Rajmund Kolbe

March 3, 2017

"Nikt nie ma większej miłości od tej,

gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich."

Ewangelia wg św. Jana

 

 

       Druga wojna światowa pochłonęła miliony istnień ludzkich. Wspomnienia o niej,

przyćmiły poprzednie wielkie konflikty, jak tzw. pierwszą wojnę światową, powstanie styczniowe, listopadowe i inne. Właściwie, nie ma w Polsce rodziny, która nie straciłaby podczas wojny kogoś bliskiego. Wojna była egzaminem z umiłowania Ojczyzny, czyli tego, z czym się utożsamiamy: rodzina, bliscy, wspólny język, tradycje… Wojna, to również egzamin z wiary, etyki, miłości… Wojna przynosi śmierć i zniszczenie, ale też powiększa grono ludzi o heroicznej odwadze, którzy wywołują podziw i budzą szacunek wśród tych, co pozostali. „Nie ten umiera, co właśnie umiera, lecz ten, co żyjąc w martwej kroczy chwale. Ci, co zginęli, poszli w bohatery. Ci, co przeżyli – muszą walczyć dalej” – śpiewał Jacek Kaczmarski.

Wojna, to czas, kiedy niewierzący się nawracają, a wierzący tracą wiarę. Są też tacy, którzy swoją wiarę pogłębiają i powiększają grono świętych i błogosławionych: bohaterów. Jednym z nich jest urodzony w 1894r. Rajmund.

 

        Urodził się w Zduńskiej Woli, jako syn Juliusza Kolbe i Marii (z domu Dąbrowskiej). Na chrzcie, otrzymał imię Rajmund, a kiedy miał 16 lat rozpoczął nowicjat w zakonie OO. Franciszkanów we Lwowie. Zakonne imię, którym będzie się posługiwał w nowym życiu, to Maksymilian. Pierwsze śluby złożył w roku 1911, a w rok później podjął studia filozoficzne w Rzymie na Uniwersytecie Gregoriańskim. W 1914r. złożył śluby wieczyste, zobowiązując się do zachowania czystości, posłuszeństwa i ubóstwa. Obrał sobie też drugie imię: Maria. W roku 1917, zakłada z innymi alumnami, bardzo znane później „Rycerstwo Niepokalanej”. 28 IV 1918r. przyjmuje święcenia kapłańskie. W 1919r. uzyskuje tytuł doktora teologii i powraca do Polski, gdzie pełni funkcję profesora historii kościelnej w krakowskim seminarium. To właśnie w Krakowie ukazuje się pierwszy numer wydawnictwa założonego przez ojca Maksymiliana; „Rycerz Niepokalanej”, w którym Maksymilian Maria Kolbe pisał:

 

 

„Celem "Rycerza Niepokalanej" jest nie tylko pogłębić i umocnić wiarę, wskazać prawdziwą ascezę i zapoznać wiernych z mistyką chrześcijańska, ale także w myśl zasad "Milicji Niepokalanej", starać się o nawrócenie akatolików. Ton pisma będzie zawsze przyjazny dla wszystkich bez względu na różnice wiary i narodowości.”

 

W 1927r. Maksymilian M. Kolbe, wraz z dwudziestoma braćmi, przybył do majątku Teresin. W szczerym polu, należącym do księcia Jana Druckiego – Lubeckiego, wystawili gipsową figurkę Matki Bożej Niepokalanej. 1 października książę podpisał dokument o treści:

 

"Niniejszym proponuję Wielebnym Ojcom objęcie w bezterminowe użytkowanie pięciu morgów ziemi ornej z mojego majątku Teresin (starostwo sochaczewskie). Teren ten położony jest przy szosie wiodącej z Warszawy do Szymanowa, naprzeciwko stacji kolei kaliskiej Szymanowa”

 

W ten sposób, braciszkowie otrzymali darowiznę, która z czasem, dzięki hojności księcia rozrastała się. Natychmiast zabrali się do pracy i rozpoczęli budowę klasztoru. W roku 1939 klasztor, nazwany Niepokalanów liczył już 762 zakonników.

Parafię Niepokalanego Poczęcia NMP w Niepokalanowie erygował 27 czerwca 1950r. kardynał Stefan Wyszyński. W klasztorze prężnie funkcjonowała drukarnia, w której powstawało wiele czasopism i książek. Rozwój wydawnictwa zahamował wybuch wojny. Klasztor był wówczas schronieniem dla żołnierzy września, powstańców warszawskich i „leśnych”. W 1949r. komuniści rozkradli maszyny, będące na wyposażeniu drukarni, obciążyli klasztor podatkami, a na wydawnictwach swoje łapy położyła wszechobecna cenzura.

 

Cofnijmy się jednak, do najważniejszego wydarzenia w życiorysie ojca Maksymiliana. 19 września 1939r, wraz z 36 innymi zakonnikami zostaje aresztowany. Przebywa w niemieckich obozach w Lamsdorf (Łambinowice), Amtitz (Gębice) i Ostrzeszowie. W grudniu zostaje zwolniony i wraca do Niepokalanowa. Ponowne aresztowanie ma miejsce w roku 1941, kiedy mordercza maszyna eksterminacyjna hitlerowców, działa już na dobre. Trafia do obozu koncentracyjnego w Auschwitz (Oświęcim). Tam pomaga współwięźniom, pocieszając ich, udzielając posługi duszpasterskiej, ale i dzieląc się skromnymi racjami żywieniowymi. W końcu zgłasza się, na ochotnika, żeby umrzeć za innego więźnia. Zostaje zamknięty w celi, w której ma umrzeć z głodu. Jednak śmierć nie przychodzi… 14 VIII 1941r. zostaje uśmiercony, zastrzykiem z fenolu. Zwłoki ojca Maksymiliana spalono w obozowym krematorium.

 

 

Anna Pawełczyńska, była więźniarka obozu Auschwitz – Birkenau:

 

"W walce ze światem nienawiści, jako reakcja na zdegenerowany terror tworzył się świat przyjaźni. I w tym właśnie znaczeniu - niezależnie od zachowań więźniów niezgodnych z normami praworządnych społeczeństw - obóz koncentracyjny ustalił normę podstawową, której przestrzeganie jest powszechnie niezbędne, i stworzył nową wartość moralną: takie poczucie więzi z krzywdzonymi, które wymaga największych wyrzeczeń"

 

        17 X 1971r. papież Paweł VI ogłasza go błogosławionym, a papież Jan Paweł II, w roku 1982 świętym.

27 września 1960r. Kardynał Wyszyński, będąc w Krakowie mówił:

 

"Obecnie wstaje na horyzoncie Polski jeszcze jedna postać kogoś, kto tak troszczył się o człowieka, że życie oddał za niego. To o. Maksymilian Kolbe, szaleniec Niepokalanej, który dogłębnie pojął służbę człowiekowi. Jako więzień obozu koncentracyjnego wybrał raczej własną śmierć, byle ratować brata, żołnierza, ojca rodziny i zasłonić go swymi ramionami, jak Chrystus zasłonił nas wszystkich na krzyżu".

 

       Z okazji 75 rocznicy śmierci świętego, zorganizowano wiele wystaw okolicznościowych.

 

 

 

Źródła:

- http://niepokalanow.pl

- http://kosciol.wiara.pl

- http://www.niedziela.pl

- http://www.voxdomini.com.pl

 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com