top of page

Mercosur

  • Zdjęcie autora: Wrona
    Wrona
  • 2 dni temu
  • 3 minut(y) czytania

 

    W grudniu 2025 r. na oficjalnej stronie Rzeczypospolitej Polskiej, w dziale Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi można było przeczytać:


    Twarde NIE dla umowy z Mercosurem konsekwentnie podtrzymywane przez rządy Polski i Francji, determinacja grupy europarlamentarzystów z Krzysztofem Hetmanem i Dariuszem Jońskim na czele, ale też ofensywa dyplomatyczna Włoch i bezkompromisowa walka tysięcy rolników z 27 krajów UE. Wszystko to razem lub każde działanie z osobna wpisało się w presję, której nie można było ignorować. Dziś, w przeddzień pierwotnie planowanego podpisania umowy z blokiem Mercosur mamy informację, że umowa z Mercosurem zostaje wstrzymana.


    Mamy styczeń 2026 r., a więc nie minęło wiele czasu, a okazało się, że „twarde NIE” nie za bardzo interesuje klikę trzymającą władzę w Unii Europejskiej (UE). Protest rolników został zgaszony w zarodku i nasi decydenci nawet nie bardzo kwapili się do rozmów z gospodarzami, którym grunt usuwa się spod nóg. Nie ma wątpliwości, że część naszych, rodzimych gospodarstw upadnie, a na półkach sklepowych pojawią się produkty o wątpliwej jakości. Wiemy, że normy żywieniowe w krajach Ameryki Południowej nijak się mają do o wiele bardziej wyśrubowanych, które narzuca UE.



    Zaskoczyła mnie fala wrogości wobec rolników. Mnóstwo wpisów negujących protest i wręcz wytykanie im drogich ciągników i rzekomego dobrobytu płynącego z dopłat. Jeśli rolnikowi dobrze się wiedzie, to dlatego, że poświęca się pracy od rana do wieczora. Takie same ciągniki jeżdżą w ponad stu krajach, które do UE nie należą, nawet w Afryce. Jeśli ktoś twierdzi, że dzięki UE mamy takie eleganckie maszyny rolnicze, autostrady itp., to pragnę mu uświadomić, że takie samo życie istnieje poza Unią Europejską. Lepsze maszyny i infrastrukturę zawdzięczamy przede wszystkim postępowi, który trwa od zawsze. Poza tym rolnicy jasno mówią, że nie chcą żadnych dopłat, a tylko tyle, żeby dano im spokojnie pracować bez rzucania biurokratycznych kłód pod nogi, a oni sobie poradzą. System jednak polega na tym, że banki i wielkie korporacje wpędzają rolników w długi, zmuszając do ogromnych inwestycji, a później wprowadzają regulacje, którym nie są w stanie sprostać.


     Politycy oczywiście przerzucają winę jedni na drugich. Dzisiaj wielkim przeciwnikiem umowy z krajami Mercosur jest Prawo i Sprawiedliwość (PiS), ale przecież to właśnie ta partia kilka lat temu zgodziła się na tę umowę i przekonywała o jej pozytywnych aspektach. Wystarczy sobie przypomnieć wypowiedzi wiceministra rolnictwa w rządzie PiS Ryszarda Bartosika, wiceministra rozwoju i technologii Grzegorza Piechowiaka, albo wyjątkowego szkodnika ministra Jacka Czaputowicza. Nie zapominajmy też o Mateuszu Morawieckim, który dziś pełen krytyki, ale kiedy był u władzy nie szczędził pochwał dla umowy z krajami Mercosur. Winę ponoszą wszystkie rządy od roku 1999, bo przecież nie od dzisiaj trwają uzgodnienia w tym obszarze. Chociaż Minister Stefan Krajewski twierdzi, że produkty importowane do nas będą musiały „spełniać unijne normy, a inspekcje nie są z niczego zwolnione”, to każdy zdroworozsądkowo myślący Polak zdaje sobie sprawę, że to czysta fikcja. Pamiętamy przecież jak rolnicy blokowali wagony ze zbożem z Ukrainy. Wtedy też zapewniano, że wszystko jest pod kontrolą, zdrowe i cacy. Okazało się, że to czysta chemia nienadająca się do celów spożywczych. Ile tego zjedliśmy i jakie będą tego konsekwencje? Któż to wie…



    Przeciwko zawarciu umowy handlowej z Mercosur zdecydowanie opowiadały się od początku tylko dwie partie: Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej. To niestety za mało, aby przebić się do świadomości ogółu społeczeństwa i fizycznie zagrozić podpisaniu porozumienia. Decyzje już zapadły. Okazuje się, że przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nie potrzebuje naszej zgody na podpisanie umowy. Nic to dziwnego, że ważniejszy jest dla niej interes Niemiec niż Polski. Na mocy umowy nie będą obowiązywały cła, co niekoniecznie musi mieć zbawienny wpływ na naszą gospodarkę. Raczej będzie zupełnie inaczej, czego obawiają się rolnicy. Nasz rynek zalany zostanie tanimi towarami z Brazylii, Argentyny, Urugwaju i Paragwaju – krajami skupionymi w Mercosur. Umowie sprzeciwiali się przedstawiciele Francji, Irlandii, Węgier i Austrii, a Belgowie wstrzymali się od głosu. W tych krajach protesty rolników nie były tak pokojowo usposobione jak u nas, ale i tak niewiele to dało. Władza wszechpotężnej Unii jest coraz bardziej bezwzględna i autorytarna, a na jej czele stoi reichsführerin Ursula von der Leyen.


    Nie ma co się rozpisywać. Polska jest już rozkradziona, a ostanie sektory naszej gospodarki, łącznie z kopalniami i hutami giną na naszych oczach. Ta umowa rzecz jasna nie dotyczy tylko rolnictwa. Co tam zapisano między wierszami dowiemy się już niedługo. Albo staniemy za rolnikami, górnikami itd., albo utracimy ostanie bastiony walki o niepodległość – energetyczną i żywieniową. Kto będzie protestował gdy uda się im skłócić rolników między sobą i nakierować społeczeństwo przeciwko nim? Kto stanie na straży norm żywieniowych, byśmy jedli tanio i zdrowo? Aparat państwowy? Te nieudolne, podległe obcym interesom parodie mężów stanu? Szczerze wątpię. Ten krótki tekst to apel o jedność i życzliwość. Zaczął się kolejny ciężki dla Polski rok, nie prześpijmy go. Siedząc za ciepłym piecem czekasz tylko aż przyjdą i ci go odłączą od paleniska żebyś zamarzł w nędzy.

   


Komentarze


Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com

bottom of page