top of page

Wołyń bez mitów

  • 2 dni temu
  • 7 minut(y) czytania

 

        Jutro, 11 lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów) i UPA (Ukraińska Armia Powstańcza). Tego dnia, w 1943 roku miała miejsce kulminacja masowych, bestialskich mordów i przypuszczono atak na ponad sto polskich miejscowości na Kresach. Śmierć poniosło ponad sto tysięcy naszych rodaków, w przeważającej masie kobiet i dzieci.  Męska część społeczności przeważnie walczyła czynnie o odzyskanie niepodległości bądź ukrywała się przed aresztowaniem.


Z Facebooka....
Z Facebooka....

    Podczas całego czasu trwania ludobójstwa w latach 1943 – 1947 zamordowano między 200 a 500 tysięcy Polaków. Ginęli też Ukraińcy, którzy odmówili współudziału w zbrodni, albo zostali złapani na pomocy prześladowanym Polakom. Dzięki ich poświęceniu i wsparciu życie ocaliło kilka tysięcy osób. Znamy około 1300 przypadków, gdzie Ukraińcy próbowali ratować Polaków. Część z nich przypłaciła to życiem. Wdzięczni Polacy zaznaczyli upamiętnili ich bohaterstwo na pomnikach. Rejestrem aktów pomocy ze strony Ukraińców jest publikacja Instytutu Pamięci Narodowej pod tytułem „Kresowa księga sprawiedliwych 1939–1945” autorstwa Romualda Niedzielko. Oto fragment:


    Przed Wielkanocą 1943 roku kowal Edward Spałek został ostrzeżony przez sąsiada Ukraińca, by nie nocował w domu, bo szykuje się napad na Polaków. Spałkowie powiadomili okolicznych mieszkańców, lecz tylko część z nich dała temu wiarę i ocalała. Inni postali w domach, sądząc że to prowokacja ze strony Ukraińców, zamierzających obrabować polskie gospodarstwa.


W nocy, 25 kwietnia, z rąk upowców zginęło 25 Polaków, którzy nie schronili się w lesie lub nie uciekli do innej wsi. Wśród ofiar była też mieszkająca u rodziny Adamców Ukrainka o imieniu Żenia, która stanęła w obronie mordowanych gospodarzy i została zastrzelona.


    Źródło: Relacja Zbigniewa Wojcieszaka, [w:] Okrutna przestroga, oprac. J. Dębski i L. Popek, Lublin 1997, s. 16.



    Bywało, że i Polacy mieli możliwość uratować Ukraińców, z czego korzystali podczas mordów i w czasie wysiedleni w ramach akcji „Wisła”:


    Na początku maja 1944 r. UPA podjęła akcję mordowania polskich kobiet – żon Ukraińców. Aby mężowie nie stanęli temu na przeszkodzie, wezwano ich na zebranie do domu kultury, zaś upowcy poszli mordować żony. Zginęła wówczas m.in. Agnieszka Morozowa z d. Żyłakówna, jej dwie córki (3-letnią i 11-miesięczną) poraniono. Nieszczęsnym mężem Ukraińcem i jego córkami zaopiekowały się siostry zakonne w Jarosławiu.


    Źródło: J. Węgierski, Armia Krajowa – oddziały leśne…, s. 41


    Polska nieudolnie zabiega o ekshumacje Polaków od wielu lat. Jak dotąd z mizernym efektem. Nawet jeśli udało się doprowadzić do prac w okolicy nieistniejącej już wsi Puźniki, to jak donoszą media minister Paweł Kowal (Koalicja Obywatelska) ogranicza dostęp prasy do wyników ekshumacji. Zarzuca mu się niechęć z powodu ukraińskiego pochodzenia, a on sam twierdzi, że to dla poszanowania pamięci o ofiarach. Wiemy, że w dołach odnaleziono mnóstwo szczątków dzieci. Ta ekshumacja nie tylko potwierdza to, o czym opowiadają świadkowie bestialskich scen, ale także pokazuje zakłamanie strony Ukraińskiej, która niejednokrotnie, ustami swych polityków stwierdzała, że żadnych mordów nie było.



     Wrogów Polski i polskości hodujemy także za własne pieniądze we własnym kraju. Pochodzący z żydokomunistycznej rodziny Adam Michnik nie nalega, aby wymiar sprawiedliwości dopadł jego brata i zbrodniarza sądowego w jednym. Nie postuluje też za ekshumacjami pomordowanych Polaków na Kresach Wschodnich. Ostatnio zabłysnął wypowiedzią:


    To rozpętywanie tej awantury wokół Wołynia, nagłe brutalne domagania się, aby rozkopywać te groby sprzed 80-ciu lat. Mnie się to wydaje absurdalne i niebezpieczne.


   Nie wiem co ma na myśli mówiąc o „brutalnym domaganiu się”, ale „te groby”, to zwykłe doły, do których wrzucono i zasypano ciała ludzkie. Grób to miejsce pochówku zmarłego, a ofiary, których ciał ekshumacji się domagamy nigdy pochowane nie zostały.



    Michnikowi wtórowała profesor (o zgrozo!) Magdalena Środa. Ta sama, która twierdzi, że „nie ma ani jednej cechy genetycznej, fizjologicznej czy medycznej decydującej o płci”. "Pełna zgoda z Michnikiem w sprawie Wołynia" – napisała na portalu społecznościowym. Oto jej wpis:


    Pełna zgoda z Michnikiem w sprawie Wołynia. Pomysł rozgrzebywania historii a przede wszystkim - ekshumacji ofiar, absurdalny i niebezpieczny. Ukraińcy walczą za nas i o nas, to nie czas na wytykanie im historycznych zbrodni, zwłaszcza, że i my niewinni nie jesteśmy choć wybielamy się jak możemy i to w sprawach Ukraińców jak i Żydów.  Poza tym - skąd u nas ta nekrofilna potrzeba? Dziwne jest to zwłaszcza w kraju tak katolickim, wśród prawicowych i - a jakże! - katolickich mediów (DoRzeczy śmiertelnie wypowiedzią Michnika oburzone), by nie myśleć o duszy lecz o ciele i nie działać z poczucia miłości bliźniego lecz zemsty, nienawiści i ... kompleksów lub nudy. Taki naczelny Do Rzeczy czy prawicowi posłowie muszą czymś zainteresować swoich zwolenników a ekshumacje, od czasów, Smoleńska to proceder przyciągający uwagę a co ważniejsze - intratny politycznie.



    Jak mantrę powtarzają nam, że „Ukraińcy walczą za nas”, aby stało się to prawdą objawioną, którą nie jest. Czy jesteśmy winni tego co wydarzyło się na Wołyniu i w innych miejscach kaźni? Jako naród w pewnym sensie na pewno, ale czy to ma usprawiedliwić wbijanie niemowląt na sztachety i przecinanie kobiet piłami na pół? Środa oczywiście katoliczką nie jest, podobnie jak Michnik, ale skoro zaczęła temat… Otóż u nas, katolików wychowanych w cywilizacji łacińskiej istnieje coś takiego jak poszanowanie drugiego człowieka, również jego ciała. Jednym z podstawowych uczynków miłosiernych względem ciała, jest godne pogrzebanie go. To odróżnia nas od zwierząt. Jakże haniebne są czyny współczesnych Żydów (nie wszystkich oczywiście), którzy nie pozwalają na ekshumacje i godny pochówek w Jedwabnem i okolicy. Kiedyś biblijni izraelici przykładali bardzo duże znaczenie do obrządków pogrzebowych. Ciała zmarłych namaszczano, owijano w płótna… Współcześni mieszkańcy Izraela (nie wszyscy, ale jednak większość) nawet żywym odmawiają człowieczeństwa i traktują nie-żydów  jak zwierzęta. Cóż dopiero ich ciała…



    Grecy, Rzymianie…. cywilizowany świat szanował ciała zmarłych od zawsze. Mniej cywilizowany przeważnie też. Dzisiaj wśród lewackich aktywistów pojawiają się pomysły aby ciała kremować i rozsypywać po polach jako nawóz, a nawet zjadać. Nie, to nie nasza cywilizacja i nie nasze podejście do majestatu śmierci. My chcemy wydobyć szczątki ludzkie naszych rodaków i godnie je pogrzebać. W drugiej kolejności wskazać winnych i pokazać do czego doprowadzili. To równie ważne, gdyż na Ukrainie kwitnie kult zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójstwo. Opornie idzie sprawa pogrzebu zamordowanych, ale Ukraina nie ma problemu ze sprowadzeniem szczątków nazistowskiego pomagiera Andrija Melnyka i pochowania go z honorami. Nie dziwmy się, że asystę honorową będą stanowili przebierańcy w mundurach zbrodniczej organizacji SS. Pomniki morderców i nazistowska symbolika jest tam coraz bardziej powszechna. Państwo ubiegające się o członkostwo w NATO i UE jawnie i bezkrytycznie odnosi się do totalitaryzmu i gloryfikuje ludobójców! Co więcej, zdarza się, że z tą, zakazaną  u nas symboliką obnoszą się po Polsce. Co na to nasz (?) aparat państwowy? Ano właśnie… Tutaj trzeba zadać sobie pytanie kto zawiaduje dziś narodem polskim? Jaki udział Polaków jest w zarządzaniu własnym krajem? Walka o niepodległość nadal trwa i nigdy się nie skończy, dlatego nie będzie takiego dnia, kiedy osiądziemy spokojnie na laurach.


    Magdalena Środa pisze o „zemście” i „nienawiści”, podczas gdy środowiska wołyńskie (tak je nazwijmy) od lat powtarzają hasło: „Nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę wołają ofiary”. Pamięć i prawda! Czy Środa to zrozumie? Wątpię.



    Polecam serię wydawniczą „Wołyń bez mitów”. W pierwszej części Paweł Lisicki wyraził się w ten sposób:


    Ekshumacja ofiar - co jest w tym takiego groźnego dla Ukrainy? Ekshumacje to rzecz absolutnie kluczowa. To na co nie wolno się również zgodzić, to kult zbrodniarzy. Jeśli moglibyśmy to odnieść do tego, jak zachowują się Niemcy po II wojnie światowej, to przy wszystkich wadach zachowań niemieckich, przecież nikt tam nie czci Adolfa Hitlera czy Himmlera, nie ma u nic Goebbelsa, pomników Göringa. W tych kategoriach dokładnie odwrotna rzecz dzieje się z Szuchewyczem, Banderą czy innymi przywódcami ukraińskich nacjonalistów, którzy są patronami stadionów, ulic, stawia się im pomniki, dowódcy armii ukraińskiej nie wstydzą się nosić emblematów związanych z oddziałami, które mordowały Polaków czy Żydów w czasie II wojny światowej. Wydaje mi się zresztą, co kiedyś powiedział, o dziwo, Jarosław Kaczyński, że z Banderą Ukraina do Europy nie wejdzie. Rzeczywiście, tak powinno być, ale tak nie jest, bo wszystko wskazuje na to, że Ukraina z Banderą właśnie wchodzi do Europy, a niestety tym państwem, które jej w tym pomaga, jest Polska, która pozwala na kłamstwa, za których sprawą Bandera jawi się jako przede wszystkim obrońca wartości ogólnoludzkich i człowiek, który walczy o niepodległość Ukrainy. Widziałem wiele takich informacji w różnych zachodnich mediach, że ci, którzy tak atakują, krytykują bądź kwestionują tę dobrą wolę i bohaterstwo Bandery, to tak naprawdę są ludzie sprzyjający rosyjskiej propagandzie. To jest kompletna paranoja, nie możemy dać się szantażować. (...)


     Patrząc na to od strony ukraińskiej, mimo że Polska pomaga Ukrainie zarówno militarnie, jak i humanitarnie, to ze strony ukraińskiej nie został wykonany, jeśli chodzi o wspólną przeszłość, żaden kluczowy gest. Co więcej, paradoks polega na tym, że my się zachowujemy w tej relacji, jakbyśmy byli spętani lub sparaliżowani, jakbyśmy normę traktowali jak maksymalizację. Normalne upominanie się o swoją pamięć traktujemy jako rzecz nadzwyczajną, niebywałą, niebezpieczną, to jest po prostu chore. Takie rzeczy mogą wynikać z tzw. nihilizmu narodowego. To jest objaw pewnej choroby, związanej z brakiem docenienia samego siebie i zaufania do własnej tożsamości. Jak człowiek jest niepewny i ma cały czas niejasny stosunek do własnej tożsamości, to wtedy boi się poruszać sprawy trudne sposób stanowczy i jednoznacznie właściwy.



    Dokładnie tak. Nawet jeśli podszyte tchórzem polityczne miernoty będą próbowały sprawę wyciszać, zapomnieć (o co apelował kiedyś Jarosław Kaczyński, słusznie skarcony przez swoich zwolenników), to my zapomnieć nie możemy. Nie będziemy też milczeć, ale konsekwentnie upominać się o ekshumacje i godny pochówek. Dla każdego człowieka; Polaka z Wołynia, czy Małopolski Wschodniej i Żyda z Jedwabnego. Cieszy mnie mnogość publikacji na temat tego ludobójstwa, które w dużej części są świadectwem ocalałych. Powstaje też kolejny odcinek filmu dokumentalnego Jacka Międlara. Wyświetlany jest w wielu krajach i zdobywa kolejne nagrody na festiwalach. Przetłumaczony jest na kilka języków obcych, co daje szansę, że wołanie o sprawiedliwość i prawdę będzie słyszalne na całym świecie. Bez wsparcia moralnego i finansowego Polacy robią co mogą i chwała im za to. Niech pamięć o pomordowanych będzie twardą skałą, o którą skruszy się nienawiść i propaganda banderowska.

 

 

    Ukraińcy pracują nad ustawą, która da kij do ręki tym, co będą zobligowani ścigać za krytykę ludobójców z OUN i UPA. Środowiska żydowskie przygotowują projekt walki z antysemityzmem zgodnie z którym będziemy ścigani, karani, a przy okazji go sfinansujemy. Nie ulega wątpliwości, że nasze pseudo elity będą chciały założyć nam chomąto do tych antypolskich ustaw. Co na to Polacy? Czy nadejdzie jakieś przebudzenie i zaczniemy protestować i wyciągać konsekwencje? Co dalej będzie z Polską i jej „młodzieży chowaniem”? Niewątpliwie czas pokaże.

 

Komentarze


Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com

bottom of page