Józef Klemens Piłsudski

         Już wkrótce Polska stanęła przed kolejną, ciężką próbą. Wielka armia bolszewicka pędziła w kierunku Warszawy. Polacy walczyli w okolicach Brześcia, Lidy, Baranowicz i Mińska. Wkrótce wściekłe hordy Armii Konnej Siemiona Budionnego zaczęły niesamowity pęd w kierunku stolicy Polski. Generał Tuchaczewski nie krył, że „droga rewolucji światowej wiedzie po trupie białej Polski”.

[W obronie Grodna w 1920 r brał udział Witold Pilecki. Już wtedy wykazywał się heroizmem i bohaterstwem.  Ryzykując życie, powrócił wraz z innym żołnierzem na opuszczone pozycje, aby uratować ośmiu kolegów.]

Aleksandra Szczerbińska zapisała:

„Niemcy pozornie ogłosiły neutralność w konflikcie polsko – rosyjskim, jednak droga przez Gdańsk została zagrodzona, a robotnicy portowi w Anglii odmówili ładowania statków idących do Polski. Czesi nie przepuszczali transportów broni i amunicji z Zachodu. Agenci komunistyczni w każdym kraju europejskim wzmogli kampanię antypolską.” Józef Piłsudski miał wtedy powiedzieć:

„Rezultat każdej wojny – powiedział do mnie mąż przed rozstaniem – jest niepewny aż do jej skończenia. Wszystko jest w ręku Boga.”

         Nadszedł smutny czas roku 1920; wszystkie wojska polskie znalazły się w odwrocie, a Warszawa w niebezpieczeństwie. Bolszewicy pędzili naprzód ku podbojowi Europy i Świata. Los chciał, że po raz kolejny w historii, Polska uratowała Europę przed niebezpieczeństwem. Tutaj możemy wyliczać znane nazwiska ojców zwycięstwa z 1920r. Byliby to, przede wszystkim, obok Józefa Piłsudskiego: gen. Tadeusz Rozwadowski, gen. Kazimierz Sosnkowski, gen. Józef Haller. Zwycięstwo nad bolszewicką Rosją przeszło do historii pod nazwą „Cudu nad Wisłą”.

„Do dzisiaj nie ustalono, kto był autorem planu polskiej kontrofensywy. Czy francuski doradca – generał Weygand? Czy szef sztabu Piłsudskiego – generał Rozwadowski? A może sam Naczelnik? To zresztą szczegół bez znaczenia, Piłsudski jako głównodowodzący wziął na siebie odpowiedzialność. Jeżeli nawet tylko zaakceptował plan przedstawiony mu przez doradców, to i tak cała zasługa leżała po jego stronie. W tym celu przecież Naczelny Wódz zatrudnia specjalistów…”

Korzystając z potyczek polsko – bolszewickich, Litwini zajęli Wilno, Suwałki i Sejny. Podpisane układy wykluczały zajęcie Wilna w drodze zbrojnej, dlatego Wilno zostało zajęte przez gen. Lucjana Żeligowskiego, który jako rodowity wilnianin, ogłosił powstanie państwa o nazwie Litwa Środkowa. Żeligowski działał oczywiście z polecenia J. Piłsudskiego i po półtorarocznym okresie „niepodległości” małe państewko poprosiło o wcielenie do Polski, do której i tak w rzeczywistości należało. Jednym z żołnierzy gen. Żeligowskiego był wówczas, słynny żołnierz wyklęty Witold Pilecki. 

„Marszałek – wspominał generał – ocenił sytuację. Bolszewicy oddali Wilno rządowi kowieńskiemu. Polska nie może nic zrobić, gdyż nie pozwolą na to państwa koalicji i ponieważ w Spa Wilno zostało przez rząd polski oddane Litwie. Jeżeli teraz Wilna nie wyratujemy, to historia nam tego nie daruje. I nie tylko Wilna. Musimy odbudować Litwę. Może to zrobić tylko sama ludność – jej synowie z Litewsko – Białoruskiej dywizji. Trzeba, aby ktoś wziął na siebie całą sprawę. Marszałek uważał, że tylko ja to mogę zrobić. Tylko pamiętać należy, że wszystkich mamy przeciwko sobie, nawet społeczeństwo polskie, które nie rozumie sprawy litewskiej. „Może nastać chwila – mówił Marszałek – kiedy będzie Pan miał przeciwko sobie nie tylko opinię świata, ale i Polski. Może nastąpić chwila, że nawet ja będę zmuszony pójść przeciwko Panu. Trzeba to wszystko wziąć na siebie. Tego nie mogę rozkazać. Takich rzeczy się nie rozkazuje.” Po krótkim namyśle powiedziałem, że biorę na siebie całą sprawę.”

        14 listopada 1920r na placu Zamkowym w Warszawie Piłsudski otrzymał buławę marszałkowską.

        Po długiej chorobie, w samotności 17 sierpnia 1921r. zmarła  Maria Piłsudska. Piłsudski nie pojawił się na pogrzebie małżonki. Dwa miesiące później poślubił A. Szczerbińską. Uroczystość miała miejsce w Belwederze i przebiegła w cichej atmosferze.

        20 lutego 1919r. weszła w życie, uchwalona tegoż dnia tzw. „Mała Konstytucja”. W rok później wprowadzono w niej zmiany, a 1 czerwca 1921r. została uchylona. Pierwsza, porozbiorowa konstytucja polska, uchwalona została właśnie w czerwcu 1921r. i obowiązywała do kwietnia 1935r., kiedy weszła w życie kolejna konstytucja, zwana „kwietniową”. Znosiła m.in. przywileje stanowe i ich fizyczną symbolikę, czyli herby.  Na straży Ustawy Zasadniczej stał naczelnik państwa, czyli Józef Piłsudski. Od 11 grudnia 1922r. również pierwszy prezydent, Gabriel Narutowicz. Ten jednak został zamordowany kilka dni później, a jego miejsce, chwilowo zajął Maciej Rataj. Od 22 grudnia, urząd prezydenta pełnił Stanisław Wojciechowski. 19 września 1921r. na czele rządu stanął Antoni Ponikowski i pełnił funkcję premiera dwukrotnie, do 6 czerwca 1922r. Później zastąpił go na stanowisku Artur Śliwiński.

„Pomimo licznych obowiązków Piłsudski jako Naczelnik państwa wziął udział w kilku seansach spirytystycznych. Zachowała się ciekawa informacja z wieczoru z udziałem słynnego medium Teofila Modrzejewskiego. 30 sierpnia 1919 roku w obecności Piłsudskiego wyłoniono zjawę drapieżnego ptaka, co poświadczyli tacy niedowiarkowie, jak Tadeusz Boy – Żeleński i Stanisław Witkiewicz (prywatnie kuzyn Komendanta). A obaj panowie, znani ze swoich alkoholowych upodobań, byli tego dnia całkowicie trzeźwi…”

Do roku 1923 Józef Piłsudski pełnił rolę szefa Sztabu Generalnego. Zrezygnował z pełnienia funkcji po upadku gabinetu Sikorskiego. Przeprowadził się wówczas do Sulejówka, gdzie w 1923r. z funduszy Komitetu Żołnierza Polskiego wybudowano dla niego dworek. Wynagrodzenie z tytułu funkcji Marszałka Polski, przekazał na cele charytatywne.

Powołano nowy rząd, na czele którego stanął Wincenty Witos.

„Podczas dekoracji króla Rumunii orderem Virtuti Militari Piłsudski odmówił podania ręki Marianowi Seydzie – endeckiemu ministrowi spraw zagranicznych. Niebawem doszło do jeszcze większego skandalu. 28 czerwca 1923 roku podczas posiedzenia Ścisłej Rady Wojennej Marszałek obraził nowego ministra spraw wojskowych – generała Stanisława Szeptyckiego. Piłsudski nigdy nie ukrywał negatywnej opinii o generale, ale tym razem nie potrafił (albo nie chciał) się opanować. Po usunięciu z Sali sekretarzy, Piłsudski porównał go do „kurwy, co podstawia dupę to jednemu, to drugiemu”. Generał następnego dnia wysłał Komendantowi sekundantów.

       Marszałek odmówił pojedynku, oświadczając, że nie może walczyć z podwładnymi, w sprawie interweniował prezydent. Ostatnie posiedzenie Rady odbyło się 2 lipca, już w obecności Szeptyckiego. Od tej pory Piłsudski przewodniczył już wyłącznie kapitule orderu Virtuti Militari. Chociaż była to funkcja czysto honorowa, jednak umożliwiała szerokie kontakty w armii, co było Piłsudskiemu wyjątkowo potrzebne.”

       Piłsudski stał się celem ataków prasy endeckiej, która posądzała go o sprzyjanie rewolucji bolszewickiej i inne tego typu bzdury. Sam Piłsudski nie pozostawał dłużny i odpłacał endekom pięknym za nadobne.

         Tymczasem sytuacja w odrodzonym państwie zaczynała się coraz bardziej komplikować. W 1923r, kiedy inflacja marki doprowadziła do poważnego kryzysu skarbu państwa. Ceny w sklepach rosły w zawrotnym tempie. Zaczęły się protesty, a co za tym idzie starcia robotników z policjantami. Opinia społeczna nie była przychylna rządowi i z oczekiwaniem patrzyła na Marszałka. Marszałek natomiast, proponował przeciwny niż linia rządowa i parlamentarna, który jego zdaniem zamykał się w bardzo chwytliwym haśle. Na pytanie hrabiego Skrzyńskiego, jaki ma być program partii antyrządowej, Piłsudski odpowiedział: „– Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.”

Dzięki Władysławowi Grabskiemu, który stanął na czele nowego rządu, reforma walutowa, która oparła się na wprowadzeniu nowej waluty (złoty) i parytecie złota, z czasem ustabilizowała gospodarkę krajową.

Zawiązała się przy okazji konspiracja na szczeblu oficerskim. Do Sulejówka przybyło kilkuset oficerów okręgu warszawskiego. W imieniu zebranych, mówił gen. Gustaw Orlicz – Dreszer:

„Gdy dzisiaj zwracamy się do Ciebie, mamy także bóle i trwogi, do domu wraz z nędzą zaglądające. Chcemy, abyś wierzył, że gorące chęci nasze, byś nie zechciał być w tym kryzysie nieobecny, osierocając nie tylko nas, wiernych tobie żołnierzy, lecz i Polskę, nie są tylko zwykłymi uroczystościowymi komplementami, lecz że niesiemy Ci prócz wdzięcznych serc i pewne, w zwycięstwach zaprawione szable.”

Kiedy miejsce gen. Sosnkowskiego w rządzie zajął gen. Sikorski, Piłsudski uznał to za atak na jego osobę i działanie wbrew jego opinii. Tak oto gen. Sikorski stał się jednym z wrogów Marszałka. Do tego gen. Sikorski zarządził karne przeniesienie gen. Orlicz – Dreszera daleko poza Warszawę. Podobny los spotkał też innych oficerów.

Kiedy ministrem spraw wojskowych został gen. Lucjan Żeligowski, anulował rozkazy przeniesienia oficerów.

5 maja 1926r. rząd Skrzyńskiego podał się do dymisji.

Wincenty Witos w jednym z wywiadów dla prasy sugerował, że Piłsudskiemu nie zależy na unormowaniu i stabilizacji w Polsce i nalegał, aby Marszałek „wyszedł z ukrycia”. No i Marszałek wyszedł…

12 maja Marszałek Piłsudski pojechał do Belwederu, aby przedstawić swoje żądania prezydentowi. Tego jednak nie zastał. Tymczasem do stolicy zaczęły ściągać wojska wierne rządowi. Część z nich została zablokowana przez kolejarzy, których poparcie zapewnił sobie Piłsudski już wcześniej. Po stronie Piłsudskiego, również zgromadziło się niemało wiernych oddziałów.

Na moście Poniatowskiego doszło wreszcie do spotkania Piłsudskiego z prezydentem Wojciechowskim. Dawny przyjaciel Piłsudskiego opowiedział się po stronie prawa i legalnie wybranych organów władzy. Zaraz po rozmowie na most Poniatowskiego ruszyło natarcie Oficerskiej Szkoły Piechoty. Zwolennicy Piłsudskiego nie podjęli walki, a tylko wycofali się w głąb Pragi.

Za to do starcia doszło na moście Kierbedzia. Tam zwolennicy Marszałka odpowiedzieli ogniem. Padli pierwsi zabici i ranni podczas tego przewrotu wojskowego.

Później rozległy się strzały również w okolicy mostu Poniatowskiego i w rejonie pl. Trzech Krzyży. Gen. Rozwadowski nie zamierzał bawić się z buntownikami. Nakazał „zlikwidowanie 1. pułku szwoleżerów w koszarach” i przywódców ruchu, czyli de facto zabicie Piłsudskiego i wiernych mu oficerów. Z kolei gen. Włodzimierz Zagórski wezwał do walki z piłsudczykami dywizjony lotnicze z Poznania, Krakowa i Torunia.

„Przewaga była po stronie rządowej, jednak lojaliści popełniali błąd za błędem. Rząd wycofał się do Belwederu, oddając w ręce rebeliantów Śródmieście wraz ze wszystkimi węzłami łączności. Stronie rządowej pozostała właściwie tylko łączność lotnicza, co nie wystarczało do koordynacji walk. Tym bardziej, że kolejarze rozpoczęli strajk, paraliżując transport oddziałów wiernych rządowi. Do stolicy na czas dotarły tylko dwa pułki piechoty z Poznania, natomiast bez przeszkód docierały posiłki dla Piłsudskiego.”

Pułkownik Więckowski nie potrafił znaleźć wyjścia z zaistniałej sytuacji. Chciał być wierny rządowi, ale i Marszałkowi. Takiej możliwości jednak nie było. Honorowo więc, strzelił sobie w głowę. Taki sam dylemat miało też wielu innych oficerów. Gen. Sikorski wymigał się od przybycia do stolicy, a gen. Sosnkowski, podobnie jak Więckowski targnął się na własne życie. Na szczęście nieskutecznie.

O końcu przewrotu przesądziła decyzja prezydenta Wojciechowskiego, który podał się do dymisji. Przewodnictwo nad nowym rządem przejął Kazimierz Bartl, a Piłsudski objął tekę ministra spraw wojskowych.

„Trzydniowe walki przyniosły tragiczny bilans. Zginęło 379 osób (w tym 164 cywilów), a 920 było rannych.(…)

17 maja w stolicy odbył się uroczysty pogrzeb poległych w walkach. Ogłoszono oficjalną żałobę, w świątyniach wszystkich wyznań odprawiono nabożeństwa. Podczas jednego z nich, w kościele garnizonowym, przed Orlicz – Greszerem stanął kapelan legionowy, ksiądz Józef Parnaś. Zerwał z sutanny wszystkie odznaczenia bojowe i rzucił je pod nogi generałowi.”

        Wybory prezydenckie zaplanowano na koniec maja. Pomimo, że Marszałek Piłsudski zwyciężył w pierwszej turze głosowania, to… odmówił przyjęcia stanowiska. Nowym prezydentem został (o co oczywiście postarał się Piłsudski) prof. Ignacy Mościcki. Nowo wybrany prezydent zamieszkał na Zamku Królewskim, a do Belwederu, wraz z rodziną wprowadził się Piłsudski.

Los zemścił się na nieposłusznych Marszałkowi oficerach. Część z nich trafiła do aresztów. Wśród nich gen. Rozwadowski i gen. Zagórski. Za to ci, na których Marszałek mógł liczyć, zostali nagrodzeni.

           Na początku sierpnia 1926r. Parlament przegłosował pewne poprawki do konstytucji i wkrótce potem prezydent Mościcki ustanowił Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych, na którego czele stanął nie kto inny, jak Marszałek Piłsudski. W rządzie, który tworzył Piłsudski, ministrem spraw wewnętrznych został Felicjan Sławoj Składkowski, generał który przeszedł z Legionami cały szlak bojowy i oczywiście opowiedział się za Marszałkiem podczas przewrotu majowego. Nominacja odbyła się w typowy dla Piłsudskiego sposób. Składkowski:

Pan Marszałek podał mi rękę nad stołem, wskazał ręką krzesło i powiedział bez wstępów „No więc, zostaniecie ministrem spraw wewnętrznych, bo Młodzianowski nie chce współpracować z tym… [w ten sposób Składkowski opuszcza wulgaryzmy Piłsudskiego – S.K.] Sejmem. Siedziałem cicho, czekając, co Komendant powie dalej, gdy jednak milczał, patrząc mi badawczo w oczy, zwróciłem posłusznie uwagę, że z polityką dotychczas się nie stykałem, że są inni koledzy nadający się lepiej. Na to Pan Marszałek, śmiejąc się i jakby przyznając mi rację, powiedział: „Niepotrzebna tu polityka. Wszyscy krzyczą, że jesteście administrator, więc dlatego będziecie ministrem. Zameldujecie się u pana Bartla. No, do widzenia”. Tu Komendant, jakby znudzony tą rozmową, opuścił głowę i zaczął stawiać pasjansa, nie podając mi ręki na pożegnanie.”

         Ulubionym poetą Marszałka był Juliusz Słowacki, dlatego osobiście zaangażował się w sprowadzenie jego doczesnych szczątków do Krakowa.

„Bramy przepastne śmierci dla niektórych ludzi nie istnieją. – mówił Piłsudski w przemówieniu, podczas ceremonii złożenia prochów na Wawelu - Świadczą o prawdzie wielkości takiej, że prawa wielkości są inne, niż prawa małości. (…) W imieniu Rządu Rzeczypospolitej polecam Panom odnieść trumnę Juliusza Słowackiego do krypty królewskiej, bo królom był równy”.

W kwietniu 1928r. Piłsudski doznał udaru. Prawa część ciała została sparaliżowana, ale po jakimś czasie paraliż ustąpił. Mimo wszystko Józef Piłsudski nie był już energicznym młodzieniaszkiem. W kolejnych wyborach nie wystawił już swojej kandydatury (chociaż zgodził się kandydować do Sejmu). Nie powołał też własnej partii politycznej. Stworzył za to (w styczniu 1928r.) Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR). Pomimo, że zwolennicy BBWR, aby donieść sukces wyborczy posuwali się do różnych, pozaparlamentarnych metod, typu szantaże i przekupstwa, to nie wygrali z taką przewagą jak by chcieli. Frekwencja była dość wysoka i wyniosła 78,3 %. BBWR zdobył 122 mandaty na 444 możliwe. Większości parlamentarnej nie mieli.

Podczas inauguracji padły okrzyki ze strony komunistów. Skandowali: „Precz z faszystowskim rządem Piłsudskiego” i tego typu rzeczy. Marszałek, w swej przenikliwości przewidział taki rozwój wypadków i przygotował się na taka okoliczność.

Felicjan Składkowski:

„Za chwilę, która wydała mi się dość długa, wpadł do hallu biegiem dziesiątek policjantów bez karabinów, prowadzony przez Jaroszewicza i komisarza policji. Spojrzałem, gdy biegli jeszcze korytarzem przy garderobie, jak zachowa się straż marszałkowska. Strażnicy patrzyli na policjantów z zimna obojętnością… Dobrze, więc są „neutralni”. Wzniesieniem ręki zatrzymałem biegnących i krzyknąłem: „Chłopcy, skurwysyny komuniści przeszkadzają mówić Komendantowi. Wyrzucimy ich, za mną!”. Teraz biegłem korytarzem, a za mną stukali okutymi butami policjanci. – Byle tylko się nie omylić co do drzwi – myślałem. Oto drugie drzwi szklane, otwieram je szybko i wbiegam do Sali, a za mną wojewoda Jaroszewicz z policjantami. Widzę pobladłych komunistów i wskazuję ich policjantom.

     W tej chwili jednak „Sejm” zaczyna krzyczeć i ruszać się z miejsc. Posłowie z PPS ruszają tłumem ku mnie, wołając „Co pan robi?” Jeden z nich wyciąga z kieszeni pistolet, ale na szczęście chowa z powrotem do kieszeni. Moi policjanci chwytają krzyczących komunistów, by ich wyprowadzić z sali, ale posłowie socjalistyczni i chłopcy dopadli już do ostatnich rzędów foteli i uczepili się komunistów, nie dając ich wyprowadzić. Grożą przy tym policjantom i rzucają się na nich. – Chłopcy, wyprowadzić ich, wypełnić obowiązek – ryczałem przez ten czas, odgradzając posłów od policjantów. „Winszuję panu pańskiej funkcji, panie generale” – krzyczy za mną generał – poseł Roja. Nie mam, niestety, czasu na odpowiedź.”

Po chwili do Sali wpadł drugi rzut policjantów, którzy spokojnie czekali na swoją kolej. Tym razem uzbrojeni w karabiny. Komunistów usunięto z Sali, a ponieważ nikt z nimi specjalnie nie sympatyzował, to i przyjęto całe zajście z aprobatą.

        Po ustąpieniu gabinetu Piłsudskiego, kolejnym premierem, już po raz trzeci został Kazimierz Bartel. Rząd nie cieszył się sympatią Marszałka, ale to raczej nic dziwnego. W międzyczasie wyszła na jaw pewna malwersacja. Otóż na akcję wyborczą BBWR wydano 8 milionów złotych z budżetu państwa. Ministrem Skarbu był wówczas Gabriel Czechowicz. To właśnie na nim opozycja skupiła swe dochodzenia i w lutym 1929r. złożyła wniosek o postawienie go przed Trybunałem Stanu.

Rozprawa rozpoczęła się 26 czerwca w Pałacu Krasińskich i trwała trzy dni. Czechowicz nie przyznał się do winy. Marszałek, który był zdecydowanie zainteresowany sprawą, jak typowy dyktator nie przykładał wagi do wydatków i instytucji Trybunału w ogóle. Musiał się jednak jakoś odnieść do sprawy. Pojawił się problem proceduralny i Piłsudski nie wystąpił w roli świadka. Przeczytał jedynie oświadczenie, w którym oświadczył, że Czechowicz działał na jego polecenie i nie może odpowiadać za zarzucane mu czyny. Co za tym idzie, winny był Marszałek! Ale jak tu wsadzić do paki Marszałka Piłsudskiego? Sprawa rozeszła się po kościach…

Piłsudski stał się bardziej złośliwy i wulgarny. Nie przebierał w słowach zarówno w rozmowach publicznych, jak i w prasie.

Na czele nowego rządu, nazwanego „rządem pułkowników”, stanął płk Kazimierz Świtalski. Gabinet odwołano 5 grudnia 1928r., po przegłosowaniu wotum nieufności. Nowy rząd powołał Marszałek pod przewodnictwem Walerego Sławka, który otrzymał tekę premiera. Kiedy walka przeciwko rządowi zaczęła przybierać zły obrót, Piłsudski osobiście objął funkcję premiera. Stwierdził, że „cała praca w sejmie śmierdzi i zaraża powietrze wszędzie”.

       W czerwcu 1930r. w Krakowie miał miejsce Kongres Obrony Prawa i Wolności Ludu (Centrolewu). Padły tam hasła typu: „Na szubienicę z Piłsudskim!”, demonstracja, w która przerodził się Kongres, zgromadziła około 30 tysięcy demonstrantów.

Piłsudski objął stanowisko premiera i wkrótce rozwiązał parlament.

We wrześniu opozycja powołała Związek Obrony Prawa i Wolności Ludu. Tymczasem gen. Składkowski działał już wraz z policją. Byłych posłów i głównych opozycjonistów aresztowano. Ogółem do więziennych cel trafiło kilka tysięcy osób. Głównych podpadziochów osadzono w twierdzy Brześć. Kuratelę nad nimi objął Wacław Kostek – Biernacki – legionista, żołnierz Legii Cudzoziemskiej, poeta, ponoć satanista, a z pewnością sadysta. Więźniów bito, a nawet torturowano; zarówno fizycznie, jak i psychicznie, za co bezpośrednio odpowiadał Kostek – Biernacki.

Tymczasem w wielu miastach w Polsce wybuchły zamieszki. W Warszawie były nawet ofiary śmiertelne. Do dzisiaj zwolennicy Marszalka uważają, że zapobiegł wojnie domowej, a przeciwnicy zarzucają mu niepotrzebny rozlew krwi. Z pewnością nie działał zgodnie z prawem.

Wybory zakończyły się 25% zwycięstwem BBWR. Nie dziwi to, skoro opozycja (jej liderzy) przebywała aktualnie w więzieniu.

        Proponowano Piłsudskiemu stanowisko prezydenta, a nawet założenie dynastii królewskiej, ten jednak odmówił.

       Tymczasem czarne chmury zawisły nad małżeństwem Piłsudskiego. Mieszkali oddzielnie, a Piłsudski coraz bardziej izolował się od otoczenia. Również od małżonki. Coraz więcej czasu spędzał za to z sekretarką; poetka i tłumaczką Kazimierą Iłłakowiczówną. Warszawa aż huczała od plotek.

        Kolejną miłostką Piłsudzkiego była Eugenia Lewicka, którą poznał w 1924r. w Druskiennikach. Młoda lekarka pod wieloma względami imponowała Piłsudskiemu. W Warszawie objęła funkcję kierowniczki sekretariatu Rady. Spędzali razem wiele czasu. Kiedy Aleksandra wyruszała na wypoczynek do Druskiennik, jej mąż, w towarzystwie osobistej lekarki udawał się do Pikieliszek. Aleksandra opisała te chwile tak:

„Także potwarz i plotka, rozsiewane z perfidią i wielką umiejętnością nie dawały żyć ani mnie, ani rodzinie męża, ani naszym przyjaciołom. Opowiadano, że się rozwodzi i żeni z młodą osobą i porzuca niekochane dzieci. Rozsiewano pogłoski, że mąż bije dzieci szablą. Bratanica męża, podczas pobytu w Kossowie obracała się w środowisku endeckim. W tym towarzystwie dokuczano jej, że ma takiego stryja, który opuszcza dzieci i żonę dla tej pani. Odpowiedź bratanicy brzmiała, iż wie od stryja, że raz tylko jeden w życiu spoliczkował człowieka i to właśnie dlatego, że rzucił mu, iż opuścił dzieci”.

Tymczasem na Maderę wybrał się Piłsudski nie z żoną i dziećmi, ale z Eugenią Lewicką… Ta jednak opuściła wyspę wcześniej i powróciła do Warszawy. Tam odwiedziła ją pani marszałkowa i obie panie porozmawiały sobie. Nie wiemy o czym, ale E. Lewicką, młodą lekarkę znaleziono trzy miesiące później na podłodze gabinetu w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego. Podjęła próbę samobójczą i zmarła po przewiezieniu do szpitala

       W 1931r. państwo Piłsudscy wyjechali na wypoczynek do Rumunii. Po powrocie Marszałek dostał wysokiej gorączki i stwierdzono zapalenie płuc.

Adiutant Mieczysław Lepecki zanotował taki oto fragment z życia swego zwierzchnika:

„O trzeciej poszedłem do sypialni i zajrzałem przez drzwi do gabinetu. Marszałek siedział w tej samej pozie, w jakiej pozostawiłem go przed godziną. Tylko wyraz twarzy miał jakiś inny, chmurny i gniewny. W pewnej chwili szepnął coś sam do siebie, jakby robiąc komuś wyrzut, po czym, niby w odpowiedzi na niedostateczne wyjaśnienie mu sprawy, złożył ręką w pięść i uderzył nią z całej siły w stolik, aż zabrzęczała łyżka w pustej szklance od herbaty i kilka kart pasjansowych upadło na dywan.”

Marszałek Piłsudski starzał się i dziwaczał coraz to bardziej. Lepecki opisywał m.in. jego niechęć do nowinek technicznych. Nie potrafił nawet wyłączyć radia i radził sobie z tym wyciągając wtyczkę z gniazdka. Za radiem też za bardzo nie przepadał. Lubił hejnał z wieży Mariackiej i prognozy pogody. Polubił za to filmy.

           Istnieją jeszcze przesłanki o zauroczeniu Piłsudskiego osobą Jadwigi Burhardt, ale Marszałek był już stary i schorowany, więc ta znajomość nie mogła przeistoczyć się w coś konkretnego.

Dla rodziny i otoczenia stało się jasne: Marszałek powoli umierał. Wezwany na konsultacje z Wiednia prof. Karel Wenckelbach postawił diagnozę: rak wątroby.

Józef Piłsudski poczuł się na tyle dobrze, że postanowił spisać swoją ostatnią wolę. Było nią między innymi to, co niejednokrotnie powtarzał małżonce”

„Pamiętaj, jeżeli ja odejdę przed tobą a przed śmiercią nie zdążę sprowadzić z Litwy do Polski zwłok swojej matki, musicie wy to zrobić. Chcę, aby spoczęła w Wilnie. Serce moje złóżcie u jej stóp. Chcę, żeby jej trumna i serce moje leżało tam, gdzie leżą moi kochani chłopcy, którzy pomogli mi zdobyć Wilno”.

Ostatnia wola Marszałka, była hołdem dla matki. Fragment tekstu brzmi:

„A zaklinam wszystkich, co mnie kochali, sprowadzić zwłoki mojej matki z Sugint Wiłkomirskiego powiatu do Wilna i pochować matkę największego rycerza Polski nade mną. Niech dumne serce u stóp dumnej matki spoczywa. Matkę pochować z wojskowymi honorami, ciało na lawecie, i niech wszystkie armaty zagrzmią salwą pożegnalną i powitalną, tak by szyby w Wilnie się trzęsły. Matka mnie do tej roli, jaka mnie wypadła, chowała. Na kamieniu czy nagrobku Mamy wyryć wiersz z „Wacława” zaczynający się do słów: Dumni nieszczęściem nie mogą…’

Przed śmiercią Mama mi kazała to po kilka razy dla niej czytać”.

        Dalekowzroczność Marszałka nie zakładała, że za kilka lat Wilno nie będzie już Polskie. Przewidział za to zdradę Francji w chwili próby i realne zagrożenie ze strony faszystowskich Niemiec. Proponował nawet uderzenie na Hitlera i rozbicie rodzącej się potęgi militarnej w zarodku. Francja i Wielka Brytania nie były jednak tak przewidujące jak Marszałek Polski. Zapłaciły za to życiem, miliony istnień ludzkich.

        Marszałek Józef Klemens Piłsudski zmarł 12 maja 1935r. Zgodnie z jego wolą, serce złożono u stóp matki, a mózg oddano, jako cel badań naukowych dla uniwersytetu wileńskiego. Uroczystości żałobne trwały kilka dni. Polska zalała się łzami, a kondolencje napływały z całego świata. Żałobę narodową ogłosiły także Francja, Niemcy i Związek Sowiecki.

Adolf Hitler, w liście kondolencyjnym pisał:

„Głęboko poruszony wiadomością o zgonie Marszałka Piłsudskiego wyrażam Waszej Ekscelencji i rządowi polskiemu najszczersze wyrazy współczucia moje i rządu Rzeszy. Polska traci w powołanym do wieczności Marszalku twórcę swego nowego państwa i swego najwierniejszego Syna. Wraz z narodem polskim również naród niemiecki obchodzi żałobę z powodu śmierci tego wielkiego Patrioty, który przez swą pełną zrozumienia współpracę z Niemcami oddał nie tylko wielką usługę naszym krajom, ale przyczynił się ponadto w sposób jak najbardziej wartościowy do uspokojenia Europy”.

Nie były to tylko puste słowa Hitlera. Faktycznie cenił i szanował Marszałka, który przecież niejednokrotnie utarł mu nosa. Kondolencje posłał także do wdowy po Marszałku, a w Berlińskiej katedrze uczestniczył w nabożeństwie żałobnym ku czci Piłsudskiego. Ponoć to właśnie wtedy Hitler po raz ostatni uczestniczył w tego typu zgromadzeniu. Jako Wódz III Rzeszy zamierzał zniszczyć wszelką wiarę z Kościołem Katolickim na czele.

       Na tym moglibyśmy zakończyć rozważania o Piłsudskim i realiach czasów, w których przyszło mu żyć, walczyć i umierać. Mamy jednak jeszcze garść informacji o losach Marszałka po śmierci. A to, za sprawą wizjonerki i świętej Kościoła, Heleny Kowalskiej, czyli siostry Marii Faustyny Kowalskiej. Spowiednik i kierownik duchowy św. s. M. Faustyny, ks. Michał Sopoćko tak wspominał jedną z rozmów świętej:

„W parę dni po Triduum w Ostrej Bramie Siostra Faustyna opowiedziała mi swoje przeżycia, [jakich doświadczyła] w czasie uroczystości, które są szczegółowo opisane w jej dzienniczku. Następnie, 12 maja widziała w duchu konającego marszałka J[ózefa] Piłsudskiego i opowiadała o strasznych jego cierpieniach. Pan Jezus miał jej to pokazać i powiedzieć: „Patrz, czym kończy się wielkość tego świata.” Widziała następnie sąd nad nim, a gdy zapytałem, czym on się zakończył, odpowiedziała: „Zdaje się, że miłosierdzie Boże za przyczyną Matki Boskiej zwyciężyło”.

Siostra Faustyna, w swych wizjach widziała także wybuch II wojny światowej i jego konsekwencje. Wspominało to po latach wiele osób, mających styczność z siostrą. Między innymi ks. Sopoćko i siostry, które z nią przebywały. Siostra Maria Klemensa Buczek:

„Potem jakoś zeszło na rozmowę o wojnie. Ja powiedziałam: „Wojna, jeżeli będzie, to w krótkim czasie się skończy, wytrują się gazami i już”. „Oj, nie – mówiła Siostra Faustyna – wojna strasznie będzie długo, długo, długo. Będzie strasznie dużo nieszczęść, cierpienia okropne spadną na ludzi”. Ja sobie nie zdawałam sprawy z jej słów, nie wierzyłam, myśli moje odbiegły do wojny poprzedniej, myślałam o naszych losach w niej i chciałam z nią pomówić o tej przyjść mającej wojnie, ale przeskoczyłam i pytam: „A czy Polska będzie?”. „O, Polska będzie, ludzi będzie bardzo mało, bo wyginą i będą się bardzo miłować, i będą się pragnęli widzieć”. Roześmiałam się, nie rozumiejąc dobrze. „A skąd siostra takie proroctwa zna?” I po prostu wyśmiałam ją. Ona dotąd oczy miała utkwione w jeden punkt, wtedy przerwała, uśmiechnęła się i już dalej nie mówiła”.

 

Wojna była straszna i wiele nieszczęść i cierpień spadło na ludzi…

 

 

Źródła:

- „Józef Piłsudski. Życie prywatne marszałka” – Sławomir Koper

- „Józef Piłsudski o państwie i armii” – Jan Borkowski

- „Myśli, mowy i rozkazy” – Józef K. Piłsudski

- „Churchill. Najlepszy sojusznik Polski?” – Tadeusz A. Kisielewski

- „Pamiętnik adiutanta Marszałka Piłsudskiego” – Mieczysław Lepecki

- „Kobiety w życiu Marszałka Piłsudskiego” – Iwona Kienzler

- „Wspomnienia o świętej Siostrze Faustynie Kowalskiej ze zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia” – Opracowała s. M. Elżbieta Siepak

- „Polskie Termopile” – T. Stańczyk, W. Pasek

- „Terroryzm na usługach ugrupowań lewicowych i anarchistycznych w Królestwie Polskim do 1914 roku” – Waldemar Potkański

- „Dzieje obozu narodowego do 1914 roku: w sześćdziesiątą rocznicę założenia Ligi Narodowej.” – Józef Płoski

- „1926 – 1930. Przemówienia, wywiady, artykuły.” – Józef Piłsudski

- „Boże Igrzysko. Historia Polski” – Norman Davies

- www.teologiapolityczna.pl

- www.pamiec.pl

- www.blogpublika.com

- www.histmag.org

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com