Pocztówki
Początkowo nazywane odkrytkami; prostokątne kartki z obrazkiem i miejscem na krótki tekst z drugiej strony – kartki pocztowe. Namiętnie zbierane w czasach peerelu, dzisiaj niemalże wyszły z użytku, a ich miejsce zajęła korespondencja elektroniczna. Nie wiadomo kto pierwszy wysłał kartkę pocztową, ale wiemy, że te pierwsze zawdzięczamy takim ludziom jak brytyjski pisarz Theodore Hook, który wysłał kartkę do samego siebie w roku 1840. Pierwsza kartka pocztowa, której nie skrywała koperta wypuszczona została do obiegu w Austro-Węgrzech w 1869 r. W Niemczech, w lipcu 1870 roku ukazały się kartki z wizerunkiem żołnierza artylerii, co zapoczątkowało biznes pocztówkowy w tym kraju. Do dzisiaj nie brakuje kolekcjonerów, którzy pasjonują się tego typu zbieractwem.

Polską nazwę „pocztówka” zawdzięczamy pisarzowi Henrykowi Sienkiewiczowi. Niegdyś ukazywał się także miesięcznik poświęcony miłośnikom pocztówek pod tytułem „Listek”. Numer z lutego 1904 roku reklamował „świeżo wydane pocztówki z trylogii H. Sienkiewicza oraz Kwiaty z natury”. Polecano też wydawców, którzy specjalizowali się w drukowaniu kart pocztowych (W. Malicki z Warszawy, B. Borzykowski z Warszawy). Każdy, kto zaprenumerował pismo, otrzymywał nieodpłatną „pocztówkę z mapą Dalekiego Wschodu”, czyli terenu objętego wojną. Wśród prenumeratorów odnajdujemy takie osoby jak Wincenty Jędrzejewski z Drozdowa, Franciszek Janiszewski z Zakroczymia, Irena Stachurska z Olkusza i wiele innych osób, przeważnie z Warszawy.
„Listek” (nr 2/1904 r.):
Stanąwszy na gruncie li cyfrowym z bilansu hurtowników dowiemy się, iż w roku ubiegłym sprowadzili pocztówek zagranicznych za sumę rubli z górą sześćdziesięciu tysięcy. Takich sum bagatelizować nie można, a więc i przedmiotu, za który je płacimy; jeźli przy tem ów przedmiot handlu ma za sobą już lat parę, a zwycięzko przeszedłszy ogniową próbę mody ustalił się , lekkomyślnością jest co najmniej, rzuciwszy od śliny „manja”, przejść obok tak poważnych obrotów pieniężnych, nie zastanowiwszy się ani na chwilę, że przecież to coś musi dawać jakieś zadowolenie, czy przynosić pożytek, skoro tyle grosza traci na nie społeczeństwo. (…)
Czyżby więc zbieracze pocztówek zasługiwali na lekceważące miano manjaków? – pytał autor artykułu ukrywający się pod inicjałami A. J.

Na całym świecie pojawiła się moda na kolekcjonowanie pocztówek, a część zbieraczy z pewnością można nazwać maniakami. Dla nich drukowano kolejne karty pocztowe, katalogi i organizowano specjalne wystawy. W Polsce (wówczas okupowanej) mocno propagował je Michał Greim, który był jednocześnie fotografem w Kamieńcu Podolskim. Wypuścił on do obiegu kilkadziesiąt pocztówek z zabytkami Podola. Tak, była to też jedna z form krzewienia patriotyzmu wśród Polaków, z których większość nie znała Polski jako bytu niepodległego. Zmieniło się to w roku 1918.

Podczas Wielkiej Wojny, w wyniku której Polska odzyskała niepodległość również wydawano pocztówki. Ba!, to właśnie wtedy cieszyły się one ogromną popularnością. Były jedną z najbardziej wygodnych form przekazania krótkich wiadomości dla rodziny i znajomych. Informowały też o bieżących wydarzeniach na froncie. Ilustracje zamieszczane wówczas na kartach pocztowych przedstawiały sceny wojenne, portrety żołnierzy, albo obrazki o wydźwięku patriotycznym. Do dyspozycji żołnierzy były niepłatne pocztówki, ale ich treść podlegała cenzurze. Nie wszystkie wiadomości frontowe były przeznaczone dla szerszego grona odbiorców.
Ciekawą kolekcję pocztówek ks. ppłk. Leona Ziółkowskiego (kapelan WP, zamordowany w Katyniu) posiada rodzina kapłana. Wśród nich przedstawiające motywy religijne i wojenne. Jedną na przykład otrzymał od Leonarda Ziółkowskiego, swojego brata i strzelca w 1. Pułku Piechoty Legionów. Donosi m.in. o tym, że został przeniesiony do szwadronu Władysława Beliny-Prażmowskiego.

Po 1918 roku pocztówki przedstawiały obraz kraju, który się rozwija i cieszy swoją suwerennością. Wolni Polacy wybudowali miasto Gdynię wraz z portem i niezbędną infrastrukturą. Obecnie w Muzeum Miasta Gdyni znajduje się zbiór ponad pięciu tysięcy pocztówek, które stanowią część historii miasta. Najstarsze reklamują pensjonaty, a także samą Gdynię jako aglomerację nowoczesną i przyjazną do zamieszkania. Na początku lat 20-tych największą popularnością cieszyły się pocztówki fotograficzne. Na ich odwrocie odręcznie pisano tytuł, albo stawiano specjalny stempel. Przy okazji 100-lecia uzyskania przez Gdynię praw miejskich (1926 r.) powstał album pt. „Projekt Gdynia na pocztówkach do 1945 roku”. Złożyło się na niego prawie 300 pocztówek z komentarzem historycznym.
W czasie Wielkiej Wojny zniszczony został browar w Zwierzyńcu i przestano tam produkować piwo. Działalność wznowiona została po wojnie polsko-bolszewickiej, a do akcji promocyjnej zaangażowany został malarz Wojciech Kossak. Słynny artysta namalował żołnierza z butelka piwa w ręku. Plakat reklamowy opatrzono tekstem: „Pijcie piwo browaru Zwierzyniec nad Wieprzem Ordynacji Zamoyskiej”. Reprodukcja plakatu przeniesiona została na pocztówki, a obecnie także na magnesy pamiątkowe ze Zwierzyńca.

Popularność pocztówek trochę osłabła w czasie tzw. drugiej wojny światowej. Miało to bezpośredni związek z rozwojem innych form przekazu, np. telefonu, radia, filmu. Masowo używane były w celach propagandowych na terenach okupowanych; zarówno przez okupantów, jak i okupowanych. Wydawane były całe serie z określonego terenu działań wojennych. Przykładem jest zestaw pocztówek przedstawiających zdjęcia z września 1939 r., przeznaczonych dla żołnierzy Wehrmachtu z 76. Pułku Piechoty Zmotoryzowanej. Całość została umieszczona w poręcznej kopercie opatrzonej od środka krótkim opisem działań wojennych, które zostały przedstawione na pocztówkach:
9. września 1939 roku pułk przekroczył granicę polską w pobliżu Prostek. Następnie przez Zambrów, Czyżewo i Ciechanowiec (gdzie zniszczono dwie polskie baterie) dotarł do Siemiatycz. Polacy, którzy tymczasem nadciągnęli z Łomży, zagrozili tylnym liniom komunikacyjnym pułku, więc wycofał się on w szaleńczym tempie do Czyżewa i stamtąd, z frontem zwróconym na północ, 11 września przypuścił atak na 18. Polską Dywizję Piechoty pod Andrzejewo – Łętownicę. Polacy, którzy zaciekle atakowali, zostali pokonani 12 września, a cała 18. Dywizja Piechoty została rozbita.

Fotografie zdobycznego sprzętu i pojmanych jeńców z pewnością były wymownym potwierdzeniem sukcesów, o których donosili frontowi żołnierze swoim rodzinom. Miało to nieocenione walory psychologiczne dla budowania morale w narodzie. Szkoda tylko, że nie były to nasze sukcesy, a wroga.

Obecnie rynek pocztówkowy to przede wszystkim kolekcjonerstwo, chociaż nadal są używane przez współczesnych „manjaków” tradycyjnych form przekazu. Jak przed laty nawiązują do historii i patriotyzmu, a także pokazują walory przyrody i sztuki. Dość popularne są aplikacje pozwalające na wysłanie fizycznej kartki pocztowej z wykonanym przez siebie zdjęciem (np. Envelo).
Najdroższą znaną pocztówką na świecie jest karta Franza Marca „Zielony i biały koń” z 1913 roku, za którą kolekcjoner zapłacił 781 tysięcy euro. Oryginalną pocztówkę z 1937 roku, przedstawiającą poznańskich ułanów (Juliusz Kossak) możemy zakupić za około 50 zł.
Światowy Dzień Pocztówki obchodzony jest 1 października. Jest to związane z oficjalną datą wysłania pierwszej karty pocztowej w 1869 r.



Komentarze