top of page

Taran 2026

3 minuty temu
4 minut(y) czytania

 

    „Taran” to grupa uderzeniowa Wojska Polskiego, która podjęła desperacką próbę przebicia się przez jednostki niemieckie. Jak się okazało, ostatnią próbę. Pułkownik dyplomowany Kazimierz Pluta-Czachowski pisał:


    Około godz. 20 nowy dowódca dywizji, płk Hertel, na odprawie z oficerami znajdującymi się w Łętownicy wydał zarządzenie do nocnego przebicia się oddziałów, w którego wyniku został sformowany oddział uderzeniowy („Taran”) pod jego osobistym dowództwem w sile ok. 500 ludzi….



    Wydarzenia z 12. IX 1939 roku od kilku lat są wspominane w Andrzejewie w sposób wyjątkowy. O godzinie 22, czyli w czasie, w którym ruszył polski „Taran” mieszkańcy Andrzejewa, Łętownicy, okolicznych wsi i goście spotykają się przy kapliczce wotywnej Stanisława Ościłowskiego, żołnierza 33. Pułku Piechoty, który brał udział w bitwie pod Andrzejewem. Przeżył, a kapliczkę postawił Bogu na chwałę – za ocalenie.


    W tym roku (2026) spotkanie rozpoczęło się relacją związaną z ostatnią bitwą 18. Dywizji Piechoty na polach Andrzejewa i Łętownicy. Jej autorem jest wspomniany wyżej śp. płk. dypl. rez. Pluta-Czachowski:


    W drugim uderzeniu, pod wieczór 12. IX., dotarliśmy w pobliże Andrzejewa /palącego się od ognia naszej art./; npl. w rejonie na zachód grupy uderzające na sam Andrzejów [sic!] napotkały na potężną zaporę art. i k.m. i prawe nasze skrzydło. Mniej więcej w tym samym czasie zjawił się npl na obu naszych skrzydłach, /z ogólnych kierunków Ostrów Maz. i Czyżew/, zamykając nas w kotle.



    O zmroku wykonaliśmy ponowne uderzenie na te same cele, tym razem trafiliśmy jednak już na wyrównany, twardy opór npla, ponieśliśmy dotkliwe straty od ognia maszynowego i art. i w konsekwencji utknęliśmy na kilkadziesiąt metrów przed jego frontem.


    W tym czasie natarcie npla z kierunku Zambrowa i z obu skrzydeł sięgało już ogniem art. do środka wytworzonego kotła.


     Po zapadnięciu zmroku niedobitki, bądź za zezwoleniem poszczególnych d-ców, bądź na własną rękę /na skutek rozkazu ustnego, który szedł po linii/, wykorzystując ciemność, przerwały się w ogólnym kierunku na Bug. Ja, z zespołem czterech ludzi, którzy pozostali przy mnie, poszedłem na przełaj w kierunku płk. Hertla, od którego nie miałem wiadomości od godzin południowych; chciałem stwierdzić co się tam stało i dołączyć do sztabu Dyw. W czasie mojego ruchu, t.j. między 21 a 22 godz., słychać było jeszcze z tamtego kierunku strzały piech. i pojedynczy ogień art. Przypuszczalnie wkrótce po 22-ej ogień ten przybrał nagle b. silne natężenie, po czym po kilkunastu minutach równie nagle ucichł.



    Orientując się na kierunek tego ognia, klucząc po ciemku w terenie, natknąłem się na wyciągniętą kolumnę taborów dywizji pod d-twem K-nta Kwat. Gł. Dyw. mjr. Szmoniewskiego, nastawioną na ruch w kierunku Andrzejewa. Dowiedziałem się od niego, że czeka na rozkaz od płk-a Hertla do ruchu w kierunku czoła. Sam płk. Hertel, po zapadnięciu zmroku, zebrał ze swego rejonu wszystkie pozostałe jeszcze siły /przypuszczalnie nie więcej niż baon piech./ i zdecydował przebić się z nimi w rej. Andrzejewa, zaskakując npla nagłym uderzeniem. Przez wybitą dziurę pragnął wyprowadzić resztki dyw. pozostające w kotle/ głównie już tabory dyw., na nich zaś kilka tysięcy rannych na wozach; dywizja wiozła ze sobą b. wielu swoich rannych, zbieranych od początku wojny; ilość ich obliczam na ok. 5 tys. ludzi/. Z zebranych ludzi uformował grupę szturmową. Na szpicę wydzielił działo art., 2 działka ppanc., kilka samochodów ciężarowych z bronią maszynową. Za nią samochody sztabu, wśród nich samochód z ciałem D-cy Dyw. płk. Kosseckiego /po przyniesieniu go z przedpola lekarz stwierdził oznaki życia, dał mu zastrzyki wzmacniające działanie serca – w tej chwili dawał nadal jeszcze słabe oznaki życia/; po obu stronach i z tyłu samochodów reszta oddziału szturmowego z bagnetem na broni. Sam płk. Hertel dosiadł konia /ranny w nogę/ i ruszył przy szpicy. Cały ciężki i zbędny sprzęt, w tym artylerię, polecił przed wyruszeniem zniszczyć, dokumenty spalić.


    Wyruszenie kolumny mjr. Szmoniewskiego miało nastąpić na specjalny rozkaz. /Mnie próbowano odszukać i wezwać na odprawę przed ruszeniem, lecz gońcy nie mogli do mnie dotrzeć/. Wyruszenie oddziału szturmowego nastąpiło ok. godz. 22; około pół godziny po wyruszeniu słychać było z kierunku ruchu płk. Hertla gwałtowną strzelaninę. Do tej pory jednak t.j. ok. godz. 24-ej nie było jeszcze dla mjra Szmoniewskiego rozkazu do ruszenia. Wysłałem natychmiast patrol na Andrzejewo, dla stwierdzenia co się stało z grupą płka Hertla. Po pewnym czasie patrol wrócił, przyprowadzając rannego strzelca, który zameldował, że grupa, pod samym już Andrzejewem została zaskoczona b. silnym ogniem k.m. i art. npla, została tym ogniem rozbita, jej części rozproszyły się wśród nocy, kto nie poległ pewnie zdołał się przedrzeć na własną rękę; co się stało z d-cą dyw. i płk. Hertlem – nie wiedział.



    Pod osłoną nocy udało się uciec tylko nielicznym.


    Po odczytaniu wspomnień pułkownika miała miejsce inscenizacja pola walki w wykonaniu rekonstruktorów ze stowarzyszenia „Grupa Wschód”, Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Narew”, Szwadronu 10. Pułku Ułanów Litewskich, grupy „Combat Alert” z Białegostoku i muzealników im. Orła Białego ze Skarżyska Kamiennej.


    Później odbył się koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu zespołu „Mixtura” (Paweł i Jolanta Andruszkiewicz, Michał Chojnowski, Łukasz Klepacki oraz gościnnie Kazimierz Daniszewski).



    Spotkanie zakończyła modlitwa za poległych poprowadzona przez ks. dr Jerzego Kruszewskiego, proboszcza parafii Andrzejewo. Po niej odpalono race.


Kolejne, dziesiąte spotkanie przy kapliczce planowane jest na 12. IX 2027 r. ok godz. 22.

 

Komentarze


Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com

bottom of page