Prymas Stefan Wyszyński (wspomnienia):

Prymas Stefan Wyszyński (wspomnienia z Andrzejewa):


Było to w Wielki Piątek – w nocy. Cała niemal parafia zebrała się na „Gorzkie Żale”, śpiewano wszystkie trzy części, jak wtedy było w zwyczaju, a w przerwach obchodzono Drogę Krzyżową. Całą noc przesiedziałem w kościele, skulony przy konfesjonale, który stał przy wejściu do zakrystii. Zapamiętałem mocno tę modlitwę przy Grobie Chrystusa. Przeżycia tej nocy rzeźbiły moją chłopięcą duszę, pomagały mi odkryć piękno drogi, którą zamierzałem pójść. Uważałem, że to jest jedyna droga dla mnie, nie może być innej. I do dziś dnia nie mam żadnej wątpliwości, że taka powinna być moja droga.



Ewangelia wg. św. Łukasza (Łk 9, 22-25):


Jezus powiedział do swoich uczniów: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?



Ziemski żywot Prymasa Tysiąclecia naznaczony był cierpieniem. Dręczony w szkole przez nauczycieli obcej narodowości, głęboko wstrząśnięty śmiercią Matki, dotknięty chorobą, którą pogłębiło uwięzienie przez komunistów. Prymas Wyszyński bez wątpienia dźwigał swój krzyż do końca, tak jak Chrystus.


Ks. Waldemar Chrostowski:


Przyjmował cierpienia [Prymas Wyszyński] świadomie i z pełnym zaufaniem składał je Bogu w ofierze. Pod koniec życia to, co go spotykało, podsumował w zdaniu, które wstrząsnęło słuchaczami: "Całe moje życie było jednym Wielkim Piątkiem”.



Fragment rozważania Wielkopiątkowego Kard. S. Wyszyńskiego:


I odtąd idzie przez te dwa tysiące lat, na czele kultury chrześcijańskiej – Bóg ukrzyżowany. Gdy będę wywyższony od ziemi, wszystkich pociągnę za Sobą. W słowach tych jest zgorszenie. W języku greckim słowo zgorszenie to skandalon, które oznacza pułapkę, zasadzkę, uwiedzenie, przeszkodę. W filmie Martina Scorsese Milczenie (na podstawie książki Endo Shusaku), w centralnej scenie główny bohater – młody jezuita – kuszony w perfidny sposób do zaparcia się wiary przez nadepnięcie na wizerunek Chrystusa, słyszy wewnętrzny głos Boga, który przez cały czas milczał. Słyszy: Nadepnij. Przyszedłem po to, aby być zdeptanym. Scena ta doskonale obrazuje Chrystusowe słowa: Gdy zostanę wywyższony nad ziemię – czyli ukrzyżowany – pociągnę wszystkich do siebie. Wielu się tym gorszy, potyka się o to, nie potrafi przejść w taką logikę Ewangelii. Na innym miejscu Ewangelii czytamy, gdy Jezus po raz pierwszy powiedział do uczniów o krzyżu: Rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą – zgorszeniem – bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki” (Mt 16, 23). W naszej zdradzie, w Jego niemocy względem krzyżującego Go grzechu, On znalazł sposób na zbawienie nas. Po premierze tego filmu słyszałem słowa zgorszenia, jak można coś takiego zrobić! Niestety, myśmy to już dawno zrobili. Wytrąca to nas z dobrego mniemania o sobie, bo wydajemy się być pobożni. Jesteśmy grzesznikami tak samo, jak reszta niepobożnego świata. Różnica jest tylko taka, czy przyjmę za darmo, bez jakiegokolwiek usprawiedliwiania się prawdę o swej grzeszności i prawdę o tym, że tylko Chrystus mnie z tego ratuje. (…)



W jednym z naszych klasztorów żył ojciec (kapłan), który chorował na schizofrenię. Choroba ujawniła się w nim po 40 roku życia. Od tamtego czasu nie mógł już spowiadać, mówić kazań – po prostu choroba mu na to nie pozwalała. Snuł się po korytarzach odmawiając różaniec. Było to życie zupełnie nie pasujące do tego świata, który hołduje karierze – nawet zakonnej – czy sukcesowi. Można powiedzieć, że jego życie nie było kluczowym dla funkcjonowania parafii, czy klasztoru, a nawet czasami okazywało się przeszkodą. Kiedyś podczas Liturgii Godzin ów ojciec wszedł na ambonę, aby odczytać jedno z czytań z Pisma Świętego. Czytał: Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga (1 Kor 1,22-29).



Prymas Stefan Wyszyński:


Każda miłość prawdziwa musi mieć swój Wielki Piątek… Jeśli więc miłujemy naprawdę, trwajmy wiernie tak, jak trwała na Kalwarii Maryja...