top of page

Muzeum Pisanki

  • 1 dzień temu
  • 4 minut(y) czytania

 


    Wielkanocne pisanki symbolizują życie i płodność. W pewnej formie istniały już w czasach pogańskich i pełniły funkcje magiczne. Tradycja ozdabiania jajek była praktykowana już w starożytnej Mezopotamii oraz w Cesarstwie Rzymskim. Persowie wierzyli nawet, że świat „wykluł się” z jajka. Najstarsze malowane jajka datowane są na ponad 5000 lat. Kiedyś zakopywano je pod domem, aby odstraszały złe moce, a najstarsze tego typu relikty w Polsce odnaleziono w Opolu-Ostrówku. Teraz kojarzą się głównie ze świętami Wielkanocnymi i zmartwychwstaniem Jezusa, a symbolizują odrodzenie i życie z Chrystusem, który jest „drogą, prawdą i życiem” (Jana 14:6 SNP).



    Największa pisanka na świecie waży więcej niż dwie tony i ma ponad 10 metrów. Znajduje się w Kanadzie i jest wykonana z aluminium. Została zrobiona dla mniejszości ukraińskiej zamieszkującej Kanadę. W Kołomyi na Ukrainie istnieje muzeum pisanek, którego budynek ma kształt jaja. Można tam zobaczyć także polskie pisanki łowickie. Nie musimy jednak jechać na Ukrainę aby znaleźć się w świecie pisanek. Podobne muzeum jest na terenie Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. Tam też organizowany jest „Bazarek Wielkanocny”, na którym prowadzone są warsztaty pisankowe i jest możliwość odwiedzenia Muzeum Pisanki. Atrakcji w ramach Dni Kultury Chrześcijańskiej Podlasia Nadbużańskiego jest dużo więcej, ale w tym roku „Bazarek Wielkanocny” już się odbył, a więc kto przegapił musi czekać do następnego.



    Na terenie muzeum znajduje się ponad dwadzieścia wystaw stałych, a główną atrakcję stanowi rzecz jasna skansen. Może i nie największy i nie najpiękniejszy w Polsce, ale z pewnością wart uwagi i odwiedzenia. Zwłaszcza, że placówka ma do zaoferowania bardzo dużo, w tym Muzeum Pisanek.


    Na oficjalnej stronie internetowej Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu mamy taką informację:


     3 kwietnia 2004r. w przeddzień Niedzieli Palmowej zostało otwarte w Ciechanowcu, w obrębie Muzeum Rolnictwa im. ks. K. Kluka, pierwsze w Polsce Muzeum Pisanki. Powstałe z liczącej ponad 1000 eksponatów prywatnej kolekcji Państwa Ireny Stasiewicz-Jasiukowej i Jerzego Jasiuka z Warszawy, ofiarowanej w darze placówce ciechanowieckiej. Jak się okazało Muzeum cieszy się olbrzymim zainteresowaniem nie tylko na Podlasiu. Zwiedzający mają możliwość porównać i ocenić wzornictwo ludowe z różnych części Polski, co jest interesujące tym bardziej, że ornamenty pisankowe wykonane różnymi technikami przeszły już do historii i można je obejrzeć jedynie w muzealnej placówce. W kolekcji są pisanki - "pisane" woskiem, malowane, oklejane kolorowym papierem, rdzeniem sitowia i kolorową włóczką, a nawet makiem i ziarenkami ryżu. Są pisanki z drewna lipowego, wytapiane i wykuwane, ażurowe - wykonane maszyną dentystyczną. Pisanki pochodzą z różnych regionów Polski i wielu stron świata. Są wśród nich min. pisanki z Chin, Japonii, Kenii, Australii i wielu innych krajów. Na koniec 2025 r. w Muzeum zgromadzono ponad 2859 pisanek.



    Wszystko zaczęło się od Ireny Stasiewicz-Jasiukowej i jej męża Jerzego z Warszawy. W jednym z reportaży dla „Świata kobiety” pani Irena mówiła:


    Namiętnością kolekcjonera – mówi pani Irena – zaraził mnie mąż. Wspólnie zbieraliśmy pisanki, ale już nie kupowaliśmy ich w Cepelii, lecz szukaliśmy u autentycznych twórców podczas naszych wędrówek po kraju. Później zaczęli nas interesować również ludzie, którzy je zdobią. Każda pisanka w mojej kolekcji ma swoją historię, za każdą stoi człowiek, którego osobiście poznałam.



    W kolekcji znalazły się tak egzotyczne pisanki jak te wykonane przy użyciu jaja strusiego, pawiego, papuziego, a nawet pingwiniego. Dla kolekcjonerki była to nie tylko pasja zbieractwa, ale przede wszystkim sentyment i szacunek do twórców – ludzi, których dzięki temu poznała. W wywiadzie dla magazynu „Kuchnia” (1996 r.) pisano:


    Pani Irena podkreśla, że choć ma duży sentyment do zbierania pisanek, wie, iż są to tylko przedmioty i nigdy nie będą ważniejsze od ludzi – ich twórców. Bardzo często jest z tymi osobami serdecznie zaprzyjaźniona. Zna koleje ich losów, domy, rodziny. Jajko to na początku wyłącznie doskonała forma i dopiero zręczne ludzkie ręce wybierają jedno z masy podobnych do siebie i nadają mu niepowtarzalne piękno.



    W 1995 roku do obiegu wprowadzone zostały znaczki pocztowe przedstawiające „Pisanki polskie”. W „Życiu Warszawy”  z marca 1995 r. pisano, że są to eksponaty z kolekcji państwa Jasiuków, które później zasiliły ekspozycję ciechanowieckiego muzeum:


    Prezentowane na znaczkach pisanki pochodzą z kolekcji prof. Ireny Stasiewicz-Jasiukowej, a wyboru pisanek dokonali: prof. Marian Pokropek i mgr. Tomasz Straczek z Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego (…). Projekty graficzne znaczków, kopert FDC oraz okolicznościowego datownika pocztowego wykonał artysta plastyk Mieczysław Wasilewski na podstawie zdjęć wykonanych przez Wojciecha Pokropka.



    Od lat 90-tych do roku 2000 kolekcja rozrosła się o ponad 150 pisanek i liczyła w sumie ponad 750 eksponatów.  Na przełomie nowego tysiąclecia prezentowana była w ciechanowieckim skansenie. Donosiła o tym wydarzeniu „Niedziela” z maja 2000 r:


    Dziś kolekcja Państwa Jasiuków liczy ok. 750 jaj – „pisanych” woskiem, malowanych, oklejanych błyszczącym, kolorowym papierem, rdzeniem sitowia i kolorową włóczką, barwnym materiałem, perełkami i cekinami, a nawet makiem i ziarenkami ryżu. Są pisanki z drewna lipowego, wytapiane i wykuwane, ażurowe, wykonane maszyna dentystyczną.



    Po kilkudziesięciu latach kolekcjonowania pisanek właściciele postanowili przekazać swoje skarby na rzecz Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. Od tego czasu kolekcja ciągle się powiększa zwłaszcza, że corocznie zasilają ją nowe eksponaty, między innymi z konkursów. Pochodzą nie tylko z różnych zakątków Polski, ale też całego świata. Wykonane są przeróżnymi technikami a bazą niekoniecznie jest prawdziwe jajo. Równie dobrze może to być drewno, porcelana, styropian bądź tworzywo sztuczne. Blisko trzy tysiące pisanek, a każda inna i piękna na swój sposób. Niejedna jest swoistym dziełem sztuki. Zachęcam do odwiedzenia Ciechanowca i skorzystania z tego, co oferuje.



Prof. Irena Stasiewicz-Jasiukowa zmarła w roku 2011 i spoczywa wraz z mężem na cmentarzu powązkowskim w Warszawie.

   

 

 

 

Komentarze


Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com

bottom of page