Muzeum Obrony Wybrzeża


Helski Kompleks Muzealny składa się z kilku wydzielonych placówek. Jedną z nich jest stanowisko baterii Laskowskiego na Cyplu Helskim. Może nie jest to miejsce imponujące swymi rozmiarami, ale z pewnością warte odwiedzenia ze względu na historię obiektu.


Bateria im. komandora Heliodora Laskowskiego była jedyną tego typu, najpotężniejszą i najnowocześniejszą w kraju. Potęgę baterii dział nadbrzeżnych stanowiły cztery działa wz. 30 „Bofors” kal. 152, 4 mm. To właśnie dzięki kmdr Laskowskiemu powstała artyleria cyplowa. Ten wspaniały żołnierz-inżynier niestety zmarł przedwcześnie na chorobę nerek w roku 1936 i nie wziął udziału w wojnie. Mimo to, dzięki jego staraniom zakupiono nowoczesne działa od Szwedów, zamiast słabszych od Francji, która była głównym dostawcą broni do Polski.


Podczas wojny obrońcy Helu podjęli nierówną walkę z niemieckim najeźdźcą. Bateria nr. 31 od pierwszych dni września była narażona na ataki z powietrza i morza. Podjęła m.in. walkę z niemieckimi pancernikami, w tym ze „Schlezwig-Holstein’em”. 27. Września obsłudze jednego z dział udało się nawet trafić słynny pancernik. Baterią w czasie wojennej zawieruchy dowodził, zamordowany później przez komunistów komandor Przybyszewski. Załoga wytrwała na stanowiskach do października, czyli praktycznie do końca wojennej kampanii. To właśnie Komandor porucznik Zbigniew Przybyszewski jest patronem tej placówki muzealnej. Taki opis znajduje się na stronie www muzeum:


Legendy o bohaterstwie kpt. Przybyszewskiego, to nie tylko ten spektakularny powrót do akcji. To przede wszystkim to, że jako lubiany i cieszący się wielkim zaufaniem dowódca przez cały czas trwania walk nie dopuścił do moralnego rozkładu podległych sobie pododdziałów. Marynarze baterii wiedzieli o załamywaniu się frontów, o szybkim postępie wojsk niemieckich, o przypadkach rebelii i buntów na samym Helu - lecz sami do końca uważali się za niepokonanych, i nie dopuszczali do siebie myśli o przegranej.

Zwycięskie pojedynki z niszczycielami, równorzędna walka z dysponującymi ogromną siłą ognia pancernikami, udana obrona przeciwlotnicza - oto niezaprzeczalne sukcesy marynarzy 31 baterii cyplowej, dowodzonej przez oficera, który swą postawą reprezentował w ich oczach coś więcej, niż tylko zwyczajną, pozbawianą wyobraźni odwagę. Kpt. Przybyszewski umiejętnym szkoleniem i własnym przykładem wpoił tym ludziom morale, pozwalające im mobilizować się maksymalnie w okrutnych warunkach walki z nawałą wroga i do końca zachować pełną zdolność operacyjną baterii.

Tymczasem wojska polskie, dodatkowo zaatakowane już 17 września od wschodu przez Związek Radziecki, cofały się przed atakami wojsk niemieckich i radzieckich poza granice kraju. Poddała się Warszawa, padł Modlin, dalsza walka nie miała sensu.

Nadeszła kapitulacja...

W nocy z 1 na 2 października załoga baterii cyplowej rozpoczyna niszczenie swoich stanowisk - centrali artyleryjskiej, dalmierzy, przyrządów celowniczych. Dwa zamki dział zostały zniszczone, a dwa pozostałe wymontowane i zatopione w morzu. Spalono wszystkie szyfry, podobnie jak cześć akt i dokumentów.

Jak zanotował kpt. Przybyszewski:

"2.X wpłynęły do portu okręty niemieckie, załoga przed odmarszem do niewoli odśpiewała hymn narodowy".



Działa „Boforsa” zostały zdemontowane ze swoich stanowisk i zastąpione sowieckimi armatami morskimi kalibru 30 mm. Dwa zdemontowane „Boforsy” przekazano do muzeów; Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie i Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Na Helu, w skansenie Muzeum Obrońców Helu pozostały fragmenty trzeciego działa.


W latach 70-tych Baterie Artylerii Stałej zostały rozformowane, a działa pozostały na swoim miejscu aż do czasu ich zezłomowania w latach 90-tych. Niektóre przekazano do zbiorów muzealnych. Na swoim stanowisku ogniowym pozostało tylko jedno z nich.


W roku 2006 Marynarka Wojenna całkowicie opuściła Hel jako miejsce stacjonowania. Obiekty obrony wybrzeża popadały w ruinę i takie w dużej mierze pozostają do dziś.



Gdynia, Bofors, Muzeum,
Działo "Boforsa" z Helu w Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni