Przegląd prasy z VIII 1920 r.



15. sierpnia 1920 roku na przedmościu warszawskim ważyły się losy całej Europy, a może i świata. Tego dnia rozpoczęła się bitwa, która zahamowała zakusy bolszewickiej nawały. Po pokonaniu Polski, bolszewicy bez wątpienia opanowaliby resztę Europy. Tutaj szczególna zasługa w zwycięstwie przyjaciół na Węgrzech, którzy niemalże w ostatniej chwili wspomogli nas bronią i amunicją.


1920, Bitwa,

Ówczesna prasa, co oczywiste zdominowana była tematyką wojny. Duże obszary kraju opanowane były przez wroga i wydawnictwa z tych rejonów nie ukazywały się, albo próbowały coś robić w podziemiu. Tam, gdzie bolszewicy jeszcze nie dotarli pisano i drukowano. Zamieszczano także relacje uciekinierów z pochłoniętych wojną obszarów. „Szrapnel” z 15. VIII , który można było zakupić za jedną markę opisywał sytuację bolszewików na terenie miasta Łomży:


Ludzie, którym udało się uciec z Łomży opowiadają, iż po zajęciu miasta komuniści rosyjscy postanowili zaprowadzić „sowiety”

Oczywiście w pierwszym rzędzie na dygnitarskie stanowiska komisarzy powołano komunistów miejscowych. Ci jednakże po jednodniowym sprawowaniu urzędów – uciekli.

Trzeba się było obejrzeć za innymi. Sprawdzono komunistów, pouwalnianych w innych miastach z więzień i utworzony nowy „sowiet”. Ale i ten urzędował tylko przez dwadzieścia cztery godziny. A potem, korzystając ze swobody ruchów, jakie przysługują komisarzom – uciekł.

O nowych kandydatów było trudno. Więc bolszewicy chwycili się radykalnego środka. Powołali do sprawowania urzędów zwykłych kryminalistów, wypuszczonych z więzień w Łomży.

Ale i to zawiodło. Kryminaliści uciekli.

Okazuje się, że mimo tryumfów bolszewickich nawet złodzieje i mordercy nie uważają stanowiska komisarza za zbyt pewne.


W „Kurierze Poznańskim” zwracano uwagę na spekulantów, którzy próbowali dorobić się na nieszczęściu rodaków. Zamieszczono w nim apel do uchodźców, którzy uciekali w głąb kraju, aby nie kupowali towarów po zawyżonych cenach:


Twarda dola wojenna wygnała Was z zagród rodzinnych. Porzucając niejednokrotnie przeważną część swego dobytku, byliście zmuszeni udać się na tułaczkę, aby szukać schronienia, przytułku na przeciwległych kresach tak ciężko doświadczonej obecnie Ojczyzny. Ludność dzielnicy naszej była i chce być niewątpliwie najlepiej dla Was usposobiona. Władze jej robią wszystko, co mogą, by udzielić Wam pomocy i ułatwić trudy życia, spełniając przez to swój obowiązek w stosunku do wspólnej sprawy narodowej.

Z drugiej strony wszakże zwracamy się do Was także z prośbą usilną.

Dzielnica nasza żyje w stosunkach gospodarczych więcej uregulowanych. Ceny na wszelkie artykuły spożywcze i inne pierwszej potrzeby albo unormowane są na mocy przepisów urzędowych, albo też same w wolnym handlu ułożyły się do naszych ogólnych stosunków gospodarczych.

Prosimy Was przeto usilnie: Nie płaćcie cen wyższych nad wyznaczone maksymalne lub ogólnie u nas przyjęte. Jakkolwiek dzielnica nasza nie obfituje w nadmiar bogactwa pod względem produktów i towarów, to wszakże starczy chleba i zaopatrzenia najniezbędniejszego dla nas i dla Was – przy rozsądnem zakupowaniu. Ograniczają się mieszkańcy trdzennej dzielnicy, ograniczajcie się i Wy, a starczy na dłużej.


1920, bitwa, Haller, 201, pułk,

To samo pismo informuje o terminach ćwiczeń Straży Obywatelskiej, w składzie której znaleźli się w dużej liczbie harcerze. Jak w całej Polsce, tak i na terenie Poznania gromadzono środki na doposażenie wojska:


Sportowcy dla armji ochotniczej. W jutrzejszą niedzielę o godzinie 6 odbędą się na placu Ciętym zawody footballowe między I. drużynami poznańskiej eskadry lotniczej i kl. sport. „Warta”. Nadzwyczaj ciekawe będzie pierwsze spotkanie lotników, którzy mają dobre siły, z mistrzem Wielkopolski. Czysty dochód z zawodów przekazuje się na rzecz ochotniczej eskadry lotniczej.


Nie wszyscy w społeczeństwie podzielali żywiołowe akcje organizacji obrony kraju. Oprócz niektórych frakcji komunistycznych, armia miała też innych przeciwników.


„Kurier Poznański” z 15. VIII 1920 r:


Wielka myśl, aby dzielnica nasza wyłoniła ze siebie armję rezerwową na własnych siłach opartą i o własnych siłach zorganizowaną stała się hasłem działanie dla wszystkich żywiołów patriotycznych u nas. Cała Polska od nas wyczekuje ratunku. Tylko socjaliści i germanofile krzyczą na dzielnicowość, ba, pomawiają nas o zdradę i usiłują wszelkiemi siłami przeszkodzić utworzeniu armji zachodniej. Dlaczego? Dlatego, że boją się, iż wtedy kres się położy ich przewrotowym tendencjom, a przedewszystkiem dlatego, iż armja zachodnia nigdy nie dopuści do haniebnych paktów z Moskwą i Berlinem, iż stać będzie na straży w szczególności dzielnic zachodnich, a więc Poznańskiego, G. Śląska i żadnych konszachtów w tym względzie nie zniesie. Stąd krzyk w obozie socjalistyczno-radykalnym na separatyzm, na poznańską, na szlachtę, księży i panów. (…)

W obecnej chwili krytycznej Wielkopolska znowu występuje na widownię. Dla ocalenia kraju chce wystawić armję rezerwową, mającą zasilić front i dopomóc do zwycięstwa. Ale poświęcając krew i mienie swoje Wielkopolska i Pomorze żądać mają prawo i głosu przy sprawach politycznych, wojskowych i gospodarczych. Wtedy czasy lekceważenia nas ustaną. I to właśnie mędrcom i kahałom socjalistyczno-żydowskim się nie podoba, bo boją się dzielnicy naszej jak ognia. (…)

Mord, rozbój, rzezie, spustoszenie pól i lasów, bezrobocie, strajki, nędza, ogólne ubóstwo, zastój przemysłu, bandytyzm, rządy pięści i nahajki: oto bolszewizm żydowski w Rosji.


Pismo „Zagłoba” informowało między innymi o posłach, którzy agitowali przeciwko tworzeniu armii:


Posłowie Sejmu Polskiego Waleron i Boruń jeżdżą po ziemi Kieleckiej, agitując publicznie przeciwko stawaniu do wojska. Gdyby to uczynił ktokolwiek z obywateli, ukarano by go, jako zdrajcę stanu. Posłowie są nietykalni, jednak tylko dotąd, póki nie działają na szkodę państwa. Co na to nasze władze?


W tym samym numerze pisma zamieszczona jest informacja o pośle, który „staje w obronie paskarza żyda”. Nie tylko o paserstwo byli oskarżani Żydzi. W zasadzie na terenie całego kraju bolszewizm był utożsamiany z Żydami. Powodem był ich, zwłaszcza młodzieży gremialny udział w strukturach komunistycznych, czy też socjalistycznych. Również w tych zakazanych prawem. Wielu Żydów przebywało w więzieniach za przynależność do komunistów i działalność antypaństwową. Również wierchuszka bolszewicka przesiąknięta była żywiołem żydowskim. To również znalazło swoje odbicie w prasie.


„Zagłoba” z dnia 15. VIII 1920 roku przytacza na swoich stronach wypowiedzi niektórych znanych osobistości świata polityki w kontekście Żydów i ich podejścia do walki o niepodległość Polski. Na pierwszym miejscu przedstawione jest stanowisko polskich biskupów, którzy w swojej odezwie stwierdzili, że „Żydzi zagrażają krwawo zdobytemu pokojowi świata, propagowany przez nich bolszewizm jest zarazą, od której wszelkie ginie życie i walka z nim do upadłego jest istotnym warunkiem istnienia państw i narodów”. Zacytowano nawet Naczelnika Piłsudskiego, który był pozytywnie ustosunkowany do Żydów: „Żydzi za dużo krzyczeli i alarmowali na świecie przeciw Polsce”. Niemojewski podkreślał zdradę w chwili próby:


Jesteśmy w przededniu wojny domowej z żydami. Żydzi pierwsi chwycili za broń. We wszystkich miastach strzelać poczęli z okien do naszych żołnierzy, organizowali oddziały zbrojne, zakładali magazyny broni. W szeregu miast pomagali wojsku bolszewickiemu. Po wyparciu tych wojsk przez naszych żołnierzy, sami na własną rękę stawiali dalej opór.



Oczywiście nie wszyscy Żydzi byli zwolennikami bolszewików. Wielu pracowało przy fortyfikowaniu Warszawy i służyło w wojsku. Niestety często tak bywa, że jednostki cierpią za to co robią większe grupy. Tak było w przypadku morderstwa Hersza Rottensztajna. Hersz Beer Rottensztajn został zastrzelony przez jednego z polskich żołnierzy. Przeczytać można o tym w „Ziemi Lubelskiej” z 15. VIII 1920 r. Wojskowy Sąd Doraźny w Lublinie skazał żołnierza z 11. Pułku Ułanów na karę śmierci. „Wyrok – jak donosi pismo – wykonano dnia 14 sierpnia b. r. o godz. 6 m. 10 rano”.


Wracając do „Zagłoby” i cytatów znanych osobistości, warto przytoczyć wypowiedź doktora Nusbauma, który był zwolennikiem asymilacji w obrębie wspólnego państwa. Oto co powiedział dr H. Nusbaum:


My, wyznawcy religji mojżeszowej, protestujemy przeciw autonomji żydów w Polsce, zwłaszcza w sprawie szkolnictwa, gdyż autonomja taka wzniosłaby nieprzenikniony mur chiński, między obywatelami jednego kraju.


Dodać należy, że w kręgach żydowskich rozważano nie tylko autonomię w dziedzinie nauki, ale także fizycznego oderwania pewnej części kraju i przeznaczenia jej na autonomiczne państwo żydowskie.


Nie sposób pominąć wypowiedzi jednego z Ojców Niepodległości Polski, jednego z najwybitniejszych polityków w naszej historii, mianowicie Romana Dmowskiego. Podobnie jak kiedyś, tak i teraz przez miernoty intelektualne nazywanym antysemitą. Roman Dmowski:


Niesłusznie żydzi nazywają mnie antysemitą, nigdy nim nie byłem. Jestem Polakiem, miłującym szczerze moją Ojczyznę i tego mi przebaczyć żydzi nie mogą.


„Szrapnel” z 15. VIII 1920 r. swymi „odłamkami” trafiał także w maruderów, tych, co z jakichś względów uchylali się przed pójściem na front:


Siwy pan przykłada dwa palce do czoła i skaut przykłada dwa palce do czoła, niby to jednakowo, ale ile różnic dostrzeże subtelne oko. Tych samych ludzi potem widzi się, maszerujących po ulicach w szeregach. Najbardziej charakterystyczne dla obecnego ruchu ulicznego są te oddziały, spacerujące o różnych porach dnia ze śpiewakami na ćwiczenia. Wielu maszeruje jeszcze bardzo „po cywilnemu”, na innych znać zmęczenie i zadyszanie – kwestja nieprzyzwyczajenia, a po kilku dniach to minie, ale we wszystkich oczach zapał i zawziętość. Tym ludziom niewiele czasu będzie potrzeba na naukę, żeby się stali naprawdę żołnierzami. Bo wszystkich jedna myśl, jedno wspólne pragnienie przenika – Bronić Warszawy.

I można im ufać, że obronią.

W tym nastroju, ogarniającym stolicę „tchórze i niezdecydowani”, którzy wciąż jeszcze ociągają się i zwłóczą z pójściem na służbę Ojczyźnie, zaczynają tracić grunt pod nogami i czuć się coraz bardziej nieswojo.

Gorszym od kontroli policyjnej staje się dla nich na ulicach wzrok przechodniów.



Z maruderów dworowano sobie w taki oto sposób:


W Warszawie powstała przed tygodniem „Liga tchórzów” (L. T.), założona celem zrzeszenia członków Ligi obecnie przesiaduje całymi dniami w domu, nie ośmielając się wytknąć nosa na ulicę, żeby ich nie nagabywano o wstępowanie do Armji Ochotniczej lub nie pociągano do robót przy okopach. Dola tych ludzi jest nad wyraz smutna, ponieważ skutkiem ciągłego strachu odczuwają palące braki bielizny. Wobec tego Zarząd Ligi zamierza jednego z najbliższych dni urządzić na ulicach Warszawy zbiórkę bielizny, zwłaszcza dolnej męskiej, dla swoich członków.


W zabawny sposób skwitowano również pobyt bolszewików w białostockim pałacu Branickich:


Wczoraj odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Zarządu Polskiej partji Komunistycznej.

Zarząd partji postanowił skorzystać z obecności Trockiego w Białymstoku i wysłać do niego delegację z listem hołdowniczym.

Pozatem postanowiono wręczyć przywódcy bolszewizmu rosyjskiego dar w formie artystycznie wykonanej złotej wszy, jako jedynego żywego stworzenia, które może istnieć i rozwijać się pod rządami sowieckimi.

Kilku obecnych na zebraniu komunistów ofiarowało od razu na ten cel złote zegarki, które udało im się pokraść w tramwajach.

Największe obawy targały umysłami obrońców stolicy. Gdyby padła Warszawa, padłaby i Polska i Europa. „Kurjer Warszawski” słusznie zauważał, że jest to „dzień próby”:

Późnym wieczorem, gdy piszemy te słowa, cisza zapadła nad miastem.

Może jednak dzisiejszej jeszcze nocy, może jutrzejszego rana Warszawę obudzi grzmot dział.

Będzie to hasło do walki. Będzie to ostatnie wezwanie do tych, co nie stoją dotychczas w szeregach a stać mogą, aby spełnił swój obowiązek.

Wielka chwila dziejowa wybiła. Wróg jest tuż u linji obronnej Warszawy. Odtąd wszelki jego napór, wszelki jego wysiłek rozbić się musi o żelazny wał piersi polskich! (…)

Przyszedł dzień próby na nas wszystkich, dzień, w którym każdy wylegitymować się musi z tego, czy jest Polakiem, czy myśli i czuje po polsku, czy zasłużył na to, aby miał miejsce pomiędzy nami.


Nie po raz pierwszy przewidywano też w prasie sojusz niemiecko-sowiecki, który zmaterializował się w pełni w roku 1939:


Sojusz niemiecko-rosyjski staje się dziś w oczach niemieckich czemś bardzo uchwytnem. O! jakżeby się stosunki od razu zmieniły! Odosobnienie Niemiec skończyłoby się, zniknęłaby znienawidzona Polska, zniknęłyby państwa bałtyckie, możnaby przystąpić do żądań rewizji traktatu wersalskiego. Bogactwa rosyjskie stanęłyby otworem przed przemysłowcem i kupcem niemieckim. Trzeba tedy iść z Rosją sowiecką, choćby… kosztem zaburzeń i prób komunistycznych u siebie.



Również na łamach „Kuriera Warszawskiego” zauważa się maruderów, którzy nie tylko unikają służby wojskowej, ale ochoczo korzystają z tego, co przeznaczono dla obrońców Warszawy:


Od kilku dni widzi się na ulicach Warszawy panie, rozdające żywność żołnierzom. Szkoda jednak, że korzystają z tego maruderzy, dezerterzy, ordynansi z kancelarji wojskowych w Warszawie, natomiast tuż przed murami stolicy jej obrońcy pozbawieni są całkowicie wszelkiej opieki. Pod Łomżą całe miasto żywiło swych obrońców. Tam czuło się łączność mieszkańców z żołnierzem. Czy Warszawa się na to nie zdobędzie?


Uchodźcy z Łomży i okolicy szukali schronienia w stolicy – ostatnim bastionie obronnym:


W zajętych miejscach bolszewicy natychmiast przystępują do bezpłatnej rekwizycji wszelkiej odzieży i bielizny chłopskiej. Przyczem przytaczają takie motywy: nasi w Rosji chodzą nago, więc niechże się okryją waszym przyodziewkiem, a wy pochodźcie sobie nago.

Zabierają inwentarz żywy i martwy, zabierają w ogóle wszystko, co można wziąć – i natychmiast odsyłają do Rosji. W folwarku „Wołoczyńce” zrabowali służbie folwarcznej wszystko, a kiedy ta zaczęła bronić swego, dwóch parobków za opór natychmiast rozstrzelali.

We wsi Wołoczyńcach zabrali dziewczęta i zamknęli je w stodole dworskiej, a kiedy matka jednej z nich porwała się do wideł w obronie córki, zamordowali ją na miejscu. Księdza wraz z nauczycielem i kilku gospodarzami wywieźli bolszewicy do Grodna, gdzie podobno ma się nimi zająć „czerezwyczajka”.

Wobec tego wszystko, co żyje, ucieka do lasów. Wsie puste bolszewicy palą.

Chłopom odbierają kosy, obawiając się partyzantki na tyłach [-] kosynierów. Jakoż już kosynierzy się zjawili na tyłach. Mówią, że między Grodnem a Białymstokiem chłopscy partyzanci wycięli w pień dwie kompanje bolszewickie.

Tak się dzieje w Łomżyńskiem pod bolszewickiemi rządami i tak też i w innych okolicach, zajętych przez bolszewików.

Szczegóły powyższe zakomunikował Gazecie Porannej p. Szymczak, tylko co ztamtąd przybyły.



Załoga „Gazety Świątecznej” zapewniała, że nie zamierza opuszczać stolicy:


Kochani bracia, czytelnicy! Jeśli nie otrzymacie Gazety, to wiedzcie, że się bronimy w Warszawie. Wróg jest blizko Warszawy i lada dzień rozpocząć się może krwawa walka na śmierć lub życie. Ale śmierci i niewoli nie chcemy. Zwycięztwo będzie nasze. Wraz z bohaterskiem wojskiem naszem pokonamy wroga i ocalimy Polskę!


Ci, do których „Gazeta Świąteczna” jednak dotarła mieli co czytać. Między innymi o sprawach Kościoła w Polsce:


W ostatnich dniach lipca prawie wszyscy biskupi polscy zjechali się na Jasnej-Górze w Częstochowie i przez trzy dnie radzili wspólnie o sprawach Kościoła katolickiego w Polsce. Przed rozpoczęciem obrad odbyła się w kościele jasnogórskim uroczystość ofiarowania Polski Sercu Jezusowemu; na zakończenie zaś odprawiono uroczystą mszę św. w kaplicy Matki Bożej i księża biskupi wśród gorących modłów do Najśw. Maryji Panny, Królowej korony Polski, polecili Jej cudownej opiece kraj i naród cały, błagając o wstawienie się za nami do Boga, aby odwrócił straszną klęskę grożącą nam wszystkim i naszej Ojczyźnie. W naradach i nabożeństwach brało udział trzech arcybiskupów i 14-tu biskupów, a przewodniczył ksiądz prymas, arcybiskup i kardynał, Edmund Dalbor z Poznania.


Po stronie niepodległości Polski opowiedzieli się posłowie Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS). W „Gazecie Robotniczej” można było przeczytać:


Bratni nasz organ Robotnik donosi, że znajdli się już wyrzutki społeczeństwa którzy chcą w Polsce wywołać wojnę domową. Bolszewicy utworzyli już swój rząd dla Polski pod nazwą: „Komitet rewolucyjny” dla Polski. Nazwiska tych marnych dusz które mają być grabarzami Polski są:

Julian Marchlewski (Karski), Polak katolik

Feliks Kohn, żyd

Józef Unszlicht, żyd

Feliks Dzierżyński, Polak, katolik

Edward Próchniak.

Kto to są ci wyżej wymienieni panowie? Oprócz Feliksa Kona, są to wszystko dawni esdecy [socjaldemokraci] polscy, zaciekli i przysięgli wrogowie niepodległej Polski, którzy zawsze Polskę traktowali, jako prowincję rosyjską i uważali ją za przyczepkę do Rosji – wszystko jedno jakiej: carskiej, konstytucyjnej, republikańskiej, czy sowieckiej. Nazwiska te zawsze oznaczały i dziś oznaczają: niewolnictwo polskiej klasy robotniczej w służbie rosyjskich interesów i rosyjskiej polityki, oznaczają posługiwanie się robotnikiem i chłopem polskim, jako narzędziem potęgi Rosji.


Polacy w 1920 roku byli zdeterminowani żeby zwyciężyć i obronić niedawno odzyskaną niepodległość. Nie przyłączyli się, a wręcz szkodzili tylko komuniści i pojedyncze jednostki. Można powiedzieć, że Naród stanął do walki jak jeden mąż. Tysiące ochotników stało w kolejkach do punktów werbunkowych. Wielu nie ukończyło nawet 16-go roku życia. Armia Ochotnicza gen. Hallera w dwa tygodnie od ogłoszenia werbunku miała już 35 tysięcy ochotników. Osiągnęła niesamowitą liczebność ponad 100. tysięcy ludzi. Do bohaterskiej służby zgłosiły się także kobiety, które skupiono w Ochotniczej Legii Kobiet. Wielu ochotników przybyło z zagranicy, gdzie na stałe mieszkali.



Ikonami Bitwy Warszawskiej stali się młodociani ochotnicy Armii gen. Józefa Hallera, zwłaszcza ci z 201 Ochotniczego Pułku Piechoty oraz bohaterski ksiądz Ignacy Skorupka, który poległ idąc na czele studentów z 36. Pułku Piechoty Legii Akademickiej pod Ossowem.


 

Źródła:

- „Kurjer Poznański”, nr. 186/1920 r.

- „Szrapnel” z 15. VIII 1920 r.

- „Zagłoba”, nr. 24/1920 r.

- „Ziemia Lubelska”, nr. 361/1920 r.

- „Kurjer Warszawski, nr. 225/1920 r.

- „Gazeta Świąteczna”, nr. 2063/1920 r.

- „Rzeczpospolita”, nr. 61/1920 r.

- „Gazeta Robotnicza”, nr. 184/1920 r.