Zamek Lipowiec

April 14, 2017

         We wsi Babice, niedaleko Krakowa (na Jurze Krakowsko – Częstochowskiej) wybudowano niegdyś zamek. Nie jest to może kompleks, jak w Malborku, ale choć niewielki i w ruinie, to z pewnością warty uwagi.

 

      Zamek usytuowano na wzgórzu, przy szlaku wiodącym ze Śląska do Krakowa. Strzegł więc, ważnego szlaku handlowego do Czech.

 

       W XIII wieku, ziemia ta należała do potężnego wówczas rodu Gryfitów. Bardzo potężnego i wpływowego… Około roku 1242, kasztelan krakowski Klemens z Ruszczy – Gryfita, odstąpił ją na rzecz biskupa krakowskiego (od maja 1242r) Jana Prandoty z Białaczowa. Zanim wzgórze, na którym wzniesiono zamek zostało włączone do dóbr biskupstwa krakowskiego, należało do sióstr benedyktynek. Biskup Prandota, prawdopodobnie rozbudował istniejące tam zabudowania i wzniósł na wzgórzu twierdzę. Początkowo drewnianą, ale niebawem wzniesiono tam murowaną wierzę, której początki datowane są na drugą połowę XIII w.

 

       Następcą biskupa Prandoty był bp Jan Muskata. Za jego kadencji, zamek

stanowił punkt sporny w walce politycznej, między biskupem a księciem krakowskim Władysławem Łokietkiem. Bp Muskata przychylał się bardziej do dynastii czeskiej na polskim tronie i stąd spór z księciem, który tej opcji, oczywiście nie popierał. W. Łokietek opanował większość znaczących miast biskupich, a biskup, wygnany schronił się w Lipowcu. W lipowieckim zamku skutecznie bronił się przez kilka lat i stąd wysyłał ekspedycje zbrojne, na tereny Łokietka i jego zwolenników. Po kilku latach, spór polityczny wygasł, a kolejne lata upływały na żmudnej rozbudowie zamku.

 

       Prace na zamku prowadził, późniejszy prymas Polski, bp Wojciech Jastrzębiec. Poważniejsza rozbudowa, miała miejsce za kadencji biskupa Zbigniewa Oleśnickiego, który pełnił też funkcję Wielkiego Kanclerza Koronnego. Wtedy rozbudowano część mieszkalną zamku; wokół bardzo małego dziedzińca. Wieża przystosowana został do potrzeb artylerii, a co za tym idzie, została rozbudowana. Przybyły magazyny prochu i

 

amunicji. Niestety, najwyższa część wieży, nie zachowała się do naszych czasów, ale warto wdrapać się na to, co po niej zostało, aby móc podziwiać wspaniałe widoki, które oferuje okolica.

Wraz z rozbudową zamku, powstało też podzamcze z niezbędnymi zabudowaniami i murem, który bronił terenu podzamcza.

 

       Czas wojen religijnych, które toczyli husyci (zwolennicy Jana Husa, którzy domagali się reformy Kościoła) z Luksemburgami, wspieranymi przez papieża, odznaczył swoje piętno nie tylko na terenie Czech, ale również w Królestwie Polskim, gdzie zapuszczali się husyci. W tym czasie, zamek nie tylko pełnił funkcję strategiczną, ale również więzienną. Więziono tu, m.in. opata brzeskiego, Mikołaja z Buska, któremu zarzucano sprzyjanie husytom.

 

       Na początku wieku szesnastego, wzrosło znaczenie zamku, jako więzienia i w tym celu, go rozbudowano. W 1516r. więziono w zamku franciszkanów, oskarżonych o zamordowanie komisarza czesko - polskiej prowincji franciszkańskiej, Alberta Fontiniego.

W 1526r. uwięziono tu Macieja z Ropczyc, który szerzył herezję luterańską.

 

 

Około 1550r., do zamkowej celi trafił kolejny zwolennik reformacji, Franciszek Stankar (Francesco Stancaro), Włoch, wykładowca na Akademii Krakowskiej. W celi, rozpoczął pisanie książki o reformie Kościoła w Polsce. Dokończył ją po ucieczce z więzienia i wydał drukiem w 1552r. Książka spłonęła na stosie, jako

 

heretycka. Pozostało z niej kilka kartek, przechowywanych przez Bibliotekę Jagiellońską w Krakowie. Ciekawostką jest, że jednym z protektorów Stankara, był założyciel miasta Andrzejewa, bp Andrzej Krzycki. Niektórzy wiążą ucieczkę Stankara, właśnie z osobą Krzyckiego, co wydaje się, co najmniej dziwne, ponieważ w tym czasie prymas Krzycki od dawna nie żył (zmarł w 1537r.). Krzycki mógł cenić Stankara za możliwość polemiki, ale z pewnością zwolennikiem

 

reformacji nie był. Jest przecież autorem najstarszego pisma polemicznego z reformacją Lutra; „Encomium Lutheri”.

 

       W kolejnych latach, zamek ulega następnym przebudowom, które przypisuje się biskupowi Janowi Konarskiemu. Podczas prac archeologicznych odnaleziono tarczę herbową z herbem Abdank, którym posługiwał się bp Konarski. W latach późniejszych prace kontynuował biskup Andrzej Zebrzydowski.

 

      W 1629r. zamek uległ zniszczeniom z powodu pożaru, który spowodowała nieostrożność zwożących do podzamcza siano. Oczywiście odbudowano część zniszczeń, ale nie na długo. Potop szwedzki, który dokonał w naszym kraju więcej zniszczeń, niż druga wojna światowa, dosięgnął też zamku Lipowiec. Poza tym, przy odbudowie skupiono się przede wszystkim na zabudowaniach gospodarczych. Zamek tracił powoli swoje walory mieszkalne, a ponieważ rosło

 

 

 zapotrzebowanie na wystawne rezydencje barokowe, w pobliżu zamku wybudowano drewniany dwór. W tym czasie, zamkiem rozporządzał biskup Jakub Zadzik.

 

       W październiku 1655r. Lipowiec zajęli Szwedzi. Bawili w naszych, gościnnych progach dwa lata, a opuszczając zamek, spalili go. Chociaż, może zbyt gościnni nie byliśmy, bo od czasu do czasu biliśmy Szweda jak się tylko dało. Jedna z

 

potyczek wydana najeźdźcy, miała miejsce pod Lipowcem w kwietniu 1656r. Starła się tam ze Szwedami, piechota chłopska, pod dowództwem Kacpra Karlińskiego.

 

       W sierpniu 1683r. w murach zamkowych gościł król Jan III Sobieski, który podążał rozgromić Turków pod Wiedniem. Przypomina o tym tablica wmurowana przy wejściu na dziedziniec zamkowy.

 

       Zamek popadał w ruinę, a na jego odbudowę zdecydował się bp Konstanty F. Szaniawski. Zamek miał pełnić rolę poprawczaka, dla niepokornych księży. Prace zapoczątkowane przez bpa Szaniawskiego, kontynuował bp Andrzej Załuski.

 

     W 1789r. zamek przeszedł na rzecz skarbu państwa, a potem w ręce prywatne.

 

      Gwóźdź do trumny, wbił pożar z roku 1800. Straty, spowodowane pożarem były tak duże, że zamek tylko częściowo można było użytkować. W rezultacie został

 

 

opuszczony i powoli chylił się ku ruinie.

 

     W 1868r. Antonina Łąska sprzedała zamek, wraz z przyległymi dobrami, hrabiemu Guido Donnersmarckowi. Nie zapobiegło to upadkowi zamku, który coraz

 

bardziej zamieniał się w ruinę. Zmieniali się właściciele, a zamek jak niszczał, tak niszczał. Na przełomie XIX i XX wieku Grono Konserwatorów Galicji usiłowało poddać zamek konserwacji, jednak nie zgodził się na to ówczesny właściciel.

 

        Pierwsze prace konserwatorskie i budowlane udało się przeprowadzić w roku 1961. Trudne początki konserwatorów, sprawiły, że dzisiaj ruiny zamku są dostępne dla zwiedzających. Historię zamku, można poznać dzięki tablicom informacyjnym, wzbogacającym niewielką ekspozycję, znajdującą się na terenie zamku.

 

     Oczywiście, zamek musi posiadać swoją upiorną legendę:

 

„Romantyczna legenda mówi, że w ucieczce pomogła Stankarowi zakochana w nim córka strażnika więziennego, która dostarczyła do celi sznury, po których zdołał opuścić się i przedostać przez mury zamku. Zakochana w Stankarze dziewczyna, oszukana jego zapewnieniami, do dnia dzisiejszego błąka się przy pełni księżyca pod postacią zjawy, nazywanej przez okolicznych mieszkańców „białą damą”.

 

 

 

Niewielka galeria:

 

 

 

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com