33pp na wojnie polsko-bolszewickiej

August 22, 2019

„Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które by było mniej docenione. Zadaniem pisarzy politycznych jest wytłumaczenie europejskiej opinii publicznej, że w roku 1920 Europę zbawiła Polska”

 

Ambasador Brytyjski Lord Edgar Vincent D’Abernon

 

       Odradzająca się Rzeczpospolita musiała stworzyć silne formacje, gwarantujące przetrwanie kraju w granicach, o jakich wcześniej marzyli tylko nieliczni. W październiku 1918r. powołano do życia Łomżyński Okręg Wojskowy (Okręg Wojskowy nr XIII). Tutaj, na pograniczu miała być sformowana jednostka wojskowa w postaci pułku piechoty, a później brygady i docelowo dywizji. Jej tworzenie zakończono w grudniu 1918r., a otrzymała miano 33 pułku piechoty. Zalążkiem pułku były dwa bataliony, w tym jeden pod dowództwem kapitana Stefana Kosseckiego, późniejszego (1939r) dowódcy 18 DP. Dowództwo powierzono pułkownikowi Bronisławowi Kaplińskiemu, i już niebawem pułk wyruszył na front wojny polsko – bolszewickiej 1919-1920r.  Większość rekrutów wywodziła się z Polskiej Organizacji Wojskowej, zasłużonej na frontach Wielkiej Wojny (wcielonych w myśl rozkazu Dowództwa Okręgu Generalnego z dnia 29 XI 1918r.). Kadrę stanowili oczywiście oficerowie Legionów Polskich. Jak podaje por. Józef Ciapka stan 33pp z dnia 25 XII 1918r. wyglądał tak: 51 oficerów, 38 podoficerów, 1297 szeregowców, 1508 karabinów, 1609 bagnetów, 6 karabinów maszynowych, 263 konie.

Dopiero w roku 1919 do istniejących już batalionów dołączono kolejny – III batalion kapitana Jerzego Sawickiego. Jego trzon stanowiła 9 kompania z Małkini. Później, w lutym 1919r. powstała komp. karabinów maszynowych, a w kwietniu komp. techniczna.

 

        Pierwsze zadania przydzielone 33pp dotyczyły rozbrajania formacji okupanta niemieckiego. Czasami nie było to zwykłe odebranie broni poddającym się żołnierzom. W Łomży, Osowcu, czy Grajewie trzeba było walczyć o niepodległość kraju do końca. Niejeden żołnierz nowo sformowanego pułku zginął w tym czasie.

Pomimo trudnej sytuacji Okręgu Łomżyńskiego, 33pp wyekwipował i odesłał 200-osobową kompanię do pomocy w walkach o Lwów. Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, kiedy pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda, żona Prezydenta RP w roku 1919 złożyła kwiaty pod pomnikiem Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, a tym samym uczciła pamięć Ukraińców, którzy walczyli wówczas z żołnierzami tej zaginionej kompanii (nie wiemy co się z nimi stało) z 33pp oraz dziećmi, których nazywamy Orlętami Lwowskimi. Cóż Wy na to, dzielni obrońcy Lwowa…?

 

        W sierpniu 1919r. 33pp wyruszył na front litewsko-białoruski. Podczas walk poległ m.in. szer. Czesław Urbanowicz, którego Rosjanie pobili i żywcem zakopali w ziemi.

 

        Inaczej potraktowany został sierżant Józef Wróblewski z 6 kompanii II batalionu. Przez 4 godziny jego komp. wytrzymywała zmasowany ostrzał broni maszynowej i odparła 7 szaleńczych szturmów nieprzyjaciela. Sam sierż. Wróblewski zginął śmiercią bohatera pod Wiczkudami. Bronił się do ostatniej chwili, a kiedy zabrakło już amunicji, rozerwał się granatem. Swoją postawą tak bardzo zaimponował przeciwnikowi, że wyprawiono mu pogrzeb z honorami.

 

        3 listopada 1919r. 33pp wszedł w skład 8DP i przeszedł do ofensywy mającej na celu opanowanie linii rzeki Dźwiny. Mroźne, listopadowe powietrze zmusiło żołnierzy do przyspieszenia swoich działań. Sytuacja na froncie była taka, że największą ilość klientów szpitala stanowili nie ranni, ale przeziębieni.

 

Ważnym elementem walk w okolicy rzeki Uszacz było zdobycie mostu. Brawurowe natarcie w sile kompanii i plutonu pod dowództwem sierż. Muszyńskiego początkowo odniosło sukces, ale pod gradem kul karabinowych załamało się. Kompania z Małkini musiała się wycofać, wskutek czego w niebezpieczeństwie znalazł się sierżant z grupą podległych mu żołnierzy, którzy przedarli się na drugi brzeg rzeki. Podjęli walkę na szable i bagnety, podczas której sierż. Muszyński został ciężko ranny. Kontuzjowanego dowódcę żołnierze zabrali i podjęli próbę odwrotu. Sytuacja była krytyczna. Z pomocą przyszedł sierż. Grabałowski, który na czele ochotników ruszył z odsieczą. Szybkie i zdecydowane uderzenie zaskoczyło przeciwnika do tego stopnia, że rzucił się do odwrotu. Zdumione brawurą sierżanta Grabałowskiego i grupki ochotników kompanie ruszyły na pomoc, „momentalnie przedarły się przez most i z furią uderzyły na liczniejszego przeciwnika. Nieprzyjaciel pośpiesznie opuścił Uszacz, zostawiwszy mnóstwo trupów i rannych na placu boju.”

 

        20 stycznia nieprzyjaciel uderzył na Homel. Grupę obrońców stanowiła garstka żołnierzy w postaci 12 komp. podporucznika Zalasa oraz pluton z 3 karabinami maszynowymi. Obrońcy, wobec przytłaczającej przewagi wroga byli bez szans. Część zginęła, inni zmarli z ran. Ciężko ranny podporucznik Zalas ostatnią kulę przeznaczył dla siebie. Tę samą drogę obrał kapral Rutkowski.

 

Wróg, po zniszczeniu obrońców Homela uderzył na Horowyje. Okrążony podporucznik Rozwadowski z 1 kompanią bronił się do ostatniego naboju. Kiedy amunicji zabrakło ruszyli do walki na broń białą. W zaciętej walce na szable i bagnety polegli wszyscy obrońcy Horowyji.

 

 

        W maju 1920r. ruszyła ogromna ofensywa bolszewicka. Ciężkie walki toczyły się w okolicach Homela, Mienicy, Horodyszcz, Lutowa… Główne natarcie bolszewików ruszyło w kierunku folwarku Świdno pod Duniłowiczami. Na pomoc 33pp ruszyły odwody 13pp i batalion saperów. Natarcie nieprzyjaciela zostało powstrzymane, a nawet, ze śpiewem na ustach ruszyło kontrnatarcie pod komendą podchorążego Orłowskiego. Majątek Świdno został zdobyty. Jeszcze w nocy bolszewicy postanowili odzyskać stracone pozycje, ale po początkowym sukcesie wycofały się z ciężkimi stratami.

 

        Czerwiec należał do Polaków. Kontrofensywa ruszyła 2 VI o godzinie 3 nad ranem. Zacięte walki toczyły się pod Mańkowiczami. Podporucznik Tabaczyński sforsował rzekę i w zwycięskiej walce na bagnety zdobył pozycje wroga.

 

        4 VI żołnierze 33pp, po przygotowaniu artyleryjskim poczynionym przez 8pal (8 pułk artylerii polowej) uderzyli na dopiero co przybyłą na front 12 dywizję czerwonych. Skutkiem było jej doszczętne rozbicie. II batalion 33pp zdecydowanym atakiem na bagnety rozbił dwa pułki bolszewickie. Pogrom bolszewików miał miejsce także na linii walk 36pp, któremu z pomocą przyszedł 33pp. Nie po raz pierwszy i ostatni, ponieważ działał jako odwód tego pułku.

 

Za walki stoczone podczas ofensywy generał Sosnkowski wystosował podziękowanie i pochwałę dla pułku.

 

        4 lipca bolszewicka Rosja przeszła do ofensywy, która definitywnie miała zniszczyć polskiego ducha walki. Na pozycje 33pp runął żelazny deszcz artyleryjski, jakiego jeszcze nie widziano. Okopy, zasieki i łączność poszły w rozsypkę. Całość spowiły tumany kurzu. Ruszyło potężne natarcie piechoty wspomagane ogniem artylerii. Kolejne bataliony 33pp wycofywały się do chwili kontrataku zarządzonego przez kapitana Hryniewskiego. „Przeciwuderzenie 33-go pułku piechoty – pisał por. Ciapka- wraz z II bataljonem 155-go pułku piechoty było wykonane z taką furją, że przeciwnik dwadzieściakroć liczniejszy zdumiał się, zachwiał i cofnął. Był to jeden z najpiękniejszych widoków brawury polskiej, kiedy dowódcy bataljonów jak porucznik Bursa, podporucznik Frydrych, dowódcy kompanij – podporucznicy Latour, Tabaczyński, Goldman i Szymański – ruszyli konno pod gradem kul na czele swych oddziałów do przeciwnatarcia. Był to ogólny wyścig poświęcenia, zapału i pogardy śmierci. Żołnierze nasi jak stado zgłodniałych wilków rzucali się na przeciwnika, rozbijając wniwecz jego silne oddziały.”

 

Marszałek Józef Piłsudski napisał kilka lat później:

 

„Ta bohaterska obrona dwóch bataljonów naszego 33-go pułku piechoty, przeciwko dwóm i pół dywizji przeciwnika, podtrzymywaną była zgodnie z naszemi danemi zaledwie przez 10 dział 8-ej dywizji, do której pułk należał. Zniweczyła ona prawie, albo co najmniej zrobiła wątpliwą zamierzoną operację w sedańskim stylu, zatrzymując główne siły 4-ej armji w ich zamiarze szybkiego wyjścia na tyły i skrzydła naszych wojsk, walczących dalej na południu… Siergiejew wyraźnie konstatuje, że uporczywy opór silnie zatrzymywał rozwój ich położenia i dopiero około 16 godziny opór polski został złamany… Tak silnym był opór dwóch bataljonów 33-go pułku piechoty, że nieprzyjaciel w swoich relacjach i obliczeniach zwiększał nasze siły, czyniąc z bojów dwóch bataljonów, bój większej części 8-ej dywizji”.

 

        Wskutek zaciętych walk 33pp poniósł ciężkie straty. II batalion kroczył za 8DP stanowiąc jej straż tylną. W ten sposób 33pp osiągnął linię rzeki Bug w okolicach Małkini. Tutaj przez 3 dni stawiano zacięty opór agresorowi. III batalion 33pp odparł 5 ataków, a dwie kompanie ruszyły nawet do kontrataku. Brawurowe natarcie tych kompanii pozbawiło nieprzyjaciela animuszu, który markował kontruderzenie okrzykami i ograniczył się do ostrzału artylerii i km.

 

        Odwrót naszych oddziałów zagroził upadkiem obszaru Łomży, gdzie stacjonował batalion zapasowy 33pp. Część żołnierzy zdołano ewakuować (rekrutów i rekonwalescentów), z pozostałych sformowano 600-osobowy batalion, który obsadził trzy forty. Wsparcia żołnierzom udzieliła ludność cywilna. Kapitan Raganowicz otrzymał rozkaz, aby „bronić Łomży kosztem choćby największych ofiar”. Ze wsparciem przybyły wraz z artylerią oddziały płk. Koppy z Osowca.

 

        Z końcem lipca bolszewicy zaczęli naciskać coraz bardziej. Ponieważ Łomża dzielnie się broniła, postanowili uderzyć na słabiej broniony Nowogród. Pogranicznicy, którzy bronili miasta szybko skapitulowali i marsz na flankę Łomży stał się kwestią szybko upływającego czasu. Załoga Łomży musiała opuścić swoje pozycje.

 

        22 lipca 1920r. Generalny Inspektor Armii Ochotniczej gen. Józef Haller rozkazał sformowanie Dywizji Ochotniczej. Stanęły całe rzesze ochotników. W jej skład weszły Ochotnicze Pułki Piechoty (m.in. 201, 202, 205) i 101 Pułk Rezerwowy. W walkach brały też udział inne Ochotnicze Pułki Piechoty: 204, 207, 238, 240. Powstało też wiele Pułków przeznaczonych na uzupełnienie strat na linii frontu. Utworzono 7 Ochotniczych Pułków Kawalerii. Mobilizacja trwała również poza granicami kraju. Polska osiągnęła niesamowity poziom mobilizacji.

 

Pierwszym, zorganizowanym w ramach I Dywizji Ochotniczej pułkiem, który wyruszył na front był 201 Pułk Piechoty. Dywizja wzięła udział w operacji osłonowej odwrotu I Armii Polskiej. Wielu harcerzy tego pułku poległo w bitwach pod Surażem, Paprocią Dużą i nad Wkrą.

 

202 Ochotniczy Pułk Piechoty (OPP) stracił prawie cały skład osobowy. 205-ty dzielnie bił się pod Nowogrodem. III batalion tego pułku walczył do ostatniego naboju. Rannych bolszewicy dobijali. To właśnie m.in. dzięki ich krwi, bolszewicy zrezygnowali z ataku na Łomżę.

 

 

        W piątnickich fortach bronili się także ochotnicy z Ostrowi Mazowieckiej, skupieni w 101pp. Podczas odwrotu w kierunku Warszawy musieli przebijać się przez będących już w okolicy Ostrowi Maz. kawalerzystów bolszewickich. Próba przedarcia się w kierunku miasta miała miejsce 4 VIII. Silny ogień nieprzyjaciela nie powstrzymał natarcia. Wkrótce zażarta walka toczyła się na ulicach miasta.

 

Stanisław Rembek:

 

„W mieście wybuchła strzelanina. Okazało się, że jeszcze zostało tam trochę bolszewików po domach. Pobiegłem z karabinem za jakimś piechurem. Na chodniku wymalowany był napis: „Idź na front”. Z domu naprzeciwko wyleciał oknem z pierwszego piętra trup jakiegoś czerwonego oficera w brunatnym ubraniu. Podobno został on zakłuty bagnetami przez naszą piechotę”.

 

        Po wielu tygodniach walk odwrotowych żołnierze 33pp stanęli  12 VIII 1920r. pod Osowem. Ppłk Jerzy Sawicki wystosował odezwę o treści:

 

„Żołnierze! Nadeszła chwila, w której musicie się zdobyć na zwycięstwo. Bitwa stoczona u bram stolicy, ma zdecydować o losach Ojczyzny naszej. Bagnetem waszym musicie zdobyć dla niej triumf, musicie odeprzeć groźnego najeźdźcę. Niech was nie zastrasza liczebna przewaga wroga. Nam śpieszy z pomocą Warszawa. Jesteśmy na własnej ziemi. Musicie zdwoić męstwo wasze i moc waszą i pokazać światu, żeśmy narodem wielkim i zdolnym do wielkich czynów. Wierzę, że spełnicie swój obowiązek. Tego żąda od Was Polska, Naczelny Wódz i historja”.

Pod Ossowem bili się również harcerze z 236 OPP. Tam poległ ich kapelan, były drużynowy skautów w Klińcach, ksiądz Ignacy Skorupka, który stanął do walki wraz z kilkoma tysiącami księży i kleryków. Tam poległo też wielu z nich.

 

Dowódca 4 Armii sowieckiej J. Siergiejew pisał:

 

„Słuchy o głębokim oskrzydleniu przez naszą kawalerię rozeszły się szybko w wojsku polskim i wyrastały do fantastycznych rozmiarów (…). Sama tylko wiadomość o ruchu z północy naszej kawalerii zmuszała Polaków do opuszczania wszelkich pozycji, zwróconych frontem na wschód.”

Sytuacja wydawała się bez wyjścia.

 

 

        13 sierpnia 36pp nie radził sobie z silnym i zdecydowanym naporem bolszewików. Z pomocą wyruszył III batalion 33pp. Kontratak przypuszczony przez podporucznika Zdrojewskiego na bagnetach wyniósł czerwonych z ich stanowisk nieopodal Leśniakowizny. Z kolei I batalion 33pp wsparł 47pp. Por. Świątkowski na czele jednej z kompanii I batalionu ruszył do powstrzymania ataku na tyły III batalionu. Pomimo odniesionych ran, nadal dowodził próbując uniknąć katastrofy. Nieprzyjaciel zdobył część Osowa. Gwałtowny ogień bolszewików spowodował popłoch wśród oddziałów ochotniczych. Weteran mjr. Dobrowolski robił co mógł, aby opanować ochotników i pokierować nimi. Z pomocą przyszedł ppłk Sawicki, który stanął na drodze i pod ogniem karabinów maszynowych, z pogardą dla śmierci i spokojem próbował zażegnać panikę. Udało mu się to, gdyż za jego przykładem młodzi żołnierze opanowali nerwy i ruszyli do ataku.

 

        Nie zabrakło też pojedynczych czynów odwagi i brawury. Otóż np. kapral Śliwiński przyczaił się pod jednym z budynków i poczekał aż usadowi się tam obsługa karabinu maszynowego. Położył ich trupem, a kiedy jeden z bolszewików przyłożył mu rewolwer do głowy, ten połamał mu rękę, zarzucił delikwenta na plecy i wraz z bronią maszynową dostarczył na swój odcinek frontu.

 

Powoli szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę żołnierza polskiego. 33pp poniósł w walkach ciężkie straty. Pod Osowem polegli: ppor. Michałowski i trzej por. z oddziałów ochotniczych. Zginęło lub odniosło rany 250 szeregowych.

 

        Koniec walk i zawieszenie broni nastąpiło dopiero w połowie października.

Ciężkie boje stoczone pod Osowem 14 VIII 1920r. zostały na długo zapamiętane we wspomnieniach żołnierzy. 14 sierpnia obrano jako dzień święta pułkowego.

 

 

Źródła:

- „Zarys historii wojennej 33-go pułku piechoty”, por. Józef Ciapka

- „Od Dźwiny ku Wiśle”, Jewgienij Siergiejew

- „Opowieści wrześniowych sztandarów”, Kazimierz Satora

- „Słupskie Studia Historyczne” nr. 6/98, Tomasz Katafiasz

- „Rok 1920”, Józef Piłsudski

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com