Wojna nowoczesna, cz. II (2)

Link do cz. I (2)


Damian Leszczyński („ Ślepy tor – ideologia i polityka lewicy”):


Marksistowska, lewicowa wolność jest dokładnym zaprzeczeniem tego, co przez wolność zwykło się rozumieć. Zgodnie z nią , nie wystarczy pozwolić na to, aby człowiek robił to, co chce, nie szkodził innym, gdyż wówczas tkwi w sidłach „fałszywej” wolności (choć o tym sam nie wie). Należy go z tej sytuacji wyzwolić i doprowadzić do tego, że będzie robił to, co według lewicowego doktrynera powinien robić. (…)

Nawet jeśli człowiek będzie twierdził, że „chce” wyznawać jakąś religię, lewicowy myśliciel wytłumaczy mu (spokojnie albo siłą), że ta jego „chęć” jest właśnie objawem zniewolenia.

Aby więc być wolnym, powinien nie chcieć tego, co chce. Również dziś, kiedy lewicowe idee pod patronatem Komisji Europejskiej powoli pożerają nasz kontynent, znów słyszymy, że ograniczanie naszej wolności dokonywane jest dla naszego dobra, w imię jakiejś wyższej jej formy: pod hasłem walki z faszyzmem i homofobią ogranicza się wolność słowa.



Nie tylko „faszyzm”, „nazizm”, „supremacja białej rasy”, „homofobia”, „islamofobia”, itd., itd., etc., etc... Nie tylko te pojęcia służą nowemu rodzajowi zamordyzmu. Masońsko-marksistowskie gremium globalistów potrafi wymyśleć dużo więcej pojęć, za którymi kryje się totalitaryzm. Ot, teraz wystarczyło hasło: „pandemia”. Jak już się „przeżarło”, to mamy wojnę na Ukrainie. Rząd już kombinuje ustawowo wprowadzić cenzurę do Konstytucji. Wszystko oczywiście w iście patriotycznej i wolnościowej, demokratycznej przecież otoczce. Tylko 11 posłów Konfederacji wstrzymało się od głosu. Wszyscy inni podnieśli rękę i nacisnęli guzik. „Tak, jesteśmy za zamordyzmem dla Polaków. Władza to my i ma być tak jak my chcemy. Dlaczego? Bo tak.”


W Polsce społeczeństwo jest w dużej mierze uśpione i nie jest świadome nadchodzącego zagrożenia. Tymczasem do większych miast dociera już zgnilizna zachodniego zepsucia obyczajowego. Młodzież coraz chętniej utożsamia się z socjalistycznymi mrzonkami o sprawiedliwości społecznej i ulega ideologii bezrefleksyjnej i bezdyskusyjnej. Nie mam argumentów? Nie ważne, tak jest „bo tak” i już, koniec. W kształtowaniu osobowości młodych ludzi, jak nigdy przedtem wiodącą rolę mają obecnie media. Młodym ludziom bez trudu można wszczepić każdą, nawet najbardziej absurdalną brednię, przedstawioną jako „prawdę objawioną”. W USA młodzież jest przekonana, że Donald Trump zamordował więcej ludzi niż Hitler, czy Stalin, o których nie wiedzą prawie nic, albo zupełnie nic. Tak kazała im myśleć medialna propaganda lewicowa. A cóż złego w tym, że na koszulce mam podobiznę komendanta Ernesto Che Guevary, komunistycznego zbrodniarza, który „polubił zabijanie”? Cóż w tym złego, skoro mój idol Robert Biedroń ma na lodówce przypiętą jego podobiznę? Takie to nowoczesne, takie postępowe. Taki to przykład i wzór dla młodzieży lgnącej do Lewicy. Obok Che Guevary, który byłby, jak sam mówił skłonny dopuścić „miliony ofiar wojny atomowej”, aby „wyzwolić całą ludzkość do socjalizmu”, na lodówce Biedronia wisiała (może nadal wisi?) gęba innego zbrodniarza – Mao Zedung’a. Mao Zedung to Chiński działacz komunistyczny, który odpowiedzialny jest za wymordowanie dziesiątków milionów ludzi. Takich idoli ma postępowa, nowoczesna Lewica. Takie wzorce oferuje młodemu pokoleniu.



Jaki jest cel „fajnych”, nowoczesnych chłopaków i dziewuch? W Polsce jeszcze się z tym troszkę kryją, choć agresja wzrasta (nie tylko werbalna). Celem jak zawsze jest rewolucja. Jeszcze niedawno pary homoseksualne domagały się „małżeństw jednopłciowych”. Powód? Prozaiczny: „no bo nie mogę partnera w szpitalu odwiedzić”; „no bo nie możemy się wspólnie rozliczać z podatku”. To oczywiste nieprawdy. Powodów podawanych przez te „postępowe” środowiska jest więcej, ale z pewnością nie chodzi o te, którymi próbują omamić zniewieściałą część społeczeństwa. Definicja małżeństwa jest jasna: „związek mężczyzny i kobiety”. Dlaczego samochód nie jest motocyklem? Bo nie jest jednośladem.


Jedna z hiszpańskich feministek z ichnich „strajków wściekłych macic” namawia kobiety do zaprzestania prokreacji. Jako alternatywę proponuje takie rzeczy jak: sodomia, fetyszyzm, czy bezwarunkowa aborcja. To nie wszystko. Zaleca także stosunki seksualne z… trupami (nekrofilię), zwierzętami (zoofilię) oraz koprofagię. Gdyby ktoś nie wiedział cóż znaczy to ostatnie pojęcie, to podpowiadam, że nie wszystko, co człowiek z siebie wydala jest wg. tych środowisk niejadalne. Beatriz Preciado poleca, ja natomiast szczerze i z odrazą odradzam. Do pełni postępowości w tym nudnym, katolicko-patriarchalnym świecie hiszpańskiej feministce brakowało tylko zmiany płci. Do czasu – teraz nazywa się Paulu Preciado i identyfikuje się jako mężczyzna. Chociaż to nie jest takie oczywiste. Przy dzisiejszym postępie…


Również na tym, seksualnym poletku ma dużo do powiedzenia nowoczesny marksizm kulturowy. Powstają „dzieła”, jak choćby to, zatytułowane „Marksizm transgender”, w którym działacze komunistyczni drukują swoje wypociny na temat sposobów niszczenia tradycyjnej rodziny, czy też opresji kapitalistów. Tak, nadal winni są ci sami, a ci co obiecują raj na ziemi jak zwykle tworzą podwaliny piekła na ziemi.



Żydowska feministka Linda Gordon:


Tradycyjna rodzina musi zostać zniszczona, a ludzie muszą poszukać sobie lepszych sposobów na wspólne życie.


Marksizm kulturowy coraz bardziej agresywnie wdziera się w roli seks edukatorów do szkół, a nawet przedszkoli. Wiem, że rewolucja prędzej, czy później pożre własne dzieci, ale czas płynie nieubłaganie. Mamy go niewiele. Na potrzeby „kontrrewolucji” nie możemy odpowiadać lenistwem, biernością i obojętnością. Zgnilizna moralna nie przyniesie nam ani szczęścia, ani dobrobytu. To nie są fajni ludzie, których trzeba tolerować i wspierać. To wściekli wrogowie ustalonego przez pokolenia porządku rzeczy. Niszczyciele cywilizacji jaką znamy. Cywilizacji nad którą pracowały kolejne pokolenia ludzi przez stulecia. Rewolucja, czasami dobrze ukryta pod kolorowym płaszczykiem, albo skryta pod „tęczową” parasolką jest agresywna i dała już tego dowody. Nie znaczy to, że mamy odpowiadać agresją na agresję. Wystarczy jeśli będziemy się jednoczyć i zdecydowanie sprzeciwiać indoktrynacji i opresji. Do tego jednak potrzebna jest wiedza i zdrowy rozsądek, zamiast ślepej wiary w zapłakane oczka działaczy spod znaku „LGBT”. Cała masa osób homoseksualnych nienawidzi tego ruchu i tego skrótu! Zboczenia były, są i będą nam towarzyszyły już zawsze, ale to nie znaczy, że mają nad nami dominować. Wręcz przeciwnie. W walce o przyszły kształt Świata, Polski powinniśmy z odwagą stanąć w jednym szeregu i dać wyraz prawdzie, a „prawda nas wyzwoli”. Nadstaw drugi policzek, ale nie stawiaj się w roli ofiary losu. To nie o to chodzi, żeby zamiast policzka nadstawić tylną część ciała!



„Masy ludzkie”, jak powiedziałby K. Marks liczą na życie bez ograniczeń, które utożsamiają z wolnością. „Wolno mi wszystko!” – czy to nie brzmi jak zawołanie satanisty? „Non serviam!” – któż to powiedział? Socjalistyczny duch ma z pewnością zbyt duże poparcie w społeczeństwie. Rozdawnictwo na szczeblu rządowym niewątpliwie doprowadzi do katastrofy. Nie dziś i nie jutro, ale doprowadzi z pewnością. Czy Polacy zorientują się o co chodzi kiedy zabraknie żywności na sklepowych pólkach, czy dopiero jak wojna zapuka do drzwi? To byłoby świetne wytłumaczenie prawda? – wojna. Tak jak świetnym wytłumaczeniem jest obecnie „pandemia”.


„Globalny reset” - tak to niektórzy nazywają. Ogólnoświatowy chaos, który wyłonić ma jeden światowy rząd, któremu podlegać będzie jedna armia. Także religia ma być jedna, taka nowoczesna (oświecona) i akceptowalna przez wszystkich. Ostatecznie ma zniknąć zarówno religia, jak i gotówkowy obrót pieniądzem. Już dzisiaj wielu ludzi ucieka od gotówki, nie zdając sobie sprawy z tego, do jakiego systemu niewolnictwa się wpychają na własne życzenie. Ten proces już od dawna jest w toku. Jednym z elementów światowego resetu jest tocząca się wojna i sztucznie kreowane ruchy migracyjne. Konflikt na Ukrainie to tylko preludium do kolejnej Wielkiej Wojny o wszystko. Inne pola bitewne stanowi walka z Kościołem, rodziną, jako podstawową komórką społeczną, tradycją naszych przodków i innymi wartościami, z którymi się utożsamiamy. Bój idzie o przyszłe pokolenia. Stańmy z odwagą do walki.



Prof. Anna Pawełczyńska („Głowy Hydry – o przewrotności współczesnego zła”):


Każda rewolucja burzy istniejącą konstrukcję, nie daje natomiast pozytywnej propozycji rozwiązania nabrzmiałych problemów społecznych. Rozkładając fundamenty dawnego porządku i niszcząc tradycyjne zapory, tamujące rozprzestrzenianie się anarchii, tworzy pustą kulturowo przestrzeń, otwartą dla infiltracji innej, silniejszej kultury. Krótkodystansowa wyobraźnia i ograniczona wiedza burzycieli nie pozwala im przewidywać trafnie rezultatu dokonanych zniszczeń ani obcych zasad, norm, treści, które wypełnią pustkę kulturową.

Jednym z narkotycznych złudzeń ograniczających świadomość bogatych społeczeństw Zachodu jest przekonanie, że od czasu zakończenia II wojny światowej żyją w pokoju. Tymczasem od wielu lat toczy się wojna nowoczesna prowadzona przez czwartą władzę, czyli przez środki masowego przekazu, wywierające przemożny wpływ na ludzkie poglądy i postawy. Uzupełniają one metody wojny prowadzonej przez piątą władzę, czyli przez przenikające w struktury państwowe układy mafijne. Zaatakowana została świadomość ludzi w taki sposób, że wielu zatraciło zdolność odróżniania dobra od zła. Relatywizacja wartości, walka z religią, z tradycją, kulturą, obyczajem i poczuciem obowiązku wobec innych ludzi osłabiła odporność człowieka na fałsz, obłudę i różne formy zła. W procesie bezstresowego wychowania zaatakowany został charakter współczesnych pokoleń młodzieży. Pod hasłami wolności i moralnego relatywizmu wyprodukowano równocześnie: zbiorowość pozbawionych skrupułów i wszelkich hamulców bezkarnych agresorów oraz zbiorowość ludzi gnuśnych, obojętnych, niezdolnych do samodzielnych ocen moralnych ani do obrony czegokolwiek poza własną wygodą.