Harcerze w bojach


„Harcerze w bojach w latach 1914-1921” – W. Niekrasz


Okazuje się, że czasem mogą powstać takie okoliczności, że nowe pułki trzeba tworzyć w ciągu 10-ciu dni. Cóżby to było, gdyby Polska nie miała już przedtem przygotowanej cywilnej armji, ze swych organizacyj przysposobienia wojskowego, jakiemi są: Harcerstwo, Strzelec, Sokoli i inne. Prawda, młodzież patrjotyczna w Polsce zawsze była i na pewno będzie, ale brakłoby jej dostatecznego wyćwiczenia fizycznego i polowego. Oddziały ochotnicze, zapełnione członkami organizacyj wojskowo-wychowawczych, pomimo, że ich wyszkolenie wojskowe dalekie jeszcze było od doskonałości, potrafiły w ciągu 2-ch tygodni, razem ze starym żołnierzem, którego szeregi wzmocniły, powstrzymywać impet ataku nieprzyjacielskiego na Polskę, a nawet w dniach 15 i 15 sierpnia uderzyć z furią na nieprzyjacela, rozgromić go i wypędzić z granic.


Wydobycie z nieletniej młodzieży takiej masy siły fizycznej, wytrzymałości, woli i entuzjazmu w walce z przeciwnikiem, posiadającym starego, jak wiekiem tak i hartem bojowym, żołnierza, nie przebierającego ani w okrucieństwach ani w środkach walki, stało się możliwe tylko dzięki organizacjom społecznym, które, opierając się na przekazaniach z przeszłości narodowej, szkoliły młodzież dla chwały Ojczyzny. (…)


W I batalionie 201 p.p. znamy stan tylko 1-szej kompanji i wynosi on 73 ludzi, gdyż o 2, 3, 4 i 1 kompanji karabinów maszynowych nie dało się zebrać danych. Pierwsza kompanja i I bataljon otrzymały nazwę „wileńskich”. Druhowie z tej kompanji pochodzili przeważnie z Wilna, Grodna i Białegostoku, ale byli też między nimi harcerze z Petersburga, Carycyna i Rygi, którzy natychmiast po przyjeździe do kraju wstąpili do szeregów, aby bronić Ojczyzny, jak przystało na młodzież polską, bez względu na to, czy wyrosła w kraju, czy na obczyźnie. Ani w Polsce, ani tam, w Rosji, obce wpływy nie potrafiły zabić w nich duszy polskiej.


W II batalionie widzimy 179 harcerzy, najwięcej ich w kompanji 8, bo aż 82, a w ogóle we wszystkich kompanjach stanowią mocny ośrodek harcerski. Pochodzą przeważnie z okręgów łódzkiego (9-ma kompanja) i warszawskiego. W pierwszych dniach bitw 201 p. p. dowódcą 8 komp. był nieodżałowanej pamięci druh por. Mularski.


W III batalionie gros sił harcerskich stanowią warszawiacy wraz ze skarżyskowianami (12 komp.). Razem 107. Ogółem w 201 p. p., wliczając tu także 2-gą komp. karabinów maszynowych, telefonistów i sanitariat, po sześciotygodniowych nieustannych bojach widzimy jeszcze w dniu 10. IX ponad 500 harcerzy.


201-szy pułk ochotniczy to chorągiew wojenna Związku Harcerstwa Polskiego, która zrodziła najpiękniejsze czyny zbrojne i złożyła Polsce wielką ofiarę z krwi i życia młodzieży nieletniej.


Posłuchajmy, co mówili dowódcy 201 p. p. inspektorowi harcerskiemu o swych żołnierzach. Przedewszystkiem płk. Koc szczególnie podkreśla zachowanie dobrego ducha u ochotników w momencie najgorszym bo w czasie odwrotu.


„Harcerze jako materiał wojskowy odegrali w dywizji ochotniczej chlubną rolę. Mimo młodego wieku i niedostatecznego wyszkolenia, spowodowanego koniecznością szybkiej organizacji oddziałów ochotniczych, okazali się pierwszorzędnymi żołnierzami. Obawy, czy wskutek najcięższych warunków psychicznych, jakie się wytwarzają podczas odwrotu, nie zostanie zachwiany duch armji ochotniczej, okazały się płonne. Dywizja złożyła znakomicie egzamin bojowy: odwrót odbyty w najcięższych warunkach nie tylko nie złamał w niej ducha, lecz go jeszcze wzmocnił.


Dywizja ochotnicza pierwsza przed innemi sforsowała rzekę Wkrę, przełamując napór bolszewicki. Bezpośrednio po tem ruszono z Nasielska na Ciechanów i Przasnysz, które zostały wyłącznie przez dywizję ochotniczą zdobyte. Sukcesy dywizji ochotniczej zawdzięczamy przedewszystkiem dobrej woli ochotników, którzy pokonywając własne zmęczenie i wyczerpanie długiemi przemarszami, złamali opór nieprzyjaciela. W ataku na Ciechanów wykonano bardzo skomplikowany manewr, który się powiódł tylko dlatego, że żołnierze odpowiedzieli swojemu zadaniu, pomimo niesłychanego przemęczenia i poranionych nóg.


We wszystkich bitwach dywizji ochotniczej, poczynając od Łap i Suraża, a szczególnie pod Wyszomierzem, harcerze bili się z niezwykłym bohaterstwem. Harcerski bataljon wileński nad Wkrą sprawował się nadzwyczajnie”. (…)


Ochotnicy w ogóle, a harcerze 201 p. p. w szczególności dokonywają wiele iście brawurowych czynów, pełnych tężyzny rycerskiej i rozmachu junackiego. Wróg poznał dzielność naszych oddziałów ochotniczych, nazywał je bowiem „otczajannymi czortami” (diabły zdecydowane na wszystko). Między Zambrowem a Ostrowem, podczas naszego odwrotu, kilka oddziałów 201 p. p. zostało otoczonych ze wszystkich stron. Przewaga nieprzyjaciela była wielokrotna; najbardziej doborowe pułki rosyjskie brały udział w akcji, mającej za zadanie doszczętne zniesienie ochotniczych formacyj. Otoczone oddziały uważano już za stracone. Ale po kilku godzinach zaciętej walki, ochotnicy pod dowództwem płk. Koca i mjr. Sieranta rozerwali gęsto opasujący ich łańcuch i przedarli się bagnetem do swoich.


Druh por. Tadeusz Kawalec, dzielny dowódca 1-szej kompanji 201 p. p. harcerz z krwi i kości, tak charakteryzuje swoją kompanję, w której ma 73 harcerzy: „Zachowanie spokoju i równowagi przez chłopców w czasie odwrotu wpływało bardzo dodatnio na tych żołnierzy, którzy ulegali panice. Począwszy od Grodna w czasie od 19 lipca (1-sza komp. zaostała sformowana podczas odwrotu W. P. z pod Wilna) do 15 sierpnia, t. j. do dnia rozpoczęcia naszej ofensywy, moja kompanja harcerska, inaczej zwana „wileńską”, biorąc udział w ogólnym odwrocie, zachowywała się zawsze mężnie, a zająwszy wskazane pozycje, trwała na stanowisku, nie schodząc z niego wcześniej, nim otrzymała rozkaz.