Propaganda wojenna




Pomimo, iż Rosjanie operują efektami propagandowymi, opartymi na zajęciu tego czy innego miasta ukraińskiego – wyniki dotychczasowe są dla nich w całokształcie ogromnie żałosne.

Na morzu pozycja Rosji uległa całkowitej likwidacji. Potencja morska Rosji leży w gruzach. Wojna morska jest już właściwie rozstrzygnięta. Bazy morskie u wejścia do Morza Barentsa są bombardowane. Jeden z najnowocześniejszych okrętów desantowych Floty Czarnomorskiej „Orsk” został zatopiony. W Berdiańsku zbombardowano inny okręt wojenny.

Blokada Federacji Rosyjskiej po miesiącu wojny jest najzupełniejsza, taka jak jeszcze nigdy nie była.

Rosjanie nie mają nadziei na otrzymanie surowców znikąd. Zapasy ich, konieczne w ogromnej ilości dla zmotoryzowanej wielotysięcznej armii wyczerpują się w szybkim tempie, a nie ma nadziei na ich uzupełnienie.


Z czego to cytat? Ano z prasy pamiętnego września 1939 roku. Dokładnie z 9 września 1939 r. Zamieniłem w nim jedynie słowa. Artykuł dotyczył oczywiście Niemiec, które skazane na ogólnoświatowy ostracyzm już na początku wojny chyliły się ku upadkowi. Tak przynajmniej można było wyczytać w gazetach. Oczywiście były to brednie. Polecam tę prasę wszystkim, którzy bezrefleksyjnie przyjmują do wiadomości wszystko co zobaczą i usłyszą w telewizji, albo przeczytają w prasie.

W prasie z 1939 roku możemy wyczytać bardzo ciekawe rzeczy. Niemieckie czołgi nagminnie się psuły, co „wywoływało zamieszanie” w szeregach Wehrmachtu. Teraz widzimy jak wojsko ukraińskie dziesiątkuje czołgi rosyjskie. Wtedy wojska niemieckie były w „panicznym odwrocie”, a teraz uciekają Rosjanie. Sam W. Putin, jeśli wierzyć propagandzie ukrył się w bunkrze za Uralem. Wojska Hitlera wg. prasowych bazgrołów cofały się „w dzikim popłochu”, a teraz to samo dzieje się z żołnierzami Putina. Druga armia świata padła w kilka tygodni, a Ukraina jest w pełnym natarciu. Kto chce niech wierzy. Jeszcze jeden cytat. Tym razem bez moich modyfikacji („Ilustrowany Kuryer Codzienny”):


Świat zdecydowany jest prowadzić walkę do końca, bez względu na wszelkie ofiary. Walczy się nie z narodem niemieckim, ale z tyranją i despotyzmem. Armje sprzymierzone przynoszą wolność, także samemu narodowi niemieckiemu”.

Tak, teraz też walka będzie trwała „do końca”, do ostatniego Ukraińca można by dopowiedzieć. Armie sprzymierzone to dzisiaj ci wszyscy, którzy podsyłają broń na teren Ukrainy i (nieoficjalnie oczywiście) swoich żołnierzy. Poklepują Ukraińców po plecach i mówią: „bijcie się, bijcie – jesteście naszymi bohaterami”.


Nagłówek artykułu z 8 września 1939 r:


8 i pół miliona funtów szterlingów otrzyma Polska od Anglii i Francji. Cały świat śpieszy z pomocą i podziwia bohaterstwo Żołnierza Polskiego.



Wtedy, we wrześniu 1939 r. to Żołnierz Polski „okazywał bezprzykładne męstwo i bohaterstwo”, dzisiaj ta rola przypadła Żołnierzowi Ukraińskiemu. Jak to się skończyło dla Polski? Nie muszę chyba pisać. Najważniejsze, że sytuacja na froncie „rozwija się pomyślnie dla wojsk sprzymierzonych”. Tak, największym beneficjentem długoletniej wojny w Europie będą Stany Zjednoczone Ameryki. O ile Chińczycy im na to pozwolą… A jeśli nie pozwolą, to w jaki sposób? Z pewnością nie pogrążając Rosję. Pytań jest wiele, a odpowiedzi przyniesie przyszłość. Tymczasem uczmy się z przeszłości.

Z medialnej tapety nie schodzi temat, tak bardzo drążony przez nasz rząd sankcji wobec Federacji Rosyjskiej. W nieprzytomnych umysłach naszych decydentów roi się nawet pomysł bezprawnego pozbawiania majątku Rosjan na terenie Polski. Nie sposób skomentować tych urojeń cenzuralnymi słowami.


Otóż w roku 1939 również raziły oczy nagłówki prasowe typu: „Ekonomicznie Niemcy są w gorszej skórze niż w czasie wielkiej wojny”. Jak wiemy, Hitler i jego III Rzesza doskonale poradził sobie z ekonomią, choć z odpowiedniego wykształcenia nie miał. Poradził sobie z sankcjami tak samo dobrze, jak teraz radzi sobie Putin.

To jest wojna o władzę nad światem. Dla USA nie ma znaczenia, czy dominacja dolara będzie trwała na skutek przelanej krwi Ukraińców, czy Polaków. Wojna ma się toczyć w Europie, a nie w Ameryce. Do zgarnięcia jest cała pula – gospodarka światowa. Konfrontacja USA z Chinami jest nieunikniona. Naszym zadaniem jest uniknięcie wojny na ile to tylko możliwe. Jednym z kluczowych elementów jest w tym wszystkim propaganda. Dlatego po raz kolejny przestrzegam przed wiarą w ekran telewizora i słowa polityków.

Słyszymy jak Rosjanie mordują Ukraińców, ale już ciszej jest o temacie mordowania Rosjan przez Ukraińców. A przecież Ukraina prowadzi dochodzenia w tej sprawie. Widzimy niszczony potencjał wojenny Federacji Rosyjskiej, ale nie widzimy strat Ukrainy. Walczymy jako Polacy, aby inne narody nie wspierały strony agresora, ale przecież przez ostatnie lata sama Ukraina go wspierała. Zwiększa nam się liczba mniejszości ukraińskiej w kraju, a to wszystko obciąża nas i nasz potencjał obronny. Odrobina rozsądku jednak byłaby wskazana. Czy naprawdę niczego się z naszej tragicznej historii ostatniego stulecia nie nauczyliśmy?