w USA, w której donosił, że Hitler zamierza całkowicie zgładzić wszystkich Żydów za pomocą gazu. Wiese przez kilka miesięcy trzymał tę wiedzę w tajemnicy. Ujawnił ją dopiero w listopadzie 1942 r. Przez te trzy miesiące bezczynności, przy zgodnym braku protestów światowych środowisk żydowskich, Niemcy wymordowali jeszcze 1 mln Żydów.


Jak w obliczu takich faktów można oskarżać o bierność, przyzwolenie, a nawet sprawstwo Polaków? Oprócz nielicznych żydowskich organizacji młodzieżowych, które starały się pomóc mordowanym Żydom, wymierną pomoc nieśli właśnie Polacy. Ukrywając, odżywiając, ale też wykładając na ten cel ogromne kwoty z budżetu państwa. Jednym z nielicznych, upominających się o ginących w Holokauście Żydów był wicepremier Stanisław Mikołajczyk. Jako przedstawiciel polskiego rządu na emigracji na posiedzeniu Rady Narodowej RP w Londynie (27 listopada 1942 r.) powiedział:


Świat patrzy na tę zbrodnię straszliwszą niż wszystko co widziały dzieje, i milczy. Rzeź milionów bezbronnych ludzi dokonywa się wśród powszechnego, złowrogiego milczenia. Milczą kaci, nie chełpią się tym co czynią.

Tego milczenia dłużej tolerować nie można. Jakiekolwiek są pobudki, jest to nikczemne. Wobec zbrodni nie można pozostać biernym. Kto milczy w obliczu mordu, staje się wspólnikiem mordercy. (…)

Przyłączam się w imieniu Rządu Polskiego ze względów zasadniczych do tego protestu Kraju i protestu Rady Narodowej. Rząd Polski staje w obronie wszystkich swych obywateli bez względu na wyznanie i na narodowość i czyni to w imię tak interesów państwowych, jak w imię uczuć ludzkich i chrześcijańskich.


Znaczna część społeczności getta lokowała swoje sympatie w lewicy komunistycznej. Współpracowali z grupami uzależnionymi od Moskwy. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że owa Moskwa, to bolszewia, która wraz z Hitlerem napadła w 1939 roku na Polskę i pozostawała na jej terytorium, w roli okupanta. Ta część społeczności żydowskiej była więc odcięta od współpracy z podziemiem, reprezentowanym przez Związek Walki Zbrojnej, a później Armię Krajową. Z polskim podziemiem współpracowały jedynie grupy zrzeszone późnej w Żydowskim Związku Wojskowym. Byli to ludzie o poglądach prawicowych, w dużej mierze żołnierze Wojska Polskiego przed wojną. Potrafili walczyć i walkę podjęli. Otrzymali też pomoc od polskich organizacji. Prawie wszyscy zginęli, przez co historię powstania w getcie warszawskim napisali działacze lewicowi. Oczywiście faktycznych bohaterów powstania zmarginalizowali i skazali na zapomnienie. Zakłamywanie historii tych wydarzeń ma miejsce do dnia dzisiejszego.

Zegota, Getto, powstanie
Ulotka z apelem Władysława Sikorskiego o pomoc Żydom.

Adolf Abraham Berman i Leon Feiner, za pośrednictwem Jana Karskiego przekazali w 1942 r. dowództwu aliantów pismo, na które żadnej reakcji nie było. Pisali w nim m.in.:


Nie możemy się sami ratować, ani nikt inny w Polsce nie może nam pomóc. Polskie podziemie może ocalić niektórych z nas, ale nie masy. Niemcy nie zamierzają podporządkować nas, tak jak innych narodów. Jesteśmy poddawani systematycznej eksterminacji; nasz naród będzie całkowicie zniszczony. Niektórzy mogą przeżyć, ale trzy miliony polskich Żydów skazanych jest na zagładę.

Ani polski ani żydowski ruch oporu nie może zrobić nic, by zapobiec rzezi. Uczyńcie Aliantów odpowiedzialnymi za to, co się tu dziej. Niech żaden przywódca aliancki nie będzie mógł udawać, że nie wiedział, że giniemy i że pomoc dla nas może przyjść tylko z zewnątrz.


Źródła:

Tekst opracowany przede wszystkim na podstawie: „Skazani na zapomnienie. Żydowski Związek Wojskowy” I. Lisiaka.

Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo: