Powstanie w getcie
- 1 dzień temu
- 8 minut(y) czytania

Zbrojne powstanie w warszawskim getcie rozpoczęło się 19. kwietnia 1943 r. i chociaż nie trwało długo, było największym tego typu wydarzeniem w okupowanej części Europy. Na walkę zdecydowali się bojownicy skupieni w różnych organizacjach polityczno-zbrojnych, przede wszystkim w Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB), która sympatyzowała z komunistami i Żydowskim Związkiem Wojskowym (ŻZW), któremu bliżej było do polskiej konspiracji. Większość broni, którą posiadali konspiratorzy w getcie była dostarczona przez polskie podziemie, które samo przygotowywało się do powstania. Odpłatnie bądź za darmo przyszli powstańcy żydowscy pozyskali granaty, bomby, pistolety i karabiny maszynowe. Pisał o tym między innymi Emanuel Ringelblum w książce „Stosunki polsko-żydowskie w latach II wojny światowej”. ŻZW dowodzony był przez byłych żołnierzy Wojska Polskiego, dlatego współpraca z polskimi grupami podziemnymi układała się dużo lepiej niż w przypadku ŻOB, która sympatyzowała z Sowietami. ŻZW był dobrze zorganizowaną siłą walczącego getta, ale ponieważ prawdopodobnie nikt z organizacji nie przeżył, historia związku została w dużej mierze zapomniana i zakłamana przez członków ŻOB, którzy przez lata sobie przypisywali zasługi ŻZW. Tymczasem dowódca SS gen. Jürgen Stroop przyznał, że najlepiej bronioną placówką był Plac Muranowski, gdzie walczyli członkowie ŻZW. Oni też wywiesili dwie flagi na dachu jednej z kamienic Muranowa: biało-niebieską (syjonistyczną) i biało-czerwoną (polską). Były one symbolem wspólnej walki z okupantem, która toczyła się już tylko o honor bo na przeżycie już wielkich szans nie było. Getto zostało w tym czasie w dużej mierze oczyszczone z ludzi, których Niemcy wymordowali w Treblince. Pomogli im w tym żydowscy mieszkańcy miasta, tacy jak szef żydowskiej policji w getcie Józef Andrzej Szeryński. „Gazeta wyborcza” pisała w jego kontekście, jako o katoliku, który „kierował żydowską policją w getcie”. Stefan Ernest pisał, że „współdziałał przez czas akcji aż do chwili, gdy ranny kulą bojowca w szczękę, złożył swe funkcje w ręce swego zastępcy – Lejkina”. Ja zaś napiszę, że był Żydem, który przeszedł na katolicyzm i przed wojna był oficerem w polskiej policji. Wcześniej nosił nazwisko Szynkman. Popełnił samobójstwo poprzez otrucie się cyjankiem.

Stefan Ernest o Lejkinie:
Był serwilistą bezwzględnym i przez ten bezwzględny serwilizm współdziałał świadomie i gorliwie w mordzie setek tysięcy. A mógł przecież wykorzystać swój niewątpliwy autorytet u podwładnych w odwrotnym kierunku, a jeśli organicznie nie dorósł do roli buntownika – to odważnie, pod rygorem kuli, usunąć się od grania roli. Którą odegrał. Na to pana pułkownika winno było stać. I inne zostawiłby po sobie wspomnienie…
Po nim, jak wyżej wspomniano obowiązki przejął Jakub Lejkin. Tak pisał o nim Ernest:
Jakub Lejkin – przed wojną był początkującym adwokatem, który odznaczył się chyba w zambrowskiej szkole podchorążych rezerwy piechoty – zamiłowaniem do wojskowości i dobrą lokatą. Pracował w administracji SP od początku, odznaczał się wielką ambicją, pracowitością, gorliwością i talentem organizacyjnym. Szybko wyprzedził starszych wiekiem i szarżą kolegów w awansach, został adiutantem komendanta, a po tym jego zastępcą. Faktycznie kierował służbą w czasie uwięzienia Szeryńskiego, a potem po zamachu i zranieniu tegoż – akcją ŻSP. Po akcji pozostał do śmierci kierownikiem Służby Porządkowej. (…)
Bojowcy nie bawili się w juristische Haarspalterei i położyli go trupem na Gęsiej – 29 października 1942 r. Lejkin żył lat 34. Może w głębi duszy pragnął tego losu, tej kary – ów fatalistyczny symbol śmierci żydostwa warszawskiego.

Takich Żydów – katów swoich braci było w getcie setki. Tego akurat zastrzelił Eliahu Różański z organizacji Ha-Szomer ha-Cair, ale wielu przeżyło i uchodziło za bohaterów będąc pod ochrona aparatu państwowego utworzonego po wojnie Izraela. Różański poległ w walce przeciwko Niemcom w roku 1943. Izrael stał się azylem dla wielu zbrodniarzy, a i sam stał się państwem zbrodniczym.
Tak więc, kiedy Żydzi zorientowali się, że Niemcy skupili ich w gettach, aby sprawować nad nimi kontrolę i ostatecznie zlikwidować, początkowy entuzjazm (tak, na początku cieszyli się, że mają namiastkę własnego państewka z własną władzą, a nawet sponsorowali budowę muru, który odseparował ich od Polaków) przerodził się w wolę walki. Oczywiście nie wszyscy podjęli walkę. Niektórzy pogodzili się ze swoim losem, a inni zwyczajnie nie mieli czym walczyć. Z około 60 tysięcy Żydów, którzy żyli na terenie getta do walki stanęło około tysiąca. Niektórzy bogaci przedstawiciele Gminy Żydowskiej zapłacili Niemcom i uratowali siebie i swoje rodziny. Przeważnie nie dbali przy tym o uratowanie innych, nawet jeśli mieli taką możliwość.
ŻZW był mniej liczny niż ŻOB, ale skupiał ludzi lepiej wyszkolonych i dobrze uzbrojonych. W walkach wzięło udział około 300 bojowników ŻZW i kilkuset ŻOB.
Powstanie wybuchło wtedy, gdy Heinrich Himmler zarządził całkowitą likwidację getta. Wcześniejsze transporty do Treblinki już zostały zlikwidowane i zapadła decyzja o wymordowaniu pozostałych mieszkańców getta. Można było albo zginąć, albo stanąć do walki. Wybrali to drugie, do czego ŻZW przygotowywał się od końca kampanii wrześniowo-październikowej. Bowiem to już jesienią 1939 roku powstała organizacja, którą założyli oficerowie Wojska Polskiego pochodzenia żydowskiego – polscy patrioci.

W kwietniu 1943 roku, kiedy niemieckie oddziały wspierane przez znanych z okrutności Ukraińców i Łotyszy weszły na teren getta, przywitał ich silny ostrzał karabinowy. Z okien posypały się w ich kierunku granaty i butelki z łatwopalną cieczą. Niemcy dowodzeni przez Ferdinanda von Sammern-Frankenegga wycofali się tracąc kilku żołnierzy i sprzęt. Koordynacje nad akcją przejął gen. Jürgen Stroop. W czasie walk miała miejsce ciekawa sytuacja. Paweł Frenkel i Leon Rodal z ŻZW przebrali się w mundury esesmanów i podeszli do stanowisk Ukraińców, zaskakując ich tym samym i kładąc kilku trupem. Współpracujący z nimi żołnierze Armii Krajowej próbowali wesprzeć działania w getcie i podjęli próbę wysadzenia muru przy ul. Bonifraterskiej. Straty były zarówno po stronie Polaków, jak i Niemców. Łączność zachowana była za pośrednictwem kanałów ściekowych, które później wykorzystywano na masową skalę podczas powstania warszawskiego w roku 1944.
Próbę wsparcia powstańców podjęli również członkowie Gwardii Ludowej. Im również nie udało się zniszczyć muru i dostać na teren płonącego getta.
Późniejsze walki toczyły się na ulicy Świętojańskiej, Franciszkańskiej i ponownie na Bonifraterskiej. Bronił się też sztab ŻZW na Muranowie. Okupanci ponownie zostali wyparci z getta i podjęli próbę pertraktacji. Nikt jednak nie wierzył w dobre intencje Niemców i ich pomagierów. Walki wybuchły ponownie. Niemcy sprowadzili więcej wozów opancerzonych. To właśnie wtedy nad Muranowem załopotały dwie flagi wywieszone przez członków ŻZW.
Niemcy posuwali się systematycznie w głąb getta, paląc przy tym i niszcząc okoliczne zabudowania. Zabijali też lub odsyłali do obozów schwytanych Żydów.

22. kwietnia powstanie już wygasało a walczący próbowali wydostać się poza getto i ukryć w okolicznych lasach. Dzień później ukazała się odezwa Żydowskiej Organizacji Bojowej do ludności Warszawy:
Polacy, Obywatele, Żołnierze Wolności.
Wśród huku armat, z których armia niemiecka wali do naszych domów, do mieszkań naszych matek, dzieci i żon;
Wśród terkotu karabinów maszynowych, które zdobywamy w walce na tchórzliwych żandarmach i S.S.-owcach;
Wśród dymu pożarów i kurzu krwi mordowanego ghetta Warszawy – my – więźniowie ghetta – ślemy Wam bratnie serdeczne pozdrowienia.
Wiemy, że w serdecznym bólu i łzach współczucia, że z podziwem i trwogą o wynik tej walki przyglądacie się wojnie, jaką od wielu dni toczymy z okrutnym okupantem.
Lecz wiedzcie także, że każdy próg ghetta, jak dotychczas, tak i nadal będzie twierdzą, że może wszyscy zginiemy w walce, lecz nie poddamy się; że dyszymy, jak i Wy żądzą odwetu i kary za wszystkie zbrodnie wspólnego wroga.
Toczy się walka o Waszą i naszą Wolność.
O Wasz i nasz – ludzki, społeczny, narodowy – honor i godność.
Pomścimy zbrodnie Oświęcimia, Treblinek, Bełżca, Majdanka.
Niech żyje braterstwo broni i krwi walczącej Polski!
Niech żyje Wolność!
Śmierć katom i oprawcom!
Niech żyje walka na śmierć i życie z okupantem!

O udzielenie wsparcia walczącym apelował premier na Uchodźstwie gen. Władysław Sikorski, który za pośrednictwem radia BBC mówił:
W połowie kwietnia o 4 rano Niemcy przystąpili do likwidacji getta warszawskiego. Zamknęli resztki Żydów kordonem policji, wjechali do środka czołgami i samochodami pancernymi i prowadzą swe dzieło niszczycielskie. Od tego czasu walka trwa. Wybuchy bomb, strzały, pożary trwają dzień i noc. Dokonuje się największa zbrodnia w dziejach ludzkości. Wiemy, że pomagacie umęczonym Żydom jak możecie. Dziękuję Wam rodacy w imieniu własnym i rządu. Proszę Was o udzielenie im wszelkiej pomocy w imieniu własnym i rządu. Proszę Was o udzielenie im wszelkiej pomocy, a równocześnie tępienie tego strasznego okrucieństwa.
Ponieważ światowi politycy nie kwapili się pomóc walczącym, w ramach protestu w Londynie popełnił samobójstwo żydowski polityk Szmul Zygielbojm.
Niewielu polskich żołnierzy zdołało przedostać się poza mury getta i wesprzeć w walce walczących Żydów. Niemcy wzmocnili posterunki wzdłuż ceglanego muru i wymusili zmianę taktyki działania. Pomoc walczącym polegała na atakowaniu oddziałów poza gettem. Gen. Stroop wspominał, że byli „nieustannie pod ostrzałem spoza getta, to znaczy ze strony aryjskiej”. Wiedział doskonale, że walczący w getcie maja wsparcie ze strony polskich organizacji podziemnych. „Przy pierwszym wtargnięciu do getta udało się Żydom i polskim bandytom, dzięki przygotowanemu napadowi z bronią w ręku, odeprzeć nasze atakujące siły wraz z czołgami i wozami pancernymi” – pisał w swoim raporcie.

Część bojowników wydostała się z getta kanałami, inni przygotowanym wcześniej podkopem. Członkowie ŻZW prawdopodobnie wszyscy zginęli, a członkowie ŻOB zasilili odziały Gwardii Ludowej, które odeszły w kierunku Wyszkowa. Pochwyconych Niemcy zabijali bądź odsyłali do obozów. Tam również ginęli, albo i przeżywali. Podczas powstania warszawskiego, gdy członkowie Batalionu „Zośka” uwolnili żydowskich więźniów z obozu na Gęsiówce okazało się, że kilku z nich to powstańcy z getta. Zasilili oni szeregi Armii Krajowej i polegli w czasie powstania 1944 r.
Pomocy dla walczącego getta udzielili też żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). Niechętnie byli nastawieni do członków ŻOB, którzy skłaniali się do współpracy z Sowietami, ale chętnie działali z Żydowskim Związkiem Wojskowym. Byli przeciwni wybuchowi powstania, do którego wciągnięto by ogół Polaków. Uważali to za „spisek komunistyczny”. Podobne zdanie mieli o wszczynaniu powstania, które wybuchło w sierpniu 1944 r. Chociaż w zasadzie byli mu przeciwni, to stanęli do walki i okazali się najbardziej walecznymi żołnierzami powstania. Do końca nie oddali bronionych barykad. W ich szeregach walczył słynny „ochotnik do Auschwitz” rotmistrz Witold Pilecki.
W powszechnej propagandzie szerzy się pogląd, że NSZ współpracowały z Niemcami, mordowały Żydów itd. To pokłosie komunistycznego zakłamania, które podtrzymują jej mentalni spadkobiercy. O stanie Polski świadczy fakt, że drugą osobą w państwie jest były członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej o nazwisku Czarzasty, a w przestrzeni publicznej oficjalnie funkcjonuje Komunistyczna Partia Polski.
Emanuel Ringelblum, współautor słynnych „Notatek z getta” (Archiwum Ringelbluma) pisał:
Panuje u nas pogląd, że antysemityzm znacznie się wzmógł w okresie wojny, że Polacy w swej większości są zadowoleni z nieszczęścia, które spotkało Żydów w miastach i miasteczkach Polski itp. Uważny czytelnik naszych materiałów znajdzie setki dokumentów świadczących o czymś wręcz przeciwnym. W niejednym sprawozdaniu z miasteczka przeczyta on, jak serdecznie odnosiła się ludność polska do żydowskich uchodźców. Dowiecie się o setkach wypadków, kiedy chłopi w ciągu długich miesięcy ukrywali i dobrze karmili żydowskich uchodźców z okolicznych miasteczek.
Z drugiej strony znajdziemy też setki świadectw o Żydach, którzy pomagali Niemcom w wyłapywaniu ukrywających się Żydów. Przed powstaniem w getcie zapełniali transporty do Treblinki swoimi braćmi, siostrami i rodzicami, a po wygaśnięciu walk wyszukiwali kryjówki, w których próbowali przetrwać pozostali przy życiu Żydzi. Stali się współwinnymi zbrodni zaplanowanej przez Niemców.

Na wojnie nie brakuje zarówno zdrajców, jak i bohaterów. Szczególnie przykre, gdy zdrajcą okazuje się rodak; sąsiad, kolega, syn… Jednak pamięć o powstaniu w getcie powinna skupiać się na tych, którzy podjęli decyzję, że nie dadzą się, od tak zamordować i zabiorą ze sobą tylu oprawców, ilu zdołają zabić. Ostatni uczestnik powstania w warszawskim getcie, pochodzący z Gdańska Michael Smuss zmarł w roku 2025. Po upadku powstania trafił do obozu w Kraśniku-Budzyniu, a później do Płaszowa (Kraków). Wolność odzyskał w drodze do obozu w Dachau za sprawą żołnierzy Amerykańskich.
Źródła:
- „O wojnie wielkich Niemiec z Żydami Warszawy”, Stefan Ernest
- „Stosunki polsko-żydowskie w latach II wojny światowej”, E. Ringelblum
- „Żydowski Związek Wojskowy podczas Powstania w Getcie Warszawskim 1943 r.”. Ireneusz Lisiak
- „Archiwum Ringelbluma”
- Zdjęcia z raportu gen. Jurgena Stroopa


Komentarze