D-Day Hel 2026 r.
- 17 minut temu
- 2 minut(y) czytania
6. czerwca 1944 roku rozpoczęła się aliancka operacja „Neptun”. W ramach tego przedsięwzięcia u wybrzeży Francji (w Normandii) pojawiły się dziesiątki tysięcy żołnierzy, których zadaniem było otwarcie drugiego frontu w Europie i wyzwolenie Francuzów spod okupacji niemieckiej. Całość operacji nosiła miano „Overlord”. W początkowej fazie akcji wzięło udział blisko 160 000 żołnierzy desantu morskiego, powietrznego i innych służb. Najbardziej krwawe żniwo zebrały walki na ponad 30. km odcinku oznaczonym kryptonimem „Omaha”. Tylko jeden niemiecki żołnierz, Heinrich Severloh z 352 Dywizji Piechoty wystrzelił ok. 12 000 pocisków ze swojego ciężkiego karabinu maszynowego. Walki o zdobycie tego przyczółku trwały prawie dziesięć godzin i pochłonęły blisko trzy tysiące ofiar po stronie amerykańskiej. Namiastkę tej krwawej jatki można obejrzeć w ekranizacjach filmowych „Szeregowiec Ryan” lub „Najdłuższy dzień”. Słynnej bitwie poświęcono też wiele książek i gier komputerowych, np. „Battlefield 1942”, „Medal of Honor”, „D-Day”, „Call of Duty”. Śpiewają o niej takie sławy jak „Iron Maiden”, czy „Sabaton”.

Wojsko amerykańskie walczyło też o odcinek „Utah”, a opanowanie pozostałych trzech plaż były w gestii Brytyjczyków („Gold”, „Sword”) i Kanadyjczyków („Juno”). Ponad cztery tysiące barek desantowych wypełnionych wojskiem dostarczyło do plaż siedem dywizji piechurów wspieranych przez czołgi i działa. W walkach uczestniczyły też elitarni żołnierze z USA (Rangersi) i Wielkiej Brytanii (dwie brygady komandosów).
W operacji brali też udział Polacy. Między innymi załogi okrętów wojennych ORP „Dragon”, ORP „Krakowiak” i ORP „Ślązak”, które wspierały desant swoimi działami. Wsparcia na morzu udzieliły nasze niszczyciele: ORP „Błyskawica” i ORP „Piorun”. Żołnierzy alianckich, broń i inne materiały wojenne transportowały okręty: MS „Batory”, MS „Sobieski”, SS „Poznań”, SS „Kmicic”, SS „Narew”, SS „Wilno” i kilka innych. Wykorzystany był też SS „Modlin”.

W lądowaniu w Normandii brali też udział polscy lotnicy. Jeszcze przed desantem morskim Polacy uczestniczyli w bombardowaniu celów strategicznych. W samej operacji uczestniczyło 11 dywizjonów polskich, z czego większość to myśliwskie. Już pierwszego dnia polscy piloci zaliczyli najwięcej zestrzeleń wrogich samolotów. Na lewym skrzydle desantu morskiego latali słynni piloci z Dywizjonu 303, którzy tak dzielnie spisali się w bitwie o Anglię. Ówczesna prasa pisała, że to dzięki Polakom Anglia nie poddała się. Podobnie było i w tym przypadku. Kiedy Polakom udało się zniszczyć niemieckie zapasy paliwa, prasa pisała, że tym jednym uderzeniem Polacy „wygrali bitwę o Francję”.
D-Day Hel to inscenizacja tamtych zdarzeń. W tym roku miała miejsce XX edycja tegoż wydarzenia. Hel przeżył inwazję wojsk Alianckich i turystów, którzy tłumnie przybyli na półwysep. Sama inscenizacja niestety nie była imponująca, ale dla marudnych była jeszcze uroczysta parada ulicą Wiejską, która dawała możliwość bliższego zetknięcia się z ludźmi, którzy wcielili się w role żołnierzy z okresu wojny i ich sprzętem. A było co oglądać bo w Helu pojawiło się około 100 pojazdów różnego typu, w tym czołg „Sherman”. Moim zdaniem jego potencjał kiepsko został wykorzystany w ramach inscenizacji, zwłaszcza, że był to jedyny użyty w niej pojazd. „D-Day Hel” to nie tylko jeden dzień, stąd dla chętnych i dysponujących czasem atrakcji nie zabrakło, a parada była zdecydowanie atrakcyjniejsza niż ta zaprezentowana w Warszawie przy okazji Święta Wojska Polskiego. Wydarzenie było też lepsze pod względem logistyki. Pomimo kiepskiej, deszczowej aury impreza jak najbardziej się udała i jest zdecydowanie godna polecenia. Bo to i miejsce pięknie i ciekawe a atrakcji nie brakuje. Poniżej galeria zdjęć:


Komentarze