Sprawa Kosseckiego

February 13, 2020

 

Mieszkańcy Andrzejewa z pewnością pamiętają postać docenta Józefa Kosseckiego, który wielokrotnie bywał w Andrzejewie podczas uroczystości wrześniowych. Józef Kossecki był synem gen. Stefana Kosseckiego, którego symboliczny grób znajduje się w andrzejewskim mauzoleum. Jest też ojcem chrzestnym sztandaru SP w Andrzejewie. Podczas uroczystości rocznicowych, związanych z bitwą pod Andrzejewem doc. Kossecki wspominał o fakcie, że jest pomawiany o przeszłość agenturalną. Do końca życia twierdził, że nie był tajnym współpracownikiem służb peerelowskich. Ostatnio zabrał w tej sprawie głos Radosław Patlewicz, autor nagrań demaskujących ludzi związanych z poprzednim systemem. Patlewicz jest również autorem kilku książek, m.in. „Historii politycznej Polski – nowe spojrzenie”. Przyznam, że przeczytałem jedynie pierwszy tom, i to tylko dlatego, że polecał go (nie wiem z jakiego powodu) Grzegorz Braun. „Nowe spojrzenie” na historię Polski okazało się niczym nowym i niestety nie zachwyciło mnie, dlatego zerwałem z twórczością Patlewicza już na samym początku. Co nie znaczy, że ktoś inny nie znajdzie tam czegoś dla siebie. W każdym razie Radosław Patlewicz spłodził nagranie dotyczące agenturalnej przeszłości doc. Józefa Kosseckiego, które umieszczam poniżej:

        Materiał Patlewicza spotkał się z odpowiedzią:

        Nagranie sprowokowało Radosława Patlewicza do ustosunkowania się, co uczynił w taki oto sposób (na Facebooku):

 

„Gdy zobaczyłem klikbajtowy tytuł nagrania NCzasTV, pomyślałem, że niezbędne będzie zrobienie nań odpowiedzi w formie wideo i jakieś tłumaczenie się czy też doprecyzowanie o co chodziło w moim nagraniu. Po obejrzeniu nagrania do końca, zmieniłem jednak zdanie. Materiał NCzasTV jest po prostu słaby, żeby nie napisać bełkotliwy i dlatego nie zasługuje na odpowiedź filmową. 53 minuty komentarza do nagrania trwającego 22 minuty (przy czym połowa mojego to wywiad telefoniczny) mówi samo za siebie. W takim czasie można byłoby „zdemaskować” moje wywody sekunda po sekundzie, a jednak redaktor i jego gość wybrali lanie wody, zagadywanie tematu i sprawianie wrażenia merytoryczności z silnym akcentem na mocny tytuł. Spora część nagrania (zwłaszcza w środkowej części) to hagiografia Józefa Kosseckiego. Jest też typowo korwinowskie bronienie JKM, że wcale nie powiedział tego, co powiedział (dodajmy w kontekście obrony ZOMOwca Czerniaka, który przecież samego JKM oszukał ukrywając swoją przeszłośc). (…)

Nagranie NCzasTV w swojej formie przypomina niedawny pocisk po Wojciechu Sumlińskim, który był równie niemerytoryczny. No ale do rzeczy, bo ja wody lać nie lubię. I nie będę.

Gościem NCzas TV jest osoba „pokrzywdzona” przeze mnie otrzymaniem bana. Szkoda, że Pan Maciej Górny – bo o niego chodzi – nie powiedział za co tego bana otrzymał, a otrzymał nie za merytoryczne komentarze do nagrania ale za kłamliwe insynuacje pod moim adresem (na czacie jeszcze w czasie premiery, a więc nie zdążył obejrzeć całości – sic!), jakoby Waldemar Kuczyński był moim autorytetem.

Nie był i nie jest! Stał się osobą zaledwie wzmiankowaną w nagraniu, tylko i aż dlatego, że sam był obiektem donosów TW „X” oraz otrzymał od IPN taki a nie inny dokument, który w swoim nagraniu wrzuciłem.

Rozdzieranie szat nad rzekomym gwałceniem przez bana dla p. Górnego wolności słowa wywołało u mnie jedynie salwę śmiechu, gdyż nie jestem liberałem i dla mnie nie liczy się bezgraniczna wolność słowa, ale dążenie do prawdy. Uważam, że wolność słowa ma i powinna mieć swoje granice i to jest właśnie cywilizacja łacińska, która obok morderców, gwałcicieli i złodziei ścigała także bluźnierców i fałszywych proroków, którzy siali w społeczeństwie zgorszenie. Wolność słowa według mnie i według cywilizacji łacińskiej ma więc granice. Są nimi przekleństwa, wyzwiska, ale także kłamliwe insynuacje jak te Pana  Górnego. Możemy się różnić, mieć inne zdanie i nawet mylić się w swoich osądach, jednak Pan Górny zastosował wobec mnie publiczną,  świadomą i celową manipulację. Jako gospodarz kanału „Radosław Patlewicz” nie zgadzam się na tego typu wypowiedzi i nie zamierzam tolerować kogoś kto przychodzi do mnie i wstawia mi przysłowiową kozę do pokoju. Abstrahując od powyższego, to przecież mój kanał, a co za tym idzie panują na nim moje zasady, a nie jakaś wolna amerykanka.

Moje nagranie o J. Kosseckim zostało kilkukrotnie nazwane „paszkwilem”. Mocne słowa – paszkwil znaczy bowiem tyle co: kłamliwa wypowiedź lub utwór szkalujący i zniesławiający kogoś. Niestety nie usłyszałem w materiale NCzasTV żadnych argumentów za  tym, aby uznać moje nagranie za paszkwil. W części merytorycznej zawarłem omówienie treści teczek TW „X”, dokumentu IPN, który otrzymał p. Kuczyński a także wywiad ze świadkiem wydarzeń sprzed ponad 50 lat – Marianem Barańskim. Oczywiście, że pojawiają się przy tym moje oceny i komentarze do tychże dokumentów i wywiadu, jednak są one jasno rozgraniczone od podstawowych FAKTÓW. Nie będę pouczał redaktora i jego gościa czym jest publicystyka i że publicysta ma prawo do własnych tez, ocen i wniosków, gdyż uprzejmie zakładam że o tym wiedzą i tylko na poczet powyższego 53-minutowego wywodu o tym zapomnieli, rozdzierając szaty nad złym Patlewiczem, który śmiał mieć na dany temat własne przemyślenia i własne zdanie. Złe, bo niezgodne z ich linią światopoglądową.

Idąc dalej – Pan Górny sugeruje, że działanie na zasadzie „czystości i nieczystości rytualnej” (które jeśli dobrze zrozumiałem ja stosuję) jest obce cywilizacji łacińskiej. No właśnie takie działanie jest kwintesencją tejże cywilizacji. Mamy przecież triadę PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO. Poza tym Jezus wyraźnie powiedział – niech wasza mowa będzie TAK, TAK, NIE, NIE. Moja mowa jest prosta – jeżeli mam przed sobą FAKTY świadczące o agenturalnej przeszłości J. Kosseckiego, to nazywam go agentem. TAK, TAK, NIE, NIE. I to  jest prawe, i to jest dobre i to jest piękne.

Oczywiście, że czasem – jak mawia Stanisław Michalkiewicz -prawda jest gorsząca i stąd takie oburzenie Pana Górnego, ale na fałszu jeszcze nikt niczego trwałego nie zbudował. Poza tym tylko prawda jest ciekawa.

Działaniem spoza cywilizacji łacińskiej jest twierdzenie, że moje nagranie w którym pojawiają się FAKTY jest paszkwilem, bo przecież Józef Kossecki miał „duży dorobek naukowy”, o którym nie wspomniałem. To jest argument całkowicie niemerytoryczny. Na kilku zresztą poziomach, choćby na tym, że zarówno w tytule jak też w treści nagrania podałem iż mój materiał nie odnosi się do całości życiorysu J. Kosseckiego ale tylko do wątku agenturalnego. Ponadto omawiając tenże wątek agenturalny bardzo mocno, dwukrotnie zaznaczyłem, że celem nagrania jest udzielenie odpowiedzi na 2 pytania:

  1. Czy Józef Kossecki był TW „X”?

  2. Czy działalność TW „X” szkodziła ludziom”.

Zgodnie  z własnym założeniem odpowiedziałem na te pytania i tak – w świetle dostępnych dokumentów i relacji świadka do którego udało mi się dotrzeć Józef Kossecki był TW „X” a jego donosy szkodziły ludziom. Prowadzący i jego gość nie potrafili zanegować na gruncie badawczym ani jednej z dwóch głównych tez mojego nagrania. Pojawiły się za to jakieś docinki, że atakuję ludzi, że dzielę, że szkodzę Konfederacji itp. No jeżeli ujawnianie faktów to szkodzenie prawicy i Konfederacji (co ma w ogóle Kossecki do Konfederacji???), to widzimy jasno ile ta prawica jest warta.

Wracamy więc do początku – budowanie na fałszu nie da niczego trwałego.

Pojawiły się też typowe manipulacje moimi wypowiedziami np. taka jakoby kłamliwie twierdziłem, że J. Kossecki „nie odsiedział ani roku” a przecież „Barański to zanegował twierdząc, że odsiedział 2/3 wyroku”. Tymczasem powiedziałem „nie odsiedział nawet roku”. Tymczasem powiedziałem „nie odsiedział nawet roku” w znaczeniu, że siedział krócej niż rok, a niestety – skoro brakuje poważnych argumentów, za to jest zła wola, pozostaje czepiać się tego typu dwuznacznych sformułowań. Oprócz tego co najmniej dwukrotnie pada hasło, że w moim nagraniu pojawiają się puste tytuły teczek. No nie – pojawiają się też inne karty z tych teczek.

Poza tym chylę czoła dla tego, kto pokaże mi jak do jednego screena wrzucić całość treści 500-stronicowej teczki, z zachowaniem jej czytelności. Absurd! Ja rozumiem, że Pan Górny jest uczniem Pana Kosseckiego (tak się zresztą przedstawił) i traktuje walkę o jego dobre imię emocjonalnie, jako sprawę osobistą, może nawet sprawę honorową, jednak obrona ”mistrza” w takiej formie i treści raczej uwłacza niż nobilituje pamięć o nim. Co gorsze – Pan Górny reklamowany jest tytułem doktora. No dobrze, nie będę tego komentował.

Co do różnych numerów stron teczek – tak, są różne i jest na to prozaiczna odpowiedź – spis treści i wykaz osób zamieszczonych w teczce wraz z numerami kart na których się pojawiają, dodano PO a nie PRZED składaniem w teczce poszczególnych donosów pisanych odręcznie, a następnie przepisywanych na maszynie.

Co do innych zarzutów – nie mam zamiaru jeszcze raz powtarzać tego, co zostało zawarte w bazowym nagraniu. Warto natomiast omówić przewijający się w nagraniu NCzasTV wątek krytyki IPN. Krytyka ta idzie po tych samych liniach co atak na IPN ze strony lewactwa w obronie Lecha Wałęsy, turbolechitów w obronie Janusza Bieszka czy starej komuny w obronie ZOMOwca Huberta Czerniaka. Dokumenty kłamią, IPN kłamie, historycy IPN kłamią (tutaj wstawić jednostkowy przykład faktycznej pomyłki, czy manipulacji ze strony IPN) więc zapewne cała instytucja jest do zaorania. Tymczasem z mojego punktu widzenia IPN stanowi tylko i aż platformę informacyjną. IPN nie wytwarzał przecież teczek pracy TW „X” a jedyie je przechowuje i udostępnia. Uśmiałem się gdy w nagraniu padła propozycja żeby ktoś wydobył teczki Kosseckiego i w całości je opublikował. Uśmiałem się tym bardziej, że przecież Najwyższy Czas jako zarejestrowany i legalny wydawca może to zrobić na podstawie upoważnienia wydanego jednemu ze swych redaktorów. W taki przecież sposób ja uzyskałem dostęp – dzięki upoważnieniu od redakcji Magna Polonia. (…)

Reasumując – obrona J. Kosseckiego przez jego ucznia jest w sporej mierze niemerytoryczna. Nie dotyka głównych tez, które omawiałem, nie skupia się na obalaniu faktów wynikających z teczek i wokół nich. Panowie natomiast słusznie zauważyli, że mój filmik o Kosseckim miał pewne cechy wystawionej piłeczki, czy jak kto woli wędki zarzuconej w mętnej wodzie. Najlepszym na to dowodem są oni sami. Dali się złapać na tą wędkę ujawniając, że macki pewnych środowisk sięgają nawet do Najwyższego Czasu.

Radosław Patlewicz”

 

        Przyznaję Patlewiczowi rację w tym, że materiał NCzasTV  jest słaby, natomiast nie mogę się zgodzić z tym, że udzielił odpowiedzi na pytanie, czy Kossecki był Tajnym Współpracownikiem o pseudonimie „X”. Dla mnie taki materiał niczego nie dowodzi. Co prawda, ręcznie pisane donosy są dość wyrazistym dowodem, ale nie jednoznacznym. Zwłaszcza, że ich treść nie została w sposób szczegółowy zaprezentowana i przeanalizowana. Szkoda, bo gdyby włożyć w to więcej pracy, byłoby mniej kontrowersji.

Patlewicz twierdzi w swym wpisie, że zmanipulowano jego wypowiedź:

 

„Pojawiły się też typowe manipulacje moimi wypowiedziami np. taka jakoby kłamliwie twierdziłem, że J. Kossecki „nie odsiedział ani roku” a przecież „Barański to zanegował twierdząc, że odsiedział 2/3 wyroku”. Tymczasem powiedziałem „nie odsiedział nawet roku”. Tymczasem powiedziałem „nie odsiedział nawet roku” w znaczeniu, że siedział krócej niż rok, a niestety – skoro brakuje poważnych argumentów, za to jest zła wola, pozostaje czepiać się tego typu dwuznacznych sformułowań.”

Otóż komentarz, który zwracał mu uwagę, że to nieprawda i w materiale NCzasTV nikt tak nie twierdził, Patlewicz po prostu skasował. Ma być manipulacja jego słowami i zła wola wobec braku argumentów i tyle. A gdzie prawda, do której Patlewicz się odnosi w swojej wypowiedzi? Gdzież te normy cywilizacji łacińskiej?

Co ciekawe, Radosław Patlewicz uskarża się i protestuje (i słusznie) przeciwko blokowaniu i usuwaniu jego nagrań przez media typu Facebook, czy YouTube, a sam robi podobnie. Jak twierdzi: „przecież mój kanał, a co za tym idzie panują na nim moje zasady”.

 

        Nagrania Patlewicza są pełne buty i chyba brakuje w nich odrobinę pokory. Chylę czoło przed włożoną w nie pracą, ale kiedy się nie ma racji, albo pomyli, należy się nad tym pochylić i naprawić szkodę, którą się popełniło. Zwłaszcza, że takich pomyłek, krzywdzących innych jest wiele. Najbardziej krzywdzącą było chyba wyolbrzymienie roli mieszkańców Podhala w ich dziele współpracy z Niemcami podczas wojny. Z nagrania Patlewicza wynika, że nie bardzo się w tej tematyce orientuje i nie zapoznał się z podstawową literaturą tematu. Myślę, że mieszkańcy Podhala nadal czekają na przeprosiny.

 

        Co do doc. Kosseckiego, teraz kiedy już nie żyje sprawa jego agenturalnej przeszłości nie ma już większego znaczenia, ale nadal czeka na poważne opracowanie.

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com