top of page

Gen. Rozwadowski

  • 1 dzień temu
  • 14 minut(y) czytania

 

    Tadeusz Jordan Rozwadowski urodził się w maju (19 lub 20 – dokładny dzień nie jest znany) 1866 roku w Babinie (obecnie na Ukrainie) w rodzinie, w której obecne były wartości patriotyczne przekazywane z ojca na syna. Rozwadowscy obecni byli pod Wiedniem w czasie odsieczy prowadzonej przez króla Jana III Sobieskiego w roku 1683 i w wojsku Tadeusza Kościuszki, gdzie służył pradziadek Tadeusza Jordana. Dziadek z kolei był powstańcem listopadowym, a ojciec styczniowym. Pieczętowali się herbem Trąby.


Powstańcy w sztuce.
Powstańcy w sztuce.

    Tadeusz zwyczajem rodzinnym również postanowił zostać żołnierzem. Najpierw podjął naukę w Szkole Kadetów Kawalerii (Kavalleriekadettenschule) w Hranicach (obecnie w Czechach), gdzie stacjonował garnizon armii cesarskiej i królewskiej. Polski wówczas na mapie świata nie było, ale niebawem miało się to zmienić, między innymi dzięki Rozwadowskiemu.


    Po zakończeniu edukacji  na Morawach wstąpił do Akademii Technicznej Wojskowej. Siedziba uczelni mieściła się w okazałym kompleksie w Mödling na terenie Austrii. Kształcono tam łącznościowców, saperów i artylerzystów. Najlepsi absolwenci mieli prawo do wyboru jednostki wojskowej, w której chcą odbywać służbę. Z tego przywileju skorzystał świeżo upieczony podporucznik Rozwadowski, który ukończył naukę jako prymus w roku 1886. Wybrał 10. Pułk Artylerii Konnej w Jarosławiu, ale nie osiadł na laurach, przygotowywał się do startu na kolejnej uczelni specjalistycznej. W 1889 r. podjął naukę w austriackiej Wyższej Szkole Wojennej. W okresie austro-węgierskim uczelnia kształciła wybitnych oficerów sztabowych, którzy stawali się elitą wojskowości. Kadra nauczycielska dostrzegła tam szczególne talenty Rozwadowskiego i ciekawe, nowatorskie propozycje natury militarnej, których był autorem. Szkołę opuścił po dwóch latach w randze porucznika, po czym przydzielony został do 3. Brygady Kawalerii stacjonującej w Marburgu (obecnie terytorium Słowenii).


Tadeusz Rozwadowski w mundurze podporucznika
Tadeusz Rozwadowski w mundurze podporucznika

     W roku 1894, już w randze majora Rozwadowski został przeniesiony do Budapesztu, gdzie pełnił funkcję szefa sztabu dywizji piechoty. W tym samym roku wziął ślub z hrabiną Marią Komorowską herbu Korczak. Niespełna dwa lata później oddelegowany został do poselstwa austriackiego w Rumunii jako attaché wojskowy. Rozwadowski, człowiek wykształcony, a także obdarzony nienagannymi manierami był wprost idealnym kandydatem na to stanowisko. Poza tym znał kilka języków obcych, w tym francuski, niemiecki, rosyjski i czeski. Na terytorium Rumunii urodziły się Rozwadowskim dzieci: Melania (1898 r.), Józef (1899 r.), Kazimierz (1906 r.). W tzw. międzyczasie nauczył się podstaw języka węgierskiego i rumuńskiego. W Bukareszcie przebywał do roku 1907, po czym powrócił do koszar stanisławowskich, gdzie stacjonował 31. Pułk Artylerii. W Rumunii pozostawił po sobie jak najlepsze wrażenie. Szanował go sam król Karol I Rumuński, a także arcyksiążę Ferdynand – rumuński następca tronu, którego zastrzelono (28 VI 1914 r.) w Sarajewie, co stało się zarzewiem wojny światowej. Pierwsze działania militarne rozpoczęły się w Afryce, gdzie europejskie mocarstwa miały swoje kolonie, a później rozlały się na całą Europę. Na to właśnie czekali Polacy, o to się modlili – o konflikt miedzy mocarstwami okupacyjnymi.


Wielka Wojna
Wielka Wojna

     Jako człowiek wybitnie uzdolniony, Rozwadowski był autorem kilku wynalazków z dziedziny artylerii. Skonstruował między innymi przyrząd celowniczy i nowego rodzaju pocisk artyleryjski, tzw. granato-szrapnel. Działanie pocisku polegało na tym, że eksplodował dwa razy, najpierw w powietrzu, a następnie po uderzeniu w przeszkodę. Granato-szrapnel Rozwadowskiego przetestowany był i używany przez artylerię niemiecką i austriacką podczas Wielkiej Wojny. Obecnie na polach walki funkcjonują elementy amunicyjne, których pierwowzorem był wynalazek naszego rodaka. Nazywamy je odłamkowo-burzącymi.


     Tuż przed Wielką Wojną (1914 – 1918) związał się z ruchem strzeleckim. „Związek Strzelec” powstał we Lwowie i stał się podstawą do stworzenia Legionów Polskich a w dłuższej perspektywie przyczynił się do odzyskania niepodległości i utworzenia Wojska Polskiego. W Krakowie zawiązało się też Towarzystwo „Strzelec”. Były to organizacje paramilitarne działające legalnie pod zaborami. „Związkiem Strzeleckim” dowodził bardzo dobry oficer armii austriackiej Władysław Sikorski, późniejszy generał broni WP. Komenda Główna Związków Strzeleckich mieściła się we Lwowie, a jej komendantem był Józef Klemens Piłsudski, przyszły dowódca 1. Brygady Legionów Polskich i I Marszałek Polski.


Piłsudski wśród Legionistów.
Piłsudski wśród Legionistów.

    Na początku sierpnia 1914 roku Tadeusz Jordan Rozwadowski był już cenionym generałem. Teraz miał okazję sprawdzić swoje umiejętności żołnierskie podczas realnej wojny. Na początku Wielkiej Wojny objął stanowisko dowódcy 12. Brygady Artylerii przy 12. Dywizji Piechoty zwanej „Krakowską”. Talentem oficerskim popisał się w czasie bitwy pod Gorlicami w maju 1915 r. Tak umiejętnie współpracował na linii artyleria – piechota, że przyczynił się do zdobycia Gorlic przez wojska austro-węgierskie. Zastosował metodę, która możemy nazywać „ruchomą zasłoną ogniową”. Wymyślił i dopracował metodę ostrzału artyleryjskiego, która polegała na tym, że ogień artyleryjski kładziony był na liniach nieprzyjacielskich tuż przed posuwającą się do przodu piechotą. Taktyka tego rodzaju została przyswojona przez Niemców i Francuzów, a w czasie późniejszym także przez inne wojska, w tym rosyjskie. Ci ostatni odczuli kunszt dowódczy generała Rozwadowskiego na własnej skórze, kiedy celny ostrzał artyleryjski zatrzymał ich natarcie pod Jarosławiem. Ponoć pełen uznania był sam cesarz Wilhelm II, a wśród oficerów rozeszła się pogłoska, że ma za to otrzymać Krzyż Żelazny. Nie otrzymał, ale i tak został wyróżniony najwyższym odznaczeniem austro-węgierskim: Orderem Marii Teresy.


     Ponieważ styl prowadzenia wojny nie podobał się generałowi i coraz bardziej narzekał na sposób prowadzenia batalii, popadał w liczne konflikty z innymi oficerami. Bronił też Polaków, którzy byli na różne sposoby gnębieni przez wojsko i pospolitych bandziorów. Szukano pretekstu, aby się go pozbyć. Okazja nadarzyła się gdy generał wybrał się na polowanie, a w tym czasie jego jednostka została zaatakowana. W lutym 1916 roku został przeniesiony do rezerwy w stopniu marszałka polnego porucznika (generał dywizji).


Feldmarschalleutnant armii Austro-Węgier Tadeusz Rozwadowski
Feldmarschalleutnant armii Austro-Węgier Tadeusz Rozwadowski

    Po przejściu na emeryturę nawiązał współpracę z Tymczasową Radą Stanu, która później przerodziła się w Radę Regencyjną. W październiku 1918 roku powołany został na stanowisko szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. To dzięki generałowi Rozwadowskiemu powstał pierwszy oddział Straży Gospodarczo-Wojskowej, która pełniła funkcje obrony granic. Organizował też pierwsze oddziały kawalerii i artylerii. Położył podwaliny pod powstanie polskiej Marynarki Wojennej (MW). Do dzisiaj trwa fałszywa legenda jakoby MW została odtworzona przez Piłsudskiego 28. XI 1918 r. Prawda jest taka, że to gen. Rozwadowski wydał pierwsze rozkazy dotyczące utworzenia tego rodzaju sił zbrojnych. Komendę nad marynarzami polskimi objął wówczas płk. Bogumił Nawrotny, który dowodził przejętą od Niemców Flotą Wiślaną. Otrzymała nazwę: Flotylla Wiślana, a jej początków należy upatrywać w Modlinie, gdzie jest stosowna tablica pamiątkowa. Tam też mieściła się pierwsza baza i port naszej odrodzonej Marynarki Wojennej. Podobna formacja powstała w Krakowie, a była to Polska Flotylla Wiślana. Obie flotylle zostały połączone w całość pod nazwą Flotylla Wiślana 23. XII 1918 r. Pierwszym okrętem wojennym był statek „Wisła”, który przystosowano do zadań natury militarnej.


Tablica pamiątkowa w Modlinie.
Tablica pamiątkowa w Modlinie.

    Z końcem października 1918 roku ciężka praca na rzecz Ojczyzny zaowocowała opracowaniem organizacji władz wojskowych Wojska Polskiego (WP). Na czele wojskowej struktury stała Rada Regencyjna (RR), która w listopadzie obdarowała władzą naczelną Józefa Piłsudskiego. Nic to dziwnego, skoro ogromny wpływ na RR miał austriacki wywiad wojskowy, a Piłsudski był austriackim agentem. Gen. Rozwadowski nie zgadzał się z Piłsudskim w kwestii organizacji WP i zrezygnował z piastowanej funkcji.


    Gen. Rozwadowskiemu nie podobało się podejście do obrony Lwowa przed Ukraińcami i oświadczył, że jeśli nie otrzyma tam funkcji dowódczej, pójdzie walczyć jak zwykły szeregowiec. Piłsudski zgodził się i mianował go Naczelnym Dowódcą WP w Galicji Wschodniej. Po przybyciu na miejsce generał uznał, że siły polskie są zbyt słabe i zażądał posiłków. Bezskutecznie. Wedle oficjalnej propagandy narodowcy walczący o Lwów mieli się tam dopuścić pogromów na ludności żydowskiej. Żydowski policjant Józef Tenenbaum opublikował nawet broszurkę opatrzoną zdjęciem niemowlęcia, rzekomo ofiary pogromu. Krążyły też opowieści o gwałconych kobietach i palonych żywcem ludziach. Za część tych opowieści odpowiadają komuniści, którzy rozprzestrzenili plotki o „paleniu setek ludzi żywcem w zamkniętych bożnicach i domach”. Żydowski Komitet odnotował 72 ofiary, a Policja 44. Przy czym ci pierwsi odnieśli się wyłącznie do ofiar żydowskich, a drudzy też do polskich. W rzeczywistości były to napaści bandyckie, a ofiarami byli zarówno żydzi, katolicy i grekokatolicy. Słowo „pogrom” odnośnie tych zajść zaistniało dopiero z czasem, na początku mówiono o bandyckich „zajściach”. Na tej zakłamanej kanwie spleciony został konflikt gen. Rozwadowskiego z narodowcami, którym w głowie było mordowanie, a nie walka o Lwów. Policja ustaliła winnych dokonywanych rozbojów i zbrodni. Jednym z nich był bandzior Leon Marko znany pod pseudonimem „Ślepy Marianek”. Część ofiar zginęła od zabłąkanej kuli, a później dopisywano do ich śmierci legendy, które nie miały nic wspólnego z faktami. W każdym razie 22. XI na lwowskim ratuszu zawisła polska flaga. Wtedy również miały miejsce rabunki i napaści na ludzi. Plądrowano sklepy żydowskie i polskie, a napastnikami byli także ludzie umundurowani. Czy robili to żołnierze, czy przebierańcy ciężko dzisiaj stwierdzić. Zapewne obie wersje mają w sobie coś z prawdy. Generał Bolesław Roja rozkazał:


    Wobec osobników i band, tak cywilnych, jak i w mundurach, przychwyconych na rabunku i gwałtach, nakazuje się patrolom prowadzonym przez oficerów użyć z całą bezwzględnością broni palnej, a to aż do odwołania niniejszego zarządzenia ze strony podpisanej Komendy.


Cmentarz poległych w Ossowie.
Cmentarz poległych w Ossowie.

    Aresztowano kilka tysięcy osób, a w tej liczbie także Żydów i Ukraińców. Odsiecz dla Lwowa wreszcie przyszła, ale gen. Rozwadowski został przeniesiony na stanowisko szefa Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. Lwów opuszczał pełen goryczy i w poczuciu niesprawiedliwości. Jego miejsce zajął gen. Wacław Iwaszkiewicz-Rudoszański. Chociaż gen. Rozwadowski domagał się od Piłsudskiego przeniesienia na front, temu nie na rękę była popularność Rozwadowskiego i nadal utrzymywał go na stanowisku we Francji. Tam również bardzo przysłużył się Polsce. Zabiegał o utworzenie Legionu Amerykańskiego, który by wsparł działania militarne w Ojczyźnie. Pozyskał przy tym poparcie Ignacego Jana Paderewskiego, ale plany torpedował Józef Piłsudski. Ponieważ ochotników nie brakowało, a za nimi szło ogromne wsparcie techniczne w postaci czołgów, artylerii i samolotów gen. Rozwadowski nie zważając na Piłsudskiego i jego popleczników postanowił utworzyć jakąś namiastkę takiego Legionu. Eskadra myśliwska przyjęła nazwę od imienia Tadeusza Kościuszki, a jej dowódcą został mjr. Cedric Faunta-Le-Roya.


Cud nad Wisłą
Cud nad Wisłą

    W lipcu 1920 r. generał został wezwany do Warszawy i objął dowództwo nad Sztabem Generalnym WP. Stanowisko jak najbardziej odpowiedzialne i adekwatne do talentów, wykształcenia i doświadczenia jakie posiadał. Sytuacja na froncie nie nastrajała pozytywnie. Wojna z bolszewikami, którzy przejęli władzę w Rosji i marzyli o zdobyciu całej Europy, a później i świata była zacięta i krwawa. Wojsko Polskie było w odwrocie, a walczyło jeszcze tylko dlatego, że generał zdołał załatwić dostawy broni od Francuzów. 12. VIII, w krytycznym momencie dotarła też dostawa broni od Węgrów. Organizowane było też wojsko węgierskie, aby wesprzeć wysiłek wojenny Polaków, ale nie uzyskano zgody praskich decydentów. Taka zgoda została udzielona trochę później. Wielu Węgrów walczyło po polskiej stronie, a gen. Rozwadowski, w pełni świadom rangi pomocy stwierdził, że „wszyscy zostawili Polskę samą sobie – poza jedynymi Węgrami”. Tak właśnie było; dostawy broni blokowali niemieccy robotnicy portowi i kolejarze, Czechosłowacy, brytyjscy dokerzy portowi, a także rząd brytyjski, który nigdy nie był Polsce przyjazny.


     Kiedy bolszewicy zbliżali się do Warszawy Marszałek Piłsudski zrezygnował z dowodzenia i na ręce prezesa Rady Ministrów Wincentego Witosa złożył swoją rezygnację. Armią dowodził gen. Rozwadowski, a nie Piłsudski, który przypisał sobie jego zasługi już po rozgromieniu bolszewików. Oto fragment dymisji:


    Belweder 12 VIII 1920 r.

    WIELCE SZANOWNY PANIE PREZYDENCIE!

    Przed swym wyjazdem na front, rozważywszy wszystkie okoliczności wewnętrzne i zewnętrzne, przyszedłem do przekonania, ze obowiązkiem moim wobec Ojczyzny jest zostawić w ręku Pana, Panie Prezydencie, moją dymisje ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza Wojsk Polskich.


Pomnik Marszałka w Komorowie.
Pomnik Marszałka w Komorowie.

    Po opisaniu powodów rezygnacji Marszałek dodaje:


    Z chwilą napisania tego list uważam, że ustać to musi i rozporządzalność moja sobą przejść musi do rządu, który szczęśliwie skleciłem z reprezentantów całej Polski.


    Dlatego też pozostawiam Panu Panie Prezydencie, rozstrzygnięcie do czasu opublikowania aktu mojej dymisji. Również Panu wraz z Jego Kolegami z Rządu pozostawiam sposób wprowadzenia w życie mojej dymisji i wreszcie oczekiwać będę rozkazu Rządu co do użytkowania moich sił w tej czy innej pracy. Co do ostatniego proszę tylko nie krępować się ani wysoką szarżą, którą piastuję ani wysokim stanowiskiem, które posiadam. Nie chciałbym bowiem mnożyć swoją osobą licznej rzeszy ludzi, nie układających się w żaden system, czy to z powodu kaprysów i ambicji osobistej, czy z powodu słabości charakteru polskiego, skłonnego do wytwarzania najniepotrzebniejszych funkcji da względów osobistych.


    Proszę Pana Prezydenta przyjąć zapewnienie wysokiego szacunku i poważania z jakim pozostaje.


    Generał Tadeusz Rozwadowski opracował plan kontrnatarcia i bardzo trudnego do zrealizowania przegrupowania wojsk. Dzięki waleczności żołnierzy manewr się udał, a bolszewicy zostali pobici. Sukces Polaków w tej, jeden z najważniejszych bitew w dziejach świata był bez wątpienia dziełem gen. Rozwadowskiego. Oczywiście w sztabie było jeszcze kilku oficerów, z którymi się konsultował, a także Piłsudski. Propaganda obozu piłsudczykowskiego nie była jednak skłonna uznać tej gorzkiej dla Marszałka prawdy. Chociaż generał nie zabiegał o sławę i splendor, to i tak był na wszelkie sposoby zwalczany przez Marszałka Piłsudskiego i jego sanacyjnych popleczników, którzy sami siebie nazywali „mafią”. Nie wahali się bić i mordować dla Marszałka. Zwłaszcza po zamachu majowym z roku 1926.


Piłsudski podczas zamachu majowego w roku 1926.
Piłsudski podczas zamachu majowego w roku 1926.

    Do maja 1926 roku gen. Rozwadowski był Generalnym Inspektorem Jazdy i Generalnym Inspektorem Kawalerii WP. Kiedy Marszałek Piłsudski podpuszczony i finansowany przez agenturę brytyjską zbrojnie postanowił pozyskać władzę w państwie, generał stanął po stronie prawa, legalnego rządu i prezydenta. Objął dowodzenie nad obroną Warszawy, ale nie zdołał jej ocalić. Prezydent zrezygnował z funkcji, a część wojska, która nie stanęła po stronie Marszałka stała się wrzodem na dyktatorskim ciele Piłsudskiego. W bratobójczych zajściach śmierć poniosło ponad 400 osób. Duża część społeczeństwa znienawidziła Piłsudskiego. Generał Rozwadowski został uwięziony w wileńskim Antokolu. Pomimo, że Piłsudski obiecywał nie wyciągać konsekwencji od przeciwników, szybko okazało się, że kłamał. Uwięziony został nie tylko autor warszawskiej wiktorii, ale też cały szereg innych oficerów, m.in. gen. Zagórski i gen. Jaźwiński. W bardzo trudnych warunkach generał przebywał w więzieniu do 18. maja 1927 r. Został wypuszczony dzięki presji polskiego społeczeństwa, które upominało się o niego. To przecież on był bohaterem. On był zwycięskim wodzem. Pod rozkazem operacyjnym gen. Rozwadowskiego zakładającym przegrupowanie (nr 10000) podpisał się Marszałek Józef Piłsudski, gen. Maxim Weygand, gen. Edward Rydz- Śmigły, gen. Tadeusz Kutrzeba i płk. Włodzimierz Zagórski. Ten ostatni w czasie późniejszym ostro krytykował Marszałka i… zaginął bez wieści. Wystosowano za nim list gończy, w którym oskarżano go o dezercję. Prawdopodobnie został zamordowany przez siepaczy Marszałka. Sam Piłsudski był przeciwny osłabieniu potencjału wojsk podległych gen. W. Sikorskiemu, którego wymagało przegrupowanie, ale rozkaz podpisał. Później udał się do Puław, gdzie dla Naczelnego Wodza czekał jego Sztab.


Fragment rozkazu nr 10000 spisany przez gen. T. J. Rozwadowskiego.
Fragment rozkazu nr 10000 spisany przez gen. T. J. Rozwadowskiego.

    Józef Klemens Piłsudski:


    Po przybyciu do Puław, jako do swojej kwatery, (…) skonstatowałem (…), że stan moralny wszystkich dywizji, a było ich zebranych cztery, nie był tak zły, jak poprzednio przypuszczałem. I chociaż właśnie przed moim przyjazdem jedna z dywizji, mianowicie 21., starym, nabytym już przez miesiąc zwyczajem, ni stąd, ni zowąd pod naciskiem niewielkiej grupki nieprzyjaciela ustąpiła z przedmieścia na Wieprzu – z Kocka, który nakazano jej trzymać – to nie sądziłem, by ten trudny przełom moralny, którego po długim odwrocie wymaga kontratak, był niemożliwy do wykonania. Oprócz tego zaobserwowałem niesłychane wprost braki w wyekwipowaniu i umundurowaniu żołnierzy. Takich dziadów, jak ich nazywałem, dotąd w ciągu całej wojny nie widziałem.


   W przededniu bitwy warszawskiej Marszałek Piłsudski był kompletnie załamany i nie wierzył w zwycięstwo. Złożył dymisję i udał się do kochanki Aleksandry Szczerbińskiej. Grupa, nad którą objął dowództwo przez jakiś czas była bezczynna na froncie. Piłsudski dotarł do Puław, do „swojej kwatery”, ale wpierw pojechał do Szczerbińskiej. Był tam 14. VIII, czyli w przededniu wielkiej chwili dla Polski. Nim dotarł do swojego sztabu zdążył nawet uczestniczyć w chrzcinach w charakterze ojca chrzestnego.


Generał Tadeusz Jordan Rozwadowski.
Generał Tadeusz Jordan Rozwadowski.

    Aleksandra Szczerbińska:


    Gdy żegnał się z nami, przed wyjazdem do Puław, był zmęczony i posępny. Ciężar olbrzymiej odpowiedzialności za losy kraju, przygniatał go i sprawiał mękę. Ja w tym czasie znajdowałam się w okolicy Krakowa, dokąd mnie wyewakuowano razem z Wanda i Jagoda, która kilka miesięcy przedtem przyszła na Świat. Mąż przyjechał z Aleksandrem Prystorem, pożegnał się z dziećmi i ze mną, tak jak gdyby szedł na śmierć. Niecierpliwiła go moja absolutna pewność, że bitwa skończy się naszym zwycięstwem, a jemu nic się nie stanie. Nie wiem jak to nazwać: może przeczuciem, może instynktem, może intuicja, ale tak było rzeczywiście.


    Tymczasem generał Rozwadowski wydał odezwę do żołnierzy:


    Albo rozbijemy dzicz bolszewicką i udaremnimy tym samym zamach sowiecki na niepodległość Ojczyzny i byt Narodu, albo nowe jarzmo i ciężka niedola czeka nas wszystkich bez wyjątku. Pomni tradycji rycerskich polskich, stanęli dziś wszyscy chłopi, robotnicy i cała inteligencja do walki tej na śmierć i życie.


    Pomni odwiecznego hasła „Bóg i Ojczyzna”, natężymy też w tych dniach najbliższych wszystkie nasze siły, by zgnieść doszczętnie pierwotnego wroga, dybiącego na naszą zagładę. Zaprzysiągł on zgubę Polski, a łaknie zdobycia i rabunku Warszawy. Ale my stolicy nie damy, Polskę od nich oswobodzimy i zgotujemy tej czerwonej hordzie takie przyjęcie, żeby z niej nic nie zostało.


gen. Włodzimierz Zagórski, gen. Władysław Sikorski i gen. Tadeusz Rozwadowski
gen. Włodzimierz Zagórski, gen. Władysław Sikorski i gen. Tadeusz Rozwadowski

    Tego optymizmu nie było w Piłsudskim. Kiedy wreszcie uderzył na bolszewików trafił w próżnię bo już ich nie było. Uderzenie od strony Puław wyszło za późno. Kiedy dotarł ze swoimi podkomendnymi do Siedlec (18 VIII) wojna już była rozstrzygnięta, a jego udział w zwycięstwie ograniczony. Gen. Rozwadowski podtrzymywał korespondencję z Marszałkiem. Znany jest jego list z 15. VIII, z którego wynika, że Piłsudski ciągle wydawał rozkazy, które były respektowane przez generała. A przynajmniej przychylał się do nich. Czy do wszystkich? Tego nie wiemy. Dotyczyły one przede wszystkim jego ugrupowania. Oto  fragment listu:


    Uderzenie głównej siły Pana Komendanta trafi więc doskonale, a lepiej że dopiero jutro rano ten atak wyruszy, byle był party silnie naprzód wypoczętymi siłami. Chcąc co rychlej i 2-gą armię wyzyskać, przygotowałem ją już dziś wieczorem. 2-ga leg. z dow. 2-giej armii w Kozienicach, 4-ta zaś brygadami w Górze Kalwarii i Piasecznej, skąd w miarę posuwania się 4-tej armii za pomocą kolejki łatwo będzie ją można do Warszawy przeciągnąć. Więc i tutaj zupełnie w myśl rozkazu p. Komendanta wykonanie jest już w toku.


    Śmierć gen. Rozwadowskiego okryta jest tajemnicą. Podczas pobytu w więzieniu jego stan zdrowia gwałtownie się pogarszał. Dokuczały mu bule brzucha i krwotoki. Zmarł w Lecznicy św. Józefa (Sanatorium Towarzystwa Pielęgnowania Chorych pw. św. Józefa) przy ul. Hożej 80 w Warszawie. Sanacyjne władze odmówiły przeprowadzenia sekcji zwłok, co było powodem plotek o otruciu generała. Nie byłoby to pierwsze zabójstwo piłsudczyków, a więc bardzo możliwe, że generał był podtruwany podczas bezprawnego osadzenia w więzieniu. Pułkownik doktor Bolesław Szarecki na podstawie oględzin stwierdził, że otrucie jest „więcej niż pewne”.


Premier Wincenty Witos.
Premier Wincenty Witos.

     Gen. Rozwadowski nie robił z siebie zwycięskiego wodza. Z pokorą pozwalał, aby wieniec zwycięstwa zgodnie z propagandą jego popleczników przypadł Piłsudskiemu. O dymisji Wodza Naczelnego wiedziało niewielu, a i Wincenty Witos nie chciał tego za bardzo rozgłaszać.


    Wincenty Witos:


    Zarzuty natury moralnej, stawiane mu przez Piłsudskiego po przewrocie majowym, naruszające jego cześć osobistą, uważałem za rozmyślne oszczerstwo, potrzebne wtenczas Piłsudskiemu do wykonania na gen. Rozwadowskim nieludzkiej zemsty i zdeptania go moralnie i fizycznie.


    Marszałek Piłsudski od dzieciństwa ogarnięty był manią władzy. Zdaje się, że sam uwierzył w brednie o swojej doskonałości i tępił każdego, kto zagrażał jego sławie. Instrumentalnie traktował ludzi i religię. Kiedy było mu to wygodne przeszedł na protestantyzm i poślubił kochankę. Był święcie przekonany o tym, że jest geniuszem, który podniósł Polskę do rangi państwa niepodległego i obronił przed bolszewikami. Dzisiaj też musimy znosić w naszej polityce człowieka, który twierdzi, że sam jeden „obalił komunę”. Tajnego Współpracownika komunistycznego aparatu terroru o pseudonimie „Bolek” (Lech Wałęsa). To właśnie tego pokroju mentalność.


     Kiedy generał Rozwadowski opuścił więzienie i spotkał się z Marszałkiem, Piłsudski wypowiedział do niego słowa: „ale bitwę warszawską to ja wygrałem”. Wg. relacji Kazimiery Rozwadowskiej-Zabłockiej gen. Rozwadowski nie odpowiedział nic, odwrócił się i wyszedł.


    Generał miał już dość fałszywej propagandy i obłudy Marszałka Piłsudskiego. W kwietniu 1926 r. pisał do gen. Żeligowskiego:


    Jak ogólnie wiadomo Pan Marszałek w chwili zupełnej depresji i bezradności został w roku 1920 tylko przeze mnie należycie podtrzymanym i popartym, i ze Polska cała zawdzięcza mnie właśnie w wielkiej mierze uratowanie od niechybnej i wszędzie oczekiwanej klęski. Milczałem aż nazbyt długo, gdy Pan Marszałek stroił się w częściowo niezasłużone wawrzyny, lecz dla podtrzymania jego prestiżu jako głowy państwa byłbym jak najbardziej bezinteresownie i celowo zatajał moją decydującą rolę w tych naszych ostatecznych zwycięstwach, gdyż pragnąłem i chciałem, aby ku chwale Ojczyzny Pan Marszałek stał się człowiekiem naprawdę wielkim, aby odegrał należycie swą rolę w historii Państwa i Narodu.


Gen. Rozwadowski (w centrum) w Biedrusku. 1924 r.
Gen. Rozwadowski (w centrum) w Biedrusku. 1924 r.

     W 1928 roku gen. Rozwadowski opracował plan utworzenia „komandosów” – chyba mogę to tak nazwać. Miałaby to być „armia wysokiego pogotowia”, którą tworzyliby najlepsi żołnierze, dobrze wyposażeni i zdolni szybko zareagować na zagrożenie, którego upatrywał ze strony Niemiec i zbolszewizowanej Rosji. Był to ambitny plan stworzenia jednostek kawaleryjskich, ale wspartych bronią pancerną i lotnictwem. Niestety coś takiego przerosło umysł Marszałka Piłsudskiego, który nie znał się na meandrach wojskowości. Był całkowitym amatorem o wysokim mniemaniu o sobie, ale za tym nie szła wiedza wojskowa na poziomie oficera. Konsekwencje podejścia Piłsudskiego odczuli Polacy podczas zderzenia z Wehrmachtem w roku 1939.


    Marszałek Piłsudski oparł funkcjonowanie wojska na kawalerii, co w epoce czołgów i samolotów było kompletnym obłędem. Wbrew pozorom utrzymanie tysięcy koni pochłaniało tyle pieniędzy, że całkiem nieźle można było za nie wyposażyć siły zmotoryzowane, tak jak zrobili to Niemcy. Doskonale rozumiał to gen. Rozwadowski, ale niestety władzę niepodzielną sprawował Marszałek Józef Piłsudski – człowiek zazdrosny i zawistny, który nie znosił w swoim otoczeniu ludzi bystrzejszych i lepiej wykształconych od niego. Generał przewidział konflikt z Niemcami i bolszewią, a nawet zakładał konkretną datę, rok 1936. Niewiele się pomylił, ale co ważniejsze wiedział jak na taką agresję trzeba reagować. Jednak to nie on decydował, a Marszałek. Sam gen. Rozwadowski był bardzo niewygodny dla dyktatury Piłsudskiego. Przy nim Naczelnik Piłsudski był tylko kimś w rodzaju prowincjonalnego szlachetki, który interesował się wojskowością.


Nekrolog w jednej z gazet.
Nekrolog w jednej z gazet.

    Generał Tadeusz Jordan Rozwadowski zmarł 18. X 1928 roku i został pochowany, zgodnie ze swoim życzeniem na Cmentarzu Obrońców Lwowa, razem ze swoimi żołnierzami. Trumnę z ciałem generała nieśli koledzy, którzy tak jak on zostali usunięci z WP przez dyktaturę Piłsudskiego. To również jedna z przyczyn klęski roku 1939; Marszałek pozbył się z Armii kilku tysięcy świetnych oficerów, a w tej liczbie kilkudziesięciu doświadczonych generałów. Ich miejsce zajęli jego poplecznicy z Legionów, którzy nie mieli za sobą ani wykształcenia, ani doświadczenia. Wiedzieli o tym nie tylko odsunięci oficerowie, ale także… Adolf Hitler.


     W czasie pogrzebu ks. Józef Panaś powiedział:


    Był to prawdziwie chrześcijański, wielki wódz, który umiał zwyciężać bez podniesienia się w pychę i bez pastwienia się nad pokonanym przeciwnikiem, a gdy poniósł klęskę, poniósł ją nie tylko bez upodlenia się, ale nawet bez chęci zemsty i nienawiści do chwilowego zwycięzcy.


Pogrzeb gen. Rozwadowskiego
Pogrzeb gen. Rozwadowskiego

Źródła:

- „Pamięć i sprawiedliwość”, 1/2019r.

- „Wiktoria 1920. Zapiski z czasów wojny”, J. Piłsudski

- „Pamiętnik adiutanta Marszałka Piłsudskiego” – M. Lepecki

- „Dzieje najnowsze”, nr 2/2002

- „Generał Rozwadowski”,

- „Mit Marszałka”, B. Różycki

- „Wspomnienia”, Aleksandra Piłsudska

- „Józef Piłsudski bez retuszu”, T. Ciołkowski

- „Wrzesień 1939. Polscy sprawcy klęski”, A. Ceglarski

- „Józef Piłsudski. Życie prywatne marszałka” – S. Koper

- „Moje wspomnienia”, Wincenty Witos

- www.ipn.gov.pl, Piotr Milczanowski

- www.1920.gov.pl

- Zdjęcia: Wikipedia, NAC,

Komentarze


Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com

bottom of page