top of page

Rotunda Zamojska

  • 3 godziny temu
  • 4 minut(y) czytania

 

Twierdza Zamość
Twierdza Zamość

    Jednym z ciekawszych elementów Twierdzy Zamość jest rotunda stanowiąca południową odnogę miasta – fortyfikacji. „Rotundus” to po łacinie „okrągły”, dlatego mówimy o budowli zaprojektowanej na kształcie koła. Tutaj projektantem był nie byle kto, bo generał Jan Chrzciciel de Grandville Malletski herbu Bastion – inżynier francuski. Znany także z projektów inżynieryjnych fortyfikacji modlińskich. Kierował też budową Kanału Augustowskiego.


    Zewnętrzna średnica kamienno-ceglanej rotundy wynosi 54 metry, a w jej środku znajduje się obszerny dziedziniec i wejścia do poszczególnych izb strzeleckich. Początkowo było ich dwadzieścia, ale w wyniku bombardowania Luftwaffe podczas wojny jedna został obrócona w gruz. Całość otaczała zachowana do dziś fosa. No, może oprócz północy, gdzie droga prowadziła do centrum miasta.


Rotunda Zamojska
Rotunda Zamojska

    Budowa rozpoczęła się w roku 1825 i trwała do 1831 r. Ten specyficzny element fortyfikacji Zamościa powstawał na wyspie otoczonej przez bagna i mokradła, na której już wcześniej był usytuowany szaniec obronny pełniący rolę szpicy warowni.


    Jedno ze starszych zdjęć Rotundy zamieszczone zostało w „Tygodniku ilustrowanym” nr 22 z 1905 roku. Numer poświęcony był hetmanowi Janowi Zamojskiemu, przy okazji 300. rocznicy śmierci wielkiego kanclerza. Zamojska Rotunda wygląda inaczej niż obecnie; w oczy rzuca się całkowity brak drzewostanu.


„Tygodnik Ilustrowany” nr 22/1905
„Tygodnik Ilustrowany” nr 22/1905

     W czerwcu 1940 roku Niemcy zaanektowali budynek na cele obozu przejściowego dla aresztowanych w toku trwania Akcji AB (Außerordentliche Befriedungsaktion). Zachowała się brama wejściowa z napisem: „Gefangenen Durchgangslager Sicherheitspol” („Jeniecki Obóz Przejściowy Policji Bezpieczeństwa”).


W rotundzie mordowano Polaków (także dzieci), a ich szczątki były palone i wyrzucane do fosy. Izby strzeleckie przekształcono w cele więzienne. Około 8 000 ludzi nie opuściło tego miejsca, a ich prochy nadal tam są. Ostatnie egzekucje wykonywane były chwilę przed opuszczeniem przez Niemców Zamościa, czyli pod koniec lipca 1944 roku. Wokół rotundy powstał cmentarz, na którym spoczywają ofiary z roku 1939, żołnierze podziemia niepodległościowego, czerwonoarmiści, żydzi oraz wiele ofiar cywilnych zamordowanych zarówno przez socjalistów brunatnych, jak i czerwonych. Łącznie cmentarz mieści prochy ponad 45 000 ofiar śmiercionośnych totalitaryzmów.


Część zniszczona bombardowaniem.
Część zniszczona bombardowaniem.

     Już w roku 1947 założono w tym miejscu Muzeum Martyrologii Zamojszczyzny – „Rotunda”. Poszczególne cele zostały przemienione na miejsca pamięci – kaplice upamiętniające mordy na polskim narodzie itp. Jest cela „Więźniów politycznych”, „Sybiraków”, „Harcerzy”, „Księży i duchowieństwa”, „Więźniów Auschwitz – Birkenau”, „Nauczycieli”. Jest też cela poświęcona „Partyzantom”, „Wołyniakom” i kilka innych. Ta ostatnia powstała staraniem Komitetu Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu. Warto powiedzieć o niej trochę więcej z racji zbliżającego się Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej (11 lipca).


Pamięci pomordowanych nauczycieli.
Pamięci pomordowanych nauczycieli.

    Powstanie celi poświęconej ludobójstwu dokonanemu przez Ukraińców związane jest z mordami w Kisielinie i osobą Włodzimierza Sławosza Dębskiego (ojca kompozytora Krzesimira Dębskiego). Dębski mieszkał kiedyś w Kisielinie i był bezpośrednim świadkiem napadu Ukraińców na Polaków, którzy zebrali się aby uczestniczyć w Mszy świętej. Wraz z kilkunastoma innymi osobami przez kilkanaście godzin odpierali ataki żądnych krwi morderców. W wyniku odniesionej rany, stracił nogę. Włodzimierz Dębski postanowił wystawić pomnik, który upamiętniał by tamte, tragiczne wydarzenia i ofiary rzezi. Tymczasowo postawiono tam krzyże z nazwiskami 86. zamordowanych. Wcześniej władze Ukrainy, w 1990 roku w jakiś sposób zaakcentowały miejsce kaźni. W takim wypadku zrodził się pomysł, aby miejsce pamięci stworzyć w Polsce, w „Rotundzie Zamojskiej”.


Cela poświęcona ofiarom ludobójstwa.
Cela poświęcona ofiarom ludobójstwa.

    W roku 1991 Wołyniacy założyli Społeczny Komitet, na którego czele stanął Włodzimierz Dębski. Pisma kierowane do władz i instytucji państwowych odniosły pożądany efekt i po kilku miesiącach uzyskano zgodę na przysposobienie jednej z cel na „Celę Ofiar Poległych na Wschodzie”.


     Wygląd celi zaprojektował Sławosz Dębski. Na stronie www.biblioteka.zamosc.pl tak opisano jej wygląd:


    I tak, w centralnym miejscu krypty stanął sarkofag z napisem: „Pomordowanym na Wołyniu Polakom”. Pod oknem ustawiano ołtarzyk, przypominający ten z wołyńskich przydrożnych kapliczek.  Drewniany, nieokorowany krzyż miał symbolizować mogiły, które były usypywane ukradkiem i w pośpiechu. Nad oknem umieszczono sentencję ks. bpa Adolfa Szelążaka, ostatniego ordynariusza Diecezji Łuckiej: „Nie ma takiej siły, która mogłaby zniszczyć naród”. Powyżej znalazł się herb Wołynia według wzoru z 1932 roku. Pod sklepieniem rozmieszczono nazwy powiatów z herbami miast powiatowych. Na ścianach zawieszono tablice z nazwami parafii, miejscowości, z których pochodziły zamordowane osoby, ich imiona, nazwiska oraz daty i miejsca śmierci. Zaplanowano, że tablic będzie tyle ile dawnych wołyńskich parafii – czyli 129. We wnęce naprzeciwko wejścia miała stanąć urna z ziemią z męczeńskich miejscowości. Została ona zebrana na Wołyniu, podczas wspomnianego wyjazdu w dniach 10-13 lipca 1991 roku na Wołyń.  Na przepasce urny umieszczono napis: „Ziemia przesiąknięta krwią 68 700 Polaków”, a na drzwiach zewnętrznych: „Pomordowanym Polakom na Wschodzie”.


    Krypta została urządzona przez dawnych mieszkańców Wołynia. Wszyscy pracowali w czynie społecznym, wykonując poszczególne elementy wystroju krypty. Zgromadzone pieniądze wydawano jedynie na potrzebne materiały oraz pamiątkowe tablice.


Rotunda Zamojska
Rotunda Zamojska

    Kaplica poświęcona została 30 maja 1992 roku. Na uroczystość przybyło setki osób z Polski i zagranicy, w tym świadkowie ukraińskiego ludobójstwa, którym udało się przeżyć. „Gazeta Wyborcza” (nr 129/1992 r.) w tekście poświęconym uroczystości odnotowała słowa Teresy Radziszewskiej:


    Zabrałam stamtąd szczątki moich rodziców. Miejsca ich pochowania szukałam przez Czerwony Krzyż w Moskwie. Sprawę przekazano do Kijowa, a następnie do władz terenowych. Miejsce to odnalazłam. Pomogli mi je odszukać nasi dawni sąsiedzi, Ukraińcy. Bardzo serdecznie mnie witali, płakali razem ze mną i mówili: „Co to się wtedy porobiło? Żyliśmy przecież w zgodzie, czy musiało dojść do takiej tragedii?”. Zaprosiłam ich później do Polski i byli tu u mnie w Zamościu.



Komentarze


Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com

bottom of page