top of page

Las Przestrzelski

  • 2 dni temu
  • 7 minut(y) czytania

 

    Jedwabne to nie tylko mogiła Żydów, którzy zostali spaleni w stodole przy cmentarzu. To także wiele miejsc w okolicy, gdzie mordowani byli zarówno Żydzi jak i Polacy. Podobnie jak Katyń stał się słowem kluczem do zbrodni popełnionej przez Sowietów, Jedwabne może być symbolem terroru jaki był udziałem lokalnej społeczności i okolicy. Tak jak w rejonie Łomży, w lesie Giełczyńskim okupanci wymordowali kilkanaście tysięcy Żydów i Polaków, czy też w Jeziorku, gdzie ich ofiarami byli m.in. starcy z Domu Opieki w Pieńkach Borowych oraz polscy więźniowie polityczni, tak i w lesie Przestrzelskim nie brakuje dołów śmierci.


Las przestrzelski
Las przestrzelski

    Przestrzele to niewielka wioska położona w gminie Jedwabne. Kiedyś wieś szlachecka i folwark z gorzelnią. W czasie wojny 1939 r. wchodziła w skład Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, a po agresji Niemiec na Związek Sowiecki, w roku 1941 znalazła się pod okupacją niemiecką. W tym okresie nasilił się terror ze strony hitlerowców. Za oddziałami frontowymi, które parły na Moskwę podążały oddziały zabezpieczające zdobyty teren i oczyszczające go z elementów niepożądanych dla nazistowskiej administracji. Członkowie tych grup mordowali przedstawicieli polskiej inteligencji (księża, nauczyciele, adwokaci, itp.), a także Żydów, którzy do tej pory żyli we względnym spokoju. Wielu, zwłaszcza młodych Żydów zapisało się w pamięci potomnych jako donosiciele i bezpośredni sprawcy zesłania Polaków na tzw. Sybir. Po wkroczeniu na te tereny Niemców, z zaangażowaniem witali również tych okupantów. Nie na wiele się to zdało bo śmiercionośna machina Hitlera rozpoczęła masowe mordowanie nie tylko Polaków, ale też Żydów. Działania te realizowały grupy operacyjne SD, czyli Służby Bezpieczeństwa III Rzeszy Niemieckiej oraz szczególnie bezwzględne Einsatzgruppen der Sicherheitspolizei. Ta druga formacja podejrzewana jest o spalenie jedwabieńskich Żydów.


Niemcy w Jedwabnem.
Niemcy w Jedwabnem.

    W Jedwabnem stacjonowali żandarmi niemieccy, a areszt znajdował się w budynku, gdzie później założono aptekę. Ile osób padło ofiarą stacjonujących tutaj nazistów nie wiemy. Znane jest kilkanaście nazwisk, a inne czekają na odkrycie. Do dyspozycji są nie zawsze precyzyjne relacje świadków, dokumenty urzędowe i parafialne. Państwo Polskie jako machina urzędniczo-polityczna nie kwapi się, aby podjąć ciała ofiar mordów i godnie je pochować. Ba! Nawet przeszkadza i de facto staje po stronie sprawców. Tak jest przede wszystkim w Jedwabnem, gdzie mamy całą plejadę polityków oskarżających Polaków o mord na Żydach, ale chętnych do pozwolenia na ekshumację, rzetelne śledztwo i godny pochówek pomordowanych nie ma zbyt wielu. Podobnie jest z lasem w Przestrzelach. Kiedy sprawą pomordowanych zainteresowało się Stowarzyszenie „Wizna1939” na drodze społeczników stanął aparat państwowy reprezentowany przez Małgorzatę Dajnowicz (Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków). Pani Dajnowicz zamiast pomóc ludziom dobrej woli, złożyła donos do prokuratury. Prokuratura Rejonowa w Łomży odmówiła wszczęcia postępowania, a postanowienie wsparte zostało wyrokiem sądowym. Dajnowicz doniosła też na prezesa „Wizny1939” Dariusza Szymanowskiego. Tutaj także sąd nie miał wątpliwości, że zarówno prezes, jak i stowarzyszenie działa w ramach obowiązującego prawa. Pytanie; kogo reprezentuje Małgorzata Dajnowicz?


    Niemcy za pomaganie Żydom wyznaczyli konkretną karę, była nią śmierć. W niektórych przypadkach mogła być zamieniona na więzienie bądź pobyt w jednym z obozów koncentracyjnych, co przeważnie i tak kończyło się śmiercią. Znanym przykładem jest rodzina Ulmów z Markowej, która została zamordowana za ukrywanie Żydów. Takich ofiar było jednak dużo więcej. Żydowski historyk prof. Jan Grabowski (współautor zakłamanej książki „Dalej jest noc”) w swoich kłamstwach posunął się do oświadczenia, że po tym tragicznym wydarzeniu Polacy ze strachu wymordowali ukrywanych przez siebie Żydów. Jest to kłamstwo. Nie pierwsze i zapewne nie ostatnie tego autora i pożal się Boże „historyka”. Kłamie też rasistka prof. Barbara Engelking, ale nie będę tutaj rozwijał wątku tej podłej osoby, której działalność utrzymujemy z naszych podatków. Jednym z ukrytych przez Polaków Żydów, który ocalał jest prof. Jan Tomasz Gross – kolejny kłamca, który oczernia Polaków i łże między innymi na temat Jedwabnego. Takiej „wdzięczności” jest dużo więcej. Niestety.


Muzeum w Markowej.
Muzeum w Markowej.

    Ofiarami Niemców padały osoby zadenuncjowane przez kolaborantów, wśród których nie brakowało Żydów. Byli to kapusie najbardziej niebezpieczni gdyż znali żydowską mentalność i potrafili wydobyć informacje od naiwnych ludzi, którzy myśleli, że mają do czynienia z poczciwym, szukającym schronienia Żydem. Gdy ten okazywał się kolaborantem, ginęli ukrywani Żydzi i ci, co udzielili im schronienia. Na kapusiów wydawane były wyroki śmierci, które wykonywali żołnierze polskiego i żydowskiego podziemia. Donosicielami bywali także Polacy i oni też musieli się liczyć z tym, że zostaną zlikwidowani przez aparat państwowy. Warto zaznaczyć, że bardzo nieśmiało wspominani są kolaboranci żydowscy, natomiast jeśli donosicielem był Polak, to natychmiast jest to nagłaśniane pod niebiosa. Jakiś czas temu słyszałem jak jeden z polityków niemalże krzyczał, że na rodzinę Ulmów doniósł Polak, katolik. Otóż nie wiemy kto był tym donosicielem. Podejrzewany jest nasz rodak, który z Niemcami współpracował, ale nie wiemy, czy zadenuncjowanie rodziny Ulmów było jego dziełem. Tak, czy inaczej został za swoją kolaborację zlikwidowany przez polskie podziemie.


    W sierpniu 1943 roku w pobliżu Jedwabnego, w lesie Przestrzelskim Niemcy zamordowali członków rodziny Mościckich i Bronakowskich. Zostali rozstrzelani i dobici strzałami w głowę.


Bronakowscy mieszkali i prowadzili gospodarstwo w Borawskich koło Przytuł. Niestety padli ofiarami donosu, że pomagają żołnierzom podziemia. Głowa rodziny, Józef Bronakowski zdołał wymknąć się żandarmom ze Stawisk i ukrywał się u rodziny Mościckich, w gospodarstwie swojej siostry stryjecznej Władysławy w Kuczach Dużych.


    Niemcy systematycznie nachodzili dom rodzinny Bronakowskich w nadziei, że zdołają schwytać Józefa. Przy okazji takich wizyt terroryzowali i zastraszali rodzinę. Po jakimś czasie Anna – żona Józefa wraz z trójką dzieci również przeniosła się do Mościckich.


Tablica w lesie.
Tablica w lesie.

    Franciszek i Władysława Mościccy byli na tyle majętni, że stać ich było na powiększenie domowego ogniska o dodatkowe osoby. Znani byli też z pomocy innym potrzebującym; żołnierzom podziemia i ukrywającym się Żydom. Udzielili między innymi schronienia ocalałym z Jedwabnego. Część tamtejszych Żydów ocalała także w samym Jedwabnem, ukryta przez mieszkańców, którzy nie zawahali się postawić na szali własnego życia. Jednym z uratowanych była kreatura, która później oczerniała mieszkańców Jedwabnego o słynny mord na żydowskich sąsiadach, Szmul Waserstein.  


    Mościccy za swoja działalność powinni być wyniesieni na ołtarze, podobnie jak rodzina Ulmów i tysiące innych Polaków. Nie ograniczali się bowiem do udzielania schronienia, ale też przemycali żywność do łomżyńskiego getta.


    M. Sochoń, D. Szymanowski:


    Na początku sierpnia 1943 r. ktoś doniósł Niemcom że w gospodarstwie Mościckich ukrywa się rodzina Bronakowskich wraz z Józefem poszukiwanym przez żandarmów ze Stawisk. Pewnej niedzieli Anna poszła na Mszę św. do kościoła w Jedwabnem, a już następnego dnia pojawili się żandarmi z Jedwabnego i zabrali na posterunek ją, jej męża Józefa oraz Franciszka Mościckiego. Z sąsiedniego gospodarstwa zabrali także Aleksandra Mościckiego (brata Franciszka); całą czwórkę przewieźli furmanką na posterunek w Jedwabnem. Za kilka dni aresztowano także Władysławę Mościcką.

 

Kościół w Jedwabnem.
Kościół w Jedwabnem.

        Aresztowanych Polaków torturowano i próbowano wyciągnąć z nich informacje na temat polskiej konspiracji. Z tego co wiemy, nikogo nie wydali. Aleksander Mościcki został wywieziony do obozu w Majdanku koło Lublina i tam zamordowany. Pozostali członkowie rodziny Bronakowskich i Mościckich jeszcze wiele wycierpieli nim ich uśmiercono. Żandarmi z Jedwabnego zaprowadzili ich do przestrzelskiego lasu, gdzie przygotowany był dół. Szli z modlitwą na ustach, o czym pamiętali mieszkańcy Jedwabnego. Franciszek Mościcki trzymał w ręku różaniec.


    Białostocki oddział IPN umorzył postępowanie w tej sprawie w roku 2006. Powodem było między innymi to, że nie było możliwości ustalenia sprawców przestępstwa. Dziwna to sytuacja, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że IPN miał do dyspozycji zeznania świadków, wśród których znajdowały się te, złożone przez Jerzego Tarnackiego. Twierdził on, że był świadkiem egzekucji i podał dane personalne morderców. Oto fragmenty zeznań Tarnackiego:


    Powoziłem jedną z furmanek, których było trzy. Pamiętam, że na tą akcję pojechało dziesięciu żandarmów. Kiedy przyjechaliśmy do Kucz Dużych udaliśmy się na kolonię. Żandarmi zabrali dwa małżeństwa. Byli to Bronakowscy i Mościccy. Żandarmi przewieźli ich do Jedwabnego i umieścili w areszcie. (…)


    Po pewnym czasie usłyszałem serie strzałów oddanych z broni automatycznej. Przed strzałami słyszałem krzyki przerażenia. Były to głosy Mościckiej i Bronakowskiej. Krzyczały one, że są niewinne… żandarmi nazywali się Peter, Hanke i Peschel, być może nazywał się Pesching.


Obóz w Majdanku.
Obóz w Majdanku.

    Na miejscu obecny był także Karol Bardoń, volksdeutsch, który pomagał Niemcom podczas zbrodni w Jedwabnem w lipcu 1941 r. W zamian za uwolnienie aresztowanych wziął od Władysławy Mościckiej złote monety i zegarek. Okup nie przyniósł oczekiwanych efektów, a Bardoń prawdopodobnie od początku nie zamierzał ratować polskich rodzin.


    To, czemu nie sprostał IPN stało się udziałem ludzi z misją i Ojczyzną w sercu. Krewni pomordowanych zwrócili się o pomoc do IPN, a kiedy jej nie uzyskali skierowali swe prośby do stowarzyszenia „Wizna 1939”, gdzie znaleźli zrozumienie i pomoc.


    12 czerwca 2021 roku wykonane zostały prace geofizyczne, w trakcie których zlokalizowano potencjalną mogiłę. Rozpoczęły się prace związane z usunięciem znajdującego się tam pomnika i warstwy ziemi. Przy pomocy żołnierzy z 5. Mazowieckiej Brygady OT dokopano się do ludzkich szczątków.


    M. Sochoń, D. Szymanowski:


    Ze wspólnych ustaleń dokonanych przez archeologa Ryszarda Cędrowskiego i antropologa dr Wiesława Więckowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego wynikało, że z całą pewnością mamy do czynienia z miejscem egzekucji czterech osób, co z kolei prowadziło do wniosku, że są to z dużym prawdopodobieństwem poszukiwane rodziny Mościckich i Bronakowskich. Fakt ten potwierdziły późniejsze badania genetyczne.


    Na miejsce przyjechała policja oraz zawiadomiony przez stowarzyszenie prokurator, który zezwolił na dalsze prace. Wydobyte przedmioty osobiste już dawały duże nadzieje, że są to Bronakowscy i Mościccy gdyż rozpoznały je obecne na miejscu córki zamordowanych.


Pamiątkowy głaz.
Pamiątkowy głaz.

    W wyniku ekshumacji stwierdzono, że kości ofiar były połamane, a po rozstrzelaniu byli dobijani strzałami w głowę. Na miejscu odnaleziono łuski i inne dowody niemieckiej zbrodni. Franciszek Mościcki nadal miał w dłoni różaniec.


    Uroczystości pogrzebowe odbyły się 12. lutego 2022 r. w Jedwabnem. Mszę św. koncelebrowaną odprawił ks. bp Janusz Stepnowski. Licznie zgromadzili się mieszkańcy Jedwabnego i okolicy. Przybyli politycy oraz liczne poczty sztandarowe i młodzież szkolna. Wartę honorową zapewnili żołnierze 5. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej, a kompanię honorową 18. Łomżyński Pułk Logistyczny.


    Grób na cmentarzu w Jedwabnem miał być też symbolicznie mogiłą Aleksandra Mościckiego, który zginął w Majdanku. Stowarzyszenie „Wizna 1939” podjęło starania o pozwolenie na pobranie odrobiny ziemi z terenu byłego obozu nazistowskiego żeby umieścić ją w grobie, ale takowego nie uzyskała.


Miejsce pamięci.
Miejsce pamięci.

    W miejscu egzekucji, staraniem Stowarzyszenia „Wizna 1939” powstało miejsce pamięci o Polakach zamordowanych przez narodowych socjalistów niemieckich. To także miejsce historyczne, które krzyczy o prawdę o Jedwabnem i okolicznych wioskach, które były pacyfikowane, a ich mieszkańcy mordowani. Ofiary nie były tylko Żydami, ale ginęło tu mnóstwo Polaków, którzy stali na drodze niemieckiej machinie wojenno-politycznej. Oskarżanie Polaków o współudział w Holokauście Żydów to plucie na pamięć o pomordowanych.

 

Nagrobek pomordowanych.
Nagrobek pomordowanych.

    Źródła:

- „Jedwabne. Historia prawdziwa”, T. Sommer, M. J. Chodakiewicz, Z. Stankiewicz

- „Renegaci”, Ireneusz T. Lisiak

 

Komentarze


Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com

bottom of page