1939
- 4 godziny temu
- 6 minut(y) czytania
13. VIII 1939 roku ogłoszona została mobilizacja alarmowa rezerwistów. Hamowana przez działania dyplomatyczne Brytyjczyków powtórzona 31 VIII, zbyt późno. Niewątpliwie był to sygnał, że sytuacja polityczna jest bardzo poważna. Nadal istniało duże grono Polaków, którzy powątpiewali w to, że Adolf Hitler odważy się zaatakować Polskę. Ludzie ci żyli tym, co serwowała im propaganda medialno-rządowa. Każdy znał hasło rzucone przez Wodza Naczelnego Edwarda Rydza-Śmigłego: „silni, zwarci, gotowi”. W rzeczywistości nie byliśmy ani silni, ani gotowi. W jakimś stopniu można powiedzieć, że byliśmy zwarci, bo obywatele nie zamierzali oddać niedawno odzyskanej niepodległości i czas pokazał, że bili się dzielnie.

Zakusy niemieckie co do Wolnego Miasta Gdańska również przybrały na intensywności. Oto Albert Foster, członek partii nazistowskiej został powołany na zwierzchnika miasta. Po opanowaniu wybrzeża przez wojsko niemieckie pełnił on funkcję szefa administracji cywilnej Gdańska, a w październiku ’39 r. Hitler ustanowił go namiestnikiem III Rzeszy Niemieckiej. Swoje zdolności organizatorskie spożytkował między innymi przy budowie KL Stutthof, w którym wymordowano 65 tys. osób. Prawie drugie tyle zginęło na terenach będących pod zarządem Fostera.
25. VIII do Polski przypłynął niemiecki pancernik Schleswig-Holstein, którego salwy armatnie będą symbolicznym aktem rozpoczęcia kolejnej odsłony Wielkiej Wojny.
Sierpień 1939 roku to intensywne przygotowywania do wojny z Niemcami. W pośpiechu budowane są schrony, z których część nigdy nie zostanie ukończona i okopy. Powstają stanowiska przeciwlotnicze i lotniska polowe. Ludziom udziela się panika i rzucają się na sklepy, aby zaopatrzyć się w niezbędne do życia i higieny produkty. 30. VIII Rząd zakazał podnoszenia cen towarów, co i tak było nagminnie łamane.

„Kurjer Wileński” z 30. VIII 1939 roku, podobnie jak inne gazety obfituje w niepokojące informacje. Nagłówek na pierwszej stronie głosi: „Szansa pokoju istnieje – jest nią zmiana stosunku Hitlera do Polski”. Jeśli pokój był uzależniony od zmiany podejścia Hitlera, to tego pokoju być nie mogło. Nagłówki poszczególnych tekstów „Kurjera Wileńskiego” głosiły: „Zdemaskowanie trzech dywersyjnych organizacji niemieckich w Polsce. Wykryto arsenały broni i środków wybuchowych”, „Planowano zamach na przywódców gdańskich”, „Jedyny sposób na Niemców. Konsulowie niemieccy z Lwowa i Cieszyna zostaną odstawieni przez policję do ambasady”, „Schrony w mieszkaniach. Każdy musi zawczasu o tym pomyśleć”… W tym ostatnim tekście, autor pisał:
Nie jesteśmy jeszcze zagrożeni bezpośrednimi atakami floty powietrznej nieprzyjaciela, lecz kopiemy rowy we wszystkich miastach i miasteczkach kraju. W chwili, gdy to piszemy znaczna część rowów przeciwlotniczych pokrywana jest drzewem i przysypywana warstwą ziemi. A więcej jest już gotowa do spełnienia swojej roli ochrony przed odłamkami bomb zaskoczonych na ulicy przechodniów.

Inny tekst zatytułowano: „Anglia jest gotowa”. O tak, Anglia z pewnością była gotowa, aby bronić swoich własnych interesów. Chociaż w 1939 roku Wielka Brytania udzieliła Polsce gwarancji bezpieczeństwa i zachęcała do nieustępowania Hitlerowi, to z pewnością nie po to, aby ratować Polskę, ale w trosce o własne interesy. Warto wiedzieć, że układ geopolityczny w tamtych czasach wyglądał zupełnie inaczej. Takie kraje jak Wielka Brytania, Francja, Belgia, Holandia były mocarstwami kolonialnymi. Wielka Brytania posiadała ogromne wpływy w Indiach, Afryce… W interesie Brytyjczyków było osłabienie ekspansyjnych zapędów Hitlera. Wielka Brytania popchnęła Polskę do wojny i zapewniła o własnym wsparciu, które nigdy nie nadeszło. Kiedy konflikt już wygasał bez skrupułów Brytyjczycy (i Amerykanie) pozostawili Polskę w Sowieckiej strefie wpływów, skazując tym samym na śmierć setki tysięcy Polaków. Niedawno premier Donald Tusk (ten sam, który niejednokrotnie twierdził, że „polskość to nienormalność”) i premier Keir Starmer podpisali w Londynie traktat o partnerstwie w ramach strategii bezpieczeństwa i obronności. Brytyjczyk oznajmił, że „mamy długą wspólną historię razem, dzielimy podobne wartości, walczyliśmy razem i mamy też dziś podobne wyzwania”. Jakie są wyzwania Brytyjczyków na współczesne czasy? Podobne jak kiedyś – popchnąć Polskę na pierwszą linię frontu walki o dominację na świecie. USA tracą swoją pozycję i zrobią wszystko aby zachować status światowego mocarstwa. Żeby tak się stało muszą coś odstąpić Federacji Rosyjskiej, która także nie zamierza stać z boku i przyglądać się, jak inni rosną w siłę. Czy podarunkiem dla W. Putina będzie część Ukrainy, gdzie aktualnie toczy się wojna wyniszczająca Ukraińców? Co przypadnie w udziale Chinom, które w szybkim tempie dojrzewają do przejęcia roli mocarstwa wiodącego? Afryka? No i co zagarną USA? Może kraje ze złożami roponośnymi, z którymi walczy Izrael? W każdym razie nowy podział świata nie obędzie się bez konfliktu globalnego. Jak tym razem wyjdzie z tego rozbrojona i podatna obcym wpływom Polska?

Zarówno Brytyjczycy jak i Francuzi, z którymi także mieliśmy podpisane umowy o wzajemnej pomocy zabiegali, aby uderzenie Hitlera poszło w kierunku Polski. Prasowa propaganda głosiła, że „Anglia jest gotowa”. Potwierdzać to miały słowa premiera N. Chamberlaina wygłoszone podczas jednego z wystąpień:
Siły lotnicze W. Brytanii znajdują się w stanie natychmiastowej gotowości. Obrona przeciwlotnicza została rozwinięta i jest dobrze zaopatrzona ludźmi. Regularne eskadry królewskich sił lotniczych zostały doprowadzone do poziomu wojennego przez dodanie koniecznych rezerw. Powołano oddziały pomocnicze, a zapory balonowe są na pozycjach.
Korpusy obserwatorów są na swych stanowiskach i cały system ostrzegawczy jest gotów dzień i noc i może w każdej chwili rozpocząć działanie (oklaski). Obrona wybrzeży jest gotowa i zaopatrzona w ludzi.
W rzeczywistości Wielka Brytania nie była gotowa do konfrontacji z armią niemiecką i nie chciała jej. Ostatecznie to polscy piloci swoimi umiejętnościami i taktyką, którą przekazali Brytyjczykom uratowali ich od całkowitej klęski podczas tzw. bitwy o Anglię. Rzecz jasna w 1939 roku układ sił wyglądał inaczej i Niemcy nie były aż tak silne. W starciu z Polakami, Francuzami i Brytyjczykami nie miały by szans na szybkie zwycięstwo.

Nawet we wrześniowej prasie, kiedy Wojsko Polskie było w odwrocie, a część sił przygranicznych pełniło zadania opóźniające postępy Wehrmachtu, dominowała kłamliwa propaganda. Polaków miały zachęcać do walki wiadomości o tym, że nasze samoloty bombardują Berlin, a ORP „Wicher” zatopił jeden z niemieckich okrętów wojennych. Oczywiście polskie bombardowania były mocno ograniczone, a bombowce niedostatecznie wykorzystane. Nasz niszczyciel ORP „Wicher” został zatopiony przez niemieckie lotnictwo 3. IX 1939 r. Smutny to obraz Polski w kontekście artykułu z 1. IX 1939 roku, który ukazał się w „Gońcu Porannym”. Zatytułowano go: „Okręt nasz płynie ku zwycięstwu”. Oto fragment:

Potężny, zapierający dech w piersiach wicher historycznych wydarzeń przeciąga burzą nad światem i nad Polską. Spod ciężkiego nawisu czarnych chmur burzowych nie widać nigdzie słonecznego promienia, który by dawał ludziom nadzieję wyjścia bez straszliwego wstrząsu z tej katastrofy, która zagraża całemu światu. Burza rozpętana przez jednego szaleńca, którego zły duch narodu niemieckiego wyniósł na szczyt potężnej machiny państwowej i wetknął mu nóż do ręki, pustoszy od dwu lat łaknącą twórczego pokoju Europę i utrzymuje kilkaset milionów ludzi w nieustannym, najwyższym napięciu. (…)
Po tym wzburzonym przez nawałnicę germańską – europejskim morzu żegluje także okręt polski, narażony na największe, najbardziej bezpośrednie niebezpieczeństwo. (…)
Po tych Ostatnich dniach naszego wspaniałego egzaminu obywatelskiego już wszyscy i świat wie razem z nami, że okręt polski popłynie śmiało i zdecydowanie po wzburzonych falach przeciwko idącej nawałnicy i że żadna siła, żadna moc ludzka nie potrafi mu przeszkodzić w jego wspaniałym marszu – ku zwycięstwu.

„Ilustrowany Goniec Poranny” z 2. IX donosił:
Anglia do ostatniej chwili będzie ratować pokój, ale nigdy nie była tak przygotowana do wojny, jak obecnie. Jeżeli Niemcy nie zaniechają swych szaleńczych planów, Anglia rzuci całą swą potęgę przeciw nim, stając z Francją i innymi sprzymierzeńcami u boku zaatakowanej Polski.
Anglia, Francja, Polska i Turcja kontynuują z energią i pośpiechem swoje przygotowania obronne, przy czym państwa te przedstawiają tak wielką potęgę, że trudno sądzić, aby izolowane Niemcy odważyły się wyzwać tę potęgę. Berlin ma alternatywę – albo zrezygnować ze swych obłąkanych planów, albo też wojna i pogrom, wobec którego wynik wojny 30-letniej był sielanką.

Dzisiaj już wiemy jak bardzo groteskowe były te słowa w obliczu nadchodzących wydarzeń. Zwłaszcza, że już wtedy wiedziano, iż Niemcy zawarły sojusz z Sowietami. Tymczasem dziennikarze wskazywali Hitlera jako szaleńca i wyśmiewali jego propozycje rozmów pokojowych.
Co ciekawe, „Goniec Poranny” z pierwszego września podaje myśl Józefa Piłsudskiego:
Państwa i narody, które na podstawie kłamstwa, na podstawie negowania prawdy podają myśl polityczną, dążą do zguby. Takie państwo zbliża się ku upadkowi. Prawo walki o byt jest prawem istnienia życia w świecie. Ten jest słabszy, kto buduje na kłamstwie i fałszu, w porównaniu z tym, który buduje na prawdzie. Jak w walce wódz, który opiera się na kłamliwych wieściach, który się kłamliwymi raportami kieruje, idzie do przegranej, tak samo naród, który na kłamstwie buduje swe myśli, idzie do swej zguby.

Piłsudski wypowiedział te słowa w roku 1923 we Lwowie. Tak się składa, że w kilka lat później bezprawnie przejął władzę w Polsce (zamach majowy z 1926 r.) i doprowadził Wojsko Polskie do ruiny. Armia podczas jego dyktatorskich rządów straciła kilka tysięcy wykształconych oficerów, a jej trzon stanowiły formacje kawaleryjskie, które w starciu z siłami zmotoryzowanymi były pozbawione szans na sukces. Marszałek Piłsudski kłamał niejednokrotnie i to on jest jednym z autorów klęski wojennej z roku 1939. W przestrzeni publicznej krąży wiele cytatów z wypowiedzi Piłsudskiego, które świadczą o tym, że był zadufanym w sobie hipokrytą i satrapą. Powyższy również jest tego dowodem. Tutaj warto dodać, że zamach majowy, w wyniku którego Piłsudski otrzymał pełnię władzy był sfinansowany przez Brytyjczyków.

Tak wtedy, tak i dzisiaj Polska nie jest gotowa na wojnę. Wizję „najpotężniejszej armii w Europie”, której powstanie wieszczy minister Kosiniak-Kamysz możemy włożyć między bajki. Chyba, że zgodnie z zamysłem Niemców zostanie utworzona armia ogólnoeuropejska, która da status mocarstwa Niemcom. Niestety Polska będzie w takim układzie traktowana tak jak dotychczas, czyli podmiotowo. Jeśli tworzymy własne siły zbrojne w oparciu o pożyczki zależne od Niemców, to choćby firmowała to Unia Europejska, nie będzie to w interesie Polski i Polaków. Chyba, że nasz interes postrzegamy jako ochłapy z pańskiego stołu. Póki co zachwycajmy się, że „okręt nasz płynie dalej, gdzieś tam”… Cieszmy się sojuszami wartymi tyle, co tusz zużyty do ich podpisania i radujmy się z kolejnych wydatków socjalnych; dla biednych artystów i jeszcze biedniejszych Ukraińców. Klaszczmy i bawmy się. Póki okręt płynie. A gdy będzie już tonął, to propagandowa orkiestra będzie grała do końca. Tak jak wtedy, w roku 1939.

Źródła:
- „Kurjer Wileński”, nr 239/39r.
- „Ilustrowany Goniec Poranny”, nr 1648/39r.
- „Goniec Poranny”, nr 167/39r.


Komentarze