Wyklęci „Burego”, cz.II (2)
- 2 godziny temu
- 8 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 12 minut temu
Prawdopodobnie zastrzelony został niejaki Weremczuk, ale nie ma na ten temat żadnych zeznań. Nie wiadomo też kim był. Prawdopodobnie mógł być ukrywającym się w Zaleszanach konfidentem niemieckim, który był odpowiedzialny za egzekucję mieszkańców Wólki Terechowskiej. Dowodów na to, że jest to ten właśnie Stefan Weremczuk nie ma.

Drugim zastrzelonym w trakcie pożogi był Leończuk. O nim zeznawali świadkowie, ale nikt nie widział chwili jego śmierci. W obu przypadkach nie wiadomo jak zginęli mężczyźni i czy w ogóle zostali zastrzeleni, czy spłonęli.
Wbrew powszechnym insynuacjom, mieszkańcom wsi pozwolono ratować dobytek, w tym zwierzęta gospodarskie. Świadczą o tym zeznania świadków.
Z raportu gminnego z 30. stycznia 1946 r. wynika, że w Zaleszanach zastrzelono trzy osoby. Pozostałe ofiary, to ci co spalili się lub zmarli w szpitalu w wyniku poparzeń. W sumie, w wyniku pacyfikacji zginęło 14 osób. Z tego 11 osób to ofiary przypadkowe.
Kiedy w Zaleszanach rozgrywał się dramat, kpt. Romuald Rajs był w drodze do Wólki Wygonowskiej. Po drodze zastrzelono jednego z furmanów, ale trzech innych wypuszczono. Dlaczego, skoro ponoć likwidowano Białorusinów? Po dotarciu do Wólki Wygonowskiej żołnierze od razu zaczęli wyszukiwanie konfidentów, których mieli zlikwidować. Ich nazwiska były im znane. Zastrzelony został Jan Zinkiewicz i Stefan Babulewicz. W podpalonej wsi spaliło się 6 domów i kilka innych budynków.
W roku 2019 ustalenia prokuratorów i sędziów w sprawie pacyfikacji zostały zakwestionowane.

Michał Ostapiuk z IPN:
„Bury” nie działał z zamiarem zniszczenia (ani w całości, ani w części) społeczności białoruskiej lub też społeczności prawosławnej zamieszkałej na terenie Polski w jej obecnych granicach. Miał przecież możliwości, by puścić z dymem nie pięć, ale znacznie więcej wiosek białoruskich w powiecie Bielsk Podlaski. [...] Wina „Burego” polega w tym zakresie na stworzeniu sytuacji, nad którą nie był w stanie zapanować, i w wyniku której, niezależnie od jego zamierzeń, zginęły osoby, które w żadnym wypadku nie powinny były ucierpieć. [...] Należy zatem wyraźnie zaakcentować, że w świetle najnowszych badań naukowych informacje zawarte w ustaleniach końcowych do śledztwa S 28/02/Zi w wielu obszarach są wadliwe.
Wrzask, jaki się podniósł przy okazji ogłoszenia komunikatu sprawił, że IPN (nie pierwszy i nie ostatni raz) podkulił ogon jak bity pies i nie podjął się ponownego rozpatrzenia działalności kapitana Rajsa. Szkoda, bo „Bury” pozostaje osobą kontrowersyjną, a wiele jego działań wymaga dodatkowych badań.
Tak więc, pamięć żołnierzy podziemia niepodległościowego szkalują dzisiaj ci, z którymi oni walczyli – przeciwnicy niepodległej Polski. Anna Maria Żukowska reprezentuje Koalicyjny Klub Parlamentarny Lewicy, w skład którego wchodzi Polska Partia Socjalistyczna. To jeszcze nic, w Polsce nadal funkcjonuje Komunistyczna Partia Polski. Miejmy nadzieję, że zostanie zdelegalizowana na wniosek złożony przez prezydenta Nawrockiego. Czy nazywanie kapitana R. Rajsa „zbrodniarzem wojennym” nie powinno podlegać karze? Gdzie jest polski wymiar sprawiedliwości?

Krzysztof Bielejewski wrzucił do Internetu tekst (mocno inspiruje go niemiecki „Newsweek” i wypociny Anety Prymaki-Oniszk), w którym kpt. „Bury” nazywany jest „mordercą”, a jego podwładni to ci co „strzelali do kobiet i dzieci”. Zły jest także prezydent Nawrocki, który przecież historii uczył się na stadionach, a doktorat znalazł w paczce chipsów. Oni, lewactwo wszelkiej maści mają monopol na wiedzę i obrażania. Wg. nich dyskryminacja może być także pozytywna – jeśli to oni dyskryminują. Do wyboru jest kilkadziesiąt płci, a między kobietą a mężczyzną nie ma „żadnej biologicznej różnicy”. Nie wierzycie? Zapytajcie pani profesor M. Środy. W ich świecie mężczyzna może urodzić dziecko, a kobieta spełniać się na takim samym stanowisku jak mężczyzna. Oczywiście o ile jest to stanowisko kierownicze, a nie sprzątanie toalety bo wówczas to już dyskryminacja. Lewica jest tak postępowa, że w parach homoseksualnych rodzą się dzieci i to nawet więcej niż w heteroseksualnych. Odsyłam do prof. Moniki Płatek. A w historii? Tak, też wiedzą lepiej i ich prawda jest „najmojsza” – cytując klasyka.
Dostało się też posłowi Braunowi:
Braun nie jest wyjątkiem – on jest sztandarem. Jest uśmiechniętym przedłużeniem myśli Burego. Tyle że zamiast lasu ma studio, zamiast ognia – kamery. Ale nienawiść ta sama. Zresztą nieprzypadkowo jego wyznawcy to często ci sami, co stoją z racami na Marszu Niepodległości, co drą mordy „raz sierpem, raz młotem” i marzą o Polsce białej jak skarpeta ONR-u.
Nie, nie napisało tego dziesięcioletnie dziecko…
Ataki na kpt. Rajsa są próbą legitymizowania i wybielania komunistycznego barbarzyństwa oraz próbą uwiarygodnienia wieloletniej, podłej propagandy bolszewickiej. Próba zafałszowania i zdemonizowania tych tragicznych wydarzeń ma daleko idące konsekwencje. Z jednej strony ma być przyczynkiem do tego, że Polacy palili domy z ludźmi, a skoro tak to w Jedwabnem…. Wiadomo, nie trzeba ekshumacji ani śledztwa bo mordercy już są wskazani. Zwłaszcza, że prawdy nie domagają się ci, którzy rezerwują sobie prawo do reprezentowania ofiar z rabinem Schudrichem na czele.

Na Ukrainie jest odwrotnie, ekshumacji pomordowanych Polaków nie chcą kaci, a zbrodniarzom stawia się pomniki. Jeśli odpuścimy temat, to niedługo pokażą nam palcem na „Burego” i innych żołnierzy podziemia i powiedzą: „oni też mordowali”. Przecież Czarzasty już twierdzi, że szkaluje kapitana Rajsa w imieniu nas wszystkich, jako Marszałek Sejmu RP:
Jako Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej mówię to w imieniu swoim i państwa polskiego: nie ma żadnej innej interpretacji tych wydarzeń. Oddział dowodzony przez Romualda Rajsa ps. „Bury” dopuścił się zbrodni na niewinnych ludziach – zbrodni, która nie ma żadnego usprawiedliwienia. Zbrodni, która ma znamiona ludobójstwa.
Tak właśnie wygląda prawda wg. działaczy PZPR. Towarzyszu Czarzasty, jest inna interpretacja a i usprawiedliwienie by się znalazło. Warto zacytować te kilka słów z wyroku sądowego z 1995 r., który stwierdza:
Czyny te [pacyfikacje] mogły zapobiec lub zapobiegły represjom wobec bliżej nieokreślonej liczby osób prowadzącej działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, zaś ich skutkiem były w wielu przypadkach śmierć, długoletnie więzienie lub deportacje w głąb byłego ZSRR.
Sąd zwrócił też uwagę na istotną sprawę, której większość komentujących sytuację w Internecie zdaje się nie rozumieć. Mianowicie, że „kwestii tej nie można rozpatrywać w oderwaniu od ówczesnej sytuacji politycznej”, a podejmowane na wojnie działania nie zawsze są zgodne z etyką nam współczesną.
Temat już podchwycił profil Fecebookowy „Ukrainiec w Polsce”, gdzie oddział „Burego” nazwany jest „bandytami z polskiego podziemia”. Autor tych słów stwierdził ponadto, że „ustalenia IPN są jednoznaczne: była to zbrodnia o charakterze ludobójczym. I nie ma tu miejsca na relatywizowanie”. Oczywiście kłamie. Powiela też brednie, że „Bury” „zabijał ludzi za to, że byli prawosławnymi Ukraińcami lub Białorusinami”. Oddział pod komendą kapitana Rajsa nie tylko składał się również z Białorusinów i prawosławnych, ale mógł puścić z dymem także inne wsie białoruskie, a jednak tego nie zrobił.

Nawet jeśli autor profilu nie jest Ukraińcem, a Bułgarem, to i tak zostanie to podchwycone i stanie się paliwem dla innych kłamców. Igor Isajew, czyli „Ukrainiec w Polsce” już raz przegrał sprawę sądową przeciwko Jackowi Międlarowi. Do sądu przychodził w jarmułce i przedstawiał się jako członek społeczności LGBT. Sąd stwierdził, że jest prowokatorem. Cóż z tego, skoro wierzy mu całkiem pokaźna liczba odbiorców.
Do nagonki na „Burego” i jego podkomendnych dołączyła też TVP3 Białystok, która informowała, że minęło „80 lat od zbrodni „Burego” w Zaleszanach”. Przypominam, że kapitana Rajsa nawet tam nie było w chwili pacyfikacji.
Na koniec zamieszczam List Otwarty sprzed kilku lat, którego sygnatariusze (m.in.: prof. J. Żaryn, prof. R. Szeremietiew, dr hab. K. Kaczmarski, dr B. Szyprowski, dr R. Sierchuła, dr W. Muszyński, dr R. Łatka, L. Żebrowski) domagają się szacunku dla kapitana Romualda Rajsa. Zanim to jednak nastąpi jeszcze słowa „Burego” z marca 1946 r.:
Nie przyjechałem na te tereny walczyć o kożuchy i wieprze, ale walczyć o sprawiedliwość. Tak samo walczyłem o Wilno, tak samo krew będę przelewać za Polskę i na tej ziemi.
Komunistycznym sędziom w twarz rzucił: „Ja jestem Polak i katolik, a wy jesteście pieski stalinowskie!”. Był dumny i nie okazywał strachu. Jak bardzo cierpiał torturowany za te słowa, nie wiemy.

List Otwarty w obronie pamięci i honoru dowódcy III Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego:
Kapitan Romuald Rajs ps. „Bury” to wywodzący się z Podkarpacia zawodowy żołnierz i przedwojenny podoficer. Uczestnik wojny obronnej 1939 roku i żołnierz Armii Krajowej na Wileńszczyźnie uczestniczący w operacji Ostra Brama. W podziemiu niepodległościowym żołnierz „Łupaszki” będący dowódcą szwadronu w słynnej V Brygadzie Wileńskiej AK. Po jej rozwiązaniu twórca i dowódca III Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, w którym dowodził Pogotowiem Akcji Specjalnej w Okręgu Białystok i otrzymał stopień kapitana. Jako żołnierz podziemia niepodległościowego walczył z władzą komunistyczną instalowaną na sowieckich bagnetach. Kapitan „Bury” wraz ze swym zastępcą „Rekinem” skazani zostali na śmierć wyrokiem sądu stalinowskiego po procesie pokazowym w Białymstoku w roku 1949. Wyrok został wykonany, zaś ciało pochowano w nieznanym miejscu. W roku 1995 Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego, działając na podstawie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, wydał wyrok w pełni rehabilitujący „Burego” i „Rekina”. „Bury” jako dwukrotny kawaler orderu Virtuti Militari był jednym z żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i jednym z bohaterów naszej wolności. Niestety, do dzisiaj jego pamięć i honor bywają szargane przez osoby źle nastawione lub nie w pełni poinformowane o istocie jego walki i służby. W tym celu podnosi się kontrowersje związane z akcjami zbrojnymi na terenie powiatu Bielsk Podlaski, w wyniku których śmierć ponieśli mieszkańcy takich wsi, jak Zaleszany, Wólka Wygonowska, Zanie, Szpaki. Trzeba więc wyjaśnić, iż „Bury” podejmował walkę w ramach ogólnopolskiego powstania antykomunistycznego, w której drugą stroną byli sowieci i komuniści, do których należeli zabici mieszkańcy wymienionych wsi. Za wolnej Polski byli oni działaczami i współpracownikami Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi deklarującymi chęć oderwania Podlasia i Białostocczyny od Macierzy, by włączyć te polskie ziemie do Związku Sowieckiego. Za sowieckiej okupacji ci sami ludzie byli współpracownikami sowieckiego kontrwywiadu wojskowego Smiersz (Smiert Szpionam) oraz NKWD ścigającego „wrogów władzy radzieckiej”. 19 kwietnia 1945 wyznaczony przez Sowietów wojewoda białostocki wydał rozporządzenie tworzące Wiejską Straż Porządkową, czyli pre-ORMO wyposażone w broń palną służącą do strzelania w kierunku „Burego” i jego żołnierzy. Dawni działacze KPZB stawali się uzbrojonymi sowieckimi kolaborantami polującymi na żołnierzy podziemia niepodległościowego, by wydać ich w ręce władz komunistycznych. W tym sensie akcje „Burego” miały charakter zabezpieczający, gdyż pacyfikowało donosicieli gotowych wydać na śmierć ponad dwustu żołnierzy III Brygady Wileńskiej NZW. Działania kapitana „Burego” mieściły się w kanonach etycznych ujętych na przykład w pracy kapłana, etyka i żołnierza prof. Józefa Marii Bocheńskiego OP „De virtute militari. Zarys etyki wojskowej”. Oczywiście ubolewać należy nad ewentualnymi niewinnymi ofiarami walk w drewnianym terenie zabudowanym, które poniosły śmierć bez intencji dowództwa akcji i wyniku gwałtownej dynamiki pola walki. Śmierć kobiet i dzieci, poza przypadkami wykorzystywania ich jako tarcze bojowe przez komunistycznych bojowników z bojówek PPR, była wynikiem np. uduszenia w płonących budynkach czy przypadkowego postrzału lub, w najgorszym razie, niesubordynacji pojedynczego żołnierza. Kapitan „Bury” jako zawodowy żołnierz w stopniu podoficera i oficer narodowego podziemia zbrojnego podejmował i dowodził walką z uzbrojonymi przeciwnikami niepodległości Polski i taki był cel jego licznych akcji zbrojnych, w tym tych nielicznych o charakterze zabezpieczająco-pacyfikacyjnym. Niektórzy obserwatorzy powołują się na opinię prokuratorów z białostockiego oddziału IPN jako dokument przesądzający o winie kapitana „Burego”. Trzeba zaznaczyć, iż w cywilizacji łacińskiej akt oskarżenia nie jest w żadnym razie równoznaczny z wyrokiem, który musi nastąpić w wyniku sprawiedliwego procesu i po wysłuchaniu stanowisk stron zgodnie z rzymską paremią: audiatur et altera pars. W tym konkretnym przypadku podstawą oskarżeń są zeznania świadków będących w przeważającej mierze pobratymcami, potomkami i stronnikami osób, które straciły życie w wyniku akcji zbrojnych III Brygady Wileńskiej NZW. Należy zachować daleko idącą ostrożność co do wiarygodności zeznań tych świadków, a nawet krytycznie zakładać, iż są one z góry niekorzystne dla „Burego” traktowanego jako historyczny i polityczny przeciwnik środowisk prokomunistycznych na Podlasiu, szczególnie wśród ludności białoruskiej. Z kolei bardzo nieliczne są zeznania świadków będących podkomendnymi „Burego” lub niezależnymi obserwatorami, co istotnie osłabia moc przedwczesnych konkluzji prokuratorskich. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego stwierdził w uzasadnieniu wyroku rehabilitującego: „czyny te [akcje »Burego«] mogły zapobiec lub zapobiegły represjom wobec bliżej nieokreślonej liczby osób prowadzących działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, zaś ich skutkiem byłyby w wielu przypadkach śmierć, długoletnie więzienie lub deportacja w głąb byłego ZSRR (...). Można więc określić sytuację, w jakiej znalazły się osoby wyżej wymienione [kapitan Rajs i podwładni] (...) jako stan wyższej konieczności”. Kapitan „Bury” walczył o wolną Polskę z dwoma okupantami od roku 1939 do roku 1949. Dziesięć lat walki uczyniło z niego bohatera polskiej niepodległości. Był żołnierzem Wojska Polskiego, Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W obronie wolności, całości i niepodległości Rzeczypospolitej strzelał do najeźdźców i okupantów niemieckich oraz okupantów i kolaborantów sowieckich. Należy do grona Żołnierzy Wyklętych – tych, którym zawdzięczamy wolną Polskę. Dlatego występujemy w obronie pamięci i honoru dowódcy III Brygady Wileńskiej NZW kapitana „Burego”.
Źródła:
- „Glaukopis”, nr 33/2016r.
- „Komendant Bury”, Michał Ostapiuk
- „Mazowsze i Podlasie w ogniu 1944-1956. Powiat Ostrów Mazowiecka w pierwszej dekadzie rządów komunistycznych”, praca zbiorowa
- „Zeszyt Naukowy Muzeum Wojska” nr 8/1994 r. (Jerzy Kułak)


Komentarze