Gen. Plechovičius versus AK

April 4, 2019

        W lutym 1944r. Niemcy byli od wielu miesięcy w odwrocie. Stalinowskie czołgi parły do przodu od roku. Nasiliła się też aktywność partyzantki sowieckiej i, przede wszystkim polskiej Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych. Zwłaszcza kiedy Niemcy cofnęli się poza przedwojenną granicę polsko – sowiecką. W okupowanym kraju trwała już Operacja „Burza”, a w przygotowaniu była Operacja „Ostra Brama”, mająca na celu zajęcie Wilna przed Armią Czerwoną. Siły Armii Krajowej były dość silne, ale nie przewidziano, że Adolf Hitler uczyni z Wilna twierdzę, której każe fanatycznie bronić.

 

W każdym razie Niemcy mieli braki w zasobach ludzkich, chociaż pomagali im na tym terenie Litwini. Właśnie w lutym ‘44r. zaproponowali emerytowanemu, doświadczonemu w boju generałowi Povilasovi Plechovičiusovi  stworzenie silnej formacji wojskowej, zdolnej rozbić oddziały partyzanckie w okolicy Wilna. Generał podpisał porozumienie z generałem majorem SS Harmem oraz SS obergruppenführerem Jackelnem. Powstał Litewski Korpus Posiłkowy (Lietuvos Vietine Rinktyne, w skrócie LVR), składający się z 14 batalionów piechoty, które skupiały 12 tysięcy żołnierzy litewskich.

Komendant Okręgu Wileńskiego AK ppłk Aleksander Krzyżanowski ps. Wilk wysłał do generała list, w którym proponował rozejm. Uznał, że nie ma sensu przelewać krwi polskiej, ani litewskiej w interesie niemieckim, czy sowieckim. Jednocześnie zaznaczył, że jakakolwiek działalność wymierzona w społeczeństwo polskie, spotka się ze zdecydowaną reakcją AK. Generał Plechovičius być może uznał, że propozycja AK to oznaka słabości i odrzucił ją. No, chyba że Polacy zrzekną się Wileńszczyzny i przejdą pod jurysdykcję litewską. Tego jednak ppłk. „Wilk” zrobić nie mógł. Również rozmowy prowadzone z Niemcami nie przyniosły pożądanego rezultatu.

 

          Pewność siebie Litwinów wzrosła po pierwszej potyczce LVR z AK. W marcu ‘44r., w celu zdobycia broni i żywności, w rejon stacjonowania LVR zapuściła się 5 Brygada AK por. Zygmunta Szendzielarza ps. Łupaszka. Została zaatakowana pod Malatami, a w skutek zdecydowanej przewagi Litwinów, wycofała się.

 

          Żołnierze LVR wspomagani przez policję litewską i żandarmerię niemiecką poczynali sobie dość śmiało. Niestety ich działania były zbrukane krwią obywateli polskich. Na początku maja jedna z kompanii 310 batalionu LVR zamordowała kilkanaście osób we wsi Pawłowo. „Zamordowano kilkanaście osób, nie szczędząc kobiet i starców. Domostwa pomordowanych podpalono wraz z całym inwentarzem.”

 

Pech oprawców polegał na tym, że w pobliżu stacjonował oddział z 3 Brygady AK por. Gracjana Fróga ps. Szczerbiec. Ten niewielki oddział zaatakował Litwinów i skutecznie bronił się aż do przybycia liczniejszych sił z 3 Brygady AK. Główne siły Brygady od razu uderzyły na agresorów i niebawem nasza kawaleria siedziała na głowach uciekających w popłochu żołnierzy z LVR. 20 z nich zginęło w walce, a piętnastu ujęto. Spośród jeńców, czterem udowodniono popełnienie zbrodni na ludności cywilnej Pawłowa i rozstrzelano.

         Major Czesław Dębicki ps. Jarema, wiedząc, że siły niemiecko – litewskie przemieszczają się w kierunku Graużyszek, postanowił zaczaić się na nie. Celem kilku brygad AK był batalion żołnierzy LVR, wraz z jednostkami administracyjnymi, które zamierzały przejąć władzę w miejscowości zaraz po jej spacyfikowaniu. Mordowana i grabiona ludność, która miała nieszczęście stać na drodze siepaczom z LVR szukała schronienia w lesie, wśród żołnierzy AK.

 

Por. Edmund Banasikowski ps. Jeż, uczestnik bitwy:

 

„Spojrzałem na zegarek: godzina 12. „Jarema” dał znak ręką kapralowi stojącemu przy nim. W powietrze wyniosła się wysoko czerwona rakieta. Zaszczekały karabiny maszynowe. „Naprzód!” – padł rozkaz. Jakby spod ziemi wyrosły gęste tyraliery polskich oddziałów i ruszyły na Sieńkowszczyznę. Pluton „Żagla” poderwany z rejonu mostu i folwarku Graużyszki ruszył do ataku i uderzył na straż tylną Litwinów. 8. Brygada natarła frontalnie, rozniosła osłonę taboru, wpadła do wsi Sieńkowszczyzna z taką furią, że główne siły litewskie nie wytrzymały uderzenia i zaczynały wycofywać się na wschód.

 

    W ramach 8. Brygady groblą w kierunku na Adamowszczyznę, przez błota rzeczki Graużanki z kompanią „Naboja” uderzył por. „Góral”. Przy forsowaniu rzeczki jego żołnierze dostali się w ogień nieprzyjacielskich karabinów maszynowych, skierowanych na mostek. Tu padł, a następnie skonał na rękach „Górala” pierwszy żołnierz 8. Brygady. Drugi, ciężko ranny, został odesłany do punktu sanitarnego. Po osiągnięciu wioski Adamowszczyzna, składającej się z dziewięciu rozrzuconych gospodarstw, w jednej ze stodół zamkniętych było kilkadziesiąt osób – kobiet i mężczyzn. Budynek był odrutowany i oblany benzyną, co wskazywało, że miał być podpalony przez żołnierzy Plechovičiusa.”

 

Litewski Korpus Posiłkowy otrzymał konkretne baty. Prawie czterdziestu żołnierzy poległo w boju, a ponad 100 dostało się do niewoli. Sześciu udowodniono morderstwa na mieszkańcach okolicznych wiosek i skazano na śmierć. Pozostałych rozpuszczono w samej bieliźnie. Poległo też 8 żołnierzy z 8 Brygady AK.

         25 marca niewielki oddział 7 Brygady AK zaatakował stację kolejową Wielkie Pole, gdzie rozbił posterunek niemiecki przy stacji kolejowej. W tym czasie na stację wjechały posiłki w postaci żołnierzy LVR. Walka nie trwała zbyt długo. Litwini poddali się, a w ręce 7 Wileńskiej Brygady wpadło ich uzbrojenie i prowiant. Jeńców uwolniono, po czym Brygada wycofała się.

 

        Po serii porażek LVR postanowił zgrupować się i uderzyć większymi siłami. Jednym z rejonów koncentracji była okolica wsi Murowana Oszmianka. Do rozbicia zgrupowania wydzielono pięć brygad AK. Na dzień ataku wyznaczono 13 maja 1944r. Jatka zaczęła się po godzinie 23. Straty wśród Litwinów były bardzo duże. Zginęło 69, a ponad 300 wzięto do niewoli. 50 było rannych. Jeńców po rozmundurowaniu wypuszczono.

 

        Dywizja generała Povilasa Plechovičiusa praktycznie przestała istnieć. „Wilk” przekazał generałowi, że jeśli nie przestaną gnębić polskiej ludności, Armia Krajowa wejdzie ze swoimi działaniami odwetowymi w głąb Litwy. Plechovičius wiedział, że krótka historia Litewskiego Korpusu Posiłkowego dobiegła końca i wycofał resztki swoich podkomendnych.

 

Niemcy nie byli zbyt entuzjastycznie nastawieni do decyzji gen. Plechovičiusa i aresztowali go. 86 jego żołnierzy (jeśli tak można nazwać tę zgraję morderców i złodziei) Niemcy rozstrzelali w lesie w Ponarach.

         Gen. Plechovičius wyjechał do USA, gdzie zmarł w roku 1973. Oszukany przez Niemców i ostatecznie pozbawiony nadziei na stworzenie namiastki wojska litewskiego pod okiem hitlerowców jest osobowością kontrowersyjną. Walczył co prawda o niepodległość swojego kraju, ale zhańbił się wyczynami swoich podopiecznych.

 

        W 60 rocznicę powstania LVR prezydent Rolandas Paksas odznaczył gen. Plechovičiusa Wielkim Krzyżem Orderu Pogoni. Natomiast w Kownie jego imieniem nazwano jedną z ulic miasta. Czyżby Litwa, ta Wielka Litwa, która tworzyła niegdyś wraz z Polską piękną Rzeczpospolitą Obojga Narodów nie miała faktycznych bohaterów i musiała hołubić dowódcę takiej formacji?

 

 

Źródła:

- „Wojenne dzieje Wilna”, Józef Krajski

- www.prawy.pl

- www.kresy.pl

 

Tagi:

Please reload

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com