top of page

Scenariusz na nowy świat cz. I (2)



Od jakiegoś czasu słyszymy o „nowym ładzie”, „wielkim resecie” i tego typu rzeczach. Idzie nowe i, co oczywiste ma być lepsze jak stare. Problem polega na tym, że to „nowe” wcale nie jest nowe, ale stare i do tego trąci zgnilizną i trupem. Nie chodzi o nasz, rodzimy „polski ład”, o którym opowiadają dyrdymały politycy, ale o przemodelowanie całego świata. Idea stworzenia „Nowego Światowego Ładu” jest bardzo stara i realizowana konsekwentnie od dziesięcioleci.


Ks. prof. Michał Paradowski:


Jeszcze przed urodzeniem Hitlera tym planem już się zainteresowali Żydzi amerykańscy z „Wall Street” i z „Broadway 120”. Wysłali delegację do Niemiec, która zbadała całą sprawę i uzyskała upoważnienie założenia analogicznej tajnej organizacji w Stanach Zjednoczonych, pod tą samą nazwą, ale już po angielsku, a więc już nie „Totenkopf und Knochens” lecz „Skull and Bones”. Początkowo należeli do niej tylko niektórzy milionerzy z „Wall Street” i z „Broadway 120”. To oni wypracowali plan „The New World Order”, a przede wszystkim tajnego rządu światowego. Plan ten miał być urzeczywistniony przez trzy kolejne wojny światowe, z których dwie już zostały zrealizowane. (…)


Niektórzy autorzy książek na ten temat przypuszczają, że tajna organizacja amerykańska „Skull and Bones” istniała już około 1830, gdyż już w tym czasie na dolarowym banknocie ukazał się symbol masonerii w formie niedokończonej piramidy z napisem „Novus Ordo Seculorum”, czyli „Nowy Ład Świecki”, a więc ład bez religii. Symbol ten znajduje się na banknotach jednodolarowych aż do dziś, a więc Stany Zjednoczone jako państwo, oficjalnie deklarują się protektorem i realizatorem programu „Nowego Ładu Świeckiego”, i to już od przeszło sześćdziesięciu lat.


Adolf Hitler

Tak więc Hitler był tylko narzędziem, którym posłużyli się ludzie w białych rękawiczkach. Nazistowska wojna o „przestrzeń życiową”, była finansowana przez żydowskich (ale nie tylko) bankierów z USA i Europy. Adolf Hitler otrzymał ogromne dofinansowanie i pchnięty został do rozpętania wojny na skalę światową. Podobnie rozegrano także innego socjalistę, Józefa Stalina. Wcześniej za pieniądze tych samych bankierów rozpętana została krwawa rewolucja we Francji. Ówczesne próby przemodelowania świata były pomysłem kosmopolity i ateisty Adama Weishaupta. Tenże niemiecki Żyd był zwolennikiem zniszczenia państwa będącego pod wpływem Kościoła Katolickiego. Wtedy te wpływy, co warto zaznaczyć, były dużo większe niż obecnie. 1 maja (należy łączyć z komunistycznym „świętem” 1 maja) 1776 roku założył Zakon Iluminatów, w którym prym wiedli przedstawiciele masonerii, czyli wolnomularze. Chociaż to nie jest takie oczywiste, bo masoni chcieli przejąć wszystko, co związane z Zakonem, a Zakon chciał grać główne skrzypce wśród tajnych organizacji. Weishaupt skłócił się z kompanami z lóż masońskich, a efektem poróżnienia było odcięcie się masonerii od Zakonu Iluminatów. Niemieckie władze państwowe opanowane były przez kręgi masońskie, dlatego Weishaupt szybko został aresztowany przez władze państwowe, oskarżony i skazany na karę śmierci. Wyroku nie wykonano, gdyż skazaniec zdołał uciec. Być może po prostu pozwolono mu łaskawie żyć. Zmarł w Gotha w roku 1830. Mistrz umarł, ale jego idee przetrwały. Jego uczniowie założyli nową, tajną organizację. Organizacją tą była właśnie „Totenkopf und Knochens”, czyli „Czaszka i Piszczele” (symbolika znana nam z mundurów owianych złą sławą formacji SS). Należał do niej m. in. Georg Bush.


Życie w podzielonej, powojennej Europie toczyło się według dwóch scenariuszów. Będąca pod butem komunistów część kontynentu obfitowała w górnolotne hasła i ambitne plany, które nigdy się nie zrealizowały. Mieszkańcy zsowietyzowanej strefy wpływów mierzyli się z absurdami dnia codziennego, a czasami wręcz walczyli o przeżycie i namiastkę godności.


Inaczej, we względnym dostatku i spokoju upływało życie mieszkańców Europy Zachodniej. Ich egzystencję objął swoim zasięgiem tak zwany „Plan Marshalla”, czyli Program Odbudowy Europy (European Recorvery Program). Jego uproszczona nazwa wzięła się od nazwiska sekretarza stanu USA generała G. Marshalla. Plan opracowano w roku 1947, podczas spotkania reprezentantów państw europejskich. Wschodnia część Europy, ta będąca pod władzą Józefa Stalina (w tym PRL) odrzuciła założenia pomocowe państw zza oceanu. Oczywiście Stalin już niejednokrotnie korzystał z pomocy Stanów Zjednoczonych Ameryki i zapewne nadal chętnie by poklepywał „dojną krowę”, ale istniało ryzyko, że to zachwieje jego dyktatem nad krajami satelickimi, jak PRL, DDR, czy Czechosłowacja. Towarzysz Stalin zwołał europejskich komunistów w Szklarskiej Porębie, gdzie przedstawiono im zalecenia (czyt. „nakazy”) bolszewickiej Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii. Wydźwięk tego spotkania był oczywisty: walka z imperializmem amerykańskim, który chce poprzez program pomocowy zniewolić państwa europejskie. Mowa była także o szarych eminencjach z… Wall Street w Nowym Jorku. Cóż, komuniści dobrze wiedzieli o czym mówią…


Kongres USA zaakceptował plan Marshalla 3. kwietnia 1948 r. i został podpisany przez prezydenta H. Trumana. 16. kwietnia powstała Organizacja Europejskiej Współpracy Gospodarczej (OEEC), która miała się zajmować realizacją planu Marshalla. Finansowanie zrujnowanej Europy z pewnością spotkałoby się z niechęcią mieszkańców USA, dlatego dołożono wszelkich starań, aby wiedzieli o tym planie jak najmniej.


Oczywiście, podobnie jak obecnie na Ukrainie, środki pomocowe były w dużej mierze rozkradane i wykorzystywane w celach korupcyjnych. Dla USA ważne było, aby polityka pomocowa służyła… USA i globalistom. Wdrożenie tegoż, w założeniu szlachetnego planu, stworzyło podwaliny pod budowę wielkich, międzynarodowych korporacji. W Holandii na przykład gros pieniędzy z programu pomocowego wykorzystano, aby zmusić Holandię do udziału w wojnie koreańskiej (1950 r.), a także do walki z Indonezyjczykami, którzy próbowali wybić się na niepodległość. Nie ma nic za darmo.



W dniach 7-10 maja 1948 roku w Hadze miał miejsce Kongres Europejski. Uczestniczyli w nim przedstawiciele 25. krajów europejskich; ludzie świata polityki, kultury, którzy dyskutowali o sposobie zjednoczenia Europy. Kongresowi przewodniczył Winston Churchill, a jego organizatorami byli zięć Churchilla baron Duncan Sandys i doradca Władysława Sikorskiego Józef Hieronim Retinger. Ten drugi, polski pisarz i polityk, na co warto zwrócić uwagę, był inicjatorem owianej mgłą tajemniczości Grupy Bilderberg. Był też, co już wydaje się oczywiste członkiem masonerii, a kontakty w świecie wielkiej finansjery ułatwiło mu żydowskie pochodzenie. Przyjaźnił się m. in. z pierwszym prezydentem Izraela oraz dwukrotnym prezydentem Światowej Organizacji Syjonistycznej Chaim’em Azriel’em Weizman’em. To w książce pt. „Świat na warsztacie” Retinger z kapitanem A. Capel’em (związanym z Coco Chanel) opisywali ideę stworzenia rządu światowego pod przewodnictwem Anglii i Francji. Retinger miał także dostęp do ważnych osobistości Kościoła Katolickiego (KK), m.in. do kardynała G. Montini’ego, czyli późniejszego papieża Pawła VI. Następca św. Piotra „zasłynął” przede wszystkim po ogłoszeniu encykliki „Humanae vitae” (29 lipca 1968 r.), która dotyczyła obrony życia poczętego. Papież dopuścił naturalną regulację poczęć, zaznaczając, że „akt małżeński musi być otwarty na przekazywanie życia”. Za niedozwolone uznał stosowanie antykoncepcji i środków wczesnoporonnych. Duży wkład w powstanie dokumentu miał kardynał Karol Wojtyła, przyszły papież Jan Paweł II Wielki. Dla katolika niby nic nadzwyczajnego, a jednak nadal encyklika ta uważana jest za kontrowersyjną. Czy był to mały krok w kierunku aprobaty dla antykoncepcji i jaki wpływ na encyklikę miały kręgi masońskie? Nie wiem, ale wiadomo, że już w tamtym okresie Kościół Katolicki był mocno infiltrowany przez kręgi masońskie. W szeregi KK wprowadzono tysiące seminarzystów, którzy mieli niszczyć Kościół od środka. Komunistka Belli Dodd twierdziła, że tylko w 1930 r. udało jej się umieścić mnóstwo osób w seminariach i zakonach katolickich. W roku 1955, z którego pochodzi to oświadczenie, wiele z tych osób sprawowało wysokie funkcje w hierarchii KK. Stwierdziła też, że nie chodziło o zniszczenie Kościoła, ale „o jego przekształcenie, tak aby porzucił nauczanie tradycyjnej wiary i zastąpił ją pseudo religią, a szczególniej, aby Kościół porzucił swoją arogancką postawę, że tylko on posiada prawdę”.


W Hadze wyklarowała się wspólnota EWWiS, czyli Europejska Wspólnota Węgla i Stali (CECA), której powstanie zaproponował Robert Schuman. Uważa się go, za jednego z ojców Unii Europejskiej (UE). To on, we współpracy z Jean’em Monnet’em i kanclerzem Niemiec Konradem Adenauer’em zapoczątkował francusko-niemieckie porozumienie, dotyczące wspólnego zarządzania zasobami węgla i stali na terenie Zagłębia Ruhry. To z kolei, zrodziło podstawy do utworzenia Wspólnoty Europejskiej.


Haga, masoni,
Haga, rok 1948

W trakcie rozmów prowadzonych podczas kongresu haskiego starły się przede wszystkim dwie wizje przyszłej Europy. Jedna dotyczyła koncepcji Europy Ojczyzn, czyli państw narodowych oddzielonych od siebie granicami; suwerennych, opartych na tradycji i kulturze wywodzącej się z cywilizacji łacińskiej (głównie). Każdy kraj miałby prawo zachować własną religię, kulturę i kultywować pamięć o swojej historii. Istniałaby wspólna waluta, ale obok walut państwowych z zachowaniem integralności w kwestiach gospodarczych i ekonomicznych.


Druga koncepcja zakładała utworzenie czegoś na wzór USA, czyli Stanów Zjednoczonych Europy. Zakładano zniesienie granic i usunięcie suwerennych państw narodowych. Ta wersja Europy musiałaby pozbyć się balastu swojej kultury, historii i religii, a stworzyć spójną masę pod znakiem synkretyzmu na polu religijnym, monetarnym… Władzę ekonomiczną przejąłby w założeniu globalistów Europejski Bank Centralny.


Zwolennikiem pierwszej wizji Europy był internacjonalista Jean Monnet. Postulował on także stworzenie wspólnej armii na terenie Europy, którą dowodziliby amerykańscy generałowie. Na oficjalnej stronie internetowej Unii Europejskiej czytamy:


Kiedy w 1914 r. wybuchła pierwsza wojna światowa, Jean Monnet przedstawił francuskiemu rządowi plan usprawnienia koordynacji transportu zaopatrzenia wojskowego z sojusznikami. W momencie utworzenia Ligi Narodów w 1919 r. został mianowany zastępcą jej sekretarza generalnego. W 1943 r. Jean Monnet został członkiem Francuskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego w Algierze (tj. rządu francuskiego na uchodźstwie). Jasno określił wtedy swoją wizję zjednoczonej Europy, w której panować będzie pokój.


W kontekście narastających po wojnie napięć na arenie międzynarodowej Monnet poczuł, że pora nadać kształt idei zjednoczenia Europy. Wraz ze swoimi współpracownikami rozpoczął prace nad projektem Wspólnoty Europejskiej. 9 maja 1950 r. Robert Schuman, zajmujący wówczas stanowisko ministra spraw zagranicznych Francji, wygłosił w imieniu francuskiego rządu tak zwaną deklarację Schumana.


To Jean Monnet był pomysłodawcą i autorem tej deklaracji. Zaproponowano w niej podporządkowanie całej niemieckiej i francuskiej produkcji węgla i stali jednej instytucji. U podstaw tej idei stało założenie, że jeżeli produkcja tych surowców będzie współdzielona przez dwa najpotężniejsze kraje na kontynencie, w przyszłości zapobiegnie to wojnom.


Jean Monnet na znaczku pocztowym

Za Europą Ojczyzn opowiadał się między innymi gen. Charles de Gaulle i jego zwolennicy. Uważał, że narody europejskie powinny zachować swoje tradycje i kultywować pamięć o przodkach w kontekście historycznym. W odróżnieniu od internacjonalistów, obstawał przy odrębnych systemach monetarnych dla poszczególnych krajów i zachowaniu walut narodowych.


Na arenę weszła więc grupka ludzi, którzy uważali siebie za oświeconą elitę, mającą prawo decydować o losach narodów i kształtowaniu ładu europejskiego, pomijając uwarunkowania historyczne, które trwały setki, a nawet tysiące lat. Która opcja zwyciężyła? Obserwując otaczającą nas rzeczywistość chyba nikt nie ma wątpliwości. Aczkolwiek walka ciągle trwa…


„Narodowiec” z 1948 r. donosił z Londynu, że premier Attlee w swoim przemówieniu uznał stworzenie Stanów Zjednoczonych Europy za niemożliwe. „gdyż Europę zachodnią i wschodnią dzielą głębokie różnice światopoglądowe”. Kongres w Hadze uznał za „zjazd osób prywatnych”. Z kolei w Waszyngtonie, przemawiający gen. Marshall oświadczył, że oczekuje współpracy z Rosją w kwestii działalności w ramach ONZ:


Przemawiając w Komisji Zagranicznej Izby Reprezentantów Marshall oświadczył, iż jest przeciwnikiem podejmowania jakichkolwiek kroków, zmierzających do rewizji Karty Narodów Zjednoczonych bez współpracy i zgody Rosji. Wszelkie dążenia do zmiany Karty bez udziału Rosji doprowadziłyby do zniszczenia O.N.Z. Władcom Rosji, powiedział Marshall, trzeba wytłumaczyć ich fałszywe nastawienie do cywilizacji zachodniej i do wszystkiego co dzieje się poza granicami Rosji. Według Marshalla zasady zawarte w Karcie Narodów są najlepszą drogą do porozumienia się między narodami.

Charles de Gaulle (1890-1970)

Londyński korespondent gazety donosił także, że:


Powodzenie idei jedności europejskiej, a szczególnie ugruntowanie jej na podwalinach chrześcijańskiej zasady braterstwa narodów nie tylko stanie się najskuteczniejszym zabezpieczeniem przeciw komunizmowi, który zmuszonym będzie wszędzie do odwrotu. Równocześnie bowiem zostanie przełamany nacjonalizm, z którego się rodził faszyzm i nazizm. Wspólna dziś narodom europejskim tendencja federacyjna czyni nacjonalizm szowinistyczny przeżytkiem. (…) Idea federacyjna (…) oraz czołowa w niej rola światopoglądu chrześcijańsko-społecznego i chrześcijańskich ruchów ludowych, winny spowodować ostateczny rozbrat z nacjonalizmem, skompromitowanym hecą antysemicką i flirtem z „narodowymi ustrojami” Mussoliniego i Hitlera.


Należałoby doprecyzować, że napiętnowany jest tutaj „nacjonalizm szowinistyczny”, czyli nacjonalizm, który przekształcił się w szowinizm i w tej formie jest tutaj potępiony. Nacjonalizm sam w sobie nie jest ani zły, ani niezgodny ze światopoglądem chrześcijańskim. Papież Pius XI w Encyklice „Caritate Christi Compulsi” z 1932 roku stwierdził, że „porządek chrześcijańskiej miłości nie stoi w sprzeczności z prawą miłością do swojego kraju i z uczuciami słusznego nacjonalizmu; wręcz przeciwnie kontroluje je, uświęca i ożywia”. W tej samej encyklice Pius XI zwraca uwagę, że wszelkie kongresy i zabiegi pokojowe nie przyniosą rezultatów, jeśli nie będą oparte na prawie naturalnym i Bożym:


Ale tej upragnionej jutrzenki trwałego pokoju nie zapewnią nam ani traktaty pokojowe, ani najuroczyściejsze ugody, ani powszechne kongresy i narady narodów, ani szlachetne i szczere wysiłki kierowników państwowych, jeżeli przedtem nie będą uznane i uświęcone wskazania prawa naturalnego i Bożego. Żaden sternik życia gospodarczego, żadne doświadczenie w sztuce rządzenia nie zaprowadzi na drodze pokoju ładu w zawikłanych sprawach społecznych, zanim w dziedzinie ekonomii samej nie zatriumfuje prawo moralne, oparte na Bogu i sumieniu. To jest główna sprężyna tak życia politycznego jak gospodarczego narodów, to jest wartość z wszystkich najpewniejsza; dopóki jej starczy, wszystko inne zachwiać się nie może, bo moc swą czerpie z niezmiennego i wiecznego prawa Bożego, to jest z najpotężniejszego autorytetu.


Rzecz jasna stanowisko Kościoła i podejście nacjonalistów i patriotów, takich jak Charles de Gaulle stało w sprzeczności z ideami i przedsięwzięciami podejmowanymi przez ludzi uwikłanych w działalność w lożach masońskich. Ci byli i nadal są objęci automatyczną ekskomuniką za samą przynależność do ruchów wolnomularskich. Walka z Kościołem i samym Bogiem jest coraz nachalniejsza. Instytucje europejskie nie kryją się już tak bardzo ze związkami z satanizmem, a nawet go promują. W 2016 roku satanistyczna ceremonia miała miejsce podczas otwarcia najdłuższego tunelu kolejowego na świecie. Szwajcarska impreza zgromadziła niemałą śmietankę polityków europejskich. Była Angela Merkel, Francois Hollande i wielu innych. Był też demon z głową kozła. Byli również przedstawiciele różnych religii: pastor M. Werlen, rabin M. Yair Ebel, ksiądz S. Rauch, przedstawiciel ateistów i cholera wie kto jeszcze. Było nowocześnie i postępowo.



Ostatnio opinię publiczną w Polsce zbulwersował występ brytyjsko-niemieckiego duetu podczas rozdania nagród Grammy. Podczas gali rozdania statuetek muzycy wykonali układ taneczno-teatralny, który obfitował w wątki satanistyczne. Niektórzy mówili wprost o oddawaniu czci szatanowi. Co ciekawe, jednym ze sponsorów imprezy ubogaconej wątkami okultystycznymi była firma Pfizer (ta od szczepionek).


Jeszcze gorsze ekscesy można oglądać podczas występów satanistycznych grup black metalowych. „Gorgoroth” występował na scenie w towarzystwie ukrzyżowanego, nagiego mężczyzny i dwóch, również nagich kobiet. Ozdobą sceny były zaś baranie łby powbijane na pale. Wszystko to okraszone satanistyczną symboliką. To oczywiście próba wywołania sensacji i stworzenia pewnej otoczki i klimatu pod muzykę, ale z pewnością nie byłoby dopuszczalne w Polsce jeszcze kilkanaście lat temu. To świadczy o tym, jakie światopoglądy wdzierają się w naszą cywilizację i niszczą ją od środka. Pewne podwaliny pod to zostały stworzone w Hadze.


Występ zespołu Gorgoroth

Nie są to rzeczy nowe. Nawet wielu ludzi niemożliwie bogatych i mających władzę nie kryje się z sympatiami satanistycznymi. Prężnie działają czciciele Lucyfera, a ich idee znajdują odzwierciedlenie w działaniach politycznych. Masoński mistrz Albert Pike na wiele lat przed wojną (zmarł w 1891 r.) opisywał wydarzenia związane z mającą nadejść Wielką Wojną i rewolucją bolszewicką, których zadaniem będzie zniszczenie mocarstw i obalenie rządów narodowych. Tak się właśnie stało. Opisywał też powstanie państwa żydowskiego. Izrael utworzony został w roku 1948, zgodnie z decyzją ONZ. Zdaniem Pike’a utworzenie takiego państwa spowodowałoby konflikt z krajami arabskimi. To rzecz oczywista, dlatego tak się właśnie stało. Obecnie Izrael przygotowuje się do uderzenia na Iran, a Polska, niestety uczestniczy w tym barbarzyńskim planie. O USA, których rozkazy wykonuje nie wspominając.


Jeśli mowa o satanizmie i lucyferianizmie (nie wszyscy utożsamiają go z satanizmem), to trzeba zaznaczyć, że wg. tradycyjnej nauki Kościoła wszystkie religie pogańskie, czyli niechrześcijańskie są satanistyczne (z teologicznego punktu widzenia). W jednym z psalmów wyraźnie napisane jest, że inni bogowie to „demony”, czyli złe duchy:


adnuntiate inter gentes gloriam eius in omnibus populis mirabilia eius

quoniam magnus Dominus et laudabilis valde terribilis est super omnes deos

quoniam omnes dii gentium daemonia at vero Dominus caelos fecit

confessio et pulchritudo in conspectu eius sanctimonia et magnificentia in sanctificatione eius

adferte Domino patriae gentium adferte Domino gloriam et honorem


Niestety we współczesnych tłumaczeniach tekst ten jest zniekształcony i dopasowany do kościelnej poprawności, zgodnej z duchem modernizmu. Sam papież Paweł VI stwierdził (7. XII 1968 r.), że „Kościół znajduje się w godzinie samozniszczenia”. Kilka lat później (29. VI 1972 r.) mówił o „dymie Szatana, który przez jakieś szczeliny wszedł do świątyni Boga…”. Faktycznie, do dnia dzisiejszego trwają spory na temat Drugiego Soboru Watykańskiego, a zwłaszcza czasów posoborowych. Do czasów soborowych Kościół nauczał, że jedyna prawdziwa wiara, to wiara w boskie posłannictwo Jezusa Chrystusa j Jego naukę. Podczas soboru dyskutowano i polemizowano z tą, tradycyjną nauką Kościoła. Pojawiło się zagadnienie „wolności religijnej”. Dużą rolę w forsowaniu tegoż zagadnienia mieli masoni i protestanci. Komunistka Belli Dodd zapewne była dumna z osiągniętego sukcesu – Kościół, ze szkodą dla siebie wchodził w buty modernizmu i ekumenizmu.



Ks. prof. Michał Poradowski w książce „Trzydziestolecie Drugiego Soboru Watykańskiego” pisał:


Przecież sami Ojcowie Soboru stwierdzili jednomyślnie na samym początku Soboru i potwierdzali przez cały czas obrad soborowych, że DSW [Drugi Sobór Watykański] jest rewolucją z roku 1789. A zasadą owej rewolucji z roku 1789 jest, aby wszystko zrobić na odwrót. Dlatego trzeba zapytać: a jak to było przed rewolucją we Francji? Otóż, przed Rewolucją Francuską z roku 1789 Francja była krajem chrześcijańskim, co naród francuski nazywał „La Chretiente”, a więc Chrześcijaństwo, ale w sensie „cywilizacji chrześcijańskiej”, a więc, że nie tylko panowała Wiara chrześcijańska, nie tylko religia chrześcijańska, a więc kult Boga w Trójcy Świętej Jedynego, ale także tzw. „wartości chrześcijańskie”, a więc zasady moralności chrześcijańskiej i system prawny, oparty na Wierze chrześcijańskiej. Dlatego też Rewolucja Francuska z roku 1789, jako „zrobienie wszystkiego na odwrót” z konieczności jest pojęta jako anty-chrześcijaństwo.


 

Źródła:

- „W labiryncie euro”, Wojciech Żeromski

- „Athenaeum”, nr 62/2019 r.

- „Narodowiec” z 7. V 1948 r.

- „Wiadomości Diecezji Katowickiej”, nr 6/maj 1932 r.

- „Nowy światowy ład”, ks. prof. Michał Poradowski

- „Walka o pieniądz”, Song Honbing

- „Odrodzenie idealizmu politycznego”, T. Gluziński

- „Kościół, Naród, Państwo”, Roman Dmowski

- „Trzydziestolecie Drugiego Soboru Watykańskiego”, M. Poradowski

- „Mit Marszałka”, Brunon Różycki

- „Satanizm”, Massimo Introvigne

- „Wielki reset, czyli komunizm 2.0”, Bartosz Baran

- „Nowa twarz komunizmu”, prof. dr hab. Zbigniew Żmigrodzki

- www.european-union.europa.eu


Comments


bottom of page