Czyżew, cz. VI (7)
19. sierpnia 1944 roku Czyżew ponownie zajęli okupanci sowieccy. Tutejszy majątek był już mocno okrojony i stanowił niespełna 200 hektarów ziemi z ponad 500 ha posiadłości. Sowieckie władze, podobnie jak w innych częściach kraju przystąpiły do parcelacji. Powołana została Spółdzielnia Rolniczo – Handlowa, a w 1947 roku Spółdzielczy Ośrodek Maszynowy zorganizowany na terenie parku dworskiego. Sowieci rządzili inaczej niż niemieckie Wschodniopruskie Towarzystwo Rolnicze. Majątek został rozparcelowany, a jego część wchłonęła zabudowa mieszkalna. Teren ulegał stopniowej dewastacji i tracił pierwotne piękno. Park w 1985 roku trafił na listę zabytków a w 2010 roku utworzono tam „Park krajobrazowy w Czyżewie”. Siedem lat później rozpoczęły się prace mające na celu uporządkowanie i dostosowanie go do użyteczności publicznej. Powstały nowe alejki, mostki, pergola i altanka nad zalewem. W sierpniu 2021 r. park zyskał miano prof. Mariana Sokołowskiego, urodzonego w Czyżewie powstańca styczniowego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Ziemia czyżewska to rejon działania silnej partyzantki niepodległościowej. Tutejsze podziemie walczyło zarówno z okupantem niemieckim jak i sowieckim, także po oficjalnym zakończeniu drugiej wojny światowej. Najbardziej znaną organizacją niepodległościową jest Armia Krajowa (AK). Jej skład i liczebność w różnym okresie czasu różniła się. Po scaleniu z innymi organizacjami ponad połowę AK stanowili żołnierze organizacji narodowych, np. część Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) i Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW). NSZ zastrzegły sobie dużą niezależność, dlatego uniknęły dekonspiracji jaka dotyczyła AK. Niektórzy żołnierze podziemia służyli w szeregach Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (UBP), ale nie jako oprawcy Polaków, ale członkowie wywiadu. Ich zadaniem była penetracja szeregów wroga. Taką rolę pełnił na przykład Jan Skowroński z Czyżewa (syn Antoniego i Kazimiery). Oficjalnie był ubekiem w służbie komunistycznego reżymu wspieranego bagnetami Armii Czerwonej, ale zakulisowo należał do NSZ. W konspiracji posługiwał się pseudonimem „Cygan”. W kwietniu 1945 roku na rozkaz przełożonych zdezerterował i dołączył do oddziałów podziemia zbrojnego NSZ, a później Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW). Brał udział w wielu potyczkach z funkcjonariuszami władz komunistycznych, ale w sierpniu 1947 roku wpadł w ręce bezpieki koło wsi Krzeczkowo. Skazano go na karę śmierci i wyrok wykonano 29. VII 1948 roku.

W 1946 roku ubecy zatrzymali w Czyżewie plutonowego Jana Michalskiego ps. „Niemen”, członka Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN). Komunistyczne władze zarzucały mu to, że nie poprzestał na życiu konspiracyjnym w roku 1945, ale nadal walczył o niezawisłą Polskę. Skazany został na 15 lat więzienia oraz utratę praw publicznych i obywatelskich. Kiedy w 1947 roku zarządzono powszechną amnestię, wyrok złagodzono. Wielu żołnierzy postanowiło skorzystać z amnestii i oddali się w ręce aparatu bezpieczeństwa. Byli bici, torturowani i mordowani. Odpowiedzią majora Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”, na ogłoszenie amnestii były słowa: „amnestia to jest dla złodziei, a my to jesteśmy Wojsko Polskie”. Michalski odsiadywał wyrok w Rawiczu, a z czasem karę mu zmniejszano. Wolność odzyskał w grudniu 1950 roku, a we wrześniu 1991 roku wyrok skazujący został unieważniony.
Z Czyżewa pochodził też Stanisław Matuszewski ps. „Burza”, członek WiN, pojmany w roku 1947. Po dwóch godzinach połączonego z maltretowaniem przesłuchania przyznał się do konspiracyjnej przynależności i trafił do więzienia w Białymstoku na pięć lat. W związku z amnestią został zwolniony.
Teren Czyżewa i okolicy był dla czerwonych bardzo niebezpieczny ze względu na duże nasycenie sił partyzanckich. Stąd też dość często dochodziło do potyczek z użyciem broni, albo akcji likwidacyjnych, w których ginęli szpicle i pospolici bandyci. Niekiedy bandytami byli sami członkowie partyzantki, ale wówczas musieli się liczyć z karą ze strony przełożonych. Z karą śmierci włącznie.

Józef Medyński z Czyżewa (syn Michała i Marii) wstąpił w szeregi Milicji Obywatelskiej (MO) w styczniu 1945 roku. Ponieważ jako obrotny milicjant kombinował i znany był z malwersacji finansowych postanowili przemówić mu do rozsądku żołnierze NZW z oddziału Hieronima Rogińskiego ps. „Róg”. W wyniku strzelaniny poległ Stanisław Śledzik ps. „Huragan”, ale oberwał też sam Medyński. Zmarł w wyniku odniesionych ran wkrótce po zdarzeniu.
Spotkania z grupą operacyjną MO nie przeżył Jerzy Domański ps. „Bierut” z Czyżewa. Z akt personalnych prowadzonych przez MO dowiadujemy się, że „w okresie od 1945 r. do kwietnia 1948 r. na terenie woj. białostockiego należał do nielegalnej organizacji NZW. W tej organizacji od 1947 r. do 8 kwietnia 1948 r. pełnił funkcję adiutanta Komendanta Okręgu XV NZW Żwańskiego Władysława pseud. „Błękit”". Zginął w trakcie potyczki zbrojnej z siłami UB i MO na terenie wsi Wołkuny koło Poświętnego.

Czyżewskich Żydów znajdujemy w szeregach polskiej konspiracji, ale niestety wielu więcej w szeregach służb okupacyjnych, jak chociażby Józef Grynberg (vel Grünberg, Grinberg) syn Szulima i Endli. Niekoniecznie służyli okupantowi na miejscu, ale w innych, oddalonych miejscowościach. Jerzy Izrael Feldman z Andrzejewa najpierw był wywiadowcą w Zambrowie, a później oficerem w Olsztynie przy Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego (WUBP). Tacy ludzie, w dużej mierze ocaleni przez Polaków stali się katami swoich wybawców.
Wraz z upływem czasu wsparcie dla Podziemia ze strony miejscowej ludności było coraz mniejsze, zwłaszcza, że pod żołnierzy niepodległościowych podszywały się liczne grupy pozorowane, które udawały „Wyklętych”. Ugrupowania pozorowane udawały żołnierzy poleskiej partyzantki i siały terror wśród Polaków. Proceder ten był znany i czasami dochodziło do potyczek z tymi oddziałami. Raportował o tym między innymi Romuald Rajs ps. „Bury” (Pogotowie Akcji Specjalnej NZW):
Na naszym terenie panują szpiclowsko-złodziejskie bandy. Kradną w nocy i biały dzień, biją i terroryzują ludność, księża proszą o pomoc. A potem idzie echo jak dzwon: „Narodowcy kradną”, „Narodówka kradnie, narodowcy złodzieje”.

Poza ugrupowaniami kolaboracyjno-bandyckimi, o których pisał „Bury” po okolicznych wioskach grasowali także grupki partyzantów, którzy poza służbą w polskich oddziałach działali jak pospolici bandyci. Ryzykowali śmiercią, a na temat ich działalności również pisano w raportach. Niektórych zlikwidowano, inni zginęli w walce, bądź zostali zamordowani przez zsowietyzowany aparat państwowy. Niektórzy przeszli na ciemna stronę mocy i zostali donosicielami UB.
Stanisław Zamęcki z Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW, NOW-AK) ujawnił się w 1947 roku i został informatorem bezpieki. W swojej książce pisał:
Sam pomyślałem, że w Czyżewie jest komórka wywiadowcza, trzeba się udać tam i na miejscu sprawę wyjaśnić, co można zrobić, i muszę sam iść na zwiad do Czyżewa. Dowództwo nad oddziałem powierzyłem „Krukowi”, a „Kmicic” poszedł ze mną. Wyszliśmy o godzinie 15-tej i o zmroku byliśmy już na miejscu. Komendantem placówki był Szymański, miał do pomocy Pietrzaka, i braci Falkowskich, ale żadnego z nich nie zastałem. Była żona Szymańskiego i powiedziała, że aresztowanych wywieźli do Czyżewa. Nie udało się ustalić nic więcej. (…)

A dwa dni później przyjechał mój cioteczny brat Kazimierz Brzostek, który mieszkał w Ostrowi Mazowieckiej i powiedział mi, że „Orlicz” i „Lew” zostali osądzeni, skazani na karę śmierci i natychmiast przewiezieni do budynku UB. Zostali rozstrzelani na podwórku, nawet nie odczekali 7 dni do uprawomocnienia wyroku.
Na pewno ze strachu zbrodniarze stali się mściwi. Stało się to co najgorsze. Ale na tym nie koniec, kilka dni później w nocy cios w samo serce, otrzymałem wiadomość, że mój brat „Czarny” z NZW i niejaki Gosk z WiN-u zostali skazani na karę śmierci w Czyżewie, a dziewczyna „Czarnego” na 15 lat więzienia. (…)
Odbyłem rozmowę z bratem Antonim, starszym wachmistrzem „Rysiem” z oddziału kawalerii „Burego”, oddziału, który już przestał istnieć, partyzanci włóczyli się w terenie, a dowódcy opuścili ich i wyjechali w nieznane; tak zakończyła walki 3 brygada wileńska. Tak przedstawił mi mój brat „Ryś” ogólną sytuację w NZW. Niewątpliwie orientował się doskonale i bardzo mi doradzał, żebym się wycofał, jeśli nadarzy się możliwość. Zaczęto mówić o amnestii, że sejm uchwali już niedługo. I rzeczywiście już 22 lutego została ogłoszona amnestia, dla nas też, którzy walczą z bronią w ręku przeciw komunizmowi. Zaczęła się dyskusja wśród partyzantów. Niektórzy mówili, że UB nie dotrzyma danego słowa i będą nas zamykać pod byle pretekstem, a szczególnie tych z NZW. 26 lutego 1947 r. podporucznik „Noc” przysłał do mnie łącznika, celem omówienia sytuacji, co robić dalej w związku z amnestią. „Noc” przybył z „Dymkiem”, ze mną był też „Kmicic”. „Noc” chciał wysondować co myślę, bo nie byłem pewien co powiedzą chłopcy, którzy są jeszcze ze mną, przecież ich tak zostawić nie mogę. Po powrocie przedstawiłem swoim partyzantom relację ze spotkania z „Nocą”, że on też ma chęć się ujawnić i nie wypłacił nam żołdu, zaczęli wówczas kląć jak szewcy. Partyzant otrzymywał 500 zł żołdu, dowódca oddziału 3000 zł, a drużynowi 1000 zł. Żołd wypłacał komendant powiatu. Funkcję tę pełnił podporucznik „Noc”.

Wiosną 1945 roku doszło do potyczki w rejonie Dąbrowy Moczydła koło Szepietowa. Zaczęło się od tego, że komuniści z pułku NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych) przybyli do wsi Dąbrowa Łazy po siano dla koni. Jak to zwykle bywało, przy okazji zaczęli kraść: buty, wódkę, patefon, świnie – co chcieli. Ze zdobyczami udali się do Dąbrowy Wielkiej, gdzie wpadli w zasadzkę przygotowana przez żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Wycofali się, ale przy stracie dwóch ludzi skoszonych serią z erkaemu. Ze wsparciem wyruszyli Sowieci z Wysokiego Mazowieckiego. Dzień później ruszyła większa grupa czerwonych i zaczęły się aresztowania i przesłuchania. W pobliskiej Dąbrowie Cherubinach koncentrowali się żołnierze podziemia z oddziału chorążego Feliksa Łuniewskiego ps. „Żbik” (NSZ) i podporucznika Romana Ostrowskiego ps. „Wicher” (Armia Krajowa Obywatelska – AKO). Wspólna akcja NSZ i AKO rozpoczęła się od ostrzelania sowieckiej kolumny. W tym czasie kilku aresztowanych zdołało uciec. Innych Sowieci zamordowali. Zginęli wówczas J. Jankowski, I. Sierzputowski, A. Zaręba, S. Zaręba, S. Ziemak i jeden nieznany z nazwiska (NN).

Stanisław Jankowski:
Mój ojciec był trafiony w tył głowy, a kula wyszła z przodu, gdzie była duża dziura. Podobnie strzałem w plecy został zabity Sierzputowski Ignacy. Pozostali byli strasznie postrzelani, mieli też połamane, powykręcane ręce. Na twarzy i całym ciele widziałem potłuczenia. Musieli ich przedtem torturować po drodze. Ja to wszystko dokładnie widziałem, bo podczas przygotowania zwłok do pogrzebu: ich mycia i ubierania, byłem obecny.
Niebawem przybyły posiłki z jednostek NKWD stacjonujących w Wysokiem Maz. i Szepietowie oraz funkcjonariusze UB. Enkawudziści byli dobrze uzbrojeni i ostrzeliwali żołnierzy podziemia z kilku stron. Zarządzono odwrót przez Dąbrowę Moczydły. Wieś stanęła w płomieniach, a okupanci dopuścili się kolejnych zbrodni na ludności cywilnej. Franciszka Zaręba, która straciła nie tylko dom, który spłonął podczas strzelaniny, ale też męża zeznała:

Mąż wcześniej młócił w stodole i ja tam podbiegłam. Krzyknęłam do niego, że się pali i on wyszedł ze słomy, gdzie się ukrył. Zaczął ratować konie i prosiaki. Potem ja krzyknęłam aby wziął Janka i będziemy uciekać, gdyż coraz bardziej się paliło. Ja jeszcze zabrałam z domu buty i zaczęliśmy uciekać przez drogę do rowu. W tym czasie przykucnęliśmy, gdyż wokół słychać było świst przelatujących kul. Wówczas to obok nas przechodził ruski żołnierz, z takim dużym karabinem z kołem u góry [magazynek talerzowy rkm-u]. Był chyba w czapce. Szczegółów munduru nie pamiętam. Podszedł bardzo blisko do męża i wycelował ten karabin tak, że prawie lufa dotykała do piersi męża ponad trzymanym dzieckiem na ręku. Ja prosiłam aby nie strzelał, że to mój mąż, że to nie jest partyzant. Prawdę mówiąc ja wówczas w ogóle nie widziałam partyzantów. Pomimo moich próśb strzelił i sobie poszedł. Mój mąż powiedział, że bardzo go piecze. Ja zabrałam z jego rąk Janka. Wówczas Franciszek przeżegnał się i już więcej nie dał znaku życia. Ja zabrałam dzieci i oddaliłam się z tego miejsca.

Sowieci umyślnie podpalali kolejne zabudowania i to wraz ze zwierzętami w środku.
Jan Stokowski:
Pozostałe zabudowania, to zostały podpalone zapałkami przez żołnierzy radzieckich, którzy nie pozwalali gasić, aż dobrze dom, czy obora lub stodoła nie zaczęła się dobrze palić. Podpalali przy tym zabudowania razem ze zwierzętami. U nas żołnierz podpalił szopę przy stodole. Chciał to zagasić Szepietowski Julian ale uderzył go karabinem w twarz ten rosyjski żołnierz i pognał na swoje podwórko.
Prawie cała wieś spłonęła, a komunistyczna propaganda zrzuciła winę na żołnierzy podziemia i to ich wykreowała na podpalaczy. Przy okazji zabili i okradli postronnych gospodarzy, którzy akurat znaleźli się w okolicy. Odtrąbili sukces i ogłosili likwidację 67 „bandytów”. Liczba ta była rzecz jasna mocno zawyżona. Wraz z cywilami zamordowanymi przez Sowietów zginęło wówczas około 10 osób, w tym prawdopodobnie jeden z członków NSZ z Czyżewa.

Józef Stokowski:
Aresztowano kilkunastu mężczyzn i układano ich na poboczu drogi, kiedy jeden z nich się poruszył, dostał postrzał w plecy, strzelano do zwierząt, bito ludzi. Wojsko rabowało jeszcze przez parę dni, nawet takie rzeczy jak drzewo opałowe, które ocalało od pożaru.
Czy opór względem sowieckich władz okupacyjnych miał sens? Odpowiedział na to pytanie Piotr Łapiński z IPN w rozmowie z Julią Szypulską (www.wspolczesna.pl):
Oczywiście, że opór miał sens. Dzisiaj możemy sobie siedzieć i wyliczać, na ile to wpłynęło na spowolnienie sowietyzacji i komunizacji Polski, ale wtedy nie było tak masowego dostępu do mediów. Przepływ informacji był bardzo słaby. Nie do końca zdawano sobie sprawę, że mocarstwa koalicji antyhitlerowskiej zawarły porozumienia ponad Polską i jej rządem. Polska została sprzedana i znalazła się w sowieckiej strefie wpływów. I cokolwiek byśmy robili, nie doprowadziłoby to do odzyskania pełnej suwerenności przez Polskę. I tak bylibyśmy w sowieckiej strefie wpływów. Tak samo sprzedano Grecję, tyle że ona przypadła mocarstwom zachodnim. To były arbitralne podziały, zaczęło się w Teheranie, potem Jałta i wreszcie wszystkie ustalenia przypieczętowano w Poczdamie - choć wówczas zarysowały się już jakieś różnice między dotychczasowymi sojusznikami. Dlatego część Żołnierzy Wyklętych nadal liczyła na rozstrzygnięcie sytuacji na arenie międzynarodowej. Do pewnych przesileń dochodziło, ale nie miały one żadnego wpływu na sytuację w Polsce.

Z pewnością ten opór miał cel, a była nim pełna niepodległość. Część żołnierzy nie chciała złożyć broni przed jego osiągnięciem, a inni po prostu nie mogli wrócić do domów bo byliby aresztowani, torturowani i zamordowani. Komunistyczny system opresji już po zakończeniu działań wojennych na świecie, po 1945 roku zamordował w Polsce około 100 000 ludzi. W większości przypadków nawet nie wiemy gdzie ich zagrzebano.
Źródła:
- „Szkice z dziejów szlachty mazowieckiej”, W. Smoleński
- „Wspominki starowarszawskie”, J. Ficowski
- „Kwartalnik historyczny”, 3/2020 r. (W. Konończuk)
- „Powstanie listopadowe 1830/1831”, S. Szpotański
- „Z pamiętników guwernera”, Bronisław Piętka
- „Czerwony lampas i niebieskie kepi”, B. Piętka
- „Pamiętnik podlaskiego szlachcica”, Julian Borzym
- „Rola neofitów w dziejach Polski”, Stanisław Didier.
- „Żydzi w powstaniu 1863r.”, Merwin Bertold
- „Pamiętniki włościanina”, Jan Słomka
- „10. Pułk Ułanów Litewskich 1918-1939”, Jerzy S. Wojciechowski.
- „Historia 18 Dywizji Piechoty Wojska Polskiego. 1918-1944”, B. Zakrzewski
- „Wschodni rocznik humanistyczny”, nr 2/2025 r. (Adam Buława)
- „Tygodnik Polityczny Warszawskiego Dziennika Narodowego”, nr 4/1937 r.
- „Kawaleria samodzielna Rzeczypospolitej Polskiej w wojnie 1939 roku”, Leon Mitkiewicz
- „Studia Łomżyńskie”, nr 6/1996 r.
- „Goniec Warszawski”, nr 123/1937 r.
- „Krokiem zdobywców”, Innocenty Libura
- „Słowo, Dziennik powszechny” nr 254/1912 r:
- „Nowiny, Dziennik Powszechny”, nr 209/1912 r
- „Kurier Warszawski”, nr 259/1912 r.
- „Biuletyn IPN”, nr 9/2020 r.
- „Zbudzona Polska”, nr 2/1937 r.
- „Kurier Warszawski”, nr 122/1937 r.
- „Orędownik”, nr 20/1937 r.
- „Pamięć i Sprawiedliwość”, Tom 25, nr /2015 r. (IPN)
- „Tajemnica Pana Cukra”, Anna K. Kłys
- „Bez przedawnienia”, W. Monkiewicz, J. Kowalczyk
- „Żołnierze wyklęci ziemi ostrowskiej” – Kazimierz Krajewski
- „Mein kampf”, Adolf Hitler
- „Ekshumacja”, W. Sumliński, M. Grupa
-„Sefer Zikaron Czyzewo”, Szymon Kanc
- „Studia Podlaskie”, Tom 2/1991 r.
- „The Encyclopedia of Jewish life before and during the Holocaust”, Tom 3
- „Losy mieszkańców gminy Zaręby Kościelne w latach wojny 1939-1945”, Daniel E. Skłodowski
- „Biuletyn IPN”, nr 3/2022 r.
- „Studia nad Totalitaryzmami i Wiekiem XX”, T. VI (Igor Michał Niewiadomski).
- „Zakola wojennej pamięci” – Ryszard Czarkowski
- www.umczyzew.pl
- „Partyzantka NOW na Ziemi Ostrowsko Mazowieckiej”, S. Zamęcki


Komentarze