Z historii 55. PPP



55. Poznański Pułk Piechoty sformowany został z 1. Pułku Strzelców Wielkopolskich w styczniu 1920 roku. W jego skład weszły oddziały walczące o niepodległość od grudnia 1918 r.


Pułk Wielkopolski swój chrzest bojowy przeszedł w okolicy Lwowa, gdzie rozbił siły ukraińskie. Tamtego, mroźnego marca 1919 r. zginęło 19. żołnierzy, a 35. uznano za zaginionych. Nie były to jedyne straty pułku, ale też nie był to ostatni jego sukces. Wielkopolanie walnie przyczynili się do rozbicia Ukraińców i opanowania Lwowa, po czym wrócili do Poznania. Po uzupełnieniu strat osobowych i materiałowych pułk wyruszył na front zachodni, pod Leszno, aby dalej walczyć. Tym razem z Niemcami.


Dalszy szlak bitewny pułku znaczą ślady krwi i potu w okolicach Bobrujska. 8. października 1. Pułku Strzelców Wielkopolskich wszedł w skład 1. Dywizji Strzelców Wielkopolskich generała Daniela Konarzewskiego. Gen. Konarzewski doskonale znał pułk, gdyż jeszcze niedawno był jego dowódcą.


Poznań, pułk,
Korpus oficerski 55. PPP

W czasie działań pod Bobrujskiem pułk świetnie wywiązuje się z wielu powierzonych mu zadań. Wypady na tyły wroga owocowały dziesiątkami jeńców i zdobyczami militarnego uzbrojenia.


12 grudnia 6. kompanii strzeleckich wspartych 2. kompaniami karabinów maszynowych wyruszyło w kierunku Kliszewa (obecnie na Białorusi). Miejscowość położona była pięćdziesiąt kilometrów na tyłach przeciwnika. Ciężki marsz bocznymi, leśnymi drogami i bagnami uwieńczony został porannym atakiem na siły wroga. Pozycji bronił 68. sowiecki pułk, który nazywany był „Żelaznym”. Jego przydomek świadczył o tym, że jest to nie lada przeciwnik. Zaciętą walkę obrońców wspierał skuteczny ogień baterii artylerii. Nie zraziło to jednak Wielkopolan. Sytuacja nie była oczywista. Na pomoc obrońcom Kliszewa przybył batalion z pobliskich Baczewicz. „Żelaźni” Sowieci szybko zostali rozniesieni na bagnetach. Podczas ataku na stanowiska artyleryjskie wśród innych poległ adiutant pułku por. Mieczysław Zajączkowski oraz jego goniec strz. Jan Jasiński.


Sowiecki „Żelazny” pułk przestał istnieć, a łupem Polaków powracających do Bobrujska padło dwa działa, trzy jaszcze, dwie kuchnie polowe, cztery karabiny maszynowe, trzydzieści wozów i kilkadziesiąt koni. Wzięto też 65. jeńców.


„Jednodniówka” pułkowa:


Nadeszła wreszcie wiekopomna chwila – „Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata” – „Bitwa Warszawska”, owoc wspaniałej myśli strategicznej Naczelnego wodza, uwieńczona sukcesem, który wywołał zdumienie i podziw w całym świecie.

14 dywizja piechoty wielkopolskiej generała Konarzewskiego, należąca do składu 4 armji otrzymała rozkaz osiągnięcia rejonu Mińsk Mazowiecki – Kałuszyn. W dniu 16 sierpnia wyruszył pułk do miasteczka Irena, oczekiwał rozkazu do rozpoczęcia walki. 58 pułk piechoty wielkopolskiej, jako straż przednia dywizji, przerwał front nieprzyjacielski. 55 Poznański pułk piechoty z trzema bateriami artylerji ciężkiej doszedł do miasteczka Ryki, skąd na samochodach podwieziony został do Garwolina. Tu otrzymał pułk wieczorem rozkaz wysunięcia się na czoło dywizji i stanowił odtąd jej straż przednią.

W nocy z dnia 16 na 17 sierpnia pułk uderza w kierunku na Kołbiel, natrafiając po drodze na opór. Wywiązała się tu niezwykle zacięta i krwawa walka zakończona porażką nieprzyjaciela, który uchodząc pozostawia drogę do Kobiela zasianą rannymi, trupami, wozami i różnym sprzętem bojowym. (…)

Z kolei przechodzi pułk do pościgu, wkracza do Łomży i odrzuca nieprzyjaciela do Prus Wschodnich.

Armja nasza organizuje teraz front w kierunku wschodnim. Dnia 30 sierpnia pułk wyjechał z Łomży transportami kolejowemi do Białej Siedleckiej, skąd przez Janów Podlaski dotarł do Motykał i zajął linję obronną.


Droga w kierunku Mińska Mazowieckiego nie była sielanką. W rejonie Kołbiela II batalion toczył ciężkie boje z batalionami bolszewickiej 8. Dywizji. Dopiero wprowadzenie do walki odwodów pułku pozwoliło przełamać przewagę wroga i rozbić. Niestety pułk poniósł przy tym duże straty. Dopiero po rozbiciu 23. i 24 batalionu bolszewickiego pułk ruszył dalej. Droga wiodła przez Kałuszyn, Sokołów, Zambrów i Łomżę, w kierunku Małego Płocka.


Szczególnie krwawe walki pułku miały miejsce pod Laskowem. 16. września 1920 r. zdawało się, że najcięższe walki już się odbyły, a przeciwnik cofa się na całej linii frontu. W tych dniach II batalion pułku dwa dni powstrzymywał ataki kilku pułków bolszewickich. Bohaterski batalion, chociaż bardzo wykrwawiony zdołał się obronić.


Poznań, Bobrujsko, Pułk,
Zdobyczny samochód pancerny


Kapitan Dudziak, na podstawie relacji żołnierzy tak opisał wydarzenia spod Laskowa:


II i część III baonu 55 p. p. z jedną baterją artylerji przychodzą dnia 15. IX. do wsi Strygowa jako rezerwa 14-tej dywizji piechoty wielkopolskiej, gdzie zajmują kwatery. (…)

„Alarm”! – „W Laskowie bolszewicy”!

Jak piorun z jasnego nieba pada wiadomość w roznegliżowaną gromadę.

„Najbliższe kompanje II baonu wyruszą natychmiast do natarcia na Laskowo.” Wiara rzuca się z zapałem do broni i do plecaków. Mokre koszule wędrują na grzbiety lub do tornistrów. Wszystko spieszy się na łeb na szyję, by zdążyć w porę i dopaść nieoglądanych od kilku dni „towarzyszy”. W kilka minut po otrzymaniu rozkazu wyrusza zakwaterowana na skraju wsi 6-ta kompanja pod dowództwem podporucznika Matyli. Za nią w pewnej odległości rusza biegiem podporucznik Ratajczak z 7-mą kompanją. Jest godzina 11,00 przed południem. Mijamy folwark Strygowo, miejsce postoju dowództwa pułku, skąd przed chwilą wysłano patrol w kierunku Laskowa pod dowództwem sierżanta Franciszczaka, składający się z kilkunastu strzelców z 4 kompanji karabinów maszynowych, uzbrojonych w karabinki i granatay z zadaniem „rozpoznania i powstrzymania bolszewików do czasu nadejścia kompanij strzeleckich”. (…)

Wiara prze naprzód, z bagnetem w ręku wpadają strzelcy w opłotki Laskowa. Zawrzał bój, w którym bagnet i granat ręczny dochodzą do głosu. Rozmach uderzenia zmiótł nieprzyjaciela ze skraju wsi a potem pędzono przed sobą skłębioną i wrzeszczącą masę brązowych płaszczy i olbrzymich papach. Wieś wolna od nieprzyjaciela! Bolszewicy w popłochu wieją w kierunku folwarku Boży Dar i wsi Bereza. Za tłumem olbrzymów gnają chłopcy 6-tej kompanji. Ma się wrażenie, że gromadka uzbrojonych wyrostków gna paniką ogarnięty tłum.


Po zawieszeniu broni pułk przeszedł do Stołpców, a potem do Zelwy, gdzie przybył Marszałek Józef Piłsudski. Tam sztandar 1. Pułku Strzelców Wielkopolskich został udekorowany Orderem Wojennym „Virtuti Militari”. Najwyższym odznaczeniem wojennym udekorowano także pierś dowódcy pułku ppłk Gustawa Paszkiewicza oraz 63. żołnierzy.