Bitwa pod Nurem


Było to przy końcu maja 1831r. w czasie rewolucji listopadowej, gdy między wojskiem polskiem pod dowództwem nieudolnego jenerała hr. Łubieńskiego, a armją feldmarszałka Dybicza wynikła bitwa pod Nurem, położonem po prawej stronie Bugu w ziemi łomżyńskiej.


Podczas odwrotu Polaków w kierunku na Strękowo i Czyżew, jakiś mały oddziałek piechoty polskiej, odłączywszy się od swego wojska, dążył w stronę miasteczka Zambrowa, a obawiając się spotkania z podjazdami rosyjskimi, ukrył się w owym przeklętym lasku [chodzi o las grzymkowski]. W tymże właśnie czasie niewielka karawana handlowa, złożona z kilku furgonów żydowskich, naładowanych towarami kolonialnemi, dążyła z miasta Ciechanowca, leżącego po drugiej stronie ówczesnej granicy rosyjsko – polskiej, do Czyżewa. Ukryci w lasku maruderzy, zmęczeni, zgłodniali, widzący zbliżające się fury wysłali z pomiędzy swego grona jednego towarzysza, aby poprosił przejeżdżających kupców o jakikolwiek zasiłek, gdyż nie mając pieniędzy na kupno chociażby suchego chleba prawie przymierając z głodu. Ale zamiast współczucia i wsparcia w niedoli żydzi rzucili się na niego, a obezwładniwszy skrępowawszy powrozami, mieli zamiar popędzić jeńca do Czyżewa, aby tam oddać go w ręce komendy moskiewskiej. Napadnięty i skrępowany wezwał na pomoc swych kolegów ukrytych w krzakach i rosnącym zbożu, którzy wpadłszy z ukrycia rzucili się z wściekłością na Żydów, uważając ich jako zdrajców oraz wrogów żołnierza polskiego i powiesili pięciu na pobliskich chojakach.


Tak opisywał zdarzenia z okresu powstania listopadowego szlachcic z majątku Podjanowie koło Andrzejewa Bronisław Piętka. Zdarzenie z Żydami nie było wyjątkowe i nie dotyczyło tylko przedstawicieli żydostwa. Ówcześni bojownicy o niepodległość musieli zmagać się nie tylko z wrogiem zewnętrznym, ale też wewnętrznym, za którego uważani byli przedstawiciele innych nacji. Nie wszyscy źle życzyli Polakom, ale podejrzani byli, co oczywiste niemalże wszyscy. Zwłaszcza Żydzi, Niemcy i Rosjanie. Bronisław Piętka doskonale zdawał sobie z tego sprawę, gdyż w pobliżu jego rodzinnego majątku było wielu Żydów, a jeszcze więcej Niemców z pobliskich osad czynszowych. Pisał o tym między innymi Stanisław Szpotański w swojej książce pt. „Powstanie listopadowe 1830/1831”:


Niemieccy koloniści służyli rosyjskiej służbie wywiadowczej, a w Kaliskiem i Kujawach napadali nawet na dwory. Wielka ilość Żydów, i to we wszystkich niemal okolicach, była na usługach rosyjskiej służby wywiadowczej, w Płockiem naprowadzali nieprzyjaciela na nasze stanowiska i donosili mu o ludziach, związanych z powstaniem. W kwietniu podjęli się dostaw dla armji Diebitscha [Dybicza], ułatwiając jej wydostanie się z bardzo trudnego położenia.


Nur, Czyżew, Zambrów, 1831, Andrzejewo, Zielonka,
Działania wojenne pod Nurem

22. maja do stacjonującego w Nurze generała Tomasza Łubieńskiego przybył posłaniec z rozkazem wycofania się przez Czyżew i Zambrów w kierunku Ostrołęki. W trakcie odwrotu, kiedy część wojska wraz z artylerią była już w drodze do Czyżewa, a sam gen. Łubieński ze swoimi sztabowcami przebywał jeszcze w Nurze, polska czata wypatrzyła straż przednią gen. Iwana Osipowicza de Witta w rejonie Tymianek. Sytuacja była, delikatnie rzecz ujmując niezręczna. Do tego generał Łubieński nie podjął żadnych zdecydowanych działań. Niebawem wywiązała się bitwa. Niestety, wycofujący się do Czyżewa gen. Józef Kamieński nie zawrócił, aby wesprzeć gen. Łubieńskiego.


Janusz Wojsz:


Gen. Łubieński po ślamazarnym, trwającym kilka godzin wymarszu pierwszej grupy swych wojsk (aby rzekomo dać czas na rozciągnięcie się odchodzącym) dopiero wieczorem o godz. 19 po spaleniu mostu na Bugu, zaczął powoli wycofywać się z Nura z pozostałą częścią swego oddziału. Czoło maszerującej kolumny stanowiły 2 szwadrony strzelców konnych z płk Zielonką, dalej szedł 14 pułk piechoty z płk Krasickim oraz działa płk Kołyski i mjra Żarskiego, za nimi zaś 3 pułk piechoty z gen. H. Kamieńskim na czele. Ogon kolumny i jej straż tylną tworzyły pozostałe 4 szwadrony płk. Turny.

Edmund Callier opisał potyczkę pod Nurem w ten sposób:


Nieprzyjaciel, mogący jednym rzutem oka policzyć polskie bagnety i kosy, zamierzał je otoczyć. Dla złudzenia ich dywizya Grenadyerów wystąpiła z lasu Tymianek. Mocna baterya wyzionęła zaraz swój ogień na dwa bataliony nasze, zakrywające przystęp do Nuru. (…)

Gen. Tomasz Łubieński.

Na drodze do Tymianek dwa bataliony pułkownika Lewińskiego wytrzymały spokojnie aż do zmierzchu ogień bateryi rosyjskich i grenadyerów.


Generał Witt tymczasem, wziąwszy ze sobą całą dywyzyę kirasyerów Kabłukowa, brygadę ułanów i bateryę lekką, wcisnął się między las i strumień Laskowca. Obszedł tym sposobem bojowisko, ciągle zakryty w swoim marszu flankowym, aż stanął z zmierzchem pod Strękowem w poprzek Łubieńskiemu, prawem skrzydłem oparty o bagna i o las Żużelów [chodzi o lasy rozciągające się między Zuzelą a Szulborzem]. Szczęściem jeszcze, że bagna te wziąwszy już za brzeg Bugu, zostawił między sobą a rzeką wolną drogę Żużelów, przez którą cały korpus Łubieńskiego przecedzić się potrafił.


Łubieński, spokojny niewiadomością wszystkiego co się w koło niego dzieje, ściąga nakoniec Lewińskiego z przed nieprzyjaciela, który posuwa się tłumnie do Nuru.


Generał odrywa jeszcze na lewo oddział dla rozjaśnienia sobie flanki od strony Żużelów [chodzi o Zuzelę], a z całą resztą posuwa się do Strękowa. Za nim migają coraz gęstsze kolumny piechoty, przed nim i na prawo tętni jazda; ale las i mrok nie dozwalają ściśle ocenić ani ich siły, ani zamiaru ich poruszeń.


Nasi przysparzają kroku w milczeniu: piechota na przodzie, artylerya w środku, jazda w tylnej straży, dywizyonem rozwiniętym a z resztą w kolumnie.


Łubieński ostrzeżony nagle, że kawalerya rosyjska debuszuje z zarośli na jego prawą flankę, szykuje na gwałt piechotę w czworoboki i szerokiem czołem występując z pomiędzy dwóch lasów, kontynuuje swój pochód prosto na środek dywizyi Kabłukowa.


Rosjanie, w obliczu zdecydowanej przewagi byli pewni zwycięstwa. Toteż przysłali parlamentariusza w osobie generała Fiodora Fiodorowicza Berga, który próbował namówić Polaków do poddania się. Ci jednak zapewnili, że potrafią wyrąbać sobie drogę z okrążenia, w którym się znaleźli.


Edmund Callier:


Sztabowi, wybiegającymi z porębu na czele czworoboków czternastego pułku liniowego, zastępuje drogę parlamentarz rosyjski, generał Berg, z oświadczeniem, że korpusowi zewsząd już otoczonemu nie pozostaje jak złożyć broń.

Sztab i żołnierze naczelnych ścian jednem natchnieniem odpowiadają, że polskie kosy potrafią sobie przejście wyrąbać.

Łubieński, przytomny tej somnacyi, po pewnym namyśle potwierdza okrzyk swoich żołnierzy.

Generał rosyjski natychmiast wraca do swoich i daje sygnał ognia z bateryi, o strzał ledwie kartaczowy ustawionej przed Strękowem.

Było czem zdumieć i zmięszać najdoświadczeńszych żołnierzy; bo korpus sądząc się ściganym z tyłu, nie był przygotowany na atak z frontu.

Niebawem kolumna kirasyerów i ułanów rosyjskich spadła jak chmura na osłupiałe czworoboki czternastego pułku liniowego, które w komplikacyi obecnego szyku stanowiły jakoby awangardę i aryergardę w jednym zastępie. Męztwo żołnierza i zimna krew oficerów zaradziła wszechstronnej groźbie.

Tablica nagrobna płk. B. Zielonki w Rudawie

W kluczowym momencie bitwy, w opałach znalazła się jazda rosyjska, która po załamaniu się szarży nie zdążyła się jeszcze przeformować, kiedy uderzył na nią 5. Pułk Strzelców Konnych płk Benedykta Zielonki i, jak pisał Callier „trupami jej usłał równinę”:


Jazda nieprzyjacielska, przywitana jednoszeregowym tylko, ale wytrwałym ogniem, rozpierzchła się po trzy razy ponawianym napadzie. Nie mając zaś gdzie się sformować po zwichniętych szarżach, otworzyć musiała swoje szeregi szablom piątego pułku strzelców konnych, który trupami jej usłał równinę aż do błot Strykowa.

Artylerya Witta po daremnej bezcelnej pukaninie powoli umilkła.

Kirasyery św. Grzegorza mniemając, że dopierają do drogi Żużelskiej, niecierpliwie wyglądali napędzonych na swoje ostrza niedobitków; ale polskie czworoboki i szwadrony przesuwające się instynktowo, jeden za drugim, natrafiły razem na ową drogę i na ścieszkę, prowadzącą wśród bagien Ołtarzów do Zużelów; pierwsze z bliska omijając flankierów Witta, drugie ostrzeliwając się nieskorej pogoni Ugrimowa.

Tym sposobem zawróciło się wszystko do Żużelów, ale kawałami i jak któremu wypadło. Za czternastym pułkiem liniowym poszedł trzeci z artyleryą, a za niemi aryergardę konną prowadził generał Turno. Między tego a tamtych wcisnęły się kilka razy oddziały nieprzyjaciela, odwracające się przez las z drogi Strękowa na drogę Żyżelów.

Z przodu, z tyłu, po bokach, zewsząd rozlegał się ogień i szmer błąkającego się nieprzyjaciela; wszędzie nasi, trzymając się ciągle brzegu Bugu, i dzięki mężnemu dozorowi Henryka Kamieńskiego przebrnęli wszystkie zawady, aż zgromadzeni przed Żużelami, po północy, przeszli strumień.

Tejże nocy spokojnie doszli do Czyżewa, gdzie się połączyli z brygadami Zawadzkiego i J. Kamieńskiego, żadnej ważnej nie poniósłszy szkody.

Łubieński ruszył tego samego dnia tj. 23 maja przez Andrzejewo do Lubolina [Lubotynia], a nazajutrz połączył się z główną armią w pobliżu Śniadowa.


Ostrołęka, 1830, 1831, Zambrów, Czyżew, Andrzejewo,
Artystyczna wizja bitwy pod Ostrołęką.

Wymknięcie się z okrążenia na niewiele się zdało. Prawe skrzydło wojsk polskich zostało pod Nurem rozbite, a generał Iwan Dybicz forsownym marszem ruszył w kierunku Ostrołęki, gdzie 26. maja doszło do dużej bitwy. Gen. Łubieński co prawda połączył się pod Śniadowem z siłami głównymi wojska polskiego, ale gen. Skrzynecki nie zdecydował się na zaatakowanie osaczonej gwardii rosyjskiej. Rosjanie wykorzystali opieszałość polskiego dowódcy i wycofali się w kierunku Białegostoku. Kiedy do gen. Skrzyneckiego dotarło, że wróg wymyka mu się z rąk, było już za późno. Pogoń za gwardzistami rosyjskimi musiała się zatrzymać, gdyż w powstałą między Warszawą a Ostrołęką lukę zaczął się wdzierać gen. Dybicz ze swoim wojskiem. To zmusiło siły polskie do powrotu w rejon Ostrołęki.


Gen. Skrzynecki zajął kwatery we wsi Kruki koło Ostrołęki. Dzień wcześniej w Piskach pojawiły się wojska feldmarszałka Dybicza, skąd w nocy wyruszyły na spotkanie z powstańcami. Nad ranem zagrzmiała artyleria. Polscy dowódcy nie spodziewali się, że mają do czynienia z całą armią gen Iwana Dybicza. Gen. Łubieński bronił jakiś czas swoich pozycji, po czym wycofał się na zachodni brzeg Narwi. Było to możliwe, ponieważ feldmarszałek Dybicz zamiast zdecydowanie zaatakować i zniszczyć nieprzyjaciela, rozdzielił swoje siły i odesłał część wojska w kierunku Łomży, gdzie obawiał się ataku korpusu gen. Antoniego Giełguda. Tymczasem walka rozgorzała w Ostrołęce. Usytuowana na wałach artyleria rosyjska skutecznie i bezkarnie raziła pozycje Polaków. Gen. Łubieński postanowił bronić miasta do samego końca. Do miasta wkroczyły bataliony dowodzone przez gen. Ludwika Bogusławskiego, które przeszły pod komendę gen. Łubieńskiego. To właśnie na gen. Bogusławskiego zwaliło się główne uderzenie rosyjskie.


Po bitwie Feldmarszałek Dybicz wycofał część armii do Ostrołęki, a gen. Skrzynecki, po naradzie uznał, że nie ma sensu oczekiwanie na posiłki z korpusu gen. Antoniego Giełguda i podjął decyzję o wycofaniu się w kierunku Warszawy.


Norbert Kasparek (w „Mówią wieki”):


Według szczegółowych polskich raportów w bitwie pod Ostrołęką poległo 1832 żołnierzy w tym 11 wyższych oficerów, rannych zostało 2976 (16 wyższych oficerów), a do niewoli dostało się 1425 (trzech wyższych oficerów). Z kolei różne dane podają od 4700 do 5960 poległych rosyjskich żołnierzy i 172 oficerów.


1830, Ostrołęka, Nur, Andrzejewo, Zambrów, Czyżew, Ostrów, Komorowo,
Wejście do Pomnika-Mauzoleum w Ostrołęce.

Straty wojenne pod Nurem, po obu stronach konfliktu były podobne. Janusz Wojsz:


Straty polskie pod Nurem wyniosły 90 zabitych i rannych i 150 wziętych do niewoli oraz 1 działo i 2 jaszczyki. Straty strony przeciwnej, według danych rosyjskich, wynosiły 90 ludzi zabitych.


Popis brawury i odwagi dali podczas bitwy pod Nurem kiepsko uzbrojeni i nieobyci z wojną żołnierze 14. Pułku Piechoty Liniowej z 5. Dywizji Piechoty. Janusz Wojsz:


Uczestnik tej bitwy kpt. kwatermistrzostwa Zabłocki tak opowiada o zachowaniu się żołnierza tej formacji. „Młody żołnierz 14 pułku, widząc zbliżająca się jazdę nieprzyjaciela, wyszedł przed front i krzyknął: nie bójcie się, przecież nas nie zjedzą, trzymajcie się dobrze, a nic nam nie zrobią… Przed frontem czekał przeciwnika i przypuściwszy na kilkanaście kroków wystrzelił i nadstawił bagnet”.



 

Źródła:


- „Bitwy i potyczki stoczone przez wojsko polskie w roku 1831”, Edmund Callier

- „Powstanie listopadowe 1830/1831”, Stanisław Szpotański

- „Z pamiętników guwernera”, Bronisław Piętka

- „Mówią wieki”, nr 11/11 (622)

- „Studia i materiały..”, Janusz Wojsz