Polska Podziemna – konspiracja

 

                                                                                                            „Zimny ogień, granat pod podłogą

                                                                                łańcuch co dzień spajany od nowa

                                                                                zbrojne kroki nocną leśną drogą,

                                                                                ARMIA KRAJOWA....” ***

          W sierpniu 1939r. Sowiecki ludowy komisarz obrony Woroszyłow prowadził rozmowy z admirałem floty brytyjskiej, lordem sir Reginaldem Draksem oraz francuskim generałem Doumencem na temat sojuszu przeciwko Hitlerowi. W miesiąc później ten sam komisarz Woroszyłow rozważał z niemieckim generałem Köstringiem wspólną napaść Armii Czerwonej i Wehrmachtu na Polskę. Decyzje podjęte podczas tych rozmów miały zmienić oblicze świata...

1 września 1939r. Polska została zaatakowana przez Niemców z trzech stron - z zachodu, Prus Wschodnich oraz zajętych przez hitlerowców Czech. Do inwazji dołączyła się również armia Słowacka.

11 września na bazie Białoruskiego i Kijowskiego Specjalnego Okręgu Wojskowego Sowieci utworzyli dwa fronty (Białoruski i Ukraiński), które 17 września zaatakowały Polskę od wschodu (łamiąc Układ o nieagresji z 1932r.). Wkrótce pod okupacją Sowiecką znalazło się 51% przedwojennego terytorium kraju. Większości mieliśmy nie odzyskać nawet po zakończeniu działań wojennych....

         Po klęsce wrześniowej na terenie Andrzejewa natychmiast pojawiły się oddziały zbrojne mające na celu walkę z okupantami. Kiedy 27 września zaczęła swoją działalność Służba Zwycięstwu Polski (SZP), żołnierze ukrywający się w okolicach Andrzejewa i Łętownicy, zaczęli nawiązywać pierwsze kontakty w celach konspiracyjnych. Do organizacji najwięcej osób przystąpiło właśnie z tych miejscowości, a także z pobliskiego Czyżewa.

Odpowiednią edukacją młodzieży zajął się przedwojenny prezes Stronnictwa Narodowego Gminy Andrzejewo, Jan Nowacki „Pocisk” ze wsi Załuski. Jednak w niedługim czasie musiał uciekać do Generalnej Guberni (Warszawa), gdyż groziło mu aresztowanie przez NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych). Powrócił do domu, kiedy Sowieci zostali wyparci przez Niemców. W Załuskach było jednak w tym czasie jeszcze wielu innych zwolenników konspiracji, m.in. Franciszek Dmochowski „Maciej Więzkowski” ”Maciek” (późniejszy dowódca NOW – Narodowej Organizacji Wojskowej), przed wojną elew szkoły podchorążych w Lubawie, współpracownik Nowackiego, który zajmował się rozprowadzaniem prasy do gmin: Andrzejewo, Zaręby Kościelne, Jasienica, Nur, Boguty Pianki, Szulborze, Czyżew, oraz organizacją oddziałów zbrojnych w tym rejonie. Podkomendnym Dmochowskiego, który pomagał w kolportażu pism konspiracyjnych (m.in. ”Walka”, „Biuletyn Informacyjny”, „Reduta”), był ówczesny proboszcz parafii Andrzejewo, ks. Antoni Leśniewski. Zastrzegł on jednak, że prasę może mu dostarczać jedynie Stanisław Zawistowski „Wicher”, syn jednej z zaufanych działaczek katolickich z Andrzejewa. Prasa konspiracyjna z GG (Generalnej Guberni) dostarczana była m.in. przez Antoniego Mościckiego „Robaka”. Innym kurierem na tej trasie był Roman Pielaszko z Placówki Ostrów Mazowiecka Miasto. Niestety został aresztowany i zabity w maju 1942r. Łączniczką na trasie Podborze – Jasienica – Zambrów była natomiast członkini POZ (Polska Organizacja Zbrojna) Pękala Helena. Zajmowała się także przerzutem rozkazów i szyfrów z GG. Opracowywaniem tajnej gazetki „Reduta”, a także jej kolportażem trudniła się Władysława Kańkowska „Jaskółka” z Ośrodka Brok – Małkinia. Oczywiście na skutek aresztowań kurierzy często się zmieniali.

        Początek członkostwa w organizacji dawały słowa przysięgi, które w różnych rejonach nieznacznie się różniły. Oto jedna z rot:

 „Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu w Trójcy Świętej Jedynemu, że będę zachowywał tajemnicę wojskową i posłuszny będę rozkazom swych przełożonych oraz walczyć będę z okupantem do ostatniej kropli krwi, tak mi dopomóż Bóg. W razie zdrady będę karany śmiercią.”

        Już 19 września rozstrzelany został przez Sowietów nasz ziomek, plutonowy Korpusu Ochrony Pogranicza, pochodzący ze wsi Skłody Stachy Stanisław Dąbkowski, a na początku października nastąpiły pierwsze przypadki aresztowań przez NKWD. Działalność organizacji podziemnych stanęła pod znakiem zapytania. Pod byle pretekstem można było być zabitym, czy też zesłanym na „białe niedźwiedzie”. Głównym, i ciężkim, zarzutem było posiadanie broni, którą zgodnie z nakazem należało przekazać NKWD. Na licznych wiecach wyszydzano władze przedwojennej Polski. Ustanowiono nowe święta państwowe; święto pracy, dzień armii czerwonej, rocznicę rewolucji październikowej, śmierci Lenina i urodzin Stalina. Wprowadzono także dzień agresji na Polskę (17 września), który oficjalnie nazwano „dniem wyzwolenia Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi spod jarzma polskich panów i kapitalistów”. Propagandowe audycje radiowe i prasa prowadziły nagonkę na polskość i chrześcijaństwo. W kościele w Drohiczynie np. urządzono stajnię, a w tamtejszej świątyni pofranciszkańskiej śmietnik. Sprowadzono rzesze sympatyków komunizmu, głównie Żydów, którzy agitowali na rzecz „jedynego słusznego” ustroju, a także donosili na najgorliwszych patriotów Polskich. Grabiono majątki, a ich właścicieli więziono. Nikt nie był bezpieczny.

W grudniu aresztowano m.in. Józefa Zakrzewskiego z Zarębów Kościelnych oraz Waleriana Rytela ze wsi Skłody Stachy. Zarzucono im przynależność do tajnej organizacji niepodległościowej i posiadanie broni. Początkowo osadzono ich w Zarębskim więzieniu, które mieściło się w tamtejszym klasztorze, a potem przewieziono do Baranowicz i Mińska Litewskiego.  Zakrzewski został uwolniony przez Niemców i powrócił w rodzinne strony 22 czerwca 1941r. W. Rytel powrócił w roku 1944, jako żołnierz I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, dowodzonej przez gen. Zygmunta Berlinga.  W styczniu i lutym 1940r. aresztowano m.in. rolnika ze wsi Świerże Kończany, Stanisława Zakrzewskiego „Pieńdura” oraz Edwarda Skłodowskiego „Wieprzyk”; rolnika z Nienałt, który wycieńczony głodem i marszem zginął zastrzelony przez strażnika eskortującego więźniów z Mińskiego więzienia. To tylko przykłady. Taki los spotkał również wielu innych bojowników o wolność Ojczyzny.

Wywózce w głąb ZSRS (Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich) podlegali między innymi żołnierze, którzy brali udział w działaniach wojennych przeciw bolszewikom w latach 1919 - 1920r., ich rodziny, a nawet bliscy znajomi.  Uczestnikiem wojny 1920r. był między innymi Duchnowski Jan „Derna”, który walczył w kampanii wrześniowej w szeregach łomżyńskiego 33 pp. w składzie 18 DP. Jednak o ile udało mu się umknąć przed nienawiścią Sowietów, o tyle nie udało się uniknąć aresztowania przez gestapo. Zamordowany został (w „Browarze” w Ostrowi Maz.) w styczniu ‘44r. Uczestnikiem wojny z bolszewikami był również słynny por. „Tatar” – Alfred Wieczorek. Organizator i komendant pierwszego oddziału partyzanckiego utworzonego na terenie Obwodu Ostrów Mazowiecka. Schwytany przez NKWD został skazany na 10 lat więzienia. Odbito go jednak podczas transportu więźniów i ukrywając się przetrwał do czasu amnestii ( 1956r. ). Zmarł w roku 1966.

O udręce, przez jaką musiała przejść Polska może świadczyć to, że niektórzy ludzie walczyli w swoim życiu zarówno w pierwszej wojnie światowej, w wojnie bolszewickiej 1919 – 1920, a także w drugiej wojnie światowej. Potem walczyli jeszcze z „nowym” okupantem, jako partyzanci.

Po wyczerpującej podróży zesłańcy syberyjscy, jak ich ojcowie i dziadkowie po powstaniach trafiali najczęściej do obozów w okolicy Irkucka. Tam zatrudniano ich do ścinania drzewa, bądź w okolicznych tartakach do składowania drewna i załadunku na wagony. Praca ta wynagradzana była około 500g chleba, a rano i wieczorem talerzem „zupy” ze znikomą ilością ziemniaków, pomidorów i mąki razowej. Nie dla wszystkich jednak starczało.

           W tym samym czasie, na podstawie decyzji gen. Władysława Sikorskiego, zaczęto tworzenie Związku Walki Zbrojnej (ZWZ). Była to organizacja o ściśle wojskowym charakterze i zajęła miejsce SZP. Ponieważ płk. Stefan Rowecki „Grot” dążył do zjednoczenia wszystkich organizacji, wkrótce (14 lutego 1942r.) większość z nich scalono w jedną o nazwie Armia Krajowa ( AK ). W Andrzejewie, obok męskich zgrupowań, powstała również sekcja kobiet (tajna placówka ZWZ), która miała za zadanie, m.in. ukończenie kursu sanitarnego i niesienie pomocy ofiarom wojny. Pomagała zachować życie i zdrowie żołnierzy oraz ludności cywilnej. Dziewczęta uczyły się opatrywać rany i robić zastrzyki. Szkoliły się w służbie wartowniczej i podstawach łączności. Przygotowywały opatrunki osobiste. Do ich obowiązków należało również kształtowanie postaw patriotycznych na podstawie literatury i historii. Było to o tyle trudne, że bolszewicy natychmiast zaczęli obsadzać stanowiska szkolne obcymi nauczycielami, którzy nauczali kłamliwego wizerunku naszej Ojczyzny. Haftowano orzełki do czapek i szyto biało - czerwone opaski. Leki i sprzęt chirurgiczny pozyskiwano między innymi z niemieckiego szpitala wojskowego w Komorowie. Przemycał je m.in. zatrudniony tam Wardzyński Julian „Proca”, a także Mroczkowska Stefania „Steńka”, za co została aresztowana we wrześniu 1943r. i więziona w obozach koncentracyjnych: Oświęcim oraz Ravensbrück. W gminie Andrzejewo do sekcji kobiet należały m.in.: Regina Zysik z Andrzejewa, Salomea Zawistowska „Grażyna” z Załusk - Lipniewa, Janina Przeździecka z Przeździecka - Dworaków, Regina Zaręba i Krystyna Kulesza z Warchoł oraz Barbara Pakuła (również z Warchoł).

W Ostrowi Mazowieckiej działał Oddział Powiatowy PCK. Obejmował on swoją działalnością także Gminę Andrzejewo. Chociaż oficjalną działalność przerwano w marcu 1941r., to pomimo prześladowań ze strony gestapo zdołano przesłać ok. 20 000 paczek do obozów koncentracyjnych. Pomagano również jeńcom Sowieckim (po wybuchu tzw. wielkiej wojny ojczyźnianej) w obozie w Grądach.

 

       W głąb Związku Sowieckiego wywieziono w sumie ok. 320 tys. osób. Podczas trzeciej dużej deportacji wywieziono 79 tys. osób, z czego 84% stanowili Żydzi. Dzięki temu uniknęli holocaustu. W takich miejscach kaźni jak Katyń Sowieci zamordowali ponad 14 500 oficerów Polskich. Niestety był to dopiero początek terroru. Ofiar okupacji Sowieckiej było dużo więcej. A zakończyła się ona dopiero w 1993r., kiedy Polskę opuścił ostatni żołnierz reprezentujący najeźdźcę ze Wschodu.

                 

 

   *** Na wstępie fragment wiersza

Zbigniewa Kabata „Bobo” – „Armia Krajowa”

 

.

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com