S. Sienicki - rolnik niezłomny

June 10, 2016

  

       Stanisław Sienicki urodził się 10 czerwca 1892r. w Pieckach koło Zarębów Kościelnych, jako syn ubogiego szlachcica spod herbu Krzywda. Życie, młodego Stanisława nie rozpieszczało. Kiedy był jeszcze małym chłopcem, zmarła mu matka, a jego wychowaniem zajmowała się ciotka, babka, a później macocha. Wiele lat później, Stanisław pisał:

 

 

Urodziłem się w roku 1892. Sześć tygodni miałem, kiedy mi matka umarła i wychowali mnie dobrzy ludzie. Przez całe dzieciństwo garnąłem się z wielkim zapałem do książki i nauki. Ponieważ w lecie, jak tylko podrosłem, byłem potrzebny do pasionki, więc do szkoły mogłem uczęszczać tylko w miesiącach zimowych. Uczyłem się tedy z całym zapałem w domu, za bydłem nosiłem książki i gazety, legalne i nielegalne, jakiekolwiek gdziekolwiek zdobyć mogłem, czytając te same po kilkanaście razy. Do dziś umiem na pamięć całe rozdziały z Trylogii Sienkiewicza i innych dzieł. Dzięki tej pracy nad sobą zdałem egzamin z ukończenia kursu szkoły powszechnej. Niestety, pomimo mej wielkiej chęci do dalszej nauki, takowej pobierać nie mogłem, ponieważ stan majątkowy mego ojca stał temu na przeszkodzie”.

 

Około roku 1900 ojciec Stanisława zakupił za pieniądze otrzymane ze spłaty ojcowizny oraz kredyt otrzymany w Banku Włościańskim, 24 morgi ziemi (miejsca po wykarczowanym lesie) w Daniłówce koło Małkini. Doprowadzenie terenu do warunków rolniczych wymagało ciężkiej pracy, a plony na piaszczystej glebie z trudem wystarczały na ubogą egzystencję rodziny. O pracy ojca pisał:

 

Pamiętam jak karczował potężne pnie, rozbijał je przy pomocy olbrzymiego młota i woził do miasta na sprzedaż, jak wśród mrozów i zawiei woził kloce do tartaku, by jakiś grosz na potrzeby gospodarstwa zarobić, a pracować musiał o kiepskim wikcie i w lichym przyodziewku. Przy tej pracy ojciec mój stracił wkrótce zdrowie i z najsilniejszego chłopa w okolicy stał się kaszlącym cherlakiem"

 

W tych okolicznościach, czternastoletni Stanisław był zmuszony opuścić Daniłówkę i szukać szczęścia w mieście. Po krótkiej przygodzie w roli praktykanta w biurze, podjął się praktyki u bednarza w Małkini. Bednarz był to człowiek „dość uczciwy – wspominał Sienicki – jedną tylko miał wadę, że sam pracował, dzień i noc i we mnie orał, jak w ślepego konia”.

Nauka fachu bednarskiego trwała 9 lat. W tym czasie Stanisław nie próżnował; nadal kupował książki i gazety – uczył się.

Nadszedł wreszcie dzień, w którym ojciec Stanisława zachorował i musiał przekazać prace w gospodarstwie synowi. Ten chętnie powrócił do pracy na roli i pracował w Daniłówce aż do ciężkich dni Wielkiej Wojny:

 

Moskale, cofając się w pamiętne dni sierpniowe 1915 roku przed Niemcami, spalili doszczętnie naszą zagrodę, pędząc nas, zarówno jak i tysiące innych rodzin w głąb Rosji. Kiedyśmy powrócili, wioząc na furmance cały majątek, zastaliśmy tylko gołe spustoszone pole i sterczące ściany kamiennej piwnicy po kartoflach; zrobiliśmy nad temi ścianami dach z jałowca i piasku i tam urządziliśmy sobie mieszkanie”.

 

W roku 1918, mając 26 lat, żeni się. W tym okresie ojciec zapisał mu prawie połowę gospodarstwa, pod warunkiem, że spłaci część należności siostrze i długi ojca. Po uregulowaniu płatności nowożeńcy, co prawda mieli własny dach nad głową, ale nie mieli możliwości utrzymać się z pracy na gospodarstwie. Stanisław musiał podjąć pracę rzemieślnika, a rolnictwo traktować, jako pracę dodatkową, która jak się okazało nie przynosiła dochodu. Po pewnym czasie mógł zakupić konia i trochę podstawowych narzędzi rolniczych i powrócić do pracy w gospodarstwie, jako zajęcia głównego.

Gospodarstwo powoli stawało na równe nogi. W tym czasie zaczął się też angażować w życie polityczne najbliższej okolicy. Niestety, jak się okazało, nie był to koniec kłopotów. Pisał:

 

Rok 1926 był przełomowym w mem życiu, a ten kryzys wynikł z podziału majątku. Mogę powiedzieć, że wszystkie plagi egipskie spadły na mnie w tym jednym roku. Ojciec mój, zapisując mi grunt, nie mógł tego uczynić testamentem, ponieważ ciążył na nim dług Banku Włościańskiego. Sporządzony został akt kupna, który po śmierci ojca dorastające młodsze, a przyrodnie rodzeństwo unieważniło, włączając wszystko do masy spadkowej, a ja zostałem przez to zgubiony. Po długich targach utrzymałem się jednak na gospodarstwie, a nawet je powiększyłem, nabywając od braci przylegające działy, tak że dziś posiadam 18 morgów. Na spłaty te jednak sprzedałem dom mieszkalny, wzniesiony z wielkim wysiłkiem, wyzbyłem się inwentarza i jeszcze wlazłem w dług, z którego dotąd wyzbyć się nie mogę”.

 

Na domiar złego zmarło kolejnych pięcioro dzieci Stanisława, a on sam popadł w depresję i chciał sprzedać upadłe gospodarstwo. Po głębszym przemyśleniu, postanowił walczyć dalej. Gazety polityczne, które namiętnie czytywał, zamienił na „Poradnik Gospodarstw Wiejskich” i „Gazetę Gospodarską”. Z nową wiedzą podjął kolejną walkę o byt.

 

Gospodarstwo swe zorganizowałem w ten sposób, że osiągam niezłe rezultaty i mam nadzieję, że przy pomocy Boskiej, bo innej znikąd nie mam, będę mógł w niedługim czasie wybrnąć z biedy i innym służyć przykładem i radą”. – stwierdzał Stanisław optymistycznie.  

 

 

Faktycznie, służył dobrą radą. Z czasem przesłał do różnych czasopism krajowych dziesiątki swoich tekstów, traktujących o rolnictwie. Pisywał do „Czasopisma Spółdzielni Rolniczych", „Poradnika Gospodarskiego", „Dobrobytu", „Gazety Gospodarskiej", „Zjednoczenia". Za „Gospodarstwo na piaskach” dostał nagrodę pieniężną. Opublikował również dwa utwory nowelistyczne w kalendarzach czasopisma „Zjednoczenie", w 1932 roku „Jarmark w Ślepowronach", w 1935 roku „Jak Franek Graca został spółdzielcą". Występował również w programach radiowych.

 

Byłem dumny z siebie, a jednocześnie onieśmielony tym, że ja chłop-rolnik w samodziałowej, wełnianej kapocie mam przemawiać przez radio"- pisał w pamiętniku.

 

Organizował zalesianie nieużytków na terenie Daniłówki oraz propagował nowoczesne formy uprawy zbóż i stosowanie nawozów sztucznych. Założył nawet Kółko Rolnicze. W Małkini zorganizował Kasę Spółdzielczą, w której był członkiem zarządu. Kierował też Kasą Stefczyka. Był członkiem Zarządu Towarzystwa Rolniczego w Ostrowi Mazowieckiej oraz Rady Okręgowej w Białymstoku. W 1946r. był wiceprzewodniczącym Zarządu Powiatowego PSL w Ostrowi Maz. Zbierał materiały do opisania swoich wspomnień wojennych. Nie zdążył ich opisać. 30 października 1946r.,w Zalesiu kolo Wąsewa został zamordowany.

 

 

Źródła cytatów:

- Stanisław  Sienicki w „Pamiętniki chłopów” (nr.6)

- Stanisław Sienicki „Gospodarstwo na piaskach”

 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com