top of page

Odejście spod Zambrowa


Jedenastego dnia wojny, na wysunięte stanowisko dowodzenia w Sędziwujach wpłynął rozkaz dowódcy SGO „Narew”, zgodnie z którym dywizja płk. Kosseckiego miała wycofać się za rzekę Bug. W tym czasie Sztab 18. DP stacjonował w Tabądziu. Obok, w Zagrobach był drugi batalion 18. PAL. 33. Pułk Piechoty koncentrował się w lasach Bacz Mokrych. Najbliżej Zambrowa, w Zakrzewie Starym przebywał 18. DAC ze swoimi armatami i haubicami. Tam też był III batalion 71. Pułku Piechoty. Pozostałe dwa bataliony pułku z Zambrowa odeszły w kierunku Ostrożnego. Wraz z nimi artylerzyści z 18. Pułku Artylerii Lekkiej. I batalion 71. pułku zajął pozycje obronne w Krajewie-Łętowo, a II batalion w Krajewie-Korytkach, po drugiej stronie drogi Zambrów – Ostrożne.


Odejście w kierunku Andrzejewa zostało omówione na wieczornej odprawie, ale niewiele brakowało, aby zostało udaremnione. Niemiecki blitzkrieg wymagał szybkich i zdecydowanych ruchów, toteż Niemcy niespodziewanie zaatakowali na kierunku Zakrzewo-Nowe – Zakrzewo-Stare. W bezpośrednim niebezpieczeństwie znalazł się Sztab 18. DP. Sytuacja była dramatyczna. Zacięta walka toczyła się również na bagnety i gołe pięści. Nie wiadomo jak by się zakończyła ta niebezpieczna sytuacja, gdyby nie nadejście podporucznika Eugeniusza Bojarskiego z 71. Pułku Piechoty, który dotarł akurat na miejsce na czele kilkudziesięciu żołnierzy. Ci od razu przeszli do kontrnatarcia i po walce wręcz odrzucili nieprzyjaciela. O swoje przeżycie walczyli w tej potyczce również artylerzyści z 5. baterii 18. PAL. Atak odparli, ale utracili kilku ludzi i koni zaprzęgowych. Bateria artylerii zmniejszyła się de facto do rozmiaru plutonu.


Zambrów, 1939,
Bitwa o Zambrów

W ogniu walki były też brygady kawalerii. Podlaska BK wobec przewagi niemieckiej w rejonie Ostrowi Mazowieckiej, została wycofana w kierunku Kalinowa. Później otrzymała rozkaz natarcia na Brok. Niestety Niemcy nie dali sobie wydrzeć zdobyczy i odparli atak. Zginęło kilku ułanów, ale udało się uszczuplić siły wroga o dwa pojazdy pancerne. Brygada przeszła w rejon Złotoryja – Zaręby Kościelne, a następnie udała się przez Chmielewo, Jasienicę, Ruskołęki w kierunku Łętownicy. Zadanie postawione przed Podlaską Brygadą Kawalerii dotyczyło działań osłonowych względem nacierającej na Zambrów Suwalskiej BK i 18. DP. Po załamaniu się ataków na miasto, brygada przeszła w okolice Ołdaków. Później oddaliła się w kierunku Domanowa, gdzie została zaatakowana przez zgrupowania pancerne wroga. Po walce, brygada uszczupliła się do rozmiarów dwóch pułków i uszła w kierunku Białowieży. Rejon Puszczy Białowieskiej osiągnęła tuż przed atakiem sowieckim, co sprawiło, że musiała walczyć nie tylko z Niemcami, ale także z Sowietami. Broń złożyła w ramach Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” na początku października.


Poręba, 1939, Ostrów, Zambrów,
Niemcy w Porębie

Sześć pojazdów pancernych udało się zniszczyć w okolicy Krzeczkowa - Nowych Bieńków, którędy posuwał m.in. się 10. Pułk Ułanów, pełniący funkcję straży tylnej Podlaskiej BK. W nocy pułk zabłądził i zboczył z wyznaczonej trasy. Tym samym stracił kontakt z resztą brygady. Po natknięciu się na Niemców we wsi Mień, 10. Pułk Ułanów także odszedł w kierunku Puszczy Białowieskiej i nadal walczył z Niemcami, jak i z Sowietami aż do utraty amunicji i kapitulacji.


Suwalska Brygada Kawalerii podjęła walkę z 3. DPanc. pod Olszewem (gm. Brańsk), po której, ponosząc ciężkie straty wycofała się w kierunku Białowieży. Niemieckie zgrupowanie pod Olszewem również poważnie oberwało. Samych zabitych mieli Niemcy około 70. żołnierzy. Do tego stracili kilkadziesiąt pojazdów różnego typu, od czołgów po motocykle. Wściekli, w odwecie zamordowali 25. jeńców oraz kilkudziesięciu cywilnych mieszkańców Olszewa i okolicznych wsi.


W Puszczy Białowieskiej obie brygady kawalerii weszły w skład improwizowanej Dywizji Kawalerii „Zaza”, dowodzonej przez gen. bryg. Zygmunta Podhorskiego.


Przez okolice Andrzejewa, Przeździecka-Grzymków – Dmochów-Wochów przemieszczał się 9. Pułk Strzelców Konnych. Po drodze ułani zaczaili się na kolumnę pojazdów. Kilkanaście z nich zdołali zniszczyć wraz z załogami. 46. żołnierzy Wehrmachtu nie powróciło już do domu o własnych siłach. Straty własne pułku wyniosły kilku strzelców. Poległ też II oficer ordynansowy ppor. Piętka i st. wachm. Górczak.


Po zluzowaniu pułku przez ułanów z 5. Pułku Ułanów Zasławskich, strzelcy konni z 9. PSK obsadzili stanowiska obronne na odcinku: Dmochy-Wochy – Zaręby-Bindugi. Do dyspozycji kawalerzystów było, obok broni osobistej również 6 armat przeciwpancernych. To one celnie raziły wrogie pojazdy. Dwie z nich zostały kilka dni wcześniej znalezione w Śniadowie.


Aby ograniczyć straty wynikające z ostrzału artylerii niemieckiej, zreorganizowano położenie pułku. Dowództwo, jeden ze szwadronów i artyleria pułkowa zajęły stanowiska w Zarębach Ciemnych. Niestety artylerzyści stracili podczas tego manewru dwa działa, które ugrzęzły w błocie. Kolejny szwadron obsadził Zaręby-Warchoły, a dwa dalsze skupiły się na dozorze drogi. Tabory pułkowe udało się przemieścić do Przeździecka-Choromanów.


Po nieudanym ataku na Zambrów, pułk przeszedł w okolice Ołdaków. Stamtąd zaś udał się do Dąbrowy-Michałki, skąd częścią sił zaatakował tyły i skrzydło nieprzyjaciela nacierającego na 5. PUZ. W dalszym marszu 9. PSK dołączył do szwadronu pionierów z Podlaskiej BK, który obsadził m. Mień. Po walkach, które tam miały miejsce, podobnie jak inne oddziały kawaleryjskie udał się w kierunku Puszczy Białowieskiej.


Zambrów, 1939,
Bitwa o Zambrów

Poniżej przytaczam obszerną relację Jerzego Tymińskiego („Pisane o zmierzchu”), dotyczącą sukcesów, które były udziałem pododdziałów 9. PSK:


A teraz było nas siedmiu: jeden podoficer, pięciu strzelców i ja – plutonowy-podchorąży. Przed dwoma godzinami Niemcy zaskoczyli nas ogniem artylerii na nocnym biwaku pod Dmochami, gdyśmy właśnie szykowali się do spóźnionej kolacji po dniu męczącym, lecz właściwie pełnym sukcesu. Czyż bowiem nie był sukcesem fakt, że przez cały ten dzień, 11 dzień września 1939 r., z powodzeniem trzymaliśmy w naszych rękach szosę Ostrów Mazowiecka – Czyżew? Mój szwadron, 4 szwadron 9 Pułku Strzelców Konnych – zajął wczesnym rankiem stanowiska po obu stronach puściutkiej szosy łączącej Czyżew z Ostrowią Mazowiecką. Z początku nic się nie działo. I właśnie ta zupełna pustka i na szosie, i wśród widocznych dobrze zabudowań wsi Dmochy, pustka dziwna, bo jasny przecież dzień zdawał się wróżyć coś niespodziewanego, coś niedobrego. Bo na niebie był spokój – a to rzecz rzadka w tym wrześniu – ani śladu samolotów niemieckich, które dotychczas tak często widzieliśmy lecące uparcie zawsze w kierunku południowym, na Warszawę. Tylko wiszące nad horyzontem prawie nieruchome w ten bezwietrzny dzień trzy czy cztery kolumny czarnego dymu świadczyły o tym, że jest to kolejny dzień wojny, Nic się nie działo aż do południa. Wciąż cisza i pustka. Ale za to potem wypadki potoczyły się już szybko.


Od strony Czyżewa ukazały się nagle jeden, dwa… trzy… cztery… Nie, nie czołgi. Samochody pancerne. W pogodny, jak większość tamtych wrześniowych, dzień już z daleka widać było czarne krzyże na stalowych, pomalowanych na ochronny zielonożółty kolor, płytkich skośnych maskach wozów. Leżałem w rowie i patrząc na szosę jakby nieco z dołu, widziałem jeszcze z daleka – dzieliło nas kilkaset metrów – ale przecież wyraźnie w perspektywicznym skrócie wielkie, jak się zdawało, szerokie opony zbliżających się wozów. Przede mną nieco z boku, lekko zagłębione w wykopanej wnęce, stało przydzielone nam działko przeciwpancerne. Patrzyłem na jego robotę. Padła komenda, silny trzask, potem huk i… czarny dymek początkowo niewielki, ale już po chwili tworzący wielki czarno-siwy pióropusz nad samochodem, który gwałtownie skręcił w bok i utknął swoim ciężkim nosem w przeciwległym do naszego rowie. Niemal równocześnie posypały się na nas jakby ścinane niewidoczną kosą gałęzie przydrożnych wierzb. Zagdakał karabin maszynowy. Ale teraz i my otworzyliśmy ogień. „Dołem! W koła! W koła!” – krzyczał ktoś koło mnie. „Ognia!” – powtarzał się głos działonowego. Znowu trzask! Huk! I znów dym! Trafiony! Trzeci samochód nie czekał. Zawrócił ze zdumiewającą zwrotnością i szybko znikł za zakrętem szosy. Zrobiło się przyjemnie. Ulga. Ale niedługo to trwało. Jakiś świst, ogromny wstrząs jakby konwulsyjny ziemi, do której przytuliłem się z ufnością, a jednocześnie z grzmotem rozrywającego się pocisku obsypuje mnie fontanna ziemi, asfaltu, kamieni, wreszcie piasku; ot, niedaleko, może dwadzieścia metrów przed nami spod dymu i kurzu wyłania się ogromna wyrwa w gładkiej dotychczas szosie.


Działania 9. PSK wspierał 14. Dywizjon Artylerii Konnej. 3. bateria tegoż dywizjonu przyczyniła się do zniszczenia niemieckiej kolumny poruszającej się drogą Czyżew – Zambrów. 20. DPZmot. poniosła dotkliwe straty. Niemcy byli wściekli i nasilili działania na tym odcinku frontu. Dywizjon skutecznie osłaniał polskich żołnierzy na tym terenie, współpracując zarówno z ułanami z 9. PSK, jak i 10. PU, który bił się w rejonie Przeździecko-Drogoszewo – Przeździecko-Jachy. Pierwsza bateria ostrzeliwała m.in. stanowiska niemieckie w Czyżewie. To ona, wraz z resztkami 9. PSK osłaniała odwrót Podlaskiej BK do końca 11. dnia września. W wyniku niemieckiego ataku straciła część uzbrojenia, w tym jedno działo. Walka z ponawiającymi ataki Niemcami trwała aż do zmroku dnia następnego. W nocy, wraz z Podlaską BK dywizjon odszedł w kierunku Domanowa.


W rozkazach dowódcy 18. DP znalazł się m.in. przydział zadań dla 32. Dywizjonu Pancernego z Podlaskiej BK. Okrojone siły dywizjonu stanowiły ubezpieczenie polskich formacji z kierunku Ostrów Mazowiecka i dozowały trasę z Ostrowi Maz. do Zambrowa. Tym odcinkiem frontu, po wycofaniu się spod Myszyńca – Ostrołęki dowodził major Zygmunt Strubel. Ten kawalerzysta z krwi i kości nie zamierzał się poddać. Pozbierał rozbitków z 33. i 41. Dywizji Piechoty i objął nad nimi dowództwo. Płk. Kossecki podporządkował majora i jego żołnierzy 18. Dywizji Piechoty, ale nie miało to już większego znaczenia dla przebiegu wojny.


Kiedy dla dowództwa 18. DP stało się jasne, że Zambrowa odbić się nie da. Jedyną rozsądną decyzją było odejście za Bug i zorganizowanie linii obrony w oparciu o rzekę. Droga odwrotu miała wieść przez Andrzejewo, Czyżew, Nur…


Kossecki, Andrzejewo, Zambrów, Ostrów,
Płk. dypl. Stefan Kossecki

Wg. dyspozycji płk. Stefana Kosseckiego, koncentracja dywizji miała przebiegać następująco:


1) rtm. Rudnicki z kompanią dywizyjną kolarzy, z plutonem z kompanii asystencyjnej i plutonem cekaemów na taczankach:

- obsadzi m. Grzymały i zamknie silnymi placówkami drogi z kierunku Wądołki Stare, Krajewo Korytki i Długoborz,

- nawiąże łączność z 3 psk, który powinien być w Osowcu aż do północy (11/12.9),

- zawiadomi mjr. Strubla w m. Ostrożne, że z rozkazu dowódcy SGO „Narew” jest on podporządkowany 18 DP i ma wykonywać nadal dotychczasowe zadanie; uprzedzi go, że w nocy z 11 na 12.9. na jego odcinku będą przekraczały szosę Zambrów – Ostrów oddziały 18 DP cofające się z Czerwonego Boru i spod Zambrowa. Przekaże mu nocne hasło rozpoznawcze. Od świtu 12.9. będzie podlegał dowódcy 33 pp (m.p. m. Grzymały);

2) por. Roszkowski ze swym szwadronem i plutonem cekaemów na taczankach ruszy niezwłocznie drogą: Srebrny Borek – Łętownica i obsadzi w roli czaty m. Andrzejewo, które przypuszczalnie trzyma w tej chwili oddział z Podlaskiej BK. Rozpoznawać na Czyżewo, Mianowo i Chmielewo;

3) kpt. Hodakowski – z batalionem o.n. (resztkami), oddziałem „Krakusów” (reszta), kompanią saperów, baterią plot., plutonem żandarmerii i grupą jeńców (w tym czasie ponad 200 ludzi) – przejdzie do Łętownicy i zabezpieczy rejon postoju dywizji od strony południowo-wschodniej z wysunięciem czaty do m. Pierzchały i wystawieniem placówki oficerskiej na zachodnim skraju Łętownicy. Rozpoznać na Ołdaki, Warchoły i Paproć Dużą. Oś marszu jak wyżej, godzina wymarszu z m. Krajewo Borowe – 18.00.

Wyżej wymienione oddziały przejdą Ostrożne przed godz. 19.00, wystawią czaty na północnym odcinku do godz. 20.00, a na południowym najpóźniej do 24.00. Mają starać się dojść do nakazanych punktów tak, aby zastać tam oddziały Suwalskiej i Podlaskiej BK. O zajęciu nakazanych rejonów przesłać meldunki na oś marszu.

Hasło rozpoznawcze na noc: - dźwiękowe – 3 razy po 2 stuknięcia w łopatkę; głosowe – hasło: Kuba, odzew: Kasia.


Dalsze plany odejścia spod Zambrowa zakładały, że płk. dypl. S. Kossecki w towarzystwie artylerzystów z 18. DAC przejdzie w rejon Srebrnego Borku, skąd ciężki sprzęt artyleryjski będzie wspierał działania piechoty. II dywizjon 18. PAL (bez jednej baterii), która była w okolicy Krajewa-Łętowo, wraz z dowódcą pułku miał odejść w kierunku Zakrzewa Starego i dołączyć do 18. DAC. Dalej miał zająć stanowiska ogniowe w lasach drogoszewskich. Tym samym szlakiem, w rejon koncentracji miał przejść porucznik Czesław Wiśniewski, stojący na czele trzeciego batalionu 71. Pułku Piechoty. Dwa pozostałe bataliony pułku, wraz z czwartą baterią 18. PAL. miały zabezpieczać ruchy wojsk na kierunku Zakrzewo Stare – Krajewo-Łętowo – Ostrożne. Po przejściu oddziałów 18. DP przez Ostrożne, bataliony por. Bronisława Piotrowicza (I batalion) i por. Seweryna Kwiatkowskiego (II batalion) miały upłynąć przez Grzymały w okolice Łętownicy.


Ostrów, Mazowiecka, 1939,
Ratusz w Ostrowi Mazowieckiej. Rok 1939.

Dyspozycje dla pododdziałów 33. Pułku Piechoty i 42. Pułku Piechoty (wg. Wujcika i Pluty-Czachowskiego) były następujące:


33 pp wraz z 3/18 palu (bez 7 i 8 baterii) przejdzie przed godz. 21.00 do rej. m. Tabądź, gdzie stanowić będzie straż tylną dywizji. O godz. 23.00 wycofa się po osi Tabądź – Krajewo – Borowe – Ostrożne na postój w rej. Srebrny Borek – Grzymały i ubezpieczy tam dywizję od północy na ogólnej linii Długobórz – Ostróżne – Żabikowo, podporządkowuje sobie oddział rtm. Rudnickiego i mjr. Strubla. Miejsce postoju dowódcy pułku – północny skraj m. Grzymały od godz. 6.00.


Wobec nieobecności dowódcy 33 pp na odprawie u dowódcy dywizji w Zakrzewie Starym zarządzenia powyższe zostały przekazane mu do m. Bacze Mokre przez por. Roszczyna, oficera sztabu dywizji. Poza tym w poprzednim miejscu postoju sztabu dywizji (Tabądź) zlecono oficerowi łącznikowemu powtórzenie tego rozkazu dowódcy 33 pp, kiedy przyjdzie do tej miejscowości. (…)


42 pp i 1/18 palu wyruszą jak najkrótszą drogą do rej. m. Srebrna, tam przejdą na postój, ubezpieczą się bezpośrednio placówkami (wsie niemieckie) i czatą na kierunku Żabikowo – Szumowo. 1 dywizjon 18 palu ze stanowisk w rej. flw. Srebrna winien być gotowy do wykonania ogni na kierunku Szumowo i wzdłuż szosy na Ostrów Maz. Miejsce postoju dowódcy pułku w środkowej części wsi Srebrna od godz. 6.00.


Dowództwo dywizji miało nad ranem 12. września osiągnąć Łętownicę. Tam też zaplanowano zorganizowanie centrali telefonicznej i punktu opatrunkowego.


11. września, wbrew powszechnej opinii działało jeszcze nasze lotnictwo. Wspominał o tym Fritz Rudolf Averdieck, żołnierz Infanterie Regiment 90:


Poniedziałek 11 września. Sprowadzono różnych więźniów i dezerterów, a my musieliśmy ich pilnować. W naszą stronę leciał samolot na dość niskim pułapie. Ponieważ mógł to być tylko niemiecki, zignorowaliśmy go. Nagle zawrócił, a ja rozpoznałem polską szachownicę na ogonie. Był to pierwszy wrogi samolot jaki widziałem. Rzuciliśmy się do stodoły, mając świadomość, że na nasz widok zacznie strzelać seriami z karabinów maszynowych. Biegnąc widziałem jak więźniowie z niepokojem szukali schronienia. Nic się jednak nie wydarzyło, samolot szybko zniknął. Prawdopodobnie był to tylko samolot zwiadowczy.


52. poległych z II batalionu Infanterie Regiment 90

Ten sam podoficer pisał również o pościgu za 18. DP i widoku martwych żołnierzy, którzy leżeli jeszcze na pobojowisku. Chodzi o poległych z 52. z II batalionu Infanterie Regiment 90:


Wtorek 12 września. Wczesnym rankiem nasza dywizja rozpoczęła pościg za 18 dywizją polską, która wyrwała się z Łomży. Przejechaliśmy obok wczorajszej pozycji II batalionu. Tam widzieliśmy wiele ofiar wciąż leżących w tych samych miejscach. Konwulsyjne ciała wielu martwych żołnierzy leżały obok siebie, podczas gdy przewrócone motocykle i porzucony sprzęt przedstawiały druzgocący widok. Który był jeszcze bardziej przygnębiający z powodu braku jakichkolwiek polskich ciał. Później w tym miejscu założony został cmentarz bohaterów.


Gefreiter Fritz Rudolf Averdieck pisał też o okradaniu zabitych żołnierzy przez Polaków i gnieździe oporu w jednym z domów w Srebrnej (niem. Silberdorf). Żołnierze Infanterie Regiment 90 zdusili opór granatami, a zabudowania podpalili. Być może chodzi o dom, który widzimy na poniższej fotografii:


Wg. niemieckiego opisu jest to dom w Srebrnej

Niemcy widząc słaby opór na tym odcinku, postanowili wysłać negocjatora, aby nakłonił Polaków do kapitulacji. Szybsza była jednak artyleria, która położyła ogień na polskie stanowiska. Zacięta walka trwała dalej.

Comentarios


bottom of page