Chag Chanuka Sameach!

Żydowskie Święto Poświęcenia, które powszechnie znane jest pod nazwą Chanuka, upamiętnia wydarzenia sprzed 165 roku przed naszą erą. Antioch IV z rodu Seleucydów postanowił siłą zmusić Żydów do przyjęcia wierzeń greckich. Część z nich już dawno uległa hellenizacji i po cichu przyklaskiwała Antiochowi IV, ale zdecydowanej większości nawet nie mieściło się to w głowie. Władca Palestyny wtargnął do żydowskiej świątyni i urządził ją po swojemu. Od tej chwili była miejscem, w którym czczono Zeusa – głównego z bogów mitologii greckiej. W rezultacie wybuchło powstanie (tzw. powstanie Machabeuszów), które przyniosło Żydom zwycięstwo. Powstańcy zdobyli Jerozolimę, a przeciwników wyrżnęli. W świątyni znowu zapłonął ogień. Oliwy było wg. legendy tylko na jeden dzień podtrzymania oczyszczającego ognia, ale ten palił się przez osiem dni. Dlatego Chanuka trwa osiem kolejnych dni.


W Drugiej Księdze Machabejskiej tak opisano te wydarzenia:


Dwudziestego piątego dnia dziewiątego miesiąca, to jest miesiąca Kislew, sto czterdziestego ósmego roku wstali wcześnie rano i zgodnie z Prawem złożyli ofiarę na nowym ołtarzu całopalenia, który wybudowali. Dokładnie w tym samym czasie i tego samego dnia, którego poganie go zbezcześcili, został on na nowo poświęcony przy śpiewie pieśni i grze na cytrach, harfach i cymbałach. Cały lud upadł na twarz, oddał pokłon i aż pod niebo wysławiał Tego, który im zesłał takie szczęście. Przez osiem dni obchodzili poświęcenie ołtarza, a przy tym pełni radości składali całopalenia, ofiary pojednania i uwielbienia. Fasadę świątyni ozdobili złotymi wieńcami i małymi tarczami, odbudowali bramy i pomieszczenia dla kapłanów i drzwi do nich pozakładali, a między ludem panowała bardzo wielka radość z tego powodu, że skończyła się hańba, którą sprowadzili poganie. Juda zaś, jego bracia i całe zgromadzenie Izraela postanowili, że uroczystość poświęcenia ołtarza będą z weselem i radością obchodzili z roku na rok przez osiem dni, począwszy od dnia dwudziestego piątego miesiąca Kislew.

Rynek w Krakowie

Od lat w rytuale zapalenia światełek na specjalnym świeczniku bierze udział, wzorem prezydenta Lecha Kaczyńskiego prezydent Andrzej Duda (ponoć katolik), a przy okazji opowiada dziwnej treści historie o jakimś mitycznym państwie Polin (gdyby ktoś posiadał mapę, na której takie państwo jest zaznaczone, proszę o podesłanie). Pan prezydent, jak i inni nasi prominentni decydenci deklarują też co jakiś czas walkę z równie mitycznym polskim antysemityzmem.


Andrzej Duda:


To jest Polin, to jest miejsce dla nas wszystkich – ukształtowane historycznie, umocowane kulturowo – w którym chcemy nadal razem żyć w tolerancji, we wzajemnym zrozumieniu i szacunku. – Nie panie prezydencie, to jest Rzeczpospolita Polska, a nie Polin.


Te dwa tematy: Chanukę i antysemityzm z łatwością można połączyć i wykorzystać dla dobrego interesu politycznego i finansowego. Wiedzą o tym przedstawiciele tzw. Przedsiębiorstwa Holokaustu (The Holocaust Industry). Z taką wiedzą jestem skłonny powiązać przypadek sprzed kilku dni. Żydowska prasa na świecie zaczęła szybko nagłaśniać antysemicki wybryk, do którego doszło w Krakowie. Otóż podczas trwania Chanuki, święta które w tym roku rozpoczęło się dnia 28. listopada, ktoś sprofanował mezuzę. Mezuza jest zwitkiem papieru z fragmentami Tory z Księgi Powtórzonego Prawa, umieszczonym w drewnianej (lub innej) obudowie. Taką mezuzę wiesza się nad drzwiami wejściowymi i każdy, kto wchodzi do domu powinien dotknąć jej palcami.


Zgodnie z nakazem tegoż radosnego dla Żydów święta, taką mezuzę zawiesił również rabin z Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego w Krakowie przy wejściu do owej fundacji. Okazało się, że ktoś nie uszanował mezuzy i zerwał ją. Środowiska żydowskie i prasa zaczęły wrzask na temat polskiego antysemityzmu, który, jak twierdził jeden z ohydniejszych przedstawicieli gatunku „wyssaliśmy z mlekiem matki”. Kto był tym strasznym „antysemitnikiem”, nie na długo było zagadką, bo okazało się, że teren objęty jest monitoringiem. Hebrajskojęzyczny serwis www.bhol.co.il zamieścił filmik z monitoringu (nie wnikam jak wszedł w jego posiadanie) w Internecie, prosząc o pomoc w zidentyfikowaniu sprawcy haniebnego czynu. Polscy internauci pospieszyli więc z pomocą i szybko ustalili, że sprawcą był nie kto inny jak… dyrektor Centrum Społeczności Żydowskiej w Krakowie.


Nie jest to pierwszy tego typu przypadek. Jeśli nie ma antysemityzmu, to trzeba go jakoś wykreować i wydostać na światło dzienne. Ciekawe jak będą tłumaczyć środowiska żydowskie tę, wyciszaną już sytuację? Kilka lat temu okazało się, że jedna z żydowskich studentek malowała swastyki na drzwiach. Kiedy odkryły to odpowiednie służby (FBI), to okazało się, że bidulka robiła to z „rozpaczy”. Tak tłumaczył ją Robert Fishman z organizacji Hillel:


Był to na pewno akt rozpaczy z jej strony. (…) Współczuję jej, równocześnie jestem niezadowolony z tego, iż była zmuszona do powzięcia decyzji o dokonaniu tego”.


Takich aktów wandalizmu, których dokonują sami Żydzi jest o wiele więcej. Nie ma sensu się o tym rozpisywać. Należy jednak pamiętać i zastanowić się nad tym, dlaczego Żydzi są tak nielubiani na świecie? Dlaczego kiedyś wypędzano ich ze wszystkich prawie krajów. Wówczas tylko Polska przygarnęła ich pod swoje skrzydła. Czy budując relacje na takich fundamentach mogą liczyć na to, że kiedyś, w godzinie próby Polacy będą nadal tak życzliwi jak przed wiekami? Nie wiem.

Kraków, Żydzi,
Tablica upamiętniająca przyjęcie Żydów do Polski w Krakowie