Mitzenmacher i komunizm, cz.IV (4)

Link do części pierwszej...


Partia komunistyczna w Polsce pełniła de facto rolę tzw. piątej kolumny. Była ekspozyturą obcego i wrogo nastawionego państwa. Wszystko, co w Polsce pozytywnego było dla nich złe i podszyte podstępem. W retoryce komunistów „faszystowski rząd” dążył do tego, aby napaść i podbić stolicę światowego proletariatu, a biedni komuniści robili wszystko, żeby tę agresywną politykę ukrócić. Nawet budowa portu w Gdyni była w propagandzie komunistycznej „bazą wojenną przeciwko ZSRR”. Wkroczenie gen. Żeligowskiego na Litwę, również miało wg. komunistów być „krokiem przygotowawczym do wojny przeciwko ZSRR”. Podczas trwania IV Kongresu wyznaczono nawet doroczny „Dzień Walki z Wojną z ZSRR”, który miał być obchodzony 2 sierpnia.


Jakże śmiesznie brzmią przy tym słowa, zawarte w „Nowym Przeglądzie”, o niezależności polskich komunistów:


„KPP winna dowieść masom, że jest ona jedyną niezależną od wpływów zewnętrznych siłą, walczącą o prawdziwą samodzielność Polski przeciwko zamianie jej na półkolonię kapitału anglo-amerykańskiego”.


Józef Mitzenmacher:


„Obok surowego nakazu likwidacji „błędu majowego”, Komintern nakazał wtedy KPP rozpoczęcie ostrej kampanii przeciwko przygotowanej rzekomo wojnie antysowieckiej. Nie było chyba nakazu z Moskwy, który by KPP wykonała z taką gorliwością: już od ośmiu lat hasło „precz z wojną przeciwko ZSRR!” – wypełnia wszystkie wydawnictwa komunistyczne. Walczą komuniści z tym niebezpieczeństwem najazdu na ich ojczyznę (i kasę zapomogową), nie tylko gębą, ale i czynem, ozdabiając owym hasłem mury, parkany etc., a czasem nawet przewodniki tramwajowe, przy pomocy czerwonej płachty.”¹


Krzyk komunistów w obronie ZSRR i rzekomo planowanej przeciwko sowietom wojnie nie był bezpodstawny. Otóż bolszewicka Rosja planowała w 1926r. rewolucję w Chinach. Cały pęd militarystyczny był kierowany na wojnę z Chinami. Wojna taka bez wątpienia postawiłaby na nogi nie tylko Polskę, ale cały cywilizowany świat. Tym bardziej, że ówczesne Chiny były strefą wpływów anglików.


Ratunek dla Chińczyków, jak i całej reszty „faszystowskiego”, „burżuazyjnego” świata mógł przyjść tylko ze strony komunistów – wiadomo. Nawet wcześniej, kiedy w 1921r. głód w Rosji dziesiątkował ludzi i doprowadził do kanibalizmu, komuniści głosili, że tylko rządy komunistów są w stanie ocalić świat.


Na szczęście, podobnie jak kilka lat wcześniej w Polsce, tak i w Chinach wzniecenie rewolucji się nie powiodło.


Kolejne lata egzystencji KPP, to coraz większy wasalizm względem ich komunistycznej ojczyzny i kolejne rozłamy. Bywało, że jednoczyli się z socjalistami w jakimś wspólnym celu, a bywało, że zawzięcie ich zwalczali. W dniu 1 maja 1928r. w Warszawie miała miejsce konkretna rozróba. Komuniści napadli na pierwszomajowy pochód, organizowany przez PPS. Echo niosło po ulicach Warszawy nie tylko krzyki awantury, ale też wystrzały z broni palnej. Bilans był taki, że padło kilka trupów, a około 200 osób było konkretnie poobijanych.


Widmo „faszyzmu”, który czyha tylko na dogodną chwilę, aby napaść na ojczyznę światowego komunizmu nie opuściło towarzyszy partyjnych przez długi czas. Jedna z Uchwał kominternowskich głosiła takie oto słowa:


„W sprawie wojny przeciw ZSRR panuje między nimi (partiami) zasadnicza zgodność. Różnica zdań między sanacją i endecją i częściowo Centrolewem polega nie na tym, czy wojować, lecz kiedy i jak wojować z państwem dyktatury proletariatu, jak stworzyć szeroki front narodowy, jak rozgromić ruch rewolucyjny, jak zabezpieczyć tyły w kraju, jak przygotować i poprowadzić wojnę przeciw Sowietom”.


Mitzenmacher zaznacza, że takie rzeczy komuniści głoszą zaraz po tym, jak Roman Dmowski, czołowy endek (ND), w szeregu artykułów potępił politykę antysowiecką „jako wymysł żydowsko-masoński!!”


Dalej Uchwała wskazuje, że „podstawą planu wojennego piłsudczyzny jest rozbiór ZSRR i przykryte pozorami niepodległości Ukrainy i Białorusi rozszerzenie okupacji polskiej na Wschód”.


Bardzo to ciekawe, zwłaszcza teraz, kiedy doskonale wiemy, co wydarzyło się w roku 1939. Otóż Sowiecka armia wkroczyła do Polski i podbiła ją wspólnie z Niemcami i Słowakami, właśnie pod pozorem pomocy uciśnionej przez Polskę Ukrainie i Białorusi. To nie Polska napadła na Sowietów, ale właśnie Sowieci na Polskę. To nie Polska był okupantem, tylko Sowieci. Ziściły się słowa zapisane w Uchwale komunistycznej z V Zjazdu:


„Rewolucja proletariacka wyrwie Polskę z systemu państw kapitalistycznych (czytaj: niezależnych – uwaga autora) i włączy ją do systemu Socjalistycznych Republik Radzieckich”.¹


Polityka „antywojenna” niosła ze sobą pewne czyny. Podobne do tych z przeszłości, z okresu wojny polsko-bolszewickiej. Otóż komuniści nakłaniali chłopów do niepłacenia podatków i organizowania „bojówek” antyrządowych; walki z religią i „klerem na gruncie walki z wyzyskiem materialnym i uciskiem moralnym mas chłopskich”; siali defetyzm wśród żołnierzy; nakłaniali do nieprzyjmowania transportów wojennych (amunicji i broni w portach, stacjach kolejowych), itd., itd. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że tego typu czyny, to jawna zdrada. Generał Stefan Żbikowski w artykule opublikowanym w „Żołnierzu Rewolucji” z 1931r., pisał wprost:


„A więc tam, gdzie sytuacja będzie temu odpowiadała, w razie masowego oporu mobilizacji ze strony ludności, należy organizować partyzantkę na tyłach polskich wojsk. W przemyśle i transporcie należy organizować strajki. Ogólny cel akcji – aktywne poparcie Czerwonej Armii, strajk powszechny i powstanie zbrojne dla przekształcenia wojny imperialistycznej w wojnę domową”.

W kwietniu 1928r. Józef Piłsudski doznał udaru. Prawa część ciała została sparaliżowana, ale po jakimś czasie paraliż ustąpił. Mimo wszystko Marszałek nie był już energicznym młodzieniaszkiem. W kolejnych wyborach nie wystawił już swojej kandydatury (chociaż zgodził się kandydować do Sejmu). Nie powołał też własnej partii politycznej. Stworzył za to (w styczniu 1928r.) Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR), który jak by na to nie patrzeć pełnił funkcje partii. Pomimo, że zwolennicy BBWR, aby odnieść sukces wyborczy posuwali się do różnych, pozaparlamentarnych metod, typu szantaże i przekupstwa, to nie wygrali z taką przewagą jak by chcieli. Frekwencja była dość wysoka i wyniosła 78,3 %. BBWR zdobył 122 mandaty na 444 możliwe. Większości parlamentarnej nie mieli.

Podczas inauguracji padły okrzyki ze strony komunistów. Skandowali: „Precz z faszystowskim rządem Piłsudskiego” i tego typu rzeczy. Marszałek w swej przenikliwości przewidział taki rozwój wypadków i przygotował się na taką okoliczność.


Felicjan Składkowski:


„Za chwilę, która wydała mi się dość długa, wpadł do hallu biegiem dziesiątek policjantów bez karabinów, prowadzony przez Jaroszewicza i komisarza policji. Spojrzałem, gdy biegli jeszcze korytarzem przy garderobie, jak zachowa się straż marszałkowska. Strażnicy patrzyli na policjantów z zimna obojętnością… Dobrze, więc są „neutralni”. Wzniesieniem ręki zatrzymałem biegnących i krzyknąłem: „Chłopcy, skurwysyny komuniści przeszkadzają mówić Komendantowi. Wyrzucimy ich, za mną!”. Teraz biegłem korytarzem, a za mną stukali okutymi butami policjanci. – Byle tylko się nie omylić co do drzwi – myślałem. Oto drugie drzwi szklane, otwieram je szybko i wbiegam do Sali, a za mną wojewoda Jaroszewicz z policjantami. Widzę pobladłych komunistów i wskazuję ich policjantom.


W tej chwili jednak „Sejm” zaczyna krzyczeć i ruszać się z miejsc. Posłowie z PPS ruszają tłumem ku mnie, wołając „Co pan robi?” Jeden z nich wyciąga z kieszeni pistolet, ale na szczęście chowa z powrotem do kieszeni. Moi policjanci chwytają krzyczących komunistów, by ich wyprowadzić z sali, ale posłowie socjalistyczni i chłopcy dopadli już do ostatnich rzędów foteli i uczepili się komunistów, nie dając ich wyprowadzić. Grożą przy tym policjantom i rzucają się na nich. – Chłopcy, wyprowadzić ich, wypełnić obowiązek – ryczałem przez ten czas, odgradzając posłów od policjantów. „Winszuję panu pańskiej funkcji, panie generale” – krzyczy za mną generał – poseł Roja. Nie mam, niestety, czasu na odpowiedź.”


Po chwili do Sali wpadł drugi rzut policjantów, którzy spokojnie czekali na swoją kolej. Tym razem uzbrojeni w karabiny. Komunistów usunięto z Sali, a ponieważ nikt z nimi specjalnie nie sympatyzował, to i przyjęto całe zajście z aprobatą.


Ostatni już, podsumowujący cytat z Mitzenmachera:


„Ciekawy jest procentowy skład socjalny kompartii. W wydanej w lutym 1932 roku przez KC KPP broszurce, zawierającej rezolucje II Plenum, znajdujemy statystykę, z której wynika, że w składzie partii pracujących robotników wielkoprzemysłowych było tylko 10%, robotników rolnych – 3%, chłopów – 28% (większość Ukraińcy i Białorusini), reszta, więc 59%, to wszelka zbieranina, w tym około 80% Żydów; w KZMP procent Żydów jest większy. W okręgu przemysłowym łódzkim na 340 członków KPP było aż 50 włókniarzy (na z górą 110.000 pracujących): w Zagłębiu Dąbrowskim górnicy stanowią 42% partii. A są to przecież twierdze komunizmu. W innych ośrodkach, jak np. w Warszawie, w organizacji KPP i KZMP absolutną przewagę mają Żydzi, nie mówiąc już o mniejszych prowincjonalnych organizacjach b. Kongresówki i Galicji (w tej ostatniej, w ogóle nielicznych), gdzie trzon organizacyjnych stanowią synowie handełesów, nierzadko uczniowie różnych jeszybotów, nieudani rabini, etc. Do Poznańskiego i Pomorza KPP prawie nie dociera; cała jej praca organizacyjna w tych województwach oparta jest na luźnych kontaktach. W każdym razie KPP, jako obca agentura, prezentuje się dość okazale, lecz siły jej organizacji masowej (do czego pretenduje), są stanowczo za małe(…)

Cała partia , to kilka, a może kilkanaście tysięcy ludzi (najlepiej mieć na uwadze to ostatnie), najczęściej fanatyków, a jednocześnie wykolejeńców i histeryków, marzących o dorwaniu się do władzy drogą krwawego przewrotu i włączenia Polski do tzw. Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Aczkolwiek KPP nie przedstawia potęgi, to jednak ciągle trzeba zwracać na nią uwagę, gdyż, przy niekorzystnej sytuacji Polski (co prawda, bardzo wątpliwe, aby taka sytuacja nastąpiła), możliwe jest skoordynowanie działania wszystkich planów, o których pisałem”.¹


Józef Mitzenmacher zmarł w roku 1947, mając 44 lata. Komuniści niebawem odkryli kim był autor zakazanej książki. Przeprowadzona została ekshumacja w miejscu pochówku autora „Historii Komunistycznej Partii Polski”, ale materiał dokumentujący to wydarzenie jest niedostępny. Snuje się za Mitzenmacherem legenda, jakoby po raz kolejny zainscenizował swoją śmierć. W każdym razie jego grób nie kryje szczątków Mitzenmachera. Gdzie się podziały? Tego nie wiemy do dzisiaj.

Na podstawie:

- „Historia Komunistycznej Partii Polski w świetle faktów i dokumentów”, J. A. Reguła (J. Mitzenmacher).¹

- „Niezłomni. W służbie Boga i Polski. Komunistyczna bezpieka wobec kardynała Stefana Wyszyńskiego”, pod red. ks. J. Mareckiego i F. Musiała.²

- „Biografia agenta”, Bogdan Gadomski

Czytelnia
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com