ORP "Błyskawica"

November 25, 2016

 

        ORP Błyskawica – kontrtorpedowiec (według dawnego nazewnictwa) typu „Grom”. Według dzisiejszych standardów niszczyciel. ORP Błyskawica był jednym z dwóch, zbudowanych dla polskiej Marynarki Wojennej okrętów. W stoczni Wielkiej Brytanii obok „Błyskawicy” (nr budowy 1801) powstał także ORP „Grom” (a raczej obok

„Gromu” powstała „Błyskawica”), który został zatopiony przez niemieckich pilotów w 1940r. pod Narwikiem. Miały powstać jeszcze dwa tego typu okręty dla naszej Marynarki, ale ich produkcja zaczęła się w roku 1939 i z wiadomych względów nie trafiły pod polską banderę. Szkoda, bo były to najnowocześniejsze jednostki tego typu na świecie i mogły by napsuć trochę krwi niemieckim U-Bootom (okrętom podwodnym). Jeśli ktoś oglądał niemiecki dramat wojenny z 1981r. w reżyserii W. Petersena, pod tytułem „Das Boot” („Okręt”) lub czytał „Okręt” Lothara – Günthera Buchheima to wie, o czym mowa.

 

Oczywiście władze II RP dążyły, po odzyskaniu niepodległości, do stworzenia dużej floty okrętów nawodnych, ale koszty odradzającego się państwa były ogromne i nie na wszystkie wydatki można było sobie pozwolić. Chociaż, samą tylko budową Gdyni zadziwiliśmy wtedy świat. Ówczesne władze miały całą masę problemów, związanych z budową portu handlowego i wojennego, a poradziły sobie, trzeba przyznać wspaniale. Władze II RP marzyły o zamorskich koloniach, a do tego, potrzebna była silna flota.

 

 

       Plan rozbudowy floty z 1936r. zakładał budowę trzech pancerników, krążownika, minowca, dwunastu kontrtorpedowców, 21 okrętów podwodnych, 12 ścigaczy i 25 okrętów pomocniczych. Nigdy oficjalnie nie zatwierdzono tego planu. Pokazuje on, jakie było zapotrzebowanie Marynarki Wojennej, ale z pewnością decydującą kwestią było pozyskanie funduszy na budowę, czy zakup, bo przecież stocznia w Gdyni nie mogła jeszcze budować bardziej zaawansowanych technologicznie okrętów.

 

Budowę interesujących nas okrętów, nadzorował komandor Stanisław Rymszewicz oraz grono oficerów i ekspertów. 14 maja 1936r. Minister Spraw Wojskowych gen. dyw. Tadeusz Kasprzycki zatwierdził nazwy okrętów: „Grom” i „Błyskawica”. Pod koniec lipca 1936r. zwodowano kadłub „Groma”, a niespełna 4 miesiące później „Błyskawicy”. Termin oddania „Błyskawicy” upływał 29 lipca 1937r., ale z powodu spóźnionych dostaw części i epidemii grypy wśród stoczniowców, odwlekał się.

Po zażegnaniu wszelkich problemów, 25 listopada 1937r. okręt wszedł w skład floty Rzeczypospolitej Polskiej. 1 grudnia ‘37r. „Błyskawica”, pod dowództwem komandora porucznika Tadeusza Podjazd – Morgensterna, popłynęła do Gdyni. Zakładana liczebność załogi okrętu, to 192 ludzi.

 

        Początkowo na uzbrojenie „Błyskawicy” składało się siedem dział Bofors (wz. 34/36) kalibru 120 mm; dwa przeciwlotnicze Boforsy (wz. 36 L/60) kal. 40 mm; cztery podwójne karabiny Hotchkiss (wz. 30) kal. 13,2 mm. Na pokładzie rufowym zamontowano tory minowe, do zrzucania min morskich. Niżej, pod pokładem zamontowano dwa potrójne aparaty torpedowe kal. 550 mm z reduktorami dla torped 533 mm. Do walki z niemieckimi U – Bootami miały służyć, w czasie wojny dwie zrzutnie bomb głębinowych typu Thornycroft.

 

     Wojna zweryfikowała niektóre plany dotyczące zadań stawianych naszej flocie. Okazało się, że najskuteczniejszymi okrętami były okręty podwodne o małej wyporności i kutry torpedowe. Jednostek podwodnych mieliśmy niestety zbyt mało, a ścigaczy nie zdążyliśmy zakupić. Decyzja o zamówieniu kutrów tego typu zapadła dopiero w lipcu 1939r.

 

 

         W maju 1939r., kontradmirał Jerzy Świrski odesłał niszczyciele polskiej Marynarki Wojennej do Wielkiej Brytanii. „Błyskawica”, „Grom” i wyprodukowany we Francji w 1929r. kontrtorpedowiec „Burza” odpłynęły w kierunku Wielkiej Brytanii, co świadczy o tym, że Sztab zdawał sobie sprawę, że w obliczu mogącej wybuchnąć lada dzień wojny z Niemcami, nasza flota jest bezsilna.

W walkach wrześniowych wziął udział najstarszy z naszych niszczycieli, wyprodukowany we Francji w 1928r. ORP „Wicher”. Polska Marynarka Wojenna dysponowała również stawiaczem min ORP „Gryf”, zbudowanym we Francji w 1936r. Flotę podwodną reprezentowały dwa nowoczesne, zmontowane w Holandii okręty podwodne: „Orzeł” i „Sęp” oraz trzy stawiacze min: „Wilk”, „Ryś” i „Żbik” (wszystkie produkcji francuskiej z lat ’29 – ‘30). Oprócz kilku okrętów pomocniczych, których walory bojowe nie były zbyt mocne, wymieńmy jeszcze sześć trałowców (wypieranych obecnie przez precyzyjniejsze niszczyciele min) polskiej produkcji. Najstarszy z nich, to „Jaskółka” z 1934r. Rok później do „Jaskółki” dołączyło kolejne ptasie bractwo: „Czajka”, „Mewa” i „Rybitwa”. W roku 1938, na wyposażenie Marynarki Wojennej trafiły jeszcze „Czapla” i „Żuraw”.

       Flota wojenna RP nie mogła dorównać temu, co mieli w swoim posiadaniu Niemcy, czy Związek Sowiecki, dlatego postawiono na jakość i dobre uzbrojenie okrętów oraz doskonałe wyszkolenie załóg. „Błyskawicę” dozbrojono jeszcze w październiku ‘39r. w dodatkowe karabiny maszynowe Lewis kalibru 7,7 mm. Później jeszcze niejednokrotnie przezbrajano okręt. Między innymi w 1940r. zamontowano przestarzałe, ale używane jeszcze jakiś czas, działo przeciwlotnicze 20 cwt kal. 76,2 mm i usunięto z okrętu tory minowe. Kilka miesięcy później „Błyskawica” doczekała się montażu pierwszego radaru, a w czercu 1941r. wymieniono główne uzbrojenie „Błyskawicy”. 120 -  milimetrowe działka Boforsa, zastąpiono ośmioma działami uniwersalnymi Mk XVI kalibru 102 mm. W stoczni w Cowes, ponownie wmontowano w tym czasie aparat torpedowy i dodano cztery miotacze bomb głębinowych typu Mk IV. Usunięto też Hotchkissy, a na ich miejsce wmontowano 4 automatyczne działa Oerlikon kal. 20 mm.

 

 

Na marginesie dodam, że polscy inżynierowie, których całe grono znalazło się wówczas w Wielkiej Brytanii, opracowali uproszczoną i tańszą w produkcji wersję tegoż działka. Nazwano je „Polsten”. Na wojnie, każdy grosz się liczy, dlatego działko Polsten, które kosztowało 60 – 70 funtów, było atrakcyjniejsze niż Oerlikon za 350 funtów. Do tego działko zmodyfikowane przez naszych konstruktorów miało mniej części i było bardziej lubiane przez obsługę, ze względu na zastosowany magazynek nabojowy, który był wygodniejszy, lżejszy i do tego tańszy w produkcji.

„Błyskawica” zaopatrzona została także w radar artyleryjski typu 285 oraz radar przeciwlotniczy typu 291 (zamiast typu 281). 

W latach późniejszych, walcząc u boku okrętów Royal Navy, „Błyskawica” przechodziła kolejne modernizacje i niezbędne naprawy. Miała też okazję ratować załogi zatopionych na minach okrętów: brytyjskiego „Sheaf Crest”, „Sirocco” i japońskiego „Terukuni Maru”. W styczniu 1940r. na okręcie wybuchł bunt. Załoga oskarżyła nowego dowódcę (zastąpił na stanowisku komandora Kodrębskiego) komandora podporucznika J. Umeckiego o nieudolność. W rezultacie załoga została odrobinę „rozczłonkowana” i część oficerów, podoficerów i marynarzy przerzucono na niszczyciel „Garland”.

 

 

        W okolicy Szetlandów „Błyskawica” została zaatakowana przez niemiecki okręt podwodny U – 9, którym dowodził (do czasu zatopienia go przez sowieckie lotnictwo) Oblt. Wolfgang Lüth. Na szczęście torpedy wystrzelone przez U – Boota, eksplodowały za wcześnie i niszczyciel nie ucierpiał. Dzięki temu mógł skutecznie ostrzeliwać pozycje niemieckie w okolicach Narwiku. Niemcy nie pozostali dłużni i niebawem okręt, trafiony pociskami słynnego działa przeciwlotniczego Flak 88 mm, odpłynął w celu naprawy do Skjelfiordu. Miejsce „Błyskawicy” zajął ORP „Grom”, który zatopiony został po zbombardowaniu przez niemiecką Luftwaffe. Miejsce „Gromu” ponownie zajęła „Błyskawica”, która nie dala się zbombardować i zaliczyła zestrzelenie wrogiego samolotu. 

 

       "Z chwilą pogwałcenia neutralności Belgii na jej teren wkroczyły wojska angielskie i francuskie. Niemcy zwabili je celowo. Opuściły zajęte nad granicą francusko-belgijską własne umocnienia, ale nie zdołały dotrzeć do linii obrony belgijskich, ponieważ zostały już one zajęte przez wojska niemieckie” – pisał Antoni Czubiński w książce "Druga wojna światowa 1939-1945"

 

Jednym słowem, Niemcy zdobywając Holandię i Belgię, przechytrzyli francuzów i obeszli potężne umocnienia linii Maginota. Generał Guderian (znany nam dowódca z bitew pod Zambrowem, czy Andrzejewem) skierował swoje pancerne zagony na Ardeny (góry w południowo – wschodniej Belgii), co spowodowało odcięcie około 450 tys. żołnierzy i zamknięcie ich w okrążeniu. Jedynym ratunkiem był kanał La Manche. Operację nazwano „Dynamo”. Udała się, ale była też klęską. Przede wszystkim francuskich żołnierzy. Wystarczy wspomnieć, że Francja, największa potęga militarna w tamtym czasie, stawiała opór zaledwie kilka dni dłużej niż Polska. Przy czym Polska była w swej walce osamotniona, a po stronie Francji bili się żołnierze belgijscy, brytyjscy i polscy. Ten francuski „opór” jest przedmiotem drwiny po dzień dzisiejszy.

Właśnie pod Dunkierką, kolejne chwile szczęścia w nieszczęściu, przeżyła załoga „Błyskawicy”, która osłaniała ewakuację wojsk sprzymierzonych. Tym razem wystrzelone w kierunku niszczyciela torpedy, również chybiły.

 

 

        „Błyskawica” skierowana została do osłony konwojów, na które czatowały watahy niemieckich U – Bootów. Załoga zmagała się z jednostkami niemieckimi i warunkami atmosferycznymi. Okręt wielokrotnie był naprawiany i modernizowany. Prowadził działania osłonowe podczas lądowania aliantów w Algierii i Francji (Normandia). Największa bitwa wydana niemieckiej Kriegsmarine w tym rejonie, miała miejsce w nocy z 8 na 9 czerwca 1944r. Podczas potyczki z Royal Navy, w skład których wchodziła „Błyskawica”, zatopiono dwa niszczyciele wroga – ZH-1 i Z-32. Później, polskiej załodze udało się zatopić dwa uzbrojone traulery – UJ 1420 i UJ 1421.

To tylko niewielki ułamek zadań postawionych przed „Błyskawicą” w czasie wojny. Okręt pokonał podczas wojny ponad 148 tysięcy mil morskich. Uczestniczył w eskorcie 83 konwojów i ponad stu akcjach patrolowych.

          W lutym 1945r. jednostka odpłynęła do stoczni remontowej, gdzie doczekała zakończenia działań wojennych.

 

          Okręty RP, podczas zmagań wojennych, były bezradne wobec przewagi nieprzyjaciela, który dodatkowo nie wypowiedział wojny i stosował najbardziej nowoczesną metodę walki. Mimo to, nasi żołnierze walczyli dzielnie (chociażby broniąc Helu i walcząc do wyczerpania amunicji), a główną przyczyną porażki wielu jednostek, nie były jednostki pływające wroga, ale jego lotnictwo. Niemieckie myśliwce nurkujące, zbierały straszne żniwo wśród polskich marynarzy.

 

        ORP „Błyskawica”, ponownie został przezbrojony, a raczej

 

rozbrojony. Uzgodniono warunki przekazania go pod jurysdykcję władz komunistycznych, ale zdemontowano uzbrojenie, które nie było znane Sowietom. Po powrocie do portu w Gdyni „Błyskawica” otrzymała uzbrojenie sowieckie. „Nie ma nic za nic” – mawiał Ferdynand Kiepski w znanym serialu komediowym. Sowieci wycenili swoje usługi na 250 tys. rubli transferowych, które nie były wymienialne na arenie międzynarodowej. Jeden taki rubel miał odpowiadać 0,987412 g złota (W kwietniu tego roku, średni poziom rubla transferowego wynosił 0,21 złotego).

       W latach 60-tych, okręt „wpadał z wizytą” do portów w Londynie, Sztokholmie, Leningradzie… Był również obecny na uroczystościach 25 rocznicy zatopienia „Groma” w walkach o Narwik.

       22 września 1965r. rozpoczął się kolejny remont „Błyskawicy”, który trwał do marca 1966r. Niestety, w sierpniu 1967r. podczas ćwiczeń Dywizjonu Niszczycieli w jednej z kotłowni pękł przewód parowy. Zginęło siedmiu członków załogi, a okręt odholowano do Oksywia. Po naprawie nadal brał udział w misjach szkoleniowych i reprezentacyjnych. Aż do czasu, kiedy wymiany bądź naprawy wymagało większość mechanizmów. Inwestycję uznano za nieopłacalną i 12 grudnia 1969r. wyznaczono „Błyskawicy” zadania okrętu przeciwlotniczego w składzie 8 Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu.

 

 

      W roku 1974, „Błyskawica” przeszła na zasłużoną emeryturę i zastąpiła ORP „Burzę” w funkcji okrętu muzealnego w Gdyni.

      W 50 rocznicę służby ORP „Błyskawica” odznaczony został Złotym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari – jedynym takim odznaczeniem dla okrętu, w historii Marynarki Wojennej RP.

 

Dyrektor Muzeum Morskiego Atlantyku w Kanadzie, Niels Jannesch, w księdze pamiątkowej okrętu napisał: "Okręt ten jest najpiękniejszym i najlepiej utrzymanym okrętem - muzeum na świecie. Składam gratulacje wraz z najlepszymi życzeniami na przyszłość".

To chyba dobra rekomendacja i zaproszenie do odwiedzenia Gdyni i okrętu – muzeum „Błyskawica”, do czego zachęcam.

 

 

       Sympatycy gier komputerowych mogą dowodzić „Błyskawicą” w dość popularnej grze MMO (Massively Multiplayer Online) Word of Warships.

 

 

 

Źródła:

 

- "Polska Marynarka Wojenna 1918–1980. Zarys dziejów." - Ciesielski, Pater, Przybylski

- "Druga wojna światowa 1939-1945" – A. Czubiński

- "Na pokładzie „Błyskawicy” – Andrzej Kuczera

- "Niepokonani" - M. Johnson, E. Medyńska

- www.konflikty.pl

- www.wiekdwudziesty.pl – tekst Michała Szafrana

 

 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com